Zastanawiam sie ostatnio nad czymś co chyba rzadko sie porusza w kontekscie czakr. w każdym razie, mam kilka osob w swoim otoczeniu ktore totalnie nie maja dystansu do siebie, zero luzu, wszystko traktuja smiertelnie powaznie. I zauważylam ze te osoby maja pewne powtarzajace sie blokady - szczegolnie w obrebie trzeciej czakry i czakry serca. Zastanawiam sie czy to przypadek czy jest jakis faktyczny zwiazek miedzy blokowaniem czakry slonecznego splotu a tym brakiem umiejetnosci smiania sie z siebie. Co myslicie? Czy ktos mial podobne obserwacje?
To ciekawe spostrzezenie, ale uwazalbym z wyciaganiem tak bezposrednich wnioskow. no, trzecia czakra owszem odpowiada za ego i poczucie wlasnej wartosci, ale brak humoru to raczej kwestia tego jak czlowiek odnosi sie do siebie - czy jest w stanie sie "oddac", nie trzymac sie kurczowo obrazu siebie. To bardziej domena czakry serca i gardlowej razem, niz samego manipury. A moze chodzi o cos innego - o niezaangazowanie w ogole? 🙁
A ja powiem wam ze mam sasiadke, oj taka co to swiata nie widzi bez narzekan i ta kobieta to jest chodząca blokada, wiec moze cos w tym jest co Storczyk pisze 😀 Mowi sie ze jak czlowiek sie smieje to energia plynie swobodnie, a jak taki nabzdyczony chodzi to wlasnie cos sie w tym ciele zatrzymuje. tak przy okazji, nie wiem czy to naukowe ale tak to czuje.
Zatrzymajmy sie na chwile bo tu mamy dwa rożne zagadnienia pomieszane. Brak humoru to jedno, a niezaangazowanie to zupelnie cos innego. W tradycji wedyjskiej, z ktorej pochodzi ta koncepcja, niezaangazowanie - vairagya - jest wrecz cnotą, nie patologia. To celowe nieprzywiazyanie sie do wynikow. Wiec jesli patrzymy na kogos kto wydaje sie "sztywy" i nieobecny emocjonalnie, to mozemy byc w ogole w zlym miejscu szukajac przyczyny. To niekoniecznie zablokowana czakra, to moze byc swiadoma praktyka
ach, Z mojej perspektywy to co opisujesz Storczyk bardziej pachnie zablokowaniem czakry splotu slonecznego w sensie nadmiernej kontroli, nie niedoboru energii. Takie osoby nie maja za malo manipury, maja za duzo i calą energie kieruja w doł albo blokuja przeplyw w gore. Czakra serca w ogole nie dostaje sygnalu ze mozna sie rozkrecic. Widziałem to przy pracy z aurafotografia - osoby bardzo spinajace sie wokol wizerunku to wlasnie taki wzorzec.
hm, a skad wiadomo czy ktos ma "za duzo" manipury czy "za malo"? bo czytałam rozne rzeczy i jedne zrodla pisza ze blokada to niedobor, inne ze nadmiar. z tego co pamiętam, .. troche sie w tym gubię szczerze
a czy mozna miec jednoczesnie zablokowana i nadaktywna czakre? bo to brzmi jakby sie wykluczalo... pytam bo naprawde nie wiem 🙂
ojejciu, mamuna, to sie nie wyklucza - blokada oznacza ze energia nie plynie swobodnie, a nadaktywnosc ze jest jej za duzo w jednym miejscu i sie nie rozprowadza dalej. wyobraz sobie zamiecie wody w jednym miejscu rzeki - jest jej duzo, ale dalej nie plynie. Tyle ze wolalbym wrocic do watku o humorze bo tu jest cos naprawde ciekawego. Czy ten brak humoru u tych osob jest ogolny czy dotyczy konkretnie SIEBIE? Bo to ogromna roznica diagnostycznie.
