Hej, chciałam zapytać o coś co mnie od jakiegoś czasu nurtuje. Mam koleżankę która osiągnęła naprawdę sporo w pracy, awansowała, dostała podwyżkę, a ona zamiast się cieszyć to od razu zaczyna się martwić że to nie potrwa, że zaraz coś się posypie, że nie zasługuje. Rozmawiałam z bioenergoterapeutką i ona powiedziała że to może być zablokowana czakra splotu słonecznego. Ale zastanawiam się czy to tylko ta jedna czakra czy może coś głębszego, jakieś karmiczne zawiązanie? Czy ktoś się z czymś takim spotkał albo wie coś więcej na ten temat?
To bardzo ciekawy przypadek i wcale nie tak rzadki jak mogłoby się wydawać. Manipura, czyli czakra splotu słonecznego, odpowiada za poczucie własnej wartości i zdolność do przyjmowania tego co nam się należy, to prawda. Ale przy takim wzorcu jak opisujesz, czyli lęk przed sukcesem połączony z poczuciem że się nie zasługuje, ja bym spojrzała też na czakrę sercową i podstawową. Blokada w anahata potrafi sprawić że człowiek nie potrafi przyjąć dobrego nawet od siebie. A muladhara odpowiada za poczucie bezpieczeństwa i zakorzenienia. Jeśli tam jest zaburzenie to każdy sukces będzie wyglądał jak zagrożenie, bo destabilizuje ten znany, bezpieczny porządek. Co do karmy, to jest osobna rozmowa.
Nie jestem przekonany że od razu trzeba szukać blokad czakrowych jak ktoś się martwi po awansie. Szczerze mówiąc to brzmi jak zwykły lęk przed porażką albo syndrom oszusta, który psycholodzy opisują od lat. Skąd wiadomo że to czakra a nie zwykła psychologia? Pytam serio, nie złośliwie.
No właśnie, ja rozumiem co mówi Magus, ale dla mnie to nie musi być albo-albo wiesz? Jak miałam sesję z bioenergoterapeutką to ona mi mówiła że czakry i psychika to jest jedno i to samo tylko opisywane innym językiem. tak przy okazji, to co psycholog nazywa przekonaniami ograniczającymi to w energetyce jest blokadą w manipurze. Wiec można to rozwiązywać i tak i tak, nie?
mhm, dorzucę się do tematu, ale to "dusza wybrała matkę" to dla mnie trochę za daleko idące. Jak dziecko krzywdzone przez rodzica to niby chciało tego? To brzmi jak tłumaczenie czegoś co jest po prostu złe. Może jestem zbyt praktyczna na to forum, ale mam z tym filozoficzny problem 🙁
Okej, dużo się dzieje w tym wątku, dziękuję wszystkim 🙂 Ale chcę się dopytać bo jestem trochę zagubiona. Reginka mówiłaś o trzech czakrach, Kabalista o karmie, Nekromanta.ka wrócił do manipury. Czy jest jakiś sposób żeby stwierdzić która czakra jest TĄ główną, bo nie mam jak wysłać koleżanki do wszystkich terapeutów naraz i nie chcę jej zamieszać w głowie.
Rozumiem pytanie. W praktyce bioenergoterapeuci zazwyczaj skanują całe pole podczas sesji i sami określają gdzie jest największy problem. Ale jeśli chcesz jakiś wstępny orientacyjny klucz, to patrz na objawy: czy koleżanka ma problem z PRZYJMOWANIEM w ogóle, czyli np. z przyjmowaniem komplementów, pomocy, prezentów? To bardziej anahata. Czy raczej czuje się mała, niegodna, boi się że coś jej zabiorą? To bardziej manipura. Czy jeszcze inaczej, czuje się jakby sukces był niebezpieczny, jakby przez niego mogła coś stracić np. relacje? To morze być znowu muladhara albo nawet svadhisthana
No proszę, ile tego jest, nie wiedziałam że to takie skomplikowane. Myslałam że czakry to bardziej takie proste: ta jest za karierę, ta za miłość i tyle. A tu wychodzi że jedno z drugim się plecie...
Powiem wam że w numerologii wzorzec lęku przed sukcesem często idzie w parze z pewną liczbą życiową. ścieżka 4 i 7 mają to do siebie że te osoby budują sobie energetyczne bariery przed tym co dobre, jakby podświadomie wierzyły że muszą na wszystko zapracować cierpieniem. i to karmicznie się spinuje z tym co mówi Kabalista, zapis z poprzednich żywotów wzmacnia predyspozycje numerologiczne albo odwrotnie.
