ach, to wieczory i poranki są ważną informacją bo to są momenty kiedy jesteś pomiędzy stanami - zasypianie i budzenie się to naturalnie czas kiedy czakry są bardziej "otwarte", mniej zabezpieczone aktywnością dnia. z tego co pamiętam, to że właśnie wtedy to czujesz sugeruje że nie jest to stała blokada, tylko coś co wychodzi gdy opada codzienna warstwa. To dobra wiadomość tak naprawdę
Hm. Albo to po prostu kortyzol, który naturalnie skacze rano i przed snem. nie mówię że nie, Oksanka, naprawdę nie chcę umniejszać Twojemu doświadczeniu, ale to co opisujesz - niepokój rano i wieczorem, drżenie, lęk że "co jeśli" - to jest klasyczny profil lęku związanego z dużym zobowiązaniem finansowym. Czy to musi być czakrowe żeby zasługiwało na uwagę i pracę?
no proszę, dobra, wracam do pytania Brygitki bo nie odpowiedziałam w pełni. Trzy tygodnie to jest akurat ten czas kiedy warto zacząć pracę uziemiającą, nie czekać aż "samo przejdzie". konkretnie: chodzenie boso po trawie lub ziemi jeśli pogoda pozwala, codziennie choćby 10 minut. Brzmi banalnie ale muladhara pracuje przez stopy. Do tego krótka medytacja leżąc, świadome poczucie ciężkości ciała, że podłoga/łóżko cię trzyma. Nic skomplikowanego 😉
Ja bym dodała że hematyt przy zakupie nieruchomości można też włożyć do pierwszej szuflady w nowym miejscu, takiej przy wejściu. Słyszałam że to zakotwicza energię właściciela w przestrzeni od razu po wprowadzeniu. Podobno od tego się zaczyna właściwa praca czakry bazowej z miejscem.
Feng shui i czakry to jednak dwa różne systemy i nie zawsze się przekładają jeden do jednego. Ale sama zasada - zakotwiczyć swój obiekt energetyczny w przestrzeni zaraz po wejściu - ma pewną logikę niezależnie od tradycji. Idalka pytała wcześniej o rodziców kupujących dla dzieci, i właśnie tu ta zasada byłaby ciekawa - kto ma zakotwiczyć, skoro kto inny podpisał a kto inny zamieszka?
o rany, A może jedno i drugie, Idalka? I może pytanie "czy to energetyczne czy psychologiczne" jest trochę fałszywą dychotomią w tym kontekście. mniej więcej, poczucie że się nie jest gospodarzem we własnym miejscu ma realny wpływ na samopoczucie niezależnie jak to nazwiemy 🙂
Ojej, ten wątek z rodzicem i dzieckiem jest ciekawy ale ja trochę. przynajmiej u mnie, .. no czuję że moja sytuacja jest inna bo to moje własne mieszkanie podpisane na mnie, więc może nie powinnam się za bardzo wciągać w tamtą gałąź? Chociaż Kingusia pomogła mi bardzo z tym hematytów i chodzeniem boso - to brzmi na coś co mogę zrobić od zaraz. Mam pytanie - czy te ćwiczenia robić w nowym mieszkaniu czy gdziekolwiek?
hej, gdziekolwiek na co dzień, ale raz na jakiś czas warto specjalnie wybrać się do nowego miejsca i zrobić to właśnie tam. w sumie, twoje stopy, Twoja energia, Twoja czakra bazowa - to się nie zna adresu 🙂 ale intencja robiona na miejscu ma dodatkowy wymiar zakorzenienia właśnie tam. Nie musisz tam mieszkać od razu żeby zacząć tę pracę.
ojejejej, czytam was i mam takie pytanie do ekspertów - czy fluktuacje o których tu mówicie to jest coś co można jakoś zmierzyć, poczuć zewnętrznie, zobaczyć? Bo zakładam że skoro Oksanka to czuje od środka to jakaś bioenergoterapeutka mogłaby to "zobaczyć" z zewnątrz, tak? Albo czy to jest wyłącznie subiektywne odczucie osoby której to dotyczy?
