właśnie właśnie! Ja zawsze tak myślę i cieszę się że ktoś to powiedział prościej bo ja zawsze się plączę jak próbuję to wytłumaczyć znajomym. Oni mówią "ale albo tak albo tak" a ja czuję że oboje mają rację po prostu patrzą z innych stron 🙂 🙂
Przepraszam że wracam do praktycznego pytania, ale Rusalka pisała wcześniej o mantrze HAM - czy tę mantrę się śpiewa na głos czy tylko myśli? Pytam bo mam sąsiadkę z cienkimi ścianami i trochę głupio by mi było 😉
Okej, to mnie uspokaja z tą mantrą bo też miałam taki opór żeby ją śpiewać głośno, jakoś dziwnie mi było. Ale mam inne pytanie - czy jak uczę się słownictwa związanego z konkretną dziedziną, nie wiem, medycyną albo prawem, to czakra gardła reaguje inaczej niż przy normalnych słówkach? Czy to jest w ogóle sensowne pytanie?
Tosia, to jest bardzo sensowne pytanie i nikt ci nie odpowie na nie poza twoim własnym doświadczeniem, bo to jest akurat coś co naprawdę zależy od osoby. ale mogę powiedzieć co ja bym szukała - czy te specjalistyczne słowa czujesz inaczej w ciele? Czy one "siedzą" gdzieś inaczej? Bo słowa emocjonalne i słowa techniczne to zupełnie różna energia, przynajmniej według mnie
oooo to jest ciekawe! ja nigdy nie myslalam o słowach jako o róznych energiach ale teraz jak czytam to czuję ze tak! słowa emocjonalne jakby rezonuj. no ale, .. tzn. jakby bardziej je CZUJESZ a techiczne sa bardziej w głowie. Jak ktoś mówi "kocham" to nie jest to samo miejsce co jak słyszy "paragraf". Czy o to chodzi? 🙁
To co mówi Apolonia to mnie uderzyło bo w notatach mam właśnie to - kiedy ćwiczyłem angielskie słownictwo emocjonalne, "grief", "longing", "relief" i takie tam, to miałem inne odczucia w klatce piersiowej niż przy słownictwie np. no, technicznym. Czy to anahata a nie vishuddha pracuje przy emocjach? Czy te czakry nie są od siebie niezależne podczas mówienia?
No i Stachu poruszył coś ważnego - bo ja też to zauważyłam że słowa emocjonalne to inny rodzaj przyswajania. Kiedy uczyłam się włoskiego i trafiłam na słowo "malinconia", to coś mi się dosłownie przestawiło w środku. Żaden techniczny termin tak nie działał. Jakby gardło i serce robiły razem robotę 🙁
No włanie! I to mnie zastanawia czy to nie jest tak ze przy słownictwie emocjonalnym obie czakry pracuja - vishuddha I anahata razem? Bo anahata to przeciez miłość i uczucia, a tu mamy uczucia ubrane w slowa... to chyba muszą sie nakładac?
Hania, ale tu jest ciekawe pytanie - czemu to wykluczasz? Nawet jeśli to są inne obszary mózgu, to skąd wiesz że czakry nie nakładają się na te obszary? To nie jest logicznie sprzeczne 😀
ja chce tylko powiedziec ze słowo "grief" to ja poczulam w gardle dosłownie jak gula!!! nie wiedzialam nawet co znaczy, sprawdzilam i sie zrobiło to uczucie. czy to mozliwe ze ciało rozumiało zanim głowa??
