Zastanawiam się od jakiegoś czasu, czy impulsywne wydawanie pieniędzy może mieć jakieś energetyczne podłoże. Bo sam zauważam, że w pewnych momentach po prostu nie mogę się powstrzymać przed kupowaniem rzeczy, których nie potrzebuję. I to nie jest zwykłe "chciałem to mieć", tylko jakiś dziwny przymus. Słyszałem, że czakra splotu słonecznego odpowiada za poczucie kontroli i mocy, więc może właśnie tam należy szukać przyczyny? A przy okazji zacząłem się też zastanawiać, czy dzieci w ogóle mają rozwinięte czakry i czy można je uczyć jakichś technik pracy z nimi.
Temat ciekawy, ale trochę mieszasz dwie rzeczy naraz. Zacznijmy od tych wydatków, bo to bardziej konkretne. To co opisujesz to klasyczny objaw zablokowanej albo nadaktywnej czakry korzenia, nie splotu słonecznego. Czakra korzenia rządzi poczuciem bezpieczeństwa i stabilności materialnej. Jeśli jest w dysfunkcji, ciało energetyczne próbuje to kompensować właśnie przez obsesję na punkcie posiadania i gromadzenia.
Nie zgadzam sie z tym. Splot słoneczny to jest centrum woli i to on odpowiada za decyzje. Jak ktoś nie może kontrolować wydatków to ewidentnie splot słoneczny jest nadaktywny i dosłownie przepycha energię przez portfel, hehe. Czakra korzenia to raczej ogólny lęk a nie kupowanie rzeczy. To dwie różne sprawy i nie nalezy ich mieszac.
Powiem tylko tyle, że osobiście pracowałem nad czakrą korzenia przez kilka miesięcy i po tym czasie mój stosunek do pieniędzy zmienił się dość znacząco. Przestałem traktować zakupy jako coś, co mnie uspokaja w sytuacjach stresowych. Trudno mi powiedzieć, czy to zasługa pracy z czakrą czy po prostu większa świadomość tego co robię, ale zbieżność jest wyraźna.
głównie medytacje skupione na oddechu i wizualizacji zakorzenienia. Kamienie też były, granat i czarny turmalin, ale nie wiem czy to miało kluczowe znaczenie. Pierwsze zauważalne zmiany po jakichś trzech, czterech tygodniach regularnej praktyki. Ale to nie jest tak, że nagle przestałem kupować, to był stopniowy proces.
Mam pytanie do całej dyskusji bo coś mi tu nie gra. Mówimy o czakrze korzenia czy splotu słonecznego, ale czy ktoś z was brał pod uwagę czakrę serca? Wiele kompulsywnych zakupów to przecież próba załatania emocjonalnej dziury. Kupuję, bo czuję się samotna, bo brakuje mi bliskości. To brzmi bardziej jak anahata niż muladhara.
A ja zawsze myślałam, że jak coś nas ciągnie do wydawania to po prostu Wenus jest w złym miejscu w horoskopie. Czy czakry i astrologia mogą na siebie wpływać? Bo jak słucham tej rozmowy to mam wrażenie, że jedno i drugie opisuje to samo tylko innymi słowami.
Połączenie astrologii i czakr to temat na osobny wątek, bo to dość głęboka materia. Wracając do sedna dyskusji, mnie interesuje coś innego. Karrot napisał na początku o dzieciach i czakrach, bo to jest faktycznie odrębne zagadnienie i chciałbym wiedzieć skąd ten wątek w kontekście finansów. Bo to albo jest powiązane, albo to zupełnie inna rozmowa.
To jest naprawdę interesująca kwestia, bo rzeczywiście mówi się, że u dzieci czakry są jeszcze niezablokowane, bardziej otwarte i płynne. Mała Agnieszka, córka mojej przyjaciółki, sama zaczęła rysować kółka na figurkach ludzi i tłumaczyć, że to miejsca gdzie "świeci środek". Nikt jej tego nie uczył. Dzieci mogą mieć do tego bardzo naturalny dostęp.
A czy ktoś wie, czy u dzieci czakry są faktycznie bardziej otwarte czy może po prostu działają inaczej? Bo ja słyszałam dwie wersje. Jedna mówi, że dzieci są jak gąbki i wszystko wchłaniają, też energetycznie, a druga że ich system energetyczny dopiero się formuje i nie jest ani bardziej ani mniej otwarty, tylko niedojrzały.
Hej, ale wracając do tych dzieci, bo to mnie zaintrygowało. Jak uczyć dziecko pracy z czakrami to jak to w ogóle miałoby wyglądać w praktyce? Bo jedno to teoria, że mają otwarte czakry, a drugie to co z tym zrobić.
