Hej, chciałam zapytać o coś co mnie ostatnio bardzo nurtuje. Miałam pierwszą powazna kłótnie z chlopakiem i po wszystkim czułam doslownie fizyczny ból w klatce piersiowej i gardle. Jakby coś mnie ściskało. Czy to mogło być zablokowanie czakry serca i gardła? Czytałam że podczas silnych emocji czakry reagują bardzo mocno ale nie wiedziałam że az tak...
ojoj, O, to bardzo ciekawe co piszesz. Ból w klatce to klasyka przy czakrze serca, anahata reaguje na każdy rodzaj zranienia emocjonalnego, zwłaszcza w relacjach bliskich. może się mylę, a gardło, wisudha, to blokuje się gdy coś zostało powiedziane lub NIE powiedziane podczas kłótni. Miałaś wrażenie że nie zdążyłaś powiedzieć wszystkiego co chciałaś?
Tak jak Ethereal pisze. Kłótnia to w sumie starcie dwóch pól energetycznych i to nie jest metafora, to całkiem dosłowne. Każda czakra reaguje inaczej w zależności od tego co konkretnie czujesz - strach, zranienie, gniew. Gniew to manipura, solar plexus. Ciekawe co ty czułaś bardziej - ból czy złość?
Godzinę? U mnie po jednej kłótni z moim było chyba z dwa dni. czakra serca potrafi się "zatrzasnąć" i nie otwierać przez jakiś czas, szczególnie jeśli nie doszło do prawdziwego pojednania energetycznego. sama kłótnia kontra pojednanie to zupełnie inne energie, nawet jeśli słownie wszystko zostało załatwione.
Szczerze? Ja bym to przypisała zwykłej fizjologii. Stres powoduje napięcie mięśni, podwyższone kortyzolu, to mózg, nie czakry. Nie mówię że czakry nie istnieją, ale zanim to tłumaczymy energetycznie, może warto sprawdzić czy np. nie masz tendencji do somatyzowania stresu? To tez jest możliwość.
Wtrące się bo mam podobne doświadczenie! Przy pierwszej kłótni z mężem (jeszcze narzeczonym wtedy) czułam dokładnie to co opisujesz, ucisk w gardle i klatce. Zaczęłam wtedy regularnie medytować na anahatę i powiem szczerze ze różnica była odczuwalna. Codziennie z zieloną świecą albo z różowym kwarcem na sercu. Polecam spróbować.
no no, przy kłótniach w związku pracuje sie przede wszystkim z czakrą sakralną, nie tylko z sercem. o ile dobrze rozumiem, swadhisthana to czakra relacji, więź partnerska tam jest zakodowana. Zablokowanie jej powoduje właśnie takie stany jak opisujesz. Serce to symptom, przyczyna jest niżej.
Ciekawy spór. Myślę że oboje macie trochę racji i trochę nie. W różnych tradycjach te przypisania są różne, nie ma jednej ostatecznej mapy czakr, więc trochę ostrożności przy stwierdzeniach "zarządza" i "jest zakodowane". To modele, nie anatom.
Przepraszam że morze głupie pytanie ale... trudno powiedzieć, czy to w ogóle mozna poczuc czakry, znaczy jak ktos nie medytuje i nie cwiczy tego regularnie? Bo ja nigdy nie czułam żadnego ucisku i zastanawiam się czy to znaczy że u mnie nie działają czy poprostu jestem na to ślepa jakoś.
no wlasnie, dokladnie to samo mi sie przydarzyło pierwszy rza z byłym i nawet nie wiedziałam ze to coś takieo. dopiero potem jak zaczełam czytać o czakrach to sobie wszystko poukładałam w głowie. ten ucisk pod mostkiem to tez manipura btw, nie tylko anahata, nie zawsze rozróżniamy gdzie to jest fizycznie
Hej, dzieki za wszystkie odpowiedzi! Powiem wam że czytam to wszystko i robi się z tego ciekawy obraz. mam teraz takie pytanie - skoro czakry reagują tak mocno podczas kłótni, to czy partner też to czuje? Czy tylko jedna osoba z pary może być na to wrażliwa a druga kompletnie nic?
Z własnego doświadczenia: mój chłopak nie ma pojęcia o czakrach i nigdy nie ćwiczył nic energetycznie ale po naszych kłótniach zawsze skarżył się na bóle głowy i napięcie w karku. Ajana i gardło. Więc coś czuł, tylko inaczej to interpretował. Myślę że ciało mówi swoje niezależnie od tego czy ktos wierzy czy nie
Powiem wam że jest też coś takiego jak wspólne pole energetyczne pary i w momencie kłótni ono dosłownie się rozrywa, można to nawet zobaczyć na kirlianowskich zdjęciach aury. Dlatego właśnie fizyczne objawy są tak silne u obojga, bo oboje tracą nagle coś co budowali wspólnie przez czas trwania związku.
