Chciałam się podzielić czymś co mnie ostatnio bardzo zastanawia. Pracuję z dwiema osobami, u których zauważam podobny wzorzec - obie mają dosłowną obsesję na punkcie czystości. Jedna myje ręce kilkanaście razy dziennie, druga nie może usiedzieć spokojnie jeśli w pokoju jest choć pyłek kurzu. Robiłam skanowanie czakr u obydwu i w obu przypadkach rzuciło mi się w oczy to samo - manipura i czakra serca kompletnie pozablokowane, za to czakra podstawy jakby nadaktywna w dziwny sposób, jakby cały strach spływał tam i się zatykał. Czy ktoś pracował z kimś takim? Zastanawia mnie czy to jest wzorzec, czy po prostu zbieg okoliczności.
To ciekawe bo mi się to nie kojarzy z manipurą w pierwszej kolejności. Jak widzę obsesję na punkcie czystości to mi przychodzi do głowy manipura owszem, ale bardziej jako źródło - poczucie kontroli, perfekcjonizm. Natomiast fizyczne mycie, to rytuał lękowy, więc pytanie czy nie masz tu do czynienia z czymś co zaczyna się wyżej, może ajna albo gardło. Strach przed oceną, przed byciem nieczystym w sensie społecznym. Jak te osoby reagują emocjonalnie kiedy nie mogą się umyć albo posprzątać?
Czakra serca zablokowana przy obsesji na punkcie czystości to akurat nie dziwi mnie wcale. To wzorzec który widzę dość często - gdzieś głęboko jest poczucie bycia nieczystą, niechcianą, niewystarczającą, i ciało szuka sobie fizycznego rytuału żeby to opanować. Mycie rąk albo sprzątanie daje chwilową ulgę bo daje złudzenie kontroli. Tylko że źródło jest zupełnie gdzie indziej. Pytanie do ciebie - czy wiesz coś o dzieciństwie tych osób? Historia rodzinna często tłumaczy te wzorce lepiej niż samo skanowanie.
Czekaj, chcę się upewnić że dobrze rozumiem. tak myślę, mówiąc o blokowaniu czakry serca masz na myśli że ta osoba dosłownie ma problem z przyjmowaniem miłości albo bliskości, tak? Bo zastanawiam się czy ta obsesja z czystością nie jest może jakimś sposobem na odgradzanie się od innych ludzi. Jak się myje ręce po każdym kontakcie to w sumie jest sygnał że kontakt jest niechciany albo zagrażający?
To co piszesz Serenity70 brzmi logicznie, ale czy to nie jest przypadkiem bardziej kwestia czakry podstawy niż serca? Ja gdzieś czytałam że właśnie lęki egzystencjalne, poczucie zagrożenia, to wszystko siedzi u dołu. choć nie jestem pewna jak to się ma do tej fizycznej obsesji z myciem.
Wchodzę w ten wątek bo temat mnie bardzo interesuje. tak przy okazji, w pracy z osobami kompulsywnymi widzę często pewien schemat energetyczny - mamy do czynienia z czymś co można by nazwać loopem między manipurą a czakrą podstawy. Manipura produkuje lęk kontrolny, podstawa go wzmacnia i odsyła do góry, a pętla się zamyka. Serce jest odcięte żeby nie czuć. To trochę jak układ, w którym emocje są ściśle kontrolowane bo strach przed ich poczuciem jest większy niż sam bodziec. Wydaje mi się że zanim cokolwiek zrobisz z wyższymi czakrami, trzeba najpierw rozluźnić właśnie ten węzeł na dole. Jak próbowałaś dotychczas pracować z tymi osobami? 🙂
Ten opór przy uziemieniu to istotna wskazówka. Czasem właśnie tam, gdzie jest największy opór, jest też najwięcej do przepracowania. Ale uważaj - forsowanie przy takim oporze może zamknąć osobę jeszcze bardziej. Czy próbowałaś iść od góry zamiast od dołu? Zacząć od korony albo od ajny i powoli schodzić? Niektórzy są po prostu tak odcięci od ciała że droga od dołu jest dla nich za trudna na początku.
