no i tu jest sedno. ta "mglowa" forma to w zasadzie czystszy materiał do pracy bo nie rozpraszasz sie na relację z konkretnym człowiekiem. pytanie do Nastki - czy jest jakaś sekwencja, tzn. od czego zacząć, od ciała, od oddechu, od afirmacji? bo sama nie mam jednej odpowiedzi na to :))
dobra ale konkretnie jak to wygląda? bo "wejście do ciała" brzmi nieźle ale dla mnie to nic nie znaczy. co dosłownie mam robić?
no nie, o matko, ale to jest tak proste ze az nie wierze ze działa. siedzienic na podłodze jako praca z czakrami, serio? nie mam nic przeciwko, ale to brzmi jak siedzenie na podłodze 😀 czy mozna to jakos poczytac gdzies, ze to naprawde jest technika a nie wymyslanie?
no dobra to sie zgłaszam z obserwacją bez etykiety. kilka lat temu miałam intensywny okres kiedy scrollowałam instagrama i po każdym wejściu czułam się gorzej, takie właśnie rozmyte, że wszystkim lepiej a mnie słabo. zaczęłam chodzić bez butów po ogrodzie rano, nie dlatego, że wiedziałam o czakrach, po prostu coś mnie ciągnęło. po jakimś czasie zauważyłam że to uczucie gorzej jest mniej intensywne. nie wiem co to był, muladhara, placebo, neurologia, ale to jest moja obserwacja bez etykiety 🙂
ten wątek z porami dnia jest ciekawy i pasuje mi do muladhary, bo teoria mówi, że pierwszy ośrodek jest bardziej aktywny rano, zaraz po przebudzeniu, gdy jesteś jeszcze blisko snu i ciała. wieczorem po dniu pracy jesteś bardziej w głowie, bardziej w ocenianiu i porównywaniu. czyli podatność wieczorna na tę rozmytą zazdrość mogłaby pasować do tego że muladhara jest wtedy "niedożywiona". ale to jest moja interpretacja, nie fakt
ten trop z porami mi sie podoba i mam podobną obserwacje ale z innej strony. u mnie to uczucie braku - niekoniecznie zazdrość, bardziej niepokój że "nie ma dla mnie miejsca" - jest najsilniejsze w nocy, między 2 a 4. słyszałem kiedyś że to godzina nerek/nadnerczy w medycynie chińskiej i że to może mieć związek z lękiem egzystencjalnym. niewiem czy to ta sama sieć energetyczna co muladhara ale brzmi podobnie
czytam tę dyskusję i widzę że naturalnie poszłyśmy w stronę "kiedy i jak ją czuć" a nie "co z nią zrobić gdy już ją czujesz". bo to jest osobne pytanie, prawda. Kometkaa zapytała jak z tym pracować i troche utknęłyśmy przy diagnozowaniu. może warto wrócić do konkretów, bo jest pytanie bez odpowiedzi
no wlasnie, bo ja tez czekam na konkret. Edek dał jedno ćwiczenie z siedzeniem, Nastka mówiła o ciele, ale co dalej? co mam robić z tym uczuciem jak już je znajdę w ciele? tylko je obserwować czy jest jakaś kolejna faza?
to co Edek opisuje z oddychaniem w miejsce gdzie siedzi ta energia - to jest właśne ta praca z muladharą o której trudno powiedzieć coś więcej słowami. bo to nie jest technika z krokami 1-2-3, to bardziej... uczenie się słuchania. i ta zazdrość, to poczucie braku, ma swoją lokalizację w ciele - u większości ludzi okolice bioder, kości ogonowej, dolny brzuch. jak znajdziesz to miejsce i po prostu tam oddychasz, bez naprawiania, to energia zaczyna się ruszać sama.
ok, ale to jest właśne moj problem z tym wszystkim - jak "przestać szukać efektu" podczas ćwiczenia ktore ma dać efekt. to jak powiedziec "nie myśl o słoniu". moglby ktos dac jakis konkretny trick zeby to w ogole bylo możliwe?
