Zastanawiam sie nad czyms co mnie trapi od jakiegos czasu. Mam taka tendencje ze biore sie za zbyt duzo naraz, obiecuje rzeczy ktore potem nie mam jak zrealizowac, przyjmuje zobowiazania ktorych nie udwigne i potem sie w tym wszystkim gubie. Slyszalam ze czakry moga miec zwiazek z tym jak sie odnosimy do wlasnych mozliwosci i granic. Czy jest jakas konkretna czakra ktora powinna nas przed tym powstrzymywac? Albo ktora jak jest rozregulowana, popycha nas do brania za duzo na glowe?
wow, hmm, z mojego doswiadczenia to przede wszystkim manipura moze byc tu winna. Trzecia czakra, splot sloneczny. Jak jest nadaktywna, to czlowiek ma wrażenie ze moze wszystko, ze udwignie caly swiat. Ale z drugiej strony moglabys tez popatrzec na ajne czakre - serce. Czasem bierzemy za duzo bo nie umiemy odmowic, chcemy sie podobac, byc pomocni. I to juz bardziej anshata.
eh, zgadzam sie z Begonia co do manipury, ale dodałabym jeszcze czakre gardla - vishuddha. chyba, bardzo czesto problem z nadmiernym zobowiązywaniem sie wynika z tego ze po prostu nie umiemy powiedziec "nie". A to jest wlasnie vishuddha - komunikacja, wyrażanie siebie, wyznaczanie granic w slowach. Jak ta czakra jest slaba albo zablokowana, to albo milczymy i sie zgadzamy kiedy nie chcemy, albo obiecujemy za duzo bo nie potrafimy asertywnie ocenic sytuacji 😀
Manipura - tak, to pierwsze podejrzenie. Ale zanim zaczniecie diagnozowac ktora czakra "zawini", warto zapytac w jaka strone idzie problem. przynajmniej u mnie, bo nadaktywna manipura to jedno - czlowiek sie czuje wszechpotezny i bierze za duzo. Ale zablokowana bazowa czakra - muladhara - tez moze robic swoje. Brak zakorzenienia to brak realistycznej oceny tego co jestes w stanie zrealizowac. Nie masz pewnego gruntu pod nogami, to nie wiesz tez ile mozesz udzwignac
coś ty, no dobra ale mam inne zdanie. Sadzę ze to przede wszystkim kwestia czakry korony - sahasrara. Jak ktos jest za bardzo rozwiniety "w gore", to jest oderwany od rzeczywistosci. Zyje w sferze idei, planow, wizji i nie widzi realnych ograniczen. Dlatego bierze tyle zobowiazan - bo w jego glowie to wszystko wyglada wykonalnie. To klasyczny przypadek rozwiązania korony przy niedostatecznym zakorzenieniu
Przepraszam ze sie wtrące, ale nie do konca rozumiem. moim zdaniem, manipura to ten splot sloneczny tak? I ona ma robic za "hamulec"? Jak w ogole czakra moze nas powstrzymywac od czegos, myslalam ze one raczej daja energie a nie hamuja?
Oj, nie wiedzialem ze to az takie skomplikowane!! 😮 myslalam ze każda czakra odpowiada za jedna konkretna rzecz a tu sie okazuje ze to wszystko dziala razem. to moze moje branie zbyt duzych projektów w pracy wynika z kilku czakr naraz? jak w ogole sprawdzic ktora jest "winna"?
A ja slyszalam ze mozna to sprawdzic wahadlem! Trzymasz nad czakrami i patrzysz jak sie kreci, jak szybko, w ktora strone i tak wychodzi czy sa zablokowane czy nadaktywne. że tak powiem, wiadomo ze to nie jest 100% pewne ale to przynajmniej jakis punkt wyjscia. Ktos z was probowal tego z czakrami?
Wahadło to troche zgadywanka, szczerze. Kwestia tego jak trzymasz reke, ile jestes napieta, co podswiadomie chcesz zobaczyc. Nie mowie ze w ogole nie dziala ale jako diagnostyka czakr jest bardzo nieprecyzyjna. Zdecydowanie wolę obserwacje objawow - fizycznych i emocjonalnych. To daje wiecej informacji.
Wracajac do glownego watku - mysle ze tu moglby grac role jeszcze jeden aspekt manipury, mianowicie ego i potrzeba kontroli. Czlowiek ktory bierze za duzo czesto chce byc niezastapiony, chce pokazac ze moze wszystko. To jest cien manipury, nie jej brak. I wtedy zrównowazenie tej czakry rzeczywiscie moze pomoc - ale nie przez "wzmocnienie" tylko przez przepracowanie co za tym pedzem stoi.
no nie, O wlasnie, to co napisala Lowczyni.1 do mnie przemawia. tak mi się wydaje bo u mnie to chba nie jest kwestia ze chce byc pomocna czy ze nie umiem odmowic (choc gardlo tez mam slabe). Bardziej to ze mi sie wydaje ze dade rade, ze ogarne, ze jestem w stanie to zrobic lepiej niz ktokolwiek inny. I potem rzeczywistosc weryfikuje. Znowu i znowu.
Hmm, ja mam podobny problem. Tez biore za duzo i potem sie rozpływam. Ale nie myslalam ze to moze byc czakrowe. Zawsze mi sie wydawalo ze po prostu jestem nieogarnięta. A tu sie okazuje ze moze to miec glębsze powody. Co sie robi zeby wyrownac te manipure? Bo wole to sprawdzic niz dalej sie meczyc.
