kryształ w kieszeni to nie jest tylko symbol, dotyk fizyczny ma znaczenie. jak masz kamień w dłoni i skupiasz na nim uwagę, to jest konkretny punkt zakotwiczenia uwagi, niekoniecznie mystyczne ale działa. w przypadku muladhary albo manipury, zależy od której mówimy, kamień przy nim uziemia. hematyt albo czarny turmalin trzymany w dłoni w tym momencie przed windą to jest coś konkretnego, nie tylko wiara.
hmm a to się różni w zależności od tego który kamień? bo wyżej pisały że obsydian jest też do muladhary ale nie wiem czy to to samo co hematyt przy tym zastosowaniu. znaczy czy można zamiast jednego dać drugi?
Zaraz zaraz, ja przez cały czas nosiłam obsydian bo myślałam że to do wszystkiego jest dobre! to może dlatego miałam takie dziwne dni kiedy czułam się bardziej pobudzona niż spokojna? zawsze myślałam że kamienie działają jednakowo na wszystkich
domkniecie to moze byc proste, polozenie kamienia na ziemi na troche, na trawie albo na glebie, albo sam rytuał z intencją ze konczysz na dzis. nie chodzi o zaklecia tylko o swiadome zakonczenie kontaktu energetycznego. ja robie to wieczorem i faktycznie inaczej sie sypiam niz jak zapomne 😀
słuchajcie, nie chcę tu znowu psuc atmosfery ale ta rozmowa zaczyna dryfować w stronę że krysztaly mają "włączone" i "wyłączone" tryby, i że jak nie wyłączysz to cierpisz. to jest nawarstwianie jednej nieweryfikowalnej tezy na drugą. Dominisia pyta o konkretne wsparcie dla koleżanki z fobią, a my teraz rozmawiamy o procedurze wyłączania kamieni na noc. Może wrocmy do pytania
okej, to mi pomaga! a czy ktoś wie czy jest jakiś rytuał który można zrobić z wyprzedzeniem, znaczy nie w windzie, ale np. trudno powiedzieć, dzień wcześniej albo rano w dniu kiedy wie że będzie musiała gdzieś wejść w zamknięte miejsce? coś żeby przygotować pole energetyczne? pytam bo ona by raczej wolała coś zrobić w domu w spokoju niż kombinować w miejscu publicznym
przed stresującą sytuacją ma sens praca z muladharą rano, nie bezpośrednio przed. tak na marginesie, konkretnie: stanie boso na podłodze przez kilka minut z uwagą skierowaną na stopy i podstawę kręgosłupa, można wizualizować czerwień albo po prostu czuć ciężar. to jest uziemienie a nie medytacja i nie wymaga żadnych rekwizytów. można dodać kamień w dłoni ale nie jest wymagany. pytanie tylko czy koleżanka nie będzie miała oporów psychicznych do takich ćwiczeń 😛
no dobra, wracając do tego rytuału na dzień wcześniej co Dominisia pytała bo to mnie ciekawi. jeśli o mnie chodzi, ja jak miałam trudny dzień zaplanowany to robiłam coś z tarotem wieczorem ale to bardziej nastawienie głowy niż coś z polem energetycznym. czy praca z muladharą rano to jest to samo co intencja przed snem, czy to zupełnie inne mechanizmy? 🙂
no no, to nie jest to samo. intencja przed snem działa bardziej na poziomie mentalnym, przetwarzanie przez sen, nastawienie. tak myśle, praca z muladharą rano to coś innego, chodzi o to żeby ciało weszło w dzień z konkretnym "wzorcem" przed stresem. obie rzeczy mogą działać razem ale nie są zamienne.
oho, oj to mi dużo wyjaśnia! bo ja często robię afirmacje przed snem i myślałam ze to wystarczy. a tu wychodzi ze to może być za mało jeśli ktoś ma naprawdę silną fobię? tzn afirmacje pomagają ale na co innym poziomie?
no włanie, i to jest ta część z którą się zgadzam bez zastrzeżeń. morze się mylę, regularne ćwiczenie czegokolwiek co angażuje ciało i uwage zmienia reakcje na stres. czy nazwiemy to muladharą czy treningiem uważności to kwestia języka, mechanizm podobny. gdzie mam problem to jak ktoś mowi że "pole energetyczne koleżanki" trzeba przygotować, jakby to była osobna substancja ktora mozna naładować
i właściwie to jest clou tej rozmowy od początku. te dwa języki opisują podobne zjawiska, tylko różnymi słowami. problem pojawia się jak ktoś myśli że kamień w kieszeni SAM coś zrobi bez żadnej pracy z własną uwagą i ciałem. czy Dominisia, ta koleżanka w ogóle jest otwarta na jakiekolwiek ćwiczenia, czy szuka bardziej czegoś zewnętrznego?
szczerze? trochę obu. ona jest sceptyczna wobec ezoteryki ale jak jej zaproponuję coś pod hasłem "ćwiczenie oddechowe" to chętniej spróbuje niż jak powiem "rytual z kamieniem". w sumie, ale jednocześnie ten kamień w kieszeni podobał jej się bo to coś konkretnego co można dotknąć w stresie. więc może połączyć?
to brzmi rozsądnie. kamień jako kotwica uwagi, oddech jako regulacja, i jeśli chce to poranna praca z uziemieniem bez nazywania tego rytuałem. można to opisać jako "trening przed stresem" i zadziała tak samo. etykieta jest dla niej, nie dla techniki
ale to jest trochę takie... nie wiem, jakby ukrywać coś? jak jej nie powiemy że to praca z czakrami to ona skorzysta, a jak powiemy to nie? to trochę dziwne, imo kamień i tak działa czy wie czy nie wie skąd pochodzi ta idea
wracając do pytania Dominisi o rytuał z wyprzedzeniem, bo to zostało trochę zawieszone, jest jeszcze jedna opcja poza rannym uziemieniem. no ale, można pracować z manipurą wieczorem przed trudnym dniem, wizualizacja ciepła w okolicach splotu słonecznego, nie żeby "ładować energię" ale żeby świadomie obniżyć poziom lęku antycypacyjnego. lęk przed windą często zaczyna się dzień wcześniej w głowie, nie dopiero przy windzie
lęk antycypacyjny jest często gorszy od samej sytuacji, to jest znane zjawisko. manipura ma związek z siłą wewnętrzną i działaniem, a klaustrofobia w dużej mierze to poczucie utraty kontroli, więc praca z tą czakrą przed sytuacją ma sens intuicyjnie. nie obiecuję że "naładuje" kogoś, ale skupienie uwagi tam morze zmienić nastawienie
hm ale jak wizualizować ciepło w okolicach brzucha? tzn dosłownie wyobrażam sobie że tam jest ciepło i tyle, czy jest jakiś konkretny obrazek który ludzie stosują? pytam bo jak próbowałem różnych wizualizacji to nigdy nie byłem pewny czy dobrze to robię
