Hej, chciałam zapytać bo ostatnio mam z tym spory problem. Mój partner jakby... odpycha mnie i mam stałe poczucie że cokolwiek zrobię, to go zirytuje albo że mnie odrzuci. To już nie jest zwykła nerwowość, to jakiś głęboki strach który siedzi w brzuchu i nie odpuszcza. czytałam że to może być zablokowana czakra i zastanawiałam się jaką to w ogóle czakrę dotyczy, czy to sercowa czy może ta przy brzuchu? I czy ktoś w ogóle miał podobnie że ten strach przed niechęcią partnera był widoczny energetycznie? 😀
To co opisujesz brzmi jak kombinacja kilku ośrodków jednocześnie. Czakra sercowa odpowiada za miłość i przyjmowanie uczuć, ale ten strach przed odrzuceniem - to częściej manipura albo nawet swadhistana. Czakra splotu słonecznego to poczucie własnej wartości i siła osobista, a kiedy ona jest mocno przyblokowana, człowiek zaczyna żyć w trybie przetrwania emocjonalnego. Właśnie ta schematyczna logika "muszę zasłużyć na miłość" często z niej wynika. Ale powiedz mi - czy ten strach jest nowy czy od dawna?
Mnie zawsze zastanawia jedna rzecz przy takich tematach - czy my mówimy o czymś co jest aktualnie blokadą, czy może o jakichś pozostałościach po starych relacjach, wcześniejszych związkach. moim zdaniem, bo energetycznie to jest duza różnica. Pozostałości po poprzednim partnerze mogą wisiec w polu auralnym bardzo dlugo i dawać dokładnie te objawy które opisujesz. Takie poczucie że się coś czai w tle i nie można się rozluźnić.
No właśnie i tu jest sedno. Jeżeli lęk odpala się bez konkretnego powodu w teraźniejszości, to mocno wskazuje że gdzieś w systemie tkwi coś starszego. przy czym zaznaczę że pracy z czakrami nie polecałabym robić wyspowo, tzn. tylko na jedną czakrę, jeśli przyczyna jest bardziej złożona. Czasem zanim weźmiemy się za sercową czy manipurę, warto najpierw sprawdzić czy nie ma poprostu zlepków energetycznych po poprzedniej relacji.
No nie do końca. a co to znaczy zlepki energetyczne? Przepraszam że pytam tak z podstaw ale nie spotkałam się z tym określeniem w tym kontekście.
och, zanim za daleko zajdziemy w sznury i zlepki - chcę zapytać jedno. jak dla mnie, czy ktoś rozważył że to co opisuje autorka wątku to po prostu lęk przywiązania, który jest dobrze opisany przez psychologię i niekoniecznie ma związek z czakrami ani z poprzednim partnerem? Pytam serio, nie ironicznie. Bo opis pasuje idealnie pod styl przywiązania lękowego i czasem szkoda ludziom czasu na szukanie energetycznych wyjaśnień jak odpowiedź jest prostsza.
Ja miałam bardzo podobną sytuację jakieś parę lat temu. Ten strach że partner zaraz mnie odrzuci, chociaż nic nie wskazywało na to że coś jest nie tak. U mnie wyszło przy pracy z czakrą sercową że jest tam naprawdę dużo nagromadzonego smutku i lęku, dosłownie czułam jakby ta okolica była ściśnięta. Nie wiem jak to wytłumaczyć inaczej. Pomogła mi praca z bioenergoterapeuta i kilka tygodni medytacji skupionej na anahata. Ale to nie zniknęło z dnia na dzień.
