ten kawałek który Edek opisuje - ta nitka zewnętrzna - to jest chyba najciężej zbudowac i najlatwiej stracić. u mnie przy zawiści o te glebsze rzeczy, o cechy, o stany wewnętrzne, to ta nitka jest ciensza. jakby materiał był bardziej lepki i wciągał mocniej. przy zawiści o kase mogę sobie spokojnie siedzieć i obserwować bo to jakos mnie nie wciaga tak bardzo
ta nitka to jest cos, o czym chcialem powiedzieć więcej bo mi się coś wyklarowało od kiedy to napisałem. przy zawiści o rzeczy, o status, ona jest grubsza i jakby bardziej odporna - tzn. mogę sobie na coś patrzeć z ciekawością i to "ja" które obserwuje nie ginie. ale przy zawisci o to jak ktoś jest wewnatrz - spokojny, zakorzeniony, nieporuszony - tam ta nitka jest jak pajeczyna. i to co mnie uderzylo: nie wiem czy to kwestia czakry gardla, czy to już coś wyżej, morze ajna. bo ta zawiść o stany jest jakoś bardziej w glowie niż w ciele. ktos miał podobnie?
przy zawiści o stany wewnętrzne ajna ma sens ale ja bym jednak nie uciekała od ciała za szybko. u mnie tak jest, u mnie zanim coś trafi do głowy jako myśl, najpierw jest w klatce albo w gardle jako niewyraźne napięcie. może poprostu ta nitka się urywa zanim zdążysz to fizycznie zlokalizować i od razu jesteś w głowie, bo tam jest bezpieczniej. to nie znaczy że to zaczyna się w ajnie 🙂
ta pajęczyna którą opisujesz - to jest chyba różnica między zawiścią o coś konkretnego a zawiścią o tożsamość. bo jak zazdrościsz czegoś co ktoś ma, to jest wyraźna granica między tobą a tym czymś. a jak zazdrościsz komuś tego kim jest, to ta granica się rozmywa i nie wiadomo gdzie ty jesteś a gdzie ta zawiść
wróćcie chwilę do tej kwestii odcięcia od ciała bo ja to pisałam wcześniej i trochę zostałam z tym sama. no i teraz słucham o tej nitce i myślę sobie, okej, ale jak ćwiczyć tę nitkę jeśli w ogóle nie wyczuwasz ciała? bo brzmi to trochę jakby mówić komuś kto nie widzi żeby nauczył się rysować
mam to w notatkach z jednej sesji - wlanie pracowalem z zawiscia o spokój osoby z mojego otoczenia i pierwsze co się pojawiło to nie byla żadna lokalizacja tylko taki oddech jakby coś się scisnelo w srodku. i dopiero po chwili pojawiło się miejsce. jakby ciało potrzebowało chwili na zaakceptowanie pytania zanim dało odpowiedź
ten opis Franka z oddechem który się ściska mnie zatrzymał bo ja mam dokładnie to i zawsze myślałem że to po prostu lęk albo stres a nie coś związanego z zawiścią. co prawda, teraz się zastanawiam czy przez lata myliłem te sygnały i interpretowałem je źle. to trochę nieprzyjemna myśl
no ale moment bo tu zaczyna się błąd który widzę w kilku wątkach tej rozmowy. ściskanie w klatce może być zawiścią, może być lękiem, może być refluksem, może być sto innych rzeczy. na jakiej podstawie przypisujecie to zawiści a nie czemuś innemu? bo same "miałem zawiść i potem poczułem" to za mało żeby mówić o czymś więcej
Anastazja ma rację w tym że sama korelacja to za mało. ale mam wrażenie że ta dyskusja o mapie była właśnie opisem osobistych wzorców a nie twardą regułą dla wszystkich. Franek sam zaznaczał że to są jego notatki. kiedy zaczęliśmy to traktować jako coś ogólnego? 🙂
ta nitka o której piszecie, zewnętrzne "ja" podczas obserwacji, to jest coś co ja próbowałam zbudować i po kilku próbach zdałam sobie sprawę że może ją gubię bo zawiść jest zbyt powiązana z czymś co chcę ukryć nawet przed sobą. jakby ta nitka celowo znikala żeby nie patrzeć. czy to w ogóle ma sens?
wlasnie bo tu wchodzi kwestia czakry podstawy ktora odpowiada za to czy wgl jestesmy zakorzenieni w ciele czy nie. jak muladhara jest slaba to ta nitka bedzie sie urgawac przy kazdej silniejszej emocji, nie tylko przy zawisci. to jest fundament i jak sie tego nie ulozy to cala reszta bedzie niestabilna
ojej, a ja na tę rozmowę o nitce i byciu z zewnątrz podczas obserwacji mam takie pytanie może naiwne - czy ta praca musi być zawsze w ciszy i w skupieniu? bo mi się zdarzyło że złapałam ten stan właśnie nie siedząc intencjonalnie tylko jadąc autobusem i coś wpadło mi do głowy o tej zawiści i przez chwilę byłam jakby obok. czy to się liczy?
no właśnie! bo ja to złapałam jadąc autobusem i w sumie zastanawiam się czy to nie jest tak, że ta zawiść potrafi się pojawić właśnie wtedy kiedy jesteś rozluźniona i nie stoisz na straży. bo jak siedzisz i intencjonalnie na to czekasz to może jakaś część ciebie się zaciska i blokuje, a jak jedziesz autobusem i patrzysz przez okno to ta zawiść po prostu wyskakuje bo jej dałaś szansę. ktoś miał tak że stan obserwacji przychodził w nieoczekiwanych momentach a nie w medytacji?
to jest ciekawe co Leontynka pisze bo ja akurat mam odwrotnie. z tego co pamiętam, mi się nigdy nic nie pojawia przypadkowo, zawsze potrzebuję tej intencjonalnej ramy. bez niej wszystko mi się zlewa i nie wiem co obserwuję a co projketuję. ale to morze być kwestia tego jak kto jest zbudowany, nie ma jednej slusznej drogi do tego
no dobra ale wróćmy do mojego problemu bo nadal nie wiem jak to działa w praktyce. Piotrek pisał o temperaturze i napięciu, Franek o oddechu - rozumiem że to są sygnały wejścia. ale co potem? siedzę z tym napięciem w barku i mówię sobie "to jest zawiść" i co dalej, co się ma wydarzyć? bo mam wrażenie że zatrzymuję się w tym miejscu i nie wiem jak to przepracować, wszystko jakoś ucieka
no i tu jest kolejna pułapka którą widzę w tej dyskusji. no ale, ludzie często wchodzą w pracę z zawiścią z założeniem że chcą się jej pozbyć, a to jest właśnie ten moment kiedy czakra splotu blokuje się mocniej. bo to jest tak jakbyś próbowała wyrzucić część siebie. jeśli zawiść jest sygnałem z manipury albo serca to wyrzucenie sygnału nie likwiduje tego co sygnał wywołało
to co Edek pisze o wyrzucaniu sygnalu kontra słuchanie sygnału to jest wlanie to co u mnie zrobilo największą różnicę. przez dlugi czas jak coś poczułem to od razu chciałem to odpuścić, puszczać jak w tej medytacji z chmurami, no i to wogóle nie działało. dopiero jak zaczalem pytać "po co tu jesteś, co chcesz mi powiedzieć" to coś się zaczęło ruszać. ale mam pytanie do Edek - bo mówisz o manipurze i sercu, a jak ta zawiść trafia jednocześnie w obie? bo u mnie jakby się kloca
