Mam w notatnikach kilka porównań i z tego co obserwowałam u siebie, praca z czakrami PO jest inaczej skuteczna niż PRZED. szczerze mówiąc, przed - bardziej zapobiegawczo, stabilizujesz bazę. Po - to jest bardziej jak "sprzątanie" po tym co zostało. I te techniki mogą się różnić, bo po kłótni jest energia do odprowadzenia a nie tylko do ustabilizowania 🙂
ojejku, strzaska to brzmi bardzo sensownie i zgadza się z tym co sama czuję. Tylko zastanawiam się - co jeśli po kłótni jest ta faza gdy jedno z partnerów odszedło, zatrzasnęło drzwi i jeszcze nie wróciliście do siebie? Czyli nie ma pojednania. Ta energia zostaje wtedy w jakimś zawieszeniu?
O, to jest MOJE pytanie dosłownie. Bo jak pisałam na początku, ta kłótnia skończyła się i niby jest okej, ale zostało mi to w klatce. żeby było jasne, i zastanawiam się czy to właśnie dlatego że nie ma domknięcia 😀
Myślę że tu jest coś ważnego. Kłótnia ma swój energetyczny cykl - wzrost, szczyt i rozładowanie. może się mylę, jak zatrzaśnięte drzwi przerywają cykl w połowie, to energia naprawdę zostaje. I dlatego pojednanie albo przynajmniej jakiś rytuał zamknięcia dla siebie samej może pomóc, nawet jeśli partner nie jest gotowy.
Dzidka i Hazel_L - dokładnie to samo miałam po kłótni z moją mamą (nie z partnerem ale chyba podobne, nie?), i przez kilka dni czułam jakiś ciężar w środku, nie wiedziałam co z tym zrobić. Dopiero jak sama sobie powiedziałam "spoko, ta rozmowa się skończyła nawet jeśli jest nierozwiązana" to odpuściło trochę. Ale nie wiedziałam że to może mieć wymiar czakr, dziękuję wam wszystkim że to tłumaczycie! 🙂
coś ty, wiesz Cesarzyca, kłótnia z mamą to jest akurat bardzo interesujący przypadek bo tam wchodzi wątek czakry korzenia i powiązań rodzinnych, to jest inna dynamika niż partnerska. moim zdaniem, przy rodzicach muladhara jest zaangażowana inaczej, bo tam jest pierwotne poczucie bezpieczeństwa i przynależności, nie to co w związku romantycznym. Ale fakt że masz ciężar to jest klasyczny sygnał niedomkniętej pętli energetycznej 😉
wow, właśnie i to jest praktyczna wartość tej wiedzy. chba, mapa czakr to nie jest teoria, to jest sposób do nawigacji po własnym wnętrzu. Bez mapy też można dojść do celu, ale dlaczego nie korzystać jak mamy coś co pomaga.
I to jest dokładnie moje pytanie. Nie kwestionuję że ktoś czuje napięcie po kłótni, to oczywiste. tak czy siak, pytanie brzmi: dlaczego to ma być czakra, a nie po prostu kortyzol 🙁
Zostając przy tym co pisała Strzaska o technikach PO vs PRZED bo mnie to bardzo ciekawi. tak przy okazji, strzaska, pisałaś że masz notatki - czy widzisz jakiś wzorzec co do czasu po kłótni? Tzn. czy jest jakaś "okno" w którym to działa najlepiej, zaraz potem, godzinę później, dzień?
Ja próbowałam siąść do medytacji właściwie od razu jak on wyszedł i nic, kompletnie. Umysł chodził w kółko, odtwarzałam całą kłótnię. Dopiero jak dałam sobie czas i zrobiłam to wieczorem to coś faktycznie poczułam w tej okolicy splotu słonecznego. Taki jakby ciepły ucisk który powoli odpuszczał. Więc morze Strzaska ma rację z tym "oknem".
Jest ważne jeśli chcesz wiedzieć jak to naprawdę działa. jeśli o mnie chodzi, jeśli chcesz tylko poczuć ulgę to masz rację, nieważne. Ale wtedy nie musisz też mówić że to czakry zadziałały
No ale wiecie, ta rozmowa kręci się od początku wokół tego samego pytania. I nie mówię że źle, bo to ważne pytanie. Tylko może warto je zostawić otwartym i pójść dalej? Bo tu jest jeszcze jeden wątek który mnie interesuje: Hazel pisała o tym że ta kłótnia była pierwsza i że energia między nimi się zmieniła. I to jest coś co brzmi inaczej niż samo napięcie mięśni.
właśnie, pierwsza kłótnia to jest energetycznie specyficzny moment w związku. Jak dwa pola które wcześniej się scalały nagle wchodzą w kolizję. I to zostaje w tkance związku, nie tylko w czakrach indywidualnych. Mówimy o pewnym zbiorowym polu par.