A jak rozpoznać że to właśnie czakra sercowa a nie ta z brzucha? Czytałam że objawy mogą być podobne i sama nie wiem jak u siebie to rozróżnić. żeby było jasne, mam podobny problem co Stefcia, ten lęk że zrobię coś nie tak i partner się zirytuje.
oj, wracając do tematu pozostałości energetycznych bo mi to wydaje się tu kluczowe. trudno powiedzieć, stefcia napisała że tamto rozstanie było bez słowa. Takie nagłe zerwanie więzi jest szczególnie trudne do przepracowania energetycznie bo nie ma naturalnego zamknięcia. Sznur między ludźmi nie zrywa się automatycznie po rozstaniu, szczególnie jeśli emocje zostały nierozładowane. Czy ktoś proponował kiedyś autorce jakąś formę pracy z przecięciem takich połączeń?
ha, oj ja słyszałam o takim rytuale z przecinaniem sznurów ale nie wiem czy to jest bezpieczne robić samej? Bo gdzies czytałam że można zrobić coś nie tak i pogorszyc sprawe albo zablokować czakre jeszcze bardziej. chyba, czy to prawda ze to niebezpieczne?
Dodam tylko że zanim w ogóle zacznie się cokolwiek "przecinać", warto mieć przynajmniej podstawowy wgląd w to co tam siedzi. Czasem takie połączenia po starych relacjach przenoszą też coś czego jeszcze nie przepracowałaś i zbyt szybkie cięcie nie usuwa problemu, tylko go zakopuje głębiej. Stefcia, a czy jak myślisz o tamtym związku to pojawia się jeszcze dużo emocji czy raczej to już jest neutralne?
Mnie sie wydaje ze czakra solarna jest tu najważniejsza i chyba nie doceniacie tego watku. no, jak człowiek ma słabe poczucie wartosci to szuka potwierdzenia u partnera i cały czas sie boi ze go straci bo bez niego czuje sie nikim. To jest klasyczny wzorzec z przyblokowanej manipury. I to można poczuć fizycznie - taki sciśnięty żołądek, problemy z trawieniem, spięty brzuch. Stefcia, masz takie objawy fizyczne?
Zaraz, zaraz. Nie tak było. no wlasnie obydwie moga byc zamieszane, to nie jest tak ze jedna czakra pracuje w oderwaniu od reszt. przynajmniej u mnie, ale jak masz ten konkretny schemat - czekanie na wyrok, szukanie potwierdzenia - to solarna jest tu centralnym punktem. sercowa dotyczy bardziej samej milosci i zaufania, a solarna to twoja wiara w siebie jako osobe, nie tylko jako partnere.
Mam pytanie do Stefci bo to ważne dla całego kontekstu tej rozmowy o pozostałościach. mniej więcej, czy ten lęk na który czekasz, ten "wyrok" jak to nazwałaś - pojawia się bardziej gdy jesteś sama z myślami, czy raczej gdy partner faktycznie coś robi albo mówi, choćby neutralnie? Bo to może wskazywać gdzie leży źródło 😀
To co mówi Nekromanta.ka ma sens ale mam inny kąt do tego. Pracuję trochę z runami i tam też czasem wychodzą takie rzeczy - stare wzorce które przyklejają się do nowych sytuacji. Runami nie będę tu się rozpisywać bo to nie ten temat, ale energetycznie to samo zjawisko. Ciekawe czy Stefcia próbowała kiedyś jakiejś pracy z intencją zamknięcia tamtej relacji?
Ja akurat mam pytanie troche z boku - jak wiadomo kiedy sznur jest juz naprawde ocienty a kiedy tylko wyciszony? bo czytałam ze mozna sobie wmowic ze jest po wszystkim a tak naprawde dalej cos tam tkwi. jak to sprawdzic bez specjalisty? 🙂
Wtrącę swoje trzy grosze, czytam ten wątek od jakiegoś czasu i zastanawiam się - czy jak człowiek już czuje że tamto jest zamknięte emocjonalnie, tzn. nie tęskni, nie ma żalu, to może mimo to być jakaś pozostałość energetyczna? Czy to musi iść razem?
