Hej, mam taki temat do poruszenia bo ostatnio przeżywam coś dziwnego i nie wiem czy to tylko moja wyobraźnia. Kupiliśmy z mężem mieszkanie, przeprowadzka za trzy tygodnie, i od momentu podpisania aktu notarialnego czuję jakieś... nie wiem jak to nazwać. Niespokój w klatce piersiowej, jakby coś się przestawiło. Mąż mówi że to stres, ale ja mam wrażenie że to coś więcej. Koleżanka mi powiedziała że przy nabyciu nieruchomości czakry przechodzą jakieś fluktuacje bo wchodzisz w relację energetyczną z miejscem. Czy ktoś coś takiego czuł albo wie coś na ten temat? Bo w necie nie za bardzo mogę znaleźć coś konkretnego.
No to jest bardzo ciekawy temat i mało poruszany, a moim zdaniem ważny. przy nabyciu nieruchomości dochodzi do czegoś co można nazwać transferem energetycznym - to nie jest tylko transakcja prawna, tylko realne wejście w pole energetyczne danego miejsca. czakra korzenia (muladhara) jest pierwsza która to odczuwa bo ona odpowiada za bezpieczeństwo, stabilizację, zakorzenienie. Twoje odczucia w klatce piersiowej to morze być czakra serca reagująca na zmianę przestrzeni "swojej". Pytanie do Ciebie - czy to uczucie jest raczej lekowe czy po prostu dziwne i nowe
Ojej, ja mam podobne pytanie bo właśnie patrzę na oferty mieszkań i zastanawiam się czy to co czujesz przy oglądaniu to już jest jakiś sygnał. znaczy, wchodzisz do mieszkania i od razu masz poczucie że "to to" albo odwrotnie - jakiś niepokój. czy to jest ta sama energia o której mówisz? Bo ja przy jednym mieszkaniu dosłownie nie mogłam wejść do sypialni, coś mnie odpychało, ale może to kwestia koloru ścian haha.
Dobra, żeby nie było że tu wszyscy od razu kiwają głowami - to uczucie niespokoju po podpisaniu aktu notarialnego to może być po prostu silny stres związany z jedną z największych decyzji finansowych w życiu. Nie wykluczam że czakry mają w tym udział, ale zanim ktoś zacznie mówić o fluktuacjach energetycznych, warto sprawdzić czy nie ma zwykłej podstawy. Oksanka, spałaś wtedy normalnie? Jadłaś regularnie? Bo ciało reaguje na stres bardzo fizycznie i naprawdę potrafi dawać sygnały w klatce piersiowej.
auć, ja tu wskoczę bo to mnie bardzo interesuje. Myślę że obie macie rację trochę. Stres i czakry nie wykluczają się nawzajem - stres właśnie może powodować zaburzenia w przepływie energii. Natomiast przy nieruchomościach faktycznie jest coś specyficznego. Miejsce ma swoją pamięć energetyczną, a moment zakupu to moment kiedy twoje pole energetyczne zaczyna się z nim "negocjować". Muladhara jak słusznie Gustlik pisał ale też czakra splotu słonecznego bo to ona odpowiada za poczucie kontroli i mocy sprawczej. A przy kupnie mieszkania poczucie kontroli jest mocno testowane.
A jak to działa przy mieszkaniu z rynku wtórnego? Bo rozumiem nowe budownictwo to czysta karta, ale jak lokal byl wczesniej zajmowany przez inne osoby to chyba ich energia tam zostaje? I przy podpisaniu aktu ta energia "przechodzi" na nabywce? Nie wiem jak to dziala ale brzmi logicznie.
Słuchajcie, ja nie jestem specjalistką od czakr, moja działka to runy ale tu widzę pewien problem z całą tą teorią. swoją drogą, skąd wiecie że uczucie które Oksanka opisuje to "fluktuacja czakry" a nie po prostu to, że mózg rejestruje wielką życiową zmianę? Nasz układ nerwowy naprawdę potrafi wygenerować takie doznania i nie trzeba od razu sięgać po wyjaśnienie energetyczne. Nie mówię że to niemożliwe, mówię że ta interpretacja jest dużo wygodniejsza niż sprawdzalna.