Hm. To co opisuje Wilczomlecz to jest zwykła komunikacja nielinearna, mowa ciała, mikrogesty, ton głosu. no ale, można to opisać bez pól energetycznych. Nie mówię że pola nie istnieją, mówię że ten konkretny przykład ich nie dowodzi
Ale wracając do Hazel i jej pytania na początku, bo trochę zeszliśmy z tematu. Hazel, napisałaś że coś zostało w klatce. I że niby jest no dobrze, ale nie do końca. Mam pytanie, czy wy z tym partnerem rozmawialiście po tej kłótni normalnie, tzn. nie przeprosiny, ale takie zwykłe rozmowy? Bo czasem samo wznowienie normalnego kontaktu resetuje te energie lepiej niż jakakolwiek medytacja.
ojra, hazel to brzmi dokładnie jak moje doświadczenie o którym pisałam wyżej, nawet śmialiście się potem ale zostało coś. u mnie to minęło dopiero jak sama sobie powiedziałam że to jest zamknięte, że mogę to puścić. może coś podobnego by ci pomogło? nie wiem czy to jest praca z czakrami dosłownie ale chyba o to w tym wszystkim chodzi?
matko, przepraszam że się wtrącę bo trochę zagubiłam się w tym wątku, jestem tu raczej nowa w tych tematach. w sumie, ale to co Hazel opisuje, to uczucie w klatce, to jest włanie ta anahata tak? Czytałam że serce to czakra odpowiedzialna za miłość i relacje i że kłótnie z bliską osobą ją dotykają. Czy to ma sens czy mówię bzdury?
To ważne rozróżnienie. Anahata bardziej o zranieniu, o tym że ktoś bliski nas zranił. Manipura bardziej o tej wściekłości, o tym że ktoś naruszył nasze granice albo zakwestionował naszą pozycję. W pierwszej kłótni w związku obie mogą być bardzo aktywne jednocześnie i dlatego to uczucie jest takie złożone.
To co Pranava napisał o obu czakrach naraz to mnie mocno uderzylo, bo sama to czułam i nie umiałam nazwać. trudno powiedzieć, ta wściekłość, że ktoś naruszył twoje granice, to jedno, ale jednocześnie to ból że właśnie ten człowiek to zrobił. Te dwa uczucia w jednym momencie są strasznie dezorientujace. Macie jakiś sposób żeby w ogóle rozróżnić co jest czym kiedy jesteście w środku tej emocji? 😛
No włanie, dokładnie to. W środku to nie myślę przecież "och, moja manipura jest teraz zablokowana". To przychodzi dopiero potem jak człowiek siada i próbuje to jakoś poukładać. I włanie dlatego pytam, bo chcę rozumieć co to było, nie tylko że "coś czułam"
No dobra, ale tu właśnie jest ten problem, który próbuję sygnalizować od jakiegoś czasu. Siadasz po kłótni, czujesz coś w określonym miejscu, i interpretujesz to przez siatkę czakrową, którą gdzieś przeczytałaś. Ale ta siatka już istniała zanim usiadłaś. Czyli interpretujesz doznanie przez istniejący wcześniej schemat interpretacyjny. To jest tautologia, nie obserwacja.
Wiesz co, wracając do tego co Hazel napisała o tej pierwszej kłótni jako czymś specyficznym, bo mnie to cały czas chodzi po głowie. Pierwsza kłótnia w związku to jest jakby pierwsze pęknięcie w obrazie tej osoby. Wcześniej jesteś w takiej bańce gdzie wszystko jest nowe i piękne, a potem nagle widzisz ze on może być właśnie taki, a nie tylko tamten. I czakra serca to zapisuje, tak mi się wydaje. Jakby robiła zdjęcie tego momentu 🙁
no ładnie, oj, "robi zdjęcie" to jest niesamowite określenie i bardzo mi sie podoba ale chcę zapytac - czy to zdjęcie jest wtedy negatywne i zostaje tak? Bo jeśli ta czakra serca pamięta ten moment to jak to potem wpływa na dalszy związek, zwlaszcza jak zwiazek sie uklada i jest dobrze, czy to zdjęcie sie gdzies zaciera czy jest na zawsze?
Hej, ja mam inne doświadczenie z tym co Wilczomlecz opisuje. U mnie po pierwszej kłótni z moim obecnym partnerem paradoksalnie poczułam się bliżej niego, nie dalej. Jakby ta kłótnia pokazała że możemy się nie zgadzać i nadal do siebie wrócić. Czy w takim razie ta czakra serca zapisała coś pozytywnego? bo to chyba burzy trochę ten obraz że pierwsze pęknięcie = trauma
O, to ciekawe co piszesz Rumianek. Bo ja mam mieszane uczucia, z jednej strony to było traumatyczne, z drugiej przyszliśmy potem do siebie i to było bardzo ciepłe. Więc może to nie jest albo-albo?
No i właśnie tu jest coś ważnego bo to mi się zgadza z tym co wiem o anahata. Ta czakra nie jest o miłości jako sielance, jest o zdolności do połączenia pomimo różnicy. I kłótnia która kończy się powrotem to może być dla tej czakry paradoksalnie... hmm... bardziej formatywna niż te chwile kiedy wszystko jest łatwe. bo sprawdza czy połączenie jest prawdziwe czy tylko powierzchowne.
Powiem szczerze że trochę mi się ta rozmowa rozsypuje. z mojego doświadczenia, zaczęliśmy od pytania Hazel o to co poczuła podczas kłótni i w klatce, a teraz rozmawiamy o filozofii czakry serca i co ona "wchłania". Hazel, wróćmy do ciebie. Napisałaś że coś zostało. To "coś" nadal jest? Minęło już trochę czasu od tej kłótni.