I tu właśnie jest różnica między terapią a pracą energetyczną - psychologia pomoże przepracować świadome emocje, ale te odruchy głębiej zapisane wymagają innego podejścia. Nie mówię że jedno jest lepsze od drugiego, naprawdę uważam że razem działa najlepiej.
hej, troche z innej strony - czy ktos próbował pracy z czakrami przez wizualizację przy zasypianiu? czytałem że wieczorna praca z czakrą sercową może przyspieszyc oczyszczanie bo podczas snu te procesy się poglebiaja. ma to sens czy to jedna z tych teorii które brzmią pieknie a efektu brak?
Wracając do Stefci, bo mi tu wyszła jedna rzecz której wcześniej nie powiedziałam. swoją drogą, u mnie ten strach przed odrzuceniem przez partnera zaczął wyraźnie słabnąć dopiero gdy przestałam traktować oczyszczenie czakr jako jednorazowe zadanie do odhaczenia. Robiłam coś małego regularnie, bez oczekiwania natychmiastowego efektu. Może to banalnie brzmi ale naprawdę to ta regularność zrobiła różnicę.
U mnie zaczęło się od prostej medytacji z oddechem, skupionej na okolicy serca. Żadnych skomplikowanych rytuałów. Po kilku tygodniach doszłam do prowadzonej sesji u kogoś kto pracuje z energią i dopiero wtedy zobaczyłam pełniejszy obraz. Nie musisz od razu do specjalisty, ale na dłuższą metę polecam przynajmiej jedną taką sesję żeby zobaczyć co tam siedzi.
do Stefci - mam podobne pytanie jak ty miałaś, bo mnie też to dotyczy trochę. Zastanawiam się czy ta spirala którą opisujesz, ta co odpala się gdy partner długo nie odpowiada, ma jakieś odbicie w czakrze splotu słonecznego? Bo tam similar wzorce czytałem, coś o lęku przed utratą kontroli nad sytuacją.
ojejunie, stefcia, co do oddechu - chodzi o kierowanie uwagi w to miejsce, wyobraź sobie że oddech trafia dokładnie tam, w środek klatki piersiowej. Nie musisz nic wymyślać, samo skupienie uwagi już coś robi. Ja robiłam to po wieczornym wyciszeniu, bez muzyki, jakieś 10-15 minut. Na początku nic specjalnego nie czułam, po kilku razach zaczęło się pojawiać ciepło albo pulsowanie.
jezeli chodzi o splott słoneczny to Nekromanta.ka ma racje, to nie to samo co serdeczna. Ale z mojego doswiadczenia te dwie działają razem jak jeden problem - brak poczucia wartości (3) nakłada sie na strach przed utratą miłosci (4) i człowiek robi błędne koło. Jeden bez drugiego trudno rozwiązac.
Myślę że ta rozmowa o czakrze serca kontra splot to ważny wątek akurat w kontekście Stefci. Bo ona opisuje dwie różne rzeczy - strach przed odrzuceniem (sercowa) i tę spiralę myślową gdy partner milczy, czyli już bardziej interpretowanie, kontrolowanie (splot). Może warto pracować z obiema, ale zacząć od tej która bardziej "buczy"?
Powiem tak, teraz dopiero mi to wszystko tak wyraźnie... ta spirala to chyba splot, bo właśnie staram się "ogarniać" co on myśli, żeby być gotowa na każdy scenariusz. Ale źródło jest chyba w sercu, bo boję się że jak on zobaczy że jestem... nie wiem, jakaś zbędna, to odejdzie. czy to w ogóle ma sens? 😉
Stefcia, to ma bardzo duży sens. Przepraszam że tak bezpośrednio, ale to co opisujesz to klasyczny wzorzec - głód miłości zapisany w sercu szuka bezpieczeństwa przez kontrolę ze splotu. Glowa pilnuje zamiast serce odpoczywało. W pracy z tarota ten wzorzec wychodzi czasem jako Hermit w odwróceniu, kiedy ktoś zamknął się wewnętrznie zamiast prawdziwie zajrzeć do środka.
