ha, hej, mam pytanie które mnie od jakiegoś czasu męczy. Opiekuję się ostatnio mamą która jest chora i widzę jej ból na co dzień. I zauważyłam że po kilku godzinach przy niej czuję się dosłownie wyczerpana, jakby ktoś ze mnie wyciągnął całą energię. Czytałam że czakry reagują na cudze emocje i energię ale nie do końca wiem jak to działa. Czy to możliwe że jej cierpienie jakoś wpływa na moje czakry? Które z nich są najbardziej narażone na takie przejęcie cudzego bólu? 🙁
To co opisujesz brzmi jak klasyczne przeciążenie czakry serca albo splotu słonecznego. splot słoneczny to taki nasz filtr emocjonalny, i jak ktoś w pobliżu przeżywa coś intensywnego, ta czakra dosłownie to łapie jak gąbka. ale zanim powiem więcej - mówisz że czujesz wyczerpanie fizyczne czy raczej emocjonalne? Bo to dość ważna różnica jeśli chodzi o to, która czakra jest zaangażowana
Dobrze że o tym mówisz, bo to ważna kwestia i mało kto sobie z tego zdaje sprawę na początku. Praca opiekuńcza to jedno z bardziej wyniszczających energetycznie doświadczeń, szczególnie dla osób które są naturalnie empatyczne. Czakra serca otwiera się na cudze cierpienie, to jej natura, ale jeśli nie ma żadnej ochrony ani odprowadzania tej energii, zaczyna się przeciążać. A potem ciągnie w dół całą oś - splot słoneczny traci stabilność, gardłowa się blokuje bo nie możemy wyrazić tego co czujemy. Czy robiłaś kiedyś jakąkolwiek pracę z czakrami wcześniej, medytacje, wizualizacje?
o właśnie, mnie też to ciekawi bo miałam podobną sytuację z koleżanką w trudnym momencie i też byłam potem wykończona. Nie wiedziałam w ogóle że to może mieć coś wspólnego z czakrami, myślałam że po prostu się zmęczyłam od stresu. A jak się w ogóle rozróżnia czy to twój własny stan czy coś przejętego? Bo ja naprawdę nie umiałam tego odróżnić.
Pytanie o rozróżnienie jest kluczowe i rzadko kto je zadaje na początku. Jest taki prosty sprawdzian - jak wchodzisz do pomieszczenia z chorą osobą, zrób chwilę zatrzymania i sprawdź co czujesz zanim jeszcze z nią porozmawiasz. A potem porównaj ze stanem po wyjściu. To co jest "twoje" jest zwykle bardziej zakorzenione, spokojniejsze nawet jeśli jest trudne. To co przejęte pojawia się nagle, często nie do końca wiadomo skąd, i bywa bardziej chaotyczne w odczuciu 😉
No to teraz każde wyczerpanie będzie przypisane czakrom. Ucisk w klatce po całym dniu opieki nad chorą osobą to może być zwykłe napięcie mięśniowe albo stres, niekoniecznie zaraz energetyczne przejęcie. Nie mówię że takie rzeczy nie istnieją, ale trochę spokojniej z diagnozowaniem. Byłaś ostatnio u lekarza? Czy od razu do czakr?
Obie racje są prawdziwe i nie wykluczają się nawzajem. Ciało i energia to nie są osobne szafy. Tylko że jeśli ktoś pyta o czakry, to znaczy że ta perspektywa jest mu bliska i warto jej nie odrzucać z miejsca. Pajeczyna, rozumiem twój sceptycyzm, ale to forum jest akurat od tego żeby rozmawiać w tym języku, nie?
Ja czytam ten wątek i też mam pytanie, bo sama miałam kiedyś dziwne doświadczenie. Byłam przy osobie która płakała przez dłuższy czas i przez kilka godzin potem sama miałam ochotę płakać, ale bez wyraźnego powodu. Jakby coś zostało po tamtej sytuacji. To też jest to przejęcie energii o którym mówicie? Czy to po prostu normalna empatia i nic energetycznego
no ładnie, mnie z kolei pytnaie bo troche nie rozumiem - czakra serca "przjmuje" czyjś ból ale czy to znaczy że ten ból zostaje w czakrze? tzn. czy można chodzić z czyimś bólem w sobie bez wiedzy? brzmi troche straszno :/
Zanim pójdziemy dalej w stronę "kumulacji cudzych bólów", chciałabym trochę ostudzić. To co Celestyna opisuje to bardzo prawdopodobnie wyczerpanie empatyczne, znane i opisane psychologicznie jako "compassion fatigue". Nakładanie na to języka czakr jest jasne jeśli pomaga tej osobie rozumieć co się dzieje, ale uwaga żeby nie zacząć traktować cudzego cierpienia jako energetycznej groźby dla siebie. To może prowadzić do dystansowania się od bliskich pod pretekstem ochrony własnych czakr.
szczerze to jestem trochę sceptyczna co do całej tej energetycznej teorii, ale to co opisuje Celestyna brzmi bardzo znajomo. Sama nie wiem czy to czakry czy co, ale fakt że po pewnych osobach i sytuacjach czujemy się bardziej wyczerpani niż po innych, to chyba każdy zna z życia. Tylko czy to na pewno dzieje się "w czakrach" czy po prostu w głowie i psychice?
no właśnie to mnie zawsze zastanawia w tych dyskusjach o czakrach - czy to jest coś realnego co można jakoś zmierzyć, czy to jest metafora psychologiczna która pomaga rozumieć co się dzieje wewnątrz. Bo jak metafora to no dobrze, rozumiem ale jak ktoś mówi serio że "energia przechodzi z jednego ciała do drugiego" to już mam wątpliwości. Jak to miałoby fizycznie działać?