Sorki, ale nie. hej, mam proste pytanie bo nie znam sie za bardzo. Czy te blokady czakrowe mozna samemu odblokwac czy koniecznie trzeba ics do terapuety? Pytam bo nie kazdy ma kase ani dostep.
Medytacja samodzielna jest no dobra jako uzupełnienie ale przy głębszych wzorcach karmicznych, o których tu mówicie, to trochę jak leczyć zapalenie płuc tabletkami witaminy C. no ale, może trochę pomóc ale nie dotrze do sedna. Dobry bioenergoterapeutka to jednak inna półka niż samodzielna medytacja, choć rozumiem że nie każdy ma dostęp. wróćmy do meritum, bo tu pada ważne pytanie o karmę w kontekście bioenergoterapii. Czy ktoś tu przechodził sesje właśnie nakierowane na wzorzec karmiczny, nie ogólne oczyszczanie, tylko konkretnie praca z przyczyną?
No dobra, ale wracając do sedna, bo mi Ninka_S odpowiedziała i chce się odnieść. szczerze mówiąc, mówisz że "coś się zmieniło" po sesji i ok, nie podważam, ale to mogło być po prostu to że ktoś się tobą zajął przez godzinę, wysłuchał, nadał ramę twoim problemom. Efekt placebo tez jest efektem. Nie mówię że bioenergoterapia to szarlataneria, mówię że nie wiem jak odróżnić jeden mechanizm od drugiego. Czy ktokolwiek tu to rozróżnia czy wszyscy po prostu przyjmują że "zadziałało = czakry"?
Przepraszam że wchodzę w środek ale ten argument placebo to miecz obosieczny. przynajmniej tak to widzę, można nim podważyć właściwie każdą terapię, włącznie z psychologią poznawczą. Jeśli mechanizm nie jest mierzalny, to nie znaczy automatycznie że go nie ma. problem jaki mam z tą rozmową to co innego: nikt tu nie pyta co dokładnie ma ta koleżanka Wlodzimiry. Nie potrafi się cieszyć sukcesem to bardzo szeroki opis. Co to znaczy dokładnie? Wlodzimira, możesz rozwinąć?
ojaj, rena, dobry punkt! Chodzi o to że ona dostała awans, który robiła na od lat, i zamiast się cieszyć to od razu zaczęła myśleć o tym że pewnie za chwile ją zwolnią, że nie da rady, że inni są lepsi. Ale też w życiu prywatnym, jak coś idzie dobrze to ona jakby to sabotuje, nie wprost, ale np. odpycha ludzi jak jest za dobrze. To taki wzorzec że dobrego nie można mieć za dużo, bo i tak zostanie odebrane. Nie wiem czy to czakry, psychika, karma, ale chciałam tu spytać co wy myślicie.
To co opisujesz Wlodzimira to klasyczny wzorzec z anahaty w połączeniu z manipurą. Anahata odpowiada za zdolność do przyjmowania - miłości, uznania, dobra. Kiedy jest zablokowana, osoba dosłownie nie przepuszcza przez siebie tego co dobre, odpycha, minimalizuje. Manipura daje prawo do zajmowania miejsca, do bycia widocznym i silnym. Jak obie są osłabione naraz, to masz dokładnie ten scenariusz: wchodzę na szczyt i od razu chcę zejść bo boję się wysokości. Czy ta twoja koleżanka wie że ty tu o niej pytasz?
no proszę, spoko ale zaraz, bo znowu wchodzimy w poprzednie wcielenia i nie wiem czy to potrzebne. jeśli o mnie chodzi, to co Wlodzimira opisała, odpychanie dobrego gdy go za dużo, to brzmi po prostu jak lęk przed utratą, nie? Jak masz coś cennego to boisz się że stracisz, więc wolisz nie mieć. To jest bardzo ludzki mechanizm obronny. Czy naprawdę do wyjaśnienia tego potrzeba czakr i karmy? Szczerze pytam, nie złośliwie 😛
A to ciekawe bo nie myslałem o tej muladharze w tym kontekscie. Ja myslałem ze muladhara to bardziej fizyczne przezycie, bezpieczenstwo, dom, kasa podstawowa. A tu mowicie ze ona wpywa tez na to jak ktos znosi sukces zawodowy? Jak to sie laczy
ha, ojej, to teraz mam pytanie bo to dotyczy też mnie chyba. u mnie tak jest, bo ja jak mi coś wychodzi dobrze to tez od razu zaczynam szukać co pójdzie nie tak. Czy to znaczy ze ja tez mam problem z tą muladharą? Czy to jest normalne ze każdy tak trochę ma?
ojej, no właśnie nie. czytam ten wątek od początku i nie odzywałam się, ale muszę zapytać o coś konkretnego. jak dla mnie, te kamienie, czy jest jakiś kamień który pomaga akurat przy tej blokadzie co opisujecie, tej z muladharą albo z anahatą? Pytam bo moja koleżanka jest sceptyczna na terapię ale kamieni by może spróbowała.
