Hej, wpadłam tutaj z takim trochę dziwnym pytaniem i nie wiem do końca czy to właściwy dział, ale no, czakry to chyba pasuje. no, chodzi mi o to że mam ostatnio OGROMNY lęk przed starzeniem się i zastanawiam sie czy to morze mieć jakiś związek z czakrami. Nie wiem jak to powiazać, czy jest jakaś czakra która za to odpowiada? Wiem że brzmi głupio ale serio to mnie dręczy, mam 24 lata i boję się starzenia bardziej niż czegokolwiek innego. Każda zmarszczka to dla mnie dramat, każde urodziny to czarny dzień. Czy ktoś w ogóle miał coś podobnego? 😀
To wcale nie brzmi głupio, wiesz. Lęk przed starzeniem to coś bardzo konkretnego w energetyce ciała i owszem, ma swoje miejsce w systemie czakr. tak mi się wydaje, najczęściej wskazuje się tutaj na Manipurę, czyli czakrę splotu słonecznego - ona odpowiada za poczucie kontroli, ego i siłę sprawczą. Kiedy boimy się utraty czegoś, co mamy teraz - młodości, urody, sprawności - Manipura często jest albo zablokowana albo nadaktywna. Ale Renia, piszesz że to jest silne, trochę obsesyjne nawet. Czy możesz powiedzieć więcej o tym lęku? Czy to bardziej strach przed tym jak wyglądasz, czy przed tym co starzenie oznacza - choroba, śmierć, zależność od innych?
Dorzucę swoje trzy grosze bo mi od razu przyszło coś innego do głowy. manipura tak, ale ja bym tu patrzyła też na Muladhara, czyli czakrę korzenia. ona odpowiada za poczucie bezpieczeństwa i zakorzenienie. Kiedy ktoś boi się starzenia tak naprawdę boi się braku kontroli nad tym co nadejdzie, a to jest właśnie domena korzenia. Blokada tam potrafi dawać lęki egzystencjalne, takie trochę nieuchwytne. Renia, jak masz z tym na poziomie codziennym - czy generalnie czujesz się bezpiecznie w życiu, stabilnie finansowo, rodzinnie itd.? 🙂
czytam i mam podobnie szczerze mówiąc. nie taki sam powód, ale ten lęk przed przemijaniem to u mnie coś stałego. wcześniej myślałam że to nerwica po prostu, a potem zaczęłam trochę czytać o czakrach i hmm, coś mi się rozjaśniło. nie wiem tylko czy to co czytam jest na poziomie, bo różne źródła piszą różne rzeczy o tych czakrach i człowiek nie wie komu wierzyć 🙂
O, weszłam w ten temat i już wiem że zostanę 🙂 bo to mnie dotyczy bardziej niż myślałam. Ja zawsze uważałam że strach przed starzeniem to jest po prostu kwestia płytka, że ludzie boją się po prostu zmarszczek i tyle. A tu mówicie że to jest coś głębszego w energetyce, tak? To znaczy że taka osoba może mieć to zakodowane w energii i przez to inaczej to przeżywa niż ktoś kto nie ma takiego problemu z czakrami?
Śledzę ten wątek i mam pytanie do znawczyń tematu bo mi się nasuwa wątpliwość. Czy nie jest tak że lęk przed starzeniem to poprostu normalna reakcja psychologiczna, zwłaszcza po takim doświadczeniu jak choroba babci? I skąd wiemy że to czakry, a nie że po prostu coś do przepracowania na poziomie emocji albo psychiki? Nie mówię że czakry nie istnieją, serio pytam o tę granicę - jak odróżnić blokadę energetyczną od zwykłego lęku który potrzebuje np. rozmowy z psychologiem?