Muszę tu coś dopowiedzieć, bo to jest ważne. Tradycja wedyjska wskazuje, że do siódmego roku życia dziecko jest zdominowane przez czakrę korzenia i to jest naturalne. Nie patologiczne, po prostu tak jest skonstruowany rozwój energetyczny. Dziecko zakorzenione, bezpieczne, skupione na przetrwaniu i eksploracji świata fizycznego. Praca nad innymi czakrami przed tym etapem może być przedwczesna.
dokładnie w tym kierunku to idzie. Nie mówię, że determinizm jest absolutny, bo człowiek może pracować nad sobą w każdym wieku, ale wzorzec z wczesnego dzieciństwa jest bardzo głęboko osadzony. Muladhara zaburzona w pierwszych latach życia to niemal podręcznikowe źródło problemów z poczuciem bezpieczeństwa finansowego w dorosłości.
to dobre pytanie i odpowiedź brzmi, trochę tak. Punkt wyjścia jest ten sam, zakorzenianie, uziemianie, ale osobie z kompulsją zakupową bardziej pomaga praca z ziemią, dosłownie, chodzenie boso, ogród, kamienie. Osobie z patologicznym skąpstwem często najpierw trzeba otworzyć trochę serce, anahata, żeby w ogóle poczuła, że świat nie jest zagrożeniem. Inaczej samo zakorzenianie ją tylko bardziej zamknie.
Ale czekajcie, bo to co piszecie mnie troche myli. Mówimy o dzieciach, że czakra korzenia jest dominujaca do siódmego roku i to jest ok. To dlaczego tak dużo dorosłych ma z nią problem? Czy to nie powinno być odwrotnie, że w dziecinstwie mamy ją w najlepszym stanie?
Genetyka w rozumieniu energetycznym to jest temat rozległy. Mówi się o karmicznych wzorcach rodzinnych, które są przenoszone przez linie pokoleniowe. To nie jest genetyka biologiczna, ale pewne predyspozycje energetyczne, które przejmujemy po przodkach. W kontekście finansów to szczególnie widoczne, rodziny gdzie od pokoleń panuje bieda energetyczna, czyli myślenie z poziomu braku, często powielają te schematy niezależnie od rzeczywistego statusu materialnego.
Przepraszam, że się wtrącam, ale ta karma rodzinna to mnie ciekawi. Jak w ogóle można to sprawdzić u siebie? Bo moja mama zawsze mówiła, że pieniądze to zło, babcia podobnie, i zastanawiam się, czy to może na mnie wpłynęło energetycznie, a nie tylko przez wychowanie.
Czekajcie, bo chcę tu coś doprecyzować. Izolacja od natury może nasilać problem, ale nie powoduje go sama w sobie. Można mieszkać na wsi i mieć kompletnie rozbitą muladharę, bo wzorzec z dzieciństwa nadal siedzi. To środowisko może być czynnikiem podtrzymującym, nie pierwotnym.
Mam pytanie, bo trochę zgubiłam wątek z dziećmi. Mówiliście, że do siódmego roku dominuje czakra korzenia, potem co się dzieje? Bo jeśli dziecko ma zaburzoną muladharę, a potem wchodzi w kolejny etap, to jak to wygląda energetycznie? Wzorzec zostaje i nowa czakra buduje się na niestabilnym fundamencie?
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale mam podobny problem do Karrota i czytam ten wątek od jakiegoś czasu. Moje pytanie jest takie, czy te impulsy finansowe mogą też mieć związek z czakrą splotową? Bo u mnie to nie jest takie ciągnienie do sklepu, ale kompulsywne sprawdzanie cen, porównywanie ofert, i potem wydanie kasy w stylu, że sobie zasłużyłem. To brzmi bardziej jak poczucie kontroli i sprawczości.
Ale zaraz, to teraz mamy trzy czakry zamieszane w wydawanie pieniedzy? Korzeniowa, sakralna, splotowa? Skąd wiadomo, która to ta moja? Bo jak wszystko pasuje do wszystkiego, to jak w ogóle się w tym zorientować.
Przepraszam, że się wtrącam, bo jestem raczej z kart, ale właśnie sobie uświadomiłam, że jak robię odczyty na temat pieniędzy, to bardzo często wyskakuje Dwójka Kubków albo jakieś karty relacyjne, a nie karty dotyczące zasobów. Czy to może być potwierdzenie tego co tu mówicie o czakrze sakralnej?
Słuchajcie, czytam to od dłuższego czasu i mam podstawowe pytanie, bo nie chcę zakładać że rozumiem. Czy to znaczy, że każdy kto ma problemy z pieniędzmi ma zablokowaną czakrę korzenia? Bo to by brzmiało zbyt prosto.
Ja akurat przez kilka tygodni pisałam coś w rodzaju dziennika, nie wiedziałam że to ma jakąś nazwę. I faktycznie zobaczyłam że moje zakupy są powtarzalne okolicznościowo, a nie losowe. To trochę niekomfortowe, jak się to zobaczy.
No ale żeby nie przedobrzać z tym ciałem. Napięcie w brzuchu to może być po prostu stres finansowy a nie żaden blok energetyczny. Nie wszystko musi być czakrą.
Keijla92 zadała ważne pytanie o odróżnienie efektu. To jest w ogóle problem metodologiczny z tym całym podejściem, nie jest możliwe wyizolowanie jednej zmiennej. Można tylko obserwować korelacje. I właśnie dlatego tak dużo mówiłem o dzienniku, bo bez zapisu nie ma materiału do oceny.
A czy ktoś próbował czegoś konkretnego przy wydatkach impulsywnych, jakiegoś rytuału zanim się wyda pieniądze? Cokolwiek, nie koniecznie związanego z czakrami. Bo rozmawiamy dużo o diagnozie a mnie interesuje co potem.