Tego akurat nie łykam. zatrzymajmy się na chwilę. Obsesja na punkcie czystości, ataki paniki kiedy nie można się umyć - to brzmi jak coś co wymaga też zwykłej psychologicznej pomocy, nie tylko pracy energetycznej. Nie mówię że skanowanie czakr nic nie da, ale jeśli ktoś dostaje ataku paniki to może potrzebować więcej niż korekta czakr. Czy te osoby są gdzieś pod opieką?
jejku, gadanie. trochę z boku, ale mam pytanie bo jestem ciekaw - skąd wiadomo że to czakra serca jest zablokowana a nie powiedzmy że ktoś po prostu ma OCD? To znaczy, jak to skanowanie wyglada w praktyce i czym się różni to co widzisz od tego co by powiedział psychiatra?
Ja bym tu jeszcze rzuciła jeden trop - czakra gardła. Przy obsesji na punkcie czystości często jest coś z wyrażaniem siebie. Te osoby morze nie mogą powiedzieć głośno czego się boją, co im przeszkadza, więc to wychodzi przez ciało w formie rytuałów. Czakra gardła zablokowana to cisza która gdzieś musi ujść
Trzygłow dobrze to rozbija. Dlatego włanie ważne jest żeby nie przyklejać jednej etykietki energetycznej do całego zachowania. W opisie który podała Cesarzowna są dwie różne osoby - jedna myje ręce po kontaktach z ludźmi, druga reaguje na kurz i bałagan. To mogą być zupełnie różne wzorce energetyczne nawet jeśli z zewnątrz wyglądają podobnie
No właśnie, to mnie zastanawia po tym co napisała Faustynka.1 - czy te dwie osoby mają w ogóle podobne pola energetyczne czy to był zbieg okoliczności? Cesarzowna pisałaś że w obu przypadkach widziałaś to samo ale czy naprawdę to samo, czy podobne?
Podglądam tę rozmowę i mam takie przemyślenie. tak na marginesie, zapisuję obserwacje z różnych sesji od jakiegoś czasu i u osób z wzorcami kompulsywnymi rzadko kiedy widziałam jeden punkt zapalny. Zazwyczaj to jest coś rozlanego, kilka czakr naraz, jakby napięcie szukało sobie miejsca i każdy organizm je inaczej lokalizuje. Dlatego może warto zamiast szukać tej jednej zablokowanej czakry, popatrzeć na całe pole i zobaczyć gdzie jest największa niekoherencja? 😀
Ale jak to sprawdzasz w praktyce? To znaczy, czy to jest coś co czujesz rękami, czy bardziej widzisz, czy jeszcze inaczej? Bo czytałam o różnych metodach i nigdy nie byłam pewna czy to jest kwestia wyuczonej techniki czy bardziej intuicji.
nie rozumiem jednej rzeczy - jesli ciało sie opiera to moze to znaczy ze osoba po prostu nie wierzy w te cwiczenia i dlatego sie blokuje, nie? bo jak ktos idzie do kogos z nastawieniem ze to bzdury to chyba trudno osiagnac jakikolwiek efekt 🙁
no i masz, na marginesie, bo widzę że Wieslaw pyta o to drugi raz i nie dostał odpowiedzi. Uczciwa odpowiedź brzmi, że czesto się NIE różni, tylko używamy innego języka. Psychiatra powie o dysregulacji emocjonalnej i wzorcach lękowych, osoba pracująca z czakrami opisze te same mechanizmy inaczej. Problem zaczyna się kiedy jedno jest traktowane jako dowód na fałszywość drugiego. Żadna ze stron tego nie udowodniła 🙂
no ładnie, chcę wrócić do tego co powiedziała Cesarzowna o różnicy między tymi dwiema kobietami. Jeśli u jednej to faktycznie bardziej serce, a u drugiej ta pętla manipura-podstawa, to podejście do pracy z nimi powinno być zupełnie inne. I tu mam pytanie do Cesarzowna - jak wyglądają te sesje czasowo? To znaczy, jak długo pracujesz z każdą z nich i czy widzisz jakąś zmianę w tym rozlanym napięciu o którym pisała Bratek? 🙂
To co opisujesz, spokojniejsze pole przy wciąż aktywnym wzorcu, jest dla mnie interesujące. z mojego doświadczenia bo może oznaczać że energia faktycznie się normalizuje ale ciało i umysł potrzebują dużo więcej czasu żeby zmienić wyuczone reakcje. To dwa różne rytmy. Pole może być elastyczniejsze wcześniej niż zachowanie.