hm, no właśnie mam tu spory sceptycyzm. w sumie co Lubon napisał to ja bym powiedziała jeszcze mocniej - skąd w ogóle wiadomo że czakry "naprawdę" istnieją i że ten system działa? bo jak czytam te opisy to brzmi jakby można było podpiąć dosłownie każdy problem emocjonalny pod jakąś czakrę i zawsze się znajdzie pasujące wytłumaczenie. to trochę jak horoskopy - na tyle ogólne że pasuje do każdego
oho ho, lęk przed przemijaniem to stara jak świat sprawa. w każdym razie, i tak, system czakr daje nam pewien język do opisania tego co czujemy. Ale Renia, zanim ktokolwiek powie ci "medytuj na Muladhara" albo "połóż kamień na splot słoneczny" - zastanów się co ty właściwie chcesz osiągnąć. Pogodzenie się ze starzeniem? Zrozumienie skąd ten lęk? Czy może po prostu chcesz żeby przestało tak boleć. To są różne drogi.
kurcze, o, ten temat mnie bardzo wciągnął! ja pracuję trochę z afirmacjami i myślę że właśnie ten strach przed starzeniem to jest w dużej mierze kwestia tego jak rozmawiamy sami ze sobą w środku. czy czakry i afirmacje mogą iść razem? bo mi się wydaje że np. afirmacje skupione na akceptacji ciała i czasu mogą wspierać pracę z tymi czakrami o których mówicie. albo się mylę? 🙁
Może i nie w porę, ale się odezwę, ale siedzę nad tym wątkiem od początku i mam podstawowe pytanie które pewnie brzmi głupio. no ale, mówicie o czakrze korzenia, splotu słonecznego i serca - ale jak w ogóle ktoś może wiedzieć KTÓRĄ ma rozregulowaną? czy jest jakiś sposób żeby to poczuć czy sprawdzić? bo ja np. w ogóle nie czuję żadnych czakr i nie wiem czy to znaczy że wszystko jest spoko czy że jestem całkowicie zamknięta
a ja sie zastanawiam czy nie ma tu też czakry gardla? bo jak sie boje starzenia to sie chyba boję też utraty głosu, znaczy nie dosłownie, ale tego że nikt mnie nie bedzie słuchał jak będe stara 🙂 to chyba też jest jakiś aspekt, nie? może sie myله ale tak mi to skojarzyło
okej, to spróbuję tego skupienia na kości ogonowej o którym Antek pisał. ale mam głupie pytanie - czy to ma sens robić to leżąc czy siedząc? bo jak leżę to mi się często myśli rozłażą, a jak siedzę to myślę o tym że siedzę niewygodnie 🙂
coś ty, czytam o tej Vishuddzie którą Gracjan wspominał i hmm, to akurat mnie trafia. u mnie tak jest, to uczucie że jak się zestarzejesz to przestajesz być słyszana - to jest bardzo konkretny strach, nie abstrakcja. tylko nie wiem czy to jest osobna czakra do przepracowania czy to zawsze idzie razem z tymi niższymi?
o tej Vishuddzie to mi to dużo mówi bo ja faktycznie mam takie coś że jak myślę o starości to wyobrażam sobie siebie jako kogoś kogo nikt nie traktuje poważnie. o ile dobrze rozumiem, babcia pod koniec strasznie tak miała, lekarze mówili przez jej głowę do nas, ignorowali co ona mówi. może to też stąd ten strach bierze się u mnie, nie tylko z samej choroby?
no i proszę, to co piszesz jest bardzo ważne. to doświadczenie z babcią - patrzenie jak ktoś traci glos nie w sensie dosłownym ale w sensie bycia słyszaną - to głęboko wchodzi w naszą własną energię. w sumie, szczególnie jeśli byłaś blisko i to przeżyłaś. czy masz wrażenie że teraz też czasem czujesz że twój głos nie ma wagi, niezależnie od wieku?
słuchaaam tej rozmowy i mam pytanie do Renii i wogóle do wszystkich, bo to mnie ciekawi. swoją drogą, czy ten lęk przed byciem niesłyszaną przychodzi bardziej w kontakcie z konkretymi ludźmi, czy tak ogólnie, jakby w tle cały czas? bo mi się wydaje że to rozróżnienie dużo mówi o tym skąd to jest
ja bede szczera, troche mie gubiłam w tym co tu pisaliście o różnych czakrach naraz, ale to zdanie Renii o babci i lekarzach bardzo mnie tkneło. to nie jest ezoteryka, to jest po prostu bol. i chyba dobrze ze tu o tym piszesz bo to brzmi jakby potrzebowało wyjsc na wierzch nie?