No właśnie, to pytanie które zadałem na końcu - czy to realne czy metafora - chyba warto rozwinac bo to dość kluczowe dla całej tej rozmowy. bo jeśli ktoś mówi że czakra serca "przejmuje" czyjś ból to co to znaczy dosłownie? Że ta energia fizycznie gdzieś wchodzi do ciała? Pytam serio, nie ironicznie.
Wchodzę tu bez zaproszenia, .. Celestyna, a twoja mama wie że ty tak to przeżywasz? Pytam bo zastanawiam się czy ta ciężkość którą opisujesz to może nie jest tylko przejęcie jej bólu ale też twój własny strach o nią i żal. To też by się jakoś wiązało z czakrą serca chyba?
To co napisała Moonchild88 jest ważne. W tej tradycji powiedzieliby że zatrzymany własny żal jest równie ciężki dla czakry serca co przejęta energia z zewnątrz. Może nawet cięższy, bo jest "twój" i masz do niego pełny dostęp - możesz go puścić. A czyjś ból możesz tylko odprowadzić. Celestyna, próbowałaś kiedyś po prostu posiedzieć z tym uczuciem i świadomie je wydychać zamiast tłumić?
a wracajac do tego co pisał Bard85 wcześniej o tych "warstwach" cudzych emocji - jak długo one mogą zostać? tzn. czy jak ktoś przez pół roku opiekuje sie chorą osobą bez żadnej higieny energetycznej jak to nazywacie, to potem tez przez pół roku to "siedzi" czy szybciej sie oczyszcza?
Śledzę tę dyskusję i mam wrażenie że zaczynamy się kręcić w kółko wokół jednego pytania: skąd wiadomo że to czakry a nie zmęczenie. szczerze mówiąc, nie żeby to było złe pytanie ale może zamiast debatować o naturze zjawiska, lepiej zapytać Celestynę co jej konkretnie pomaga? Bo to byłoby bardziej użyteczne. Masz jakieś praktyki które działają? Albo takie które próbowałaś i nie działały?
o tej kąpieli to nie mów że banalnie! woda ma naprawdę silne właściwości oczyszczające, i to nie tylko higieniczne. Wiele tradycji na tym opiera rytuały oczyszczenia. Może intuicyjnie trafiasz na to co ci służy, tylko bez nazywania tego 🙂
No tak, goraca kąpiel jako rytuał oczyszczenia czakr. To przynajmniej nie zaszkodzi i relaksuje mięśnie, co przy zmęczeniu opiekuńczym jest jak najbardziej uzasadnione fizjologicznie. Nie ironizuję, serio mowie że to dobry wybór, tylko niekoniecznie z powodów energetycznych.
ojej rety, wraca, tak. Czasem mniej, czasem tak samo. Myślę że to zależy od dnia i od tego jak mama się czuje. Jak ona jest gorsza, ja potem dłużej dochodzę do siebie 🙁
to co napisałaś teraz, że zależy od tego jak mama się czuje - to brzmi właśnie jak ten empatyczny transfer o którym mówił wcześniej Pranava. jak by nie patrzeć, tzn. nie jest tak że jesteś po prostu ogólnie zmęczona, tylko jesteś zmęczona proporcjonalnie do jej stanu. To chyba znaczące nie?
Tosia, to równie dobrze może znaczyć że gorsze dni mamy są po prostu trudniejsze opiekuńczo - więcej wysiłku fizycznego, więcej emocji, więcej decyzji. Nie trzeba od razu wnioskować o transferze energetycznym. Choć rozumiem że to piękniejsze wyjaśnienie.
hej, czytam ten watek od początku i mam pytanie bo mi sie przypomnialo - podobno czakra splotu slonecznego tez jest wciagnięta przy opiekowaniu sie kiims? bo tam jest ta autonomia i wola własna, i jak cały czas podporządkowujesz sie rytmowi chorego to ona tez cierpi. Ktos o tym wspominal czy tylko ja to kojarze?
to co napisałaś Celestyna o tej manipurze... mnie to jakoś uderzyło bo sama przez jakiś czas byłam w podobnej sytuacji i nie wiedziałam jak to nazwać. ta "brak ochoty na cokolwiek poza przetrwaniem" to jest dokładnie to. tylko nie wiedziałam że to może być kwestia konkretnej czakry, myślałam że po prostu jestem słaba
ależ, właśnie o to chodzi Tosiu, że to nie słabość. no ale, manipura przy chronicznym poświęceniu dosłownie traci przepływ. nie ma tu żadnej filozofii, to jest kwestia tego gdzie idzie energia. jeśli przez miesiące dajesz bez brania, to gdzieś musi być niedobór. Celestyna, powiedz mi jedno: czy masz jakiś moment w tygodniu który jest tylko twój? nie związany z mamą, nie związany z obowiązkami? 😛
no to masz odpowiedź na pytanie skąd to wyczerpanie. no, niezależnie od tego czy w to wierzysz energetycznie czy nie, to co opisujesz to klasyczny pattern opiekuńczy. ciągłe bycie mentalnie "przy" kimś bez żadnego odcięcia. to by wyczerpało każdego. pytanie jest czy te techniki o których mówi Pranava faktycznie pomagają na tę konkretną sytuację czy to jest tylko sposób na opisanie czegoś co i tak by minęło po odpoczynku
a mogę zapytać zupełnie z boku? bo czytam ten watek i mam mieszane uczucia. z mojego doświadczenia, z jednej strony rozumiem że Celestyna potrzebuje jakiegoś języka żeby opisać to co przeżywa, z drugiej strony zastanawiam się czy skupianie się na czakrach nie odciąga od bardziej praktycznych rzeczy. jak np. porozmawianie z kimś, psycholog, coś w tym stylu. czy ktoś tu to rozważał?