Na manipure dziala dobrze medytacja z ogniem, wizualizacja zoltego swiatla w obszarze splotu slonecznego, kamienie jak cytryn albo tygrysie oko. Ale szczerze - jesli problem jest gleboki i sie powtarza, sama medytacja moze nie wystarczyc. Trzeba tez troche pracy na poziomie myslenia o sobie. Czakry i ta praca nie wykluczaja sie.
a te kamienie to sie nosi caly czas czy tylko na medytacje? pytam bo ostatnio zaczelam sie interesowac litoterapia i nie wiem jak to sie laczy z czakrami dokladnie
Chciałabym wrocic do czegos co powiedzial Henio wczesniej, bo mało kto to podchwycil. Muladhara jako brak zakorzenienia - to jest bardzo niedoceniany aspekt tego problemu. Jesli ktos nie ma mocnego poczucia bezpieczenstwa i stabilnosci, to zyje troche "w powietrzu". I wtedy latwo obiecac cos co sie potem nie zmiescilo w rzeczywistosci, bo ta rzeczywistosc jest niestabilna, plynna. Henio, miales jakies konretne przypadki z tym? 😉
No dobra ale to nieprawda. to te kamienie to jak sie je stosuje przy manipurze? nosi caly czas czy tylko na medytacje? bo kupilam ostatnio cytryn i nie wiem co z nim robic dokladnie
no to sie pytam o wahadlo i nikt mi nie odpowiedzial normalnie. damianek powiedzial ze to zgadywanka, no ale CO innego mialbym robic jak nie mam nikogo do sprawdzenia czakr? do bioenergoterapeuty placi sie kupe kasy a sama litoterapia to podobno tez nie wystarczy
ok ale jak sie obserwuje "gdzie w ciele napięcie" to co to mowni o czakrach? bo ja np caly czas mam napiete ramiona i barki, to jest jakas czakra czy po prostu stres z roboty?? pytam serio bo nie wiem jak to rozroznic
wracam do tematu bo bardzo mi zalezy - Urszulka pisala o medytacji z ogniem przy manipurze. o ile dobrze rozumiem, jak to dokladnie wyglada? bo medytowalem/am wczesniej ale bez wizualizacji i nie wiem czy dobrze to robie. jest jakis konkretny sposob?
Zanim ktos da gotowy przepis na medytacje - mam pytanie do Kaplanka i Ewelinka. czy wy w ogole wiecie czy to jest nadaktywna manipura czy zablokowana? Bo to sa dwie rozne rzeczy i medytacja "aktywizujaca" przy nadaktywnej moze pogorszyc sprawę. To troche jak leczenie goraczki herbatka rozgrzewajaca.
Fiolkowa ma racje i to dobre pytanie. U mnie jak sie zastanawiam, to chyba jest nadaktywna, nie zablokowana. Bo energii mi nie brakuje, wrecz przesada, czuje ze moge gory przenosic, biere projekty, zobowiazania, obiecuje, a potem sie wszystko posypuje. To bardziej brzmi jak za duzo niz za malo, nie?
tak, to zdecydowanie profil nadaktywnej. I tu akurat medytacja uspokajajaca, a nie aktywizujaca. Woda, spokojne kolory, skupienie na oddechu, a nie na ogniu. Kamien - nie tygrysie oko (ono pobudza), raczej ametyst albo lazuryt, choc to juz bardziej pod gardle. Przy nadaktywnej manipurze pomocne bywa wszystko co sciaga energie w dol - praca z muladhara wlasnie 🙂
Tu się zdenerwuję. a jak to rozpoznac ze mam nadaktywna czy zablokowana? bo ja dokladnie nie wiem. biore duzo ale nie czuje ze mam duzo energii, czuje sie raczej przemęczona. moze to inaczej?
Przemeczenie przy bieraniu za duzo to nie jest koniecznie zablokowana manipura. Moze byc nadaktywna, ale bez wsparcia muladhary - i wtedy energia sie pali szybko, bo nie ma podstawy. Jak ktos pali swieczke z obu stron. Ewelinka - to co opisujesz - "moge gory przenosic a potem sie sypie" - to klasyczny obraz takiego braku podstawy wlasnie.
ale to sie wszystko ze soba laczy, bo wyzej pisalam o koronie i podstawie razem i wszyscy mi mowili ze sie myle, a tu Henio mowi to samo tylko inaczej. Jesli brakuje muladhary to korona pracuje bez podparcia i masz te wizje, plany, ambicje bez realnego fundamentu. no wiec jednak korona gra role 🙂
Dodam jeden watek bo mi tu brakuje - w tradycji wedyjskiej ta dynamika "bierania za duzo" jest opisywana przez pojecie rajasycznego guna. Rajas to aktywnosc, ruch, ambicja - w nadmiarze prowadzi dokladnie do tego co Ewelinka opisuje. I dopiero przez tamas (uziemienie) i sattwa (rownoage) mozna to wyrowac. Czakry sa jednym jezykiem opisu tego samego, ale warto znac kontekst, zeby nie wpasc w pulapke mechanicznego "napraw czakre X".
przepraszam za glupawe pytanie ale... co to jest guna? i co to znaczy ze "wedyjska tradycja" - to jest hinduizm? czy to sie da laczyc z czakrami czy to osobny system?
