Pracuję w biurze otwartym i mam obok siebie osobę, która dosłownie wysysa ze mnie energię. Po kilku godzinach siedzenia blisko niej czuję się opróżniona, jakby ktoś wyciągnął ze mnie wszystko. Czytałam trochę o czakrach i wiem, że chodzi o solarne sploty i czakrę serca, ale nie wiem co z tym robić praktycznie. Nie mogę nagle zapalić kadzidła ani robić jakichś widocznych rzeczy. Jak dyskretnie pracować z czakrami żeby się przed tym bronić, ale nie zamykać się całkowicie, bo chcę zachować kontakt z innymi ludźmi?
To ważne że piszesz o niedomykaniu, bo dużo osób idzie w stronę mentalnego muru i potem mają problem z otwarciem się na cokolwiek pozytywnego. Mam jedno pytanie zanim cokolwiek zaproponuję, bo to zmienia podejście: czy ta osoba jest agresywna energetycznie, czyli narzuca, naciska, krzywdzi intencjonalnie, czy raczej sama jest w kiepskim stanie i nieświadomie ciągnie od innych?
Przepraszam że wchodzę, ale nie do końca rozumiem co znaczy praca z przepływem przy czakrach? Chodzi o wizualizację czy o oddech, czy o coś innego?
Ja miałam bardzo podobną sytuację z koleżanką z pracy, nie szefową, ale chodzi o to samo uczucie. Zaczęłam robić coś bardzo prostego: przed wejściem do budynku brałam trzy głębokie oddechy i wyobrażałam sobie złociste światło w okolicach brzucha. Nie wiem czy to czakra czy co, ale po kilku tygodniach naprawdę poczułam że ta osoba mniej mi dokucza. Albo ja mniej to czuję, trudno powiedzieć.
Wracając do pytania z tytułu wątku, bo trochę zeszło na sam oddech: chodzi o ochronę bez zamykania, co jest moim zdaniem jednym z trudniejszych ćwiczeń energetycznych. Mam jedno pytanie do wszystkich tutaj, bo ciekawi mnie jak to rozumiecie: co dla was oznacza bycie otwartym ale chronionym? Bo dla mnie to nie jest stan tylko proces, i to wymaga ciągłej uwagi, nie jednorazowego ćwiczenia.
Słuchajcie, ja to trochę inaczej podchodziłam do podobnych spraw i zastanawiam się czy to w ogóle jest temat do czakr czy do jakiejś prostszej ochrony energetycznej. Nie mówię że czakry nie działają, tylko że może zanim wejdziemy głębiej, warto wiedzieć czy ta osoba próbowała czegokolwiek wcześniej i co jej nie wyszło?
jedno ćwiczenie w trudnej sytuacji to naprawdę dużo, poważnie. Tylko mam pytanie, bo to ważne dla dalszej pracy: czy po tym spotkaniu czułaś się tak jak zazwyczaj po kontakcie z nią, czy inaczej? To zwykłe zmęczenie, ta pustka w splocie którą opisywałaś wcześniej?
A to jest różnica między stresem a czymś energetycznym? Pytam serio, bo ja zawsze myślałam że to są dwie nazwy na to samo.
Wieczorami mogę, to nie jest problem. Ale mam pytanie, bo nie rozumiem jednej rzeczy. Mówisz że wydech ma być dłuższy, a rano przy ćwiczeniu z manipurą napinałam brzuch przy wydechu. To jest spójne? Bo trochę jakby jedno i drugie, a nie wiem czy to nie za dużo naraz.
To jest dobre pytanie technicznie. Napinanie przy wydechu w ciągu dnia to jest aktywizacja, budzenie czakry do działania. Wieczorny długi wydech bez napinania to jest rozluźnienie i odpuszczenie. Dwa różne stany tej samej czakry, nie sprzeczne, ale cel inny.