No wlasnie, Czarodka57 trafila w sedno. Moje obserwacje dotycza glownie braku humoru w stosunku do SIEBIE. Te osoby moga sie smiać z innych, z sytuacji, ale jak cokolwiek dotyczy ich własnej osoby to juz nie ma zabawy. I wtedy masz te caly ten mechanizm obronny ktory odcina tez spontaniczne reakcje w ogole.
hmm, no i to jest kluczowe. Brak dystansu do siebie to klasyczny wzorzec ego ktore sie broni. W kontekscie czakr - anahata (czakra serca) odpowiada m.in. za akceptacje siebie, a manipura za poczucie wartosci. Jesli ktos nie moze sie smiać z siebie, to czesto znaczy ze jego poczucie wartosci jest kruche i opiera sie na tym "wizerunku" - jakakolwiek fisurka w tym obrazie jest zagrozeniem. Wtedy nie ma miejsca na luz. To nie jest sila, to jest strach 😛
Hmm, ciekawe co mowicie, ale troche mi to brzmi jak tlumaczymy psychologie przez metafory. co prawda, bo to co opisujesz Czarodka57 to jest po prostu niska samoocena i mechanizmy obronne - tego nie trzeba tlumaczyc przez czakry, to opisuje psychologia od 100 lat. Jestem ciekawa jaka jest praktyczna roznica - czy "praca z czakrami" nad tym da inne efekty niz normalna praca nad samoocena?
No wlasnie, czy to działa to bym chciała sie dowiedziec. Bo znam kilka technik na udrożnienie manipury, robilam wizualizacje, afirmacje i szczerze? Nie widzę żeby u mnie to ruszało tego "braku luzu" w konkretnych sytuacjach. Moze zle to robilam albo moze ta blokada siedzi gdzies indziej. Czarodka, Konwalka - od czego byście zaczęły przy takiej obserwacji jak opisuje Storczyk
przepraszam ze wchodze w polowie ale nie do konca rozumiem - czy "niezaangazowanie" o ktorym mowi tytuł watku to jest cos złego czy dobrego? bo czytam i jedni mowia ze to cnota a drudzy ze blokada... troche mi sie to kręci w glowie 🙂
Wikusia, tak to widzisz dobrze. Jest roznica miedzy vairagya - swiadomym niezaangazowaniem jako praktyka - a takim "zamrozeniem" ktore jest mechanizmem obronnym. to drugie wygladasz podobnie z zewnatrz bo czlowiek tez "nie reaguje", ale wewnatrz jest cale napięcie i kontrola. To jest wlasnie ta roznica - swiadome niezaangazowanie jest lekkie, to zamrozenie jest ciezkie
słuchajcie, ja rzadko sie odzywam ale to mi sie bardzo kojarzy z tym co czytalam o czakrze gardlowej. tak mi się wydaje, .. czy ktos uwzglednil vishuddhę w tym? bo mam wrazenie ze osoby ktore nie moga sie smiać z siebie czesto tez maja problem z autentyczna ekspresja w ogole, i nie wiem czy to nie siedzi tez tam po czesci
no proszę, no i wlasnie - Runolog58 i Krwawnik oboje macie racje i to sie nie wyklucza. u mnie tak jest, ja obserwowalam to u kilku osob i ten schemat jest taki: zablokowana manipura, serce trzyma energię w środku, i vishuddha dostaje jakis wyblakly sygnal. efekt jest taki ze czlowiek mowi, ale jakby przez filtr. smiechu zero, za to komentarze bardzo... kontrolowane. wszystko z gowa, nic z brzucha
sluchajcie, wchodze tu bo mam jedno konkretne pytanie do calej tej dyskusji - mowicie o osobach bez poczucia humoru, ale czy ktokolwiek tu sie zastanowil ze moze chodzi o cos znacznie prostszego? mianowicie - moze te osoby po prostu WYCHOWALY sie w srodowisku gdzie smiech byl niebezpieczny albo nieakceptowany. i wtedy czakry to tylko mapa tego co sie stalo, nie przyczyna 😀
przepraszam ze wchodze z boku, ale to co Awenturynka napisala mnie troche zatrzymalo. może się mylę, .. bo ja wlasnie mam takie pytanie - czy da sie w ogole odroznic na poziomie energetycznym, czy blokada pochodzi z traumy czy z czegos innego? bo jak czytam o czakrach to wszedzie pisze podobnie i nie wiem jak dopasowac do konkretnej osoby
Zaneczka, no ale to jest wlasnie moj problem z tym podejsciem. "praca wyglada podobnie niezaleznie od zrodla" - to brzmi jak plastry na wrzod. w psychologii BARDZO rozni sie praca z trauma od pracy z niską samooceną, bo to inne mechanizmy i inne techniki. czy w czakrach to naprawde aż tak plaszczyzna?