No i Kadula ma punkt. Numerologicznie date podpisania umowy można by analizować i to jest przynajmniej coś co można zmierzyć i porównać, ale "fluktuacja czakr przy nabyciu nieruchomości" to bardzo luźna teza. Co to znaczy fluktuacja w tym kontekście? Jak ją odróżnić od zwykłego pobudzenia emocjonalnego? Pytam serio, nie złośliwie.
Mam pytanie do Oksanki - a czułaś coś specyficznego podczas OGLĄDANIA tego mieszkania, zanim jeszcze była decyzja o kupnie? Bo moim zdaniem kontakt energetyczny z miejscem zaczyna sie dużo wczesniej niz akt notarialny. jak dla mnie, akt to tylko takie... formalne potwierdzenie czegoś co już sie zaczęło. Ja jak szukałam mieszkania to w kilku odczuwałam cos niedobrego juz od progu, a jedno miałam takie ze chciałam w nim zostac od razu 🙂
Wybaczcie najście ale mam takie proste pytanie: czy ta energia domu to jest coś co można jakoś poczuć świadomie nawet jak się nie ma doświadczenia w czakrach? Znaczy, czy każdy to może odczuć czy tylko osoby które są jakoś wyczulone? Bo ja jak wchodzę do różnych miejsc to czasem coś czuję, a czasem nie, i nie wiem czy to ma znaczenie
Chcę tu trochę sprostować jedną rzecz bo widze że miesza się pojęcia. jakoś tak, fluktuacja czakr to nie jest to samo co "energia miejsca". Czakry to twój wewnętrzny system, energia miejsca to coś zewnętrznego. Podczas takich momentów jak nabycie nieruchomości może dochodzić do destabilizacji czakr pod wpływem silnego bodźca zewnętrznego - i to ma sens. Ale nie "przejmujesz" automatycznie energii poprzednich właścicieli przez akt notarialny. To wymaga realnego kontaktu z przestrzenią przez dłuższy czas. Zupełnie inna dynamika.
wow, serio? Nie kupuję tego. hmm, ciekawa dyskusja. Ja mam pytanie bardziej praktyczne - jeśli te fluktuacje są takie prawdziwe to co wtedy robić? Czy jest jakiś sposób żeby je ustabilizować? Medytacja, kadzidła, coś innego? Bo jeśli Oksanka faktycznie to czuje to nie chce żeby jej te zakłócenia wpłynęły na początki w nowym miejscu.
Muszę przyznać, po tym co Kingusia napisała, że to rozróżnienie między czakrami a energią miejsca wydaje mi się ważne i chyba wcześniej za bardzo mieszałam te pojęcia w głowie. Ale wracając do Oksanki - czy te odczucia były tylko zaraz po akcie, czy trwają do teraz? Bo to może zmieniać interpretację
Ja w sumie jestem sceptyczny do tego wszystkiego ale jedna rzecz mnie ciekawi. Jeśli energia miejsca jest prawdziwa i wpływa na ludzi, to dlaczego agencje nieruchomości nie mają w ofercie jakiegoś "certyfikatu energetycznego" obok tego prawdziwego certyfikatu energetycznego budynku haha. Serio - gdyby to było mierzalne i powtarzalne, to byłby z tego biznes 😀
Dobra, to ja tu wrócę do swojego pytania bo widzę że poszło trochę w stronę feng shui i rynku wtórnego, ale mnie chodziło głównie o to co się dzieje Z CZŁOWIEKIEM, z jego czakrami, w momencie kiedy coś takiego jak nieruchomość "przechodzi" na niego. Znaczy to mieszkanie stoi, nic się fizycznie nie zmienia, a ja przez kilka dni po podpisaniu czułam jakieś wibracje w brzuchu i klatce piersiowej. koleżanka powiedziała że to morze być splot słoneczny i sercowa. czy ktoś miał coś podobnego przy zakupie czegoś dużego? Niekoniecznie mieszkania, może samochód albo działka?
Ja przy zakupie samochodu nic specjalnego nie czułam, ale przy działce - tak. Parę lat temu mąż podpisał, ja nawet nie byłam na akcie, i jak wrócił to czułam jakiś dziwny niepokój przez cały wieczór. Jakby coś się przesunęło energetycznie. Myślałam że to empatia bo on był zestresowany, ale może to jednak bylo coś więcej. W splocie słonecznym masz rację Oksanka, tam często siedzi ta finansowa, egzystencjalna nerwowość.