no okej, ale to co Karolcia pisze to trochę brzmi jak "czakry mogą pomóc, ale jak nie pomogą to jednak psycholog". to nie jest trochę tak że bezpieczniej po prostu od razu do psychologa? nie atakuję, serio pytam bo nie wiem gdzie leży granica
okej, to rozumiem, ale to porównanie do tabletki idzie w dwie strony, bo tabletki mają badania kliniczne 🙂 nie mówię tego złośliwie, na prawdę, ale to jest mój problem z tym żeby w to wejść - skąd mam wiedzieć że praca z czakrami cokolwiek robi, a nie tylko że czuję się lepiej bo poświęciłam sobie czas i uwagę
a czy to jest złe jeśli czujesz się lepiej dlatego że poświeciłaś sobie czas i uwagę? mam wrażenie że w tym pytaniu jest ukryty warunek - że efekt ma być "prawdziwy" tylko jeśli pochodzi z właściwego źródła. ale co to znaczy właściwe źródło?
ojej, ta dyskusja poszła w takie głębiny że niewiem czy nadążam, ale chcę powiedzieć że ja trafiłam na ten temat przez przypadek i zostałam bo to mnie bardzo dotyczy. Renia, dziękuję że to opisałaś, bo przez ciebie zrozumiałam coś o sobie. ja też mam ten strach i nie wiedziałam jak to nazwać
Podłączę się pod to co Antek pisał o kilku czakrach naraz - czy jest jakiś sens zaczynać od tej najniższej i iść w górę? bo czytałam gdzieś że pracę zawsze zaczyna się od dołu bo inaczej to jakby budować dom od dachu, ale nie jestem pewna czy to prawda czy mit 😀
no nie, czytam ten temat od początku i jedno mi nie daje spokoju. dużo się tu mówi o blokowaniu i rozregulowaniu i przepracowywaniu. ale czy ktoś mógłby powiedzieć jak konkretnie wygląda taka praca z Muladhara w domu, dla osoby która nie ma żadnego nauczyciela ani praktyki? bo to co Antek pisał o skupieniu na kości ogonowej jest no dobrze jako punkt startowy ale co potem
mam jedno pytanie do ekspertów tutaj, bo coś mi nie gra. mówicie dużo o czakrach jako o czymś co można poczuć i przepracować, ale dla kogoś kto zaczyna to jest bardzo abstrakcyjne. czy wy na początku też nie czuliście nic i to przyszło z czasem, czy od razu było jakieś odczucie? 🙁
bo to jest właśnie to czego szukałam w tej rozmowie. czy wy na początku też nic nie czułyście i to przyszło z czasem, czy od razu był jakiś sygnał? pytam serio, bo jak czytam o Muladhara i Vishuddha i o tym że można "poczuć" gdzie jest blok, to mi się wydaje że albo ktoś ma jakiś specjalny zmysł, albo po prostu wmawia sobie że coś czuje
och, to dobre pytanie i uczciwe. na początku to naprawdę rzadko jest wyraźne "poczucie czakry". częściej to jest: czuję ucisk w gardle kiedy chcę coś powiedzieć a nie mówię, albo trzęsą mi się nogi kiedy musze stanąć przed kimś ważnym. to są sygnały z ciała, nie z "siódmego zmysłu". czakry to tylko jeden z języków żeby to nazwać
ja weszłam w ten temat przypadkiem i nie wiem nic o czakrach ale to co Agatka napisała o ciele, ucisk w gardle, nogi, to dla mnie nagle brzmi nie-abstrakcyjnie. tzn. to mogę sobie wyobrazić. ale jak się zaczyna? od obserwowania takich rzeczy u siebie?