Hej, wchodzę w tą dyskusję bo jest ciekawa ale chciałem się cofnąć do tego co pisała Hazel_L wcześniej o tym czy partner też czuje. Z mojego doświadczenia to jest bardzo indywidualne i zależy moim zdaniem od tego jak bardzo oboje jesteście ze sobą "zestrojeni". Miałem związek gdzie po kłótni oboje dosłownie czuliśmy się fizycznie chorzy, a w innym związku partner kompletnie nie rozumiał co się dzieje. Myślę że to kwestia kompatybilności energetycznej na poziomie czakr bo nie każde połączenie jest tak samo głębokie. Tak przynajmniej to widzę
No tak to wracajac do tego co mówiłam - mój chłopak po tej kłótni był jakiś taki dziwny, milczący, i skarżył się że go głowa boli. Ale on w ogóle nie interesuje się tymi tematami. Więc zastanawiam się czy to że on to czuł fizycznie to znaczy że i on ma te same czakry "ruszone" czy to działa inaczej jak ktoś nie jest świadomy?
Świadomość nie jest warunkiem koniecznym do odczuwania energii. Czakry działają niezależnie od tego czy o nich wiesz. To tak jak z oddechem, robisz to bez myślenia. Bóle głowy u partnera po kłótni to klasyczny objaw przeciążonej ajna czakry, nadmiar bodźców, za dużo niezprocesowanych emocji wchodzi przez głowę. Klasyka 🙁
Ojej, właśnie przeczytałam cały ten wątek i tyle się tu dzieje, nie wiedziałam że kłótnia w związku może tyle mówić o czakrach. mam pytanie może trochę z boku - czy jest jakiś sposób żeby przed kłótnią "zabezpieczyć" swoje czakry? Znaczy czy można się jakoś przygotować energetycznie na trudne rozmowy?
A wracając do tego co Hazel_L opisywała na początku - ten ucisk w klatce piersiowej po zakończeniu kłótni. że tak powiem, mam wrażenie że to może być też kwestia tego co zostało NIEDOPOWIEDZIANE. Jak coś nie wychodzi na wierzch podczas kłótni, to blokuje się właśnie tam, w sercu albo gardle. Czakra gardłowa kiedy coś połykasz zamiast powiedzieć, i serce kiedy czujesz zranioną miłość ale nie mówisz tego głośno.
bardzo możliwe. I to jest trochę błędne koło, bo nie mówisz żeby nie eskalować, a energia i tak zostaje w ciele i blokuje. Dlatego pojednanie jest ważne nie tylko emocjonalnie ale i energetycznie, żeby te rzeczy mogły wyjść.
Mam tu notatki z warsztatu który robiłam jakiś czas temu i tam była mowa o tym że podczas konfliktu partnerskiego pracują ZAWSZE co najmniej trzy czakry jednocześnie, muladhara bo jest zagrożenie bezpieczeństwa związku, manipura bo ego i terytorium, i anahata bo miłość. Reszta to od sytuacji. Więc to nie jest jeden ucisk w jednym miejscu, to jest cały układ który się przeorganizowuje. I to tłumaczy dlaczego tak długo trwa zanim wróci równowaga.
Hej, może głupie pytanie ale jak w ogóle odróżnić czy to jest zablokowanie czakry serca czy po prostu zwykły smutek po kłótni? Bo czytam wasze opisy i mam wrażenie ze to jest to samo tytlko innymi słowami opisane? Jak to rozpoznać że to jest energetyczne a nie po prostu emocjonalne?
Dobra, chcę jeszcze raz wrócić do tego co napisała Pranava o tym że emocja jest energią w ruchu, bo to mi zostało w głowie. Bo jak tak pomyślę o tej kłótni - to ja miałam wrażenie że najpierw coś mnie ściskało w gardle i NIE mogłam mówić, i dopiero potem zaczęłam krzyczeć. Jakby energia musiała gdzieś wyjść, bo stała się za duża. I to brzmi właśnie jak to co mówi Pranava, nie? 🙂
Dokładnie to opisujesz. vishuddha najpierw się zamyka, bo jest zagrożenie i ciało chroni, a potem albo zostaje zamknięta i ból się kumuluje, albo pęka i wtedy właśnie jest ten krzyk, płacz, słowa których się nie planowało powiedzieć. co prawda, to nie jest brak kontroli, to jest uwolnienie zablokowanej energii komunikacji 😀
a niech to, no i to jest włanie to pytanie które ten wątek stawia od początku i na które nikt nie dał satysfakcjonującej odpowiedzi. nie wiem, dla mnie obie narracje mogą współistnieć ale żadna z nich nie wyklucza drugiej, więc też żadna nic nie udowadnia 🙂
Nie, to tak nie działa. a może pytanie "skąd wiadomo" jest tutaj po prostu nie na miejscu? Znaczy, nie wszystko musi być udowadnialne żeby było przydatne. Jak ktoś mówi "mam zablokowaną vishudhę" i to mu pomaga zrozumieć dlaczego nie może mówić w stresie, to ta metafora działa terapeutycznie. Czy naprawdę ważne jest czy to "naprawdę" czakra?
Hej, wchodzę w ten wątek bo jest super ciekawy! Mam pytanie bo trochę zgubiłam się w tej debacie - czy ktoś tutaj próbował po takiej kłótni jak Hazel_L opisuje, zrobić jakąś konkretną praktykę z czakrami i sprawdzić czy pomogło? Bo teoria jest super ale chętnie usłyszałabym coś konkretnego co ktoś SAM zrobił.
Ja próbowałam po kłótni z partnerem takiego prostego gruntowania - siadasz, ręce na kolana, wyobrażasz sobie korzenie z muladhary do ziemi i oddychasz. tak na marginesie, i naprawdę coś odpuszcza. Może to tylko efekt samego oddychania i spokojnego siedzenia, nie wiem, ale działa na mnie.