A jak to działa z tymi kamieniami dokladnie? Tzn noszenie przy sobie wystarczy czy trzeba cos z nimi robic? Przepraszam ze takie podstawowe pytanie
Mam mieszane uczucia jeśli chodzi o kamienie przy takich głębszych blokadach. jak by nie patrzeć, przez lata kolekcjonuję i znam litoterapię całkiem nieźle, i powiem szczerze: kamień może pomóc utrzymać intencję, może działać na poziomie energetycznym jeśli ktoś w to wierzy, ale jako metoda pracy z wzorcem "nie zasługuję na sukces" to trochę jak przyklejenie plastra na złamanie. Dla Czarnej00: zazwyczaj się poleca oczyszczenie kamienia, ustawienie intencji, i noszenie przy ciele lub medytację z nim. Ale efekty są proporcjonalne do głębokości pracy.
Wrócę do wątku karmicznego bo uważam że tu nie powiedziano jeszcze wszystkiego. w sumie, w numerologii osoby z pewymi liczbami życiowymi mają wbudowany wzorzec odkładania nagrody, coś w stylu "najpierw zasłuż, potem może". To nie jest tylko psychologia ani czakry, to jest głębsza struktura energetyczna duszy. i ona właśnie manifestuje sie w tym co Wlodzimira opisuje u koleżanki. bez pracy z tym poziomem, czy przez bioenergoterapię czy inne metody, sama litoterapia czy medytacja to będzie za mało.
No ale wracajac do tego co napisalem o numerologii, bo chce zeby to nie zginelo, te wzorce karmiczne sa zakodowane numerologicznie i zadne czyszczenie czakr tego nie ruszy jesli nie pracuje sie rownoczesnie z liczba zyciowa. Znam osoby ktore latami chodzily do bioenergoterapeutow i nic, zero zmiany, bo ignorowaly ten wymiar. To nie jest tak ze czakry dzialaja w oderwaniu od reszt systemu energetycznego czlowieka.
Ojej mam pytanie troche z boku tego sporu o numerologie, ale wlasnie mysle o koleżance Wlodzimiry i zastanawiam sie czy ktos probowac tarot przy takiej sytuacji? Mam na mysli ze karty moga pokazac skad sie bierze ten wzorzec, czy to z dziecinstwa, czy z jakiegos konkretnego leku. że tak powiem, nie jako wrozbe tylko jako narzedzie do zajrzenia w siebie, znacie to podejscie?
ojejku ojej, powiem wam ze te całe dyskusje o tym czy muladhara czy anahata czy karma czy numerologia troche mnie meca. jakoś tak, znam ten wzorzec z autopsji, sam go mialem. I co pomoglo? Zwykla psychoterapia. Zadnych czakr. Przepraszam ze to mowie na forum ezoterycznym ale uczciwosc przede wszystkim, blokada przed sukcesem to czesto poprostu syndrom oszusta i jest na to literartura, badania, konkretne cwiczenia.
No właśnie, ja chodze do psychologa i równoczesnie medytuje nad czakrami i jakosc mi to nie przeszkadza sobie nawzajem, wrecz nie. ale mam takie pytanie do Magus68 bo sie zastanawiam, jak u ciebie wyglądalo to sabotowanie? Tzn czy tez miałes tak ze gdy cos szlo dobrze to zaraz zaczynales szukac dziury w calym, czy to bylo cos innego?
Chce wrocic do pytania Wlodzimiry o prace w intencji kogoś bez jego wiedzy, bo to nie jest takie proste. no, w tradycji w ktorej pracuje obowiązuje zasada ze interwencja energetyczna bez zgody osoby jest ingerencja w jej autonomie energetyczna. Tarot jako skan no dobrze, ale juz aktywna praca nad czyjmis czakrami bez wiedzy tej osoby to kwestia ktora ja bym zostawila. Nie oceniam, mowię co dla mnie jest granica 😀