Właśnie ten przykład z działką jest ciekawy. Kazia, ty nie byłaś obecna przy akcie, a mimo to poczułaś przesunięcie. dla mnie to jest jeden z argumentów że to nie jest tylko reakcja na podpisywanie dokumentow i sam stres sytuacji. coś się dzieje na poziomie intencji i wlasnosci. Jakbyscie mieli pytania co do tego, ktora czakra reaguje - to zalezy od rodzaju zakupu i od tego co dla danej osoby to miejsce symbolizuje. Dom rodzinny to inne centrum niż np. inwestycja pod wynajem.
No dobra, ale to jest trochę tautologia. "Empatia odbywa się przez pola energetyczne" - skąd to wiesz? Mówisz to tak pewnie jak fakt, a to jest właśnie to co jest sporne. moim zdaniem, nie podważam że Oksanka coś czuje, podważam interpretację. bo jak możemy wiedzieć co jest przyczyną?
Hej, ja tu wpadlem bo czytam ten watek od poczatku i mam takie pytanie - czy te fluktuacje czakr moga isc w dwie strony? Tzn. moze byc tak ze zakup dziala pozytywnie, pobudza czakre np. bazowa bo masz wlasne miejsce, poczucie bezpieczenstwa? Bo czytam tu glownie o tym ze cos sie rozregulowuje, ale moze to nie zawsze tak wyglada?
O, właśnie! To co Zodiakla pisze o tej czakrze podstawy bardzo do mnie trafia. trudno powiedzieć, bo ja CHCIAŁAM tego mieszkania, decyzja była świadoma, ale teraz jak jest "nasze" to gdzieś w środku pojawiło się coś w stylu "a co jeśli nie dam rady, a co jeśli to był błąd". I może to właśnie to - ta czakra podstawy zaczęła mi "przerabiać" poczucie bezpieczeństwa od nowa?
Mam pytanie może naiwne ale - czy można jakoś wzmocnić tę czakrę podstawy w takiej sytuacji? Bo ja też rozglądam się za mieszkaniem i z gory się trochę boje tej fazy po podpisaniu. Jakieś praktyki albo co? Gustlik, Zodiakla
A czy to nie jest trochę jak z każdą dużą zmianą życiową? Ślub, nowa praca, dziecko - też pewnie powodują podobne fluktuacje w czakrach? Bo zastanawiam się czy to jest coś specyficznego dla nieruchomości czy raczej każde duże "przejście" tak działa.
Czytam ten wątek i zastanawiam się nad jedną rzeczą - czy jak ktoś kupuje mieszkanie dla kogoś innego, np. o ile dobrze rozumiem, rodzice dla dziecka, to czyje czakry są wtedy zaangażowane? Tego kto podpisuje czy tego kto będzie mieszkał?
Ojej, to jest naprawdę ciekawe pytanie. Moje intuicyjne odczucie jest takie, że w momencie podpisania aktu - tego kto podpisuje, bo to on wyraża intencję i przejmuje odpowiedzialność energetyczną. nie wiem, ale potem jak ten drugi się wprowadza i zaczyna tam żyć, to nawiązuje swój własny kontakt z miejscem i jego czakry zaczynają tworzyć nową relację. Nie wiem czy ktoś to analizował dokładniej.
Muszę tu wejść bo to "odpowiedzialność energetyczna" to jest pojęcie którego nikt tu nie zdefiniował i wszyscy używają jakby było oczywiste. tak na marginesie, co to konkretnie znaczy "przejąć odpowiedzialność energetyczną za miejsce"? Jakie są tego konsekwencje? Jak to można zweryfikować? Bo brzmi ładnie ale nie wiem co to oznacza poza metaforą prawną.
Hej a wracajac do pytania Oksanki z poczatku - ona mowila o wibracji w brzuchu i klatce. Nikt do konca nie odpowiedzial wprost: co z tym robic teraz? Jak to ustabilizowac? Bo to fajne ze wiemy skad to pochodzi ale co praktycznie?
No tak, Telepata57 ma rację że praktyczna strona troche utonela w teorii. u mnie tak jest, oksanka, wróćmy do Ciebie. ta wibracja w brzuchu i klatce - jak długo to już trwa od momentu podpisania? Bo to jest kluczowe dla doboru podejscia. Inne rzeczy robi się gdy to jest świeże (kilka dni), inne gdy ciagnie się tygodniami.