Przepraszam że wchodzę z głupim pytaniem, ale jak wy w ogóle wiecie że zrobiliście to poprawnie? Bo słucham i mam wrażenie że nie ma żadnego wyraźnego sygnału że czakra teraz "jest aktywowana" albo "jest rozluźniona". Jak to odróżniać?
Dorzucę coś z boku, bo czytam ten wątek od dłuższego czasu. To co opisujecie z czakrami, szczególnie ten problem z odpuszczaniem po pracy, ma ciekawe odpowiedniki w runach, Algiz na przykład to ochrona ale aktywna, nie pasywna ściana. Działa trochę jak to co Czulu mówił o wzmacnianiu środka a nie budowaniu bariery na zewnątrz. Nie wiem czy to wam cokolwiek daje, ale pomyślałam że warto powiedzieć.
Właściwie ta uwaga Kaduli trochę mnie uspokaja, bo miałam wrażenie że to jest jakiś mój specyficzny problem. A wy, no pytam ogólnie, bo widzę że tu jest dużo osób które pracują zawodowo w jakichś środowiskach, czy ktoś ma podobną sytuację co ja, codziennie ta sama osoba, regularnie, nie jednorazowe spotkanie?
Bardziej ogólna atmosfera, choć jest jedna osoba która szczególnie. Ale nawet bez niej wracam do domu i przez kilka godzin nie mogę się zatrzymać, kręcę w głowie wszystkie rozmowy z dnia.
Przepraszam że wchodzę, ale chcę zapytać coś podstawowego, bo czytam i nie rozumiem. Mówicie o manipurze że jest zablokowana w sensie sprawczości, a wcześniej był wątek o tym że splotu słonecznego dotyczy też ochrona energetyczna. To są dwie osobne funkcje tej samej czakry, czy to się zazębia?
To brzmi bardzo prosto. Za prosto? Znaczy czy trzy oddechy to wystarczy żeby cokolwiek zrobić z tą energią?
dokładnie tak to działa. Klasyczne kotwiczenie, wiele tradycji to stosuje, nie tylko runy. Potrzebujesz kilku tygodni robienia tego konsekwentnie. Ale potem sam gest w trudnej chwili, nawet bez pełnego ćwiczenia, może przypomnieć ciału jak ma się ustawić.
Ale czy to nie jest trochę naiwne? Bo jeśli ta osoba faktycznie oddziałuje energetycznie, to samo bycie zakorzenioną wystarczy? Bez żadnej bariery?
No tak. Właściwie to jest jeden z pierwszych głosów. Że przesadzam, że to moja wrażliwość a nie coś realnego.
Chyba mechanicznie. Szczerze. Jeszcze nie wiem jak to ma wyglądać inaczej.
Tak, w toalecie praktycznie. Albo jak idę po kawę sama. Może ze dwie minuty.
Zaraz. Nawet zanim ona cokolwiek powie. Jak tylko wchodzi.
Raz kiedy byłam bardzo zajęta pilnym zadaniem i chyba po prostu nie zauważyłam że weszła. Potem się zorientowałam i wtedy dopiero poczułam.
Myślę że naprawdę weszłam w zadanie. Byłam pod presją czasu, miałam termin i po prostu nie miałam przestrzeni głowy żeby reagować. Jak się zorientowałam że ona jest w pokoju, to właśnie wtedy ta przestrzeń się otworzyła i reakcja wróciła.
Normalnie. Znaczy zmęczona zadaniem, ale nie tą specyficzną ciężkością którą czuję zwykle po kontakcie z nią.
Chcę tu dodać coś z innej strony. W pracy z runami Sowulo daje podobny efekt - nie tarcza, ale wewnętrzne zapalenie się własnego światła tak żeby nie było miejsca na coś obcego. Może Anastaya zamiast szukać ćwiczenia do robienia w toalecie, powinna znaleźć coś co aktywuje ją zanim wejdzie do pracy? Jakiś kotwiczący gest albo słowo?
Ale co to znaczy "kotwiczący gest"? Nie rozumiem. To jest jakiś rytuał który się robi rano czy coś co można powtarzać przez cały dzień?