Zmęczenie rozluźnia kontrolę, przynajmniej tak mi się wydaje. Jakbyśmy za dnia trzymali te filtry mocno, a wieczorem odpuszczają. Może wtedy właśnie węch i te odczucia cielesne mają szansę przebić się do świadomości. Ale to moje czysto prywatne myślenie, nie mam na to dowodów, tylko obserwacje z tych moich nieformalnych "przypadków".
no i masz, ej ale moment. Jeśli zmęczenie otwiera "kanał" jak mówi Trzcinka, to po co w ogóle medytować przed nauką? Chyba lepiej po prostu uczyć się późno? 🙂 Nie mówię złośliwie, serio pytam bo to się trochę kłóci 😉
Sasanka, no to jest całkiem sprytne pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi. jak dla mnie, zmęczenie to nie to samo co skupienie, nawet jeśli oba jakoś rozluźniają. Medytacja daje coś w rodzaju czystego pola, a zmęczenie daje pole pełne szumu. Różnica w jakości tego co przez ten kanał przechodzi. Przynajmniej taka mam hipotezę po swoich próbach 😛
Wczytuję się w to i zaczynam się gubić trochę. Czyli dla czakry gardła przy nauce języka ważne jest kiedy się uczymy, w jakim nastroju, jakie słowa - ale też wech teraz wyszedł. Jak to wszystko połączyć w jedną praktykę? Bo to brzmi jakby trzeba było uwzględnić milion rzeczy naraz.
To mnie uspokaja co pisze Miroslawa. Bo ja wlasnie mam tendencje do ogarniania wszystkiego naraz i potem się blokuję i nic nie robię. swoją drogą, wróćmy do tego węchu bo mnie to bardzo ciekawi - czy ktoś próbował celowo używać jakiegoś zapachu PODCZAS nauki? Nie przed, tylko w trakcie?
Tosia! tak, właśnie o to chciałam zapytać wcześniej ale temat poszedł w inną stronę. Mam w notatkach jedną osobę która używała olejku z eukaliptusa podczas nauki angielskiego i mówiła że jak potem czuła ten sam zapach gdzieś przypadkowo, to jej wracały całe frazy. Jak kotwica. To jest baaardzo ciekawe z punktu widzenia czakry gardła i zmysłu węchu razem.
Ewunia, to co opisujesz ma nazwę, pamięć kontekstowa albo kodowanie zależne od stanu. Używanie zapachu jako "kotwicy" to znana technika mnemotechniczna, bez czakr. Chociaż - okej - efekt jest taki sam, więc morze to bez znaczenia jak to nazywamy.
ojej Hania przyznała że morze to bez znaczenia!! 😀 to jest chyba postęp! Żartuje oczywiście ale serio mam wrażenie że ta rozmowa powoli zbliża oba obozy do siebie hehe
Mam pytanie może głupie, ale, czy zapach z eukaliptusa nie powinien raczej działać na czakrę trzeciego oka albo inną? Myślałem że węch to nie jest "działka" vishuddhy. Czy źle to rozumiem?
a ja sie pytam bo nie wiem - jak to jest z tym eukalipusem, można użyć innego zapachu czy to musi być konkretny? bo czytalam gdzies ze lawendy działa na jedno a drzewko herbacine na cos innego i sie teraz zastanawiam czy da sie dobrac zapach do nauki języka
dobra ale wracając do tego zapachu PODCZAS nauki, bo to mnie strasznie ciekawi - Rusalka pisze że chodzi o intencję i skojarzenie, ale jednak skoro węch idzie przez muladhara jak mówiła Bronislawa, to czy nie powinnyśmy szukać czegoś co łączy muladhara z vishuddha? Bo eukaliptus eukaliptusem ale morze lepiej użyć czegoś co przemawia do obu naraz? czy w ogóle tak można?
Ewunia, o tym innym jakościowo to mnie bardzo ciekawi. Bo pamiętam jak jedna koleżanka mówiła mi że każdy język ma dla niej jakby inną "temperaturę", to jej słowo, nie moje. I jak się nad tym zastanowić to może to wcale nie jest metafora tylko naprawdę coś innego dzieje się w ciele przy różnych językach. Włoski jest bardziej śpiewny, ruchomy w ustach, angielski twardszy, bardziej z przodu. Może zapach który do tego dokładasz jakoś to podkreśla albo wzmacnia i stąd ta różnica jakościowa? Ale to moje gdybanie, nie wiem czy ktoś to badał nawet pobieżnie.
