właśnie to jest coś czego ja nie rozumiałam jak zaczynałam - że język czakr to może być po prostu inny system opisywania czegoś co istnieje niezależnie od tego jak to nazwiemy. To nie jest tak ze jak powiem Vishuddha to wymyślam coś nowego, tylko że patrzę na to samo z innej strony. Przynajmniej tak to teraz rozumiem i to mi bardzo pomogło pogodzić te dwa światy
Podłączę się pod to co Hazel pytała o samodzielną pracę w domu - mam wrażenie że trochę za bardzo przestraszyłyśmy ten temat. z mojego doświadczenia, oczywiście przy głębokiej traumie potrzebna jest opieka, ale nie każda praca z Vishuddhą jest od razu wyciąganiem czegoś traumatycznego. śpiewanie, nucenie, głośne czytanie na głos, te proste rzeczy też aktywują piątą czakrę i są bezpieczne dla każdego
bardzo dziękuję za to wyjaśnienie Poludnica, to jest naprawdę pomocne. Mam pytanie z innej strony tego tematu - czy ta blokada w gardle którą opisuje osoba Orlikowej może mieć jakieś fizyczne przejawy których ta osoba może nawet nie łączyć z tym procesem? Chodzi mi o to czy poza samym uczuciem zatkania mogą być inne sygnały
psychosomatyka to jest realny obszar medycyny, to prawda. Tylko że wtedy mówimy o napięciu mięśniowym i układzie immunologicznym, a nie o energii. To jest ważna różnica. Mogę zaakceptować że praca z oddechem i głosem zmniejsza napięcie fizyczne w okolicy gardła, to ma sens. Ale to co ma sens fizjologicznie nie wymaga tłumaczenia przez piątą czakrę
przeczytałam już całość i mam takie poczucie że Franciszka i Edek mają rację w kwestii mechanizmów, ale jednocześnie nie wiem czy to zmienia cokolwiek w praktyce. Jeśli praca z Vishuddhą pomaga konkretnej osobie - niezależnie od tego czy przez napięcie mięśniowe czy przez energię - to czy to ma znaczenie dla tej osoby?
ee, i tu muszę powiedzieć wyraźnie że ta osoba z którą pracuję jest jednocześnie z terapeutą. jak by nie patrzeć, to nie jest albo albo. Ja pracuję z nią na poziomie energetycznym jako uzupełnienie, nie zamiast. I mój terapeuta to wie i nie ma nic przeciwko. Rozumiem że trzeba to podkreślać bo nie zawsze tak jest i masz rację Franciszka że ta hierarchia jest kluczowa
to co mówi Orlikowa to powinien być standard w tej pracy. Uzależnienie to nie jest kwestia czakry do "naprawienia", to złożony proces który wymaga wielu poziomów wsparcia jednocześnie. Praca energetyczna może być wartościowym elementem tego układanki, ale tylko jako element, nigdy jako centrum
no dobrze, to jest dla mnie dużo jaśniejsze teraz. w każdym razie, czyli jak dobrze rozumiem - praca z piata czakrą przy uzaleznieniu to nie jest metoda na samo uzaleznienie tylko na ten jeden konkretny aspekt, czyli to ze ta osoba nie potrafi mówic o tym co czuje? I to musi isc razem z terapią normalną?
Hazel, dokładnie tak to rozumiem po tej rozmowie. I chyba to jest najważniejsza rzecz do zapamiętania z całego wątku. Dziękuję wszystkim za tę dyskusję, naprawdę dużo mi to dało do myślenia, szczególnie ten wątek o tym że Vishuddha to nie tylko mówienie ale też to co zostało zamknięte
no to skoro Orlikowa wyjaśniła że ta osoba jest równolegle z terapeutą, to wróćmy do sedna - bo mi umknęło w tym zamieszaniu. mniej więcej, co właściwie Orlikowa robi na poziomie energetycznym, żeby ta piąta czakra się odblokowała? jakaś konkretna technika czy raczej praca przez dotyk, głos, co?
no i proszę, praca jest wielopoziomowa, nie ma jednej techniki. zazwyczaj zaczynam od samego oddechu - skupienie na klatce piersiowej i gardle, bo blokada Vishuddhy rzadko siedzi tylko w gardle, często ma korzenie głębiej, w okolicach czwartej czakry. przy uzależnieniach szczególnie to widać, bo ta niemożność mówienia o bólu ma połączenie z sercem. potem pracuję z wibracją, ale nie chodzi mi o śpiewanie na siłę tylko o takie - jak to powiedzieć - stopniowe zapraszanie głosu z powrotem. i dużo ciszy między tym, bo ta osoba potrzebuje czuć że może się nie odzywać i to też jest bezpieczne 🙁
ojaj, tu mam inne zdanie. to co mówisz o korzeniach blokady w czwartej czakrze - to jest coś czego nie widać na pierwszy rzut oka jak czytasz ogólne opisy Vishuddhy w internecie. bo tam piszą: czakra gardła, wyrażanie siebie, kolor niebieski, koniec. a że ta nieumiejętność mówienia może wynikać z zamkniętego serca to już nie piszą. masz wrażenie że u tej osoby to połączenie jest wyraźne?
to jest ładna metafora z tym mostem ale zastanawiam się czy nie nakładasz swojej interpretacji na kogoś kto może mieć zupełnie inny powód tej blokady. bo to że ktoś wie co czuje ale nie może powiedzieć - to może być zwykły lęk społeczny, trauma z konkretnego zdarzenia, albo po prostu wzorzec z rodziny domu gdzie się nie mówiło o emocjach. i każda z tych przyczyn wymagałaby innej pracy. jak rozróżniasz co jest czym?
ojejku ojej, danielka, to się nazywa praca z plem albo z systemem rodzinnym i są do tego osobne metody terapeutyczne, np. ustawienia Hellingera. nie mieszałbym tego z czakrami bo to są dwie różne mapy, choć obie mogą opisywać podobne zjawiska. ale żeby odpowiedzieć na twoje pytanie - tak, jeśli blokada pochodzi z systemu to praca tylko na jednostkę może być niewystarczająca
hej, ja chcę wrócić do tego co Orlikowa mówiła o ciszy jako części pracy. bo to mnie uderzyło. zawsze myślałam że praca z piątą czakrą to jest aktywacja, mówienie, śpiewanie, wydobywanie głosu. a tu nagle cisza jest równie ważna. to trochę wywraca moje rozumienie tej czakry. masz może jakiś przykład jak ta cisza wygląda w praktyce podczas sesji?
okej ale mam pytanie praktyczne bo troche sie zagubiłam. Orlikowa pracuje z konkretna osoba na sesjach. a ta osoba co robi miedzy sesjami? czy jest jakis element samodzielnej pracy który Orlikowa jej zaleca, ale taki bezpieczny, nie za glęboki? bo rozumiem ze śpiewanie to nie zawsze jest odpowiedni pomysl jak ktos jest w zdrowieni