Pozwolę sobie wejść w środek, ale ta analogia z mięśniem bardzo mi pomogła 🙂 mam pytanko czy ta "pamięć" pola jak to nazywacie da się jakoś przyspieszyć? np. przez medytacje czy co?
to co napisała Sabineczka to bardzo celna uwaga. z tego co pamiętam, i tu widze spore ryzyko w pracy z takimi osobami bo dla kogoś z tendencjami kompulsywnymi medytacja albo praca z czakrami morze równie dobrze stać się nowa obsesją. znam kilka takich przypadków. sama zmiana obiektu, wzorzec ten sam.
Trzygłow to właśnie mnie niepokoi u tej drugiej, krótszej. mniej więcej, raz zapytała mnie czy te ćwiczenia trzeba robić dokładnie tak samo za każdym razem i czy zrobi sobie krzywdę jeśli pominie jeden krok. Coś mi wtedy zagrało 😀
i co jej odpowiedziałaś? Bo to jest moment który może albo wzmocnić ten wzorzec albo go trochę rozluźnić, zależy jak to poprowadzisz.
wow, hej, czytam ten wątek od dłuższego czasu i właśnie ten fragment mnie zahaczył. Jak rozmawiasz z taką osobą o elastyczności w praktyce a ona jest przyzwyczajona do sztywnych reguł, to może to dla niej brzmieć jak przyzwolenie na chaos, nie jako wolność. I wtedy bardziej się spina niż luźnieje. Czy widziałaś jak ta kobieta zareagowała na tę odpowiedź?
ojra, wydaje mi sie ze w ogole przy tej pracy ważne jest żeby samemu mieć jasność co się robi i po co. Bo jak pracujesz z kimś kto ma silne tendencje kontrolne to oni bardzo czują każde wahanie po twojej stronie i to ich destabilizuje. Mam z tym własne doświadczenie z jedną znajomą, nie jako terapeuta tylko tak, próbowałam jej pomóc.
Cesarzowna, to co piszesz o zmienianiu tematu przez nią, to jest bardzo charakterystyczne. Sama to obserwowałam u osoby z podobnymi tendencjami, z którą pracowałam przez jakiś czas. Jak tylko dotknęłaś czegoś co było dla niej niekomfortowe, natychmiast zaczynała mówić o czymś zupełnie innym. i za każdym razem przez chwilę myślałam, że może po prostu się nuży tematem. ale to nie była nuda, to była ucieczka. Takie osoby są bardzo sprawne w odwracaniu uwagi.
Nie wiem czy to taka dobra obserwacja, Thalia. jak dla mnie, bo zmiana tematu może być ucieczką, ale może też być zwykłą reakcją na to, że pytanie padło zbyt bezpośrednio. Niekoniecznie coś patologicznego, niekoniecznie coś do przepracowywania energetycznie. Czasem człowiek po prostu nie chce rozmawiać o danej rzeczy i to jest jego prawo.
ojoj, włanie weszła mi do głowy myśl, którą chcę sprawdzić z tymi co pracują bezpośrednio z ludźmi. Czy u tych kobiet, o których pisze Cesarzowna, jest jakiś moment w sesji kiedy to napięcie odpuszcza? Pytam bo zastanawiam się czy w ogóle ciało potrafi wejść w jakiś spokojniejszy stan, czy jest stale na straży przez całą sesję 🙂