Pawelek, mnie pomogło jak zamiast skupiać sie na "czy coś czuję" zaczęłam skupiać się na czymś bardzo konkretnym i fizycznym - na przykład na temperaturze stóp. po prostu: czy są zimne czy ciepłe, czy lewa różni się od prawej. to takie głupie i przyziemne że mózg odpuszcza szukanie duchowych efektów. i wtedy paradoksalnie różne rzeczy zaczynają się same pojawiać. 😉
ale czy to nie jest poprostu technika uważności z mindfulness? bo to co opisujesz Fiolek brzmi dokładnie jak skan ciała z MBSR. nie mówię że to złe, tylko zastanawiam sie gdzie tu jest specyfika pracy z muladharą a gdzie po prostu relaksacja.
to jest ciekawe co Cesia mówi i mam z tym pytanie -, bo jak opisujemy doświadczenie to wybieramy słowa, a słowa od razu interpretują. jak powiem "poczułam ciepło w dolnym brzuchu" to jest obserwacja. jak powiem "muladhara się otworzyła" to już jest interpretacja. ale my nie mamy neutralnego języka do opisywania tych stanów, więc sięgamy po ten który mamy. czy to automatycznie czyni wszystko nieprawdziwym?
Nastka, to co napisałaś - "nie mam tego co potrzebne żeby przeżyć" - to mnie uderzyło. bo jak tak to ujmę to nagle ta zazdrość którą czuję na instagramie przestaje być głupia. to jest poważna sprawa, nie drobnostka. tylko że skąd mózg wie że cudzy sukces to zagrożenie dla mojego przeżycia? to nie ma sensu logicznie.
czytam cały ten wątek od początku i pierwszy raz piszę, bo to co Rafalek napisał o ewolucji mnie troszke zatrzymało. bo jeśli ta reakcja jest biologicznie zakodowana, to czy praca z czakrą muladhary to jest próba "przepisania" czegoś co ciało uznaje za mechanizm ochronny? i czy to jest w ogóle pożądane?
ok to przynajmniej ma dla mnie sens. kalibracja brzmi jak coś co mozna zrozumiec. ale jak to wygląda w praktyce? bo nadal niewiem co robić gdy siedzę na tej podłodze i znajdę to uczucie w brzuchu. oddycham i co dalej? tylko czekam?
wiesz Edek, ja mam podobne doswiadczenie z pracą ze snami - jak zostawiasz coś jako otwarte pytanie zamiast twierdzenia, ciało inaczej na to reaguje. twierdzenie budzi opór, pytanie budzi ciekawość. może to jest jakiś ogólny mechanizm a nie tylko czakrowy.
to co Opaline napisała o twierdzeniu i pytaniu jest ciekawe bo ja to czułam. jak mówiłam sobie "jestem wystarczająca" to słyszałam wewnętrznie "nieprawda". jak zmieniłam na "co by sie stało gdybym była wystarczająca?" to nie było oporu. nie wiem czy to muladhara czy psychologia, ale działało.
może to naiwne pytanie ale czy te ćwiczenia z oddechem i lokalizowaniem uczucia mają sens jeśli ktoś w ogole nie czuje nic w tym miejscu? pytam bo próbowałam kilka razy i naprawdę nic, żadne ciepło, żadne mrowienie, nic. czy to znaczy że mam zablokowaną muladharę na maksa, czy że po prostu tak mam i nie poczuję?
to co Nashira napisała o nastawieniu to jest moim zdaniem sedno całej tej rozmowy o blokowaniu. bo jak ktos siada z kartką pt. "co powinienem poczuć" to ciało zaczyna odpowiadać na kartke a nie na siebie. i to dotyczy zarówno zazdrości jak i całej tej pracy z muladharą - emocja musi mieć szansę pojawić się sama, nie być wezwana przez oczekiwanie
