Różnie. Czasem mówi coś od razu, ale też często po prostu jest w pokoju i to wystarczy żebym poczuła tę ciężkość.
Mam takie pytanie bo nie wiem czy dobrze rozumiem. Czy to co robicie - te ćwiczenia z manipurą, kotwiczące gesty - to ma zmienić Anastayę tak żeby nie reagowała, czy ma ją chronić tak żeby reagowała ale ta energia do niej nie wchodziła? Bo to chyba jest różnica?
Nie wiem czy to jest celowe. Ona po prostu... taka jest. Ale nie wiem skąd mam wiedzieć jaka "jest".
Kiedy już czuję. Nie wyobrażam sobie żebym wstała i wyszła zanim coś poczuję, bo to by wyglądało dziwnie. Poza tym ona wchodzi i wychodzi nieprzewidywalnie, nie wiem kiedy będzie.
Trudno powiedzieć. Chyba sekundy. Ale nie zawsze od razu wiem że to ona weszła.
Hej, a ja mam takie podstawowe pytanie bo trochę się zgubiłam. Mówicie o manipurze, o centrum, o stanie - ale co to konkretnie robi z tą energią tej koleżanki? Ona wchodzi i ta energia jakoś "idzie" do Anastayi? Jak to działa fizycznie, znaczy energetycznie?