oj sluchajcie, ja tu siedze i czytam i mam takie wrazenie ze troche sie gubimy w tym co jest narzedziem a co jest celem 🙂 mnie sie wydaje ze te osoby ktore opisuje Storczyk - te co sie nie smieja z siebie - one moze w ogole nie wiedza ze maja problem? bo jezeli ktos zyje w tym zamrozeniu od dziecka to to jest dla niego normalne...
ojej rety, ojej, Wikusia to trafione. bo jak mam pytac lekarza gdzie mnie boli jezeli nie wiem ze mnie boli? 😀 to troche tak wyglada... a czy takie osoby same przychodza po pomoc czy trzeba je jakos zaprowadzic?
Mamuna, zazwyczaj przychodza dopiero jak zycie zmusi - strata, kryzys, wypalenie. bo wlasnie przez to "zamrozenie" nie ma impulsu zeby cos zmieniac, dopoki jest wzglednie stabilnie. i tu wychodzi taka ironia - ta blokada jest skuteczna jako mechanizm przetrwania, az do momentu gdy przestaje byc
a mam takie pytanie moze głupie - czy mozna komus "naprawic" czakry bez jego wiedzy albo zgody? bo znam kogoś takiego jak opisuje Storczyk i zastanawiam sie czy moglabym jakos pomoc nie mowiac mu wprost o czakrach bo on by sie pewnie rozsmial
jejku, zgadzam sie z Awenturynka w kwestii tej zgody... choc czytalam gdzies ze samo bycie w poblizu osoby ktora ma czyste czakry moze troche dzialac na innych. ale to bardziej efekt uboczny niz celowe dzialanie, wiec chyba to nie jest to samo co "naprawianie"? nie jestem pewna
to co mowicie o tym zamrozeniu i o tym ze te osoby nie wiedza ze maja problem - to jest jeden z najtrudniejszych aspektow tej pracy. tak czy siak, swiatlo nie wchodzi tam gdzie nie ma szczeliny. i tu nie mam na mysli zadnej techniki, tylko ten moment kiedy czlowiek sam zaczyna czuc ze cos nie gra. bez tego trudno o jakakolwiek zmiane, czakrowa czy jakakolwiek inna 😉
wiesz co Pustelkaa, a ja slyszalam ze w astrologii to widac po ukladzie planet - osoby z saturnem mocno aspektujacym slonce albo merkurego maja czesto wlasnie ten problem z takim "zamknieciem" i brakiem spontanicznosci. trudno powiedzieć, saturn blokuje i formalizuje. moze to jest ten sam wzorzec tylko z innej strony?
Telepatka, "statystycznie" to wymaga danych. intuicja na sesjach to nie statystyka 🙂 ale nie chce sie tu sprzeczac o astrologie bo to nie jest watek o tym. wracajac do tematu - ten motyw "zamrozenia ego" jest naprawde ciekawy i warto go trzymac w ryzach watku 🙂
