Hej, mam pytanie które mnie nurtuje od jakiegoś czasu. Czy ktoś z was zastanawiał się kiedyś nad tym jak wyglądają czakry u osób które mają klaustrofobię? Bo mam koleżankę która dosłownie panikuje w windzie, w ciasnych korytarzach, wszędzie gdzie jest ciasno i mało powietrza. I zaczęłam się zastanawiać czy to nie jest jakiś konkretny blok energetyczny. Intuicja mi podpowiada że to czakra podstawy albo serca ale nie jestem pewna. Co o tym myślicie?
O, ciekawy temat. Ja bym powiedziała że to jednak bardziej czakra gardła i splotu słonecznego działają tu razem. Klaustrofobia to lęk przed utratą kontroli i brakiem możliwości oddychania, a czakra gardła odpowiada właśnie za oddech, ekspresję, poczucie przestrzeni wewnętrznej. Splotu słonecznego zaś za poczucie sprawczości i bezpieczeństwo w sensie "jestem panem sytuacji". Jak obie są zablokowane to człowiek wpada w panikę w zamkniętych miejscach. Mam to zapisane w notatkach z sesji z bioenergoterapeuta, więc nie zmyślam 🙂
Nie chcę być nieznośny ale... skąd ten pewność że czakry w ogole tu grają rolę? Fobia to zaburzenie lekowe, opisane, sklasyfikowane, ma swoje mechanizmy neurologiczne. łączenie tego z energetyką wydaje mi się dość ryzykowne, bo ktoś może sobie wmówić że wystarczy "odblokować czakrę" zamiast iść do specjalisty.
Ale czy jedno wyklucza drugie? Znaczy, można iść do psychologa I pracować nad energetyką jednocześnie, nie? Ja tam nie za bardzo rozumiem jak to wszystko działa ale wydaje mi sie ze to nie musi byc albo-albo
No dobra, nie pomyślałam o muladharze! To ma sens, bo ta czakra jest o korzeniach i ziemi, a zamknięte pomieszczenie chyba daje poczucie jakby ziemia uciekała spod nóg? Mam wrażenie że koleżanki Dominisi aura byłaby ciekawa do podejrzenia w takim momencie lęku, ciekawe co by się tam widziało
Wiesz co, ja miałam kiedyś epizod czegoś w rodzaju klaustrofobii, nie kliniczny ale w pewnym momencie zaczęłam panikować w metrze. w sumie, i teraz jak o tym myślę, to był wtedy dla mnie bardzo trudny okres, mieszkałam sama po rozstaniu, czułam się dosłownie uwięziona w sytuacji życiowej. Jakby ciało zaczęło reagować na emocje dosłownie. To trwało z pół roku i samo przeszło jak coś w życiu się zmieniło. Teraz metro spoko 🙂 Może ta klaustrofobia to objaw czegoś głębszego a nie sama przyczyna?
A mnie zastanawia co innego. Czy ta klaustrofobia musi w ogóle dotyczyć konkretnej czakry na stałe, czy to może być raczej kwestia pola energetycznego jako całości? Bo czytałem gdzieś że pole człowieka które jest silne i rozległe inaczej reaguje na przestrzeń niż pole słabe albo skurczone. Człowiek z szeroką, ekspansywną aurą może dosłownie fizycznie czuć kiedy przestrzeń ją uciska. Nie wiem czy to ma sens, pytam 🙂
Okej ale ja mam praktyczne pytanie, da się coś z tym zrobić od strony energetycznej czy tylko gadamy? Bo jeśli ktoś ma taki blok to co, kryształy? Medytacja? Coś konkretnego?
Zatrzymajcie się na chwilę, bo zanim polecimy konkretne kryształy to warto by wiedzieć która czakra jest faktycznie problemem, bo sypanie propozycjami na oślep niekoniecznie pomaga. moim zdaniem, i tu mam wątpliwość do całej tej rozmowy, na podstawie czego ustalamy że to muladhara albo manipura? Intuicja? Opis objawów? To trochę za mało żeby stawiać diagnozę energetyczną.
Ciekawe że nikt jeszcze nie wspomniał o aspekcie losowości w tym wszystkim. Czytałam kiedyś hipotezę, nie pamiętam gdzie, że pole energetyczne człowieka może wchodzić w specyficzne stany które są trudne do przewidzenia, troche jak systemy chaotyczne w fizyce. I że pewne "ustawienia" pola mogą predysponować do tego że konkretne bodźce zewnętrzne wywołują silną reakcję. Klaustrofobia byłaby tu przykładem że środowisko i pole energetyczne wchodzą w rezonans... ej, że wchodzą w interakcję, powiedzmy 🙁
Albo poprostu genetyka i przypadek biologiczny, nie trzeba pola energetycznego żeby wyjaśnić dlaczego jedni maja lęki a inni nie. mniej więcej ale dobra, ta koncepcja Zephyry o polu jest przynajmniej ciekawym modelem. pytanie jak to sprawdzić.
Dobra ale jak miałoby to wyglądać w praktyce to sprawdzenie? Bo to co Zephyra mówi brzmi sensownie na poziomie modelu, ale nie mam pojęcia jak byś to zweryfikował. Skanowanie aury? I to ma być miarodajne? 😉
Na skanowanie aury w sensie diagnostycznym nie ma jednolitej metody i każdy bioenergoteraputa ma swoje podejście, więc trudno mówić o weryfikacji w klasycznym sensie. z tego co pamiętam, to co możemy robić to obserwować wzorce, powtarzalność objawów, sytuacje wyzwalające. Jeśli kilka niezależnych osób które czytają pole wskazują na to samo, to jest przynajmniej pewna spójność. Nie dowód, ale coś więcej niż zgadywanie.
Okej panowie, odpuśćcie trochę z tą falsyfikowalnością bo zaraz wylądujemy na wykładzie z filozofii nauki a nie na forum o czakrach. tak mi się wydaje, dominisia, kryształy to na prawdę dobry pomysł żeby zacząć, szczególnie jeśli koleżanka nie chce medytacji. Czarny turmalin na poczucie bezpieczeństwa, czerwony jaspis na muladharę, to są rzeczy które można nosić i nie trzeba siedzieć w ciszy 😀
A ten czarny turmalin to faktycznie działa na takie stany lękowe? Bo słyszałem że jest raczej do ochrony przed energiami z zewnątrz, nie do przepracowywania własnych bloków. czy to jedno i to samo w jakimś sensie
O, ja mam w domu obsydian i nigdy nie wiedziałam że tak mocno jest związany z muladharą! Myślałam że to bardziej do wróżenia albo ochrony. Czy trzeba go jakoś konkretnie nosić, znaczy przy sobie czy może gdzieś w domu leżeć? 🙂
ojra, wracam do wątku który Dominisia wrzuciła wcześniej, o tej zależności od kogoś kto zatrzyma windę. To naprawdę brzmi jak manipura, nie muladhara. Muladhara to raczej lęk przed brakiem gruntu, przed rozpadem, ale to co opisujesz, czyli niemożność wyjścia bez czyjejś pomocy, poczucie że ktoś ma kontrolę nad twoim ruchem, to klasycznie solar plexus. Pytanie do Dominisi, czy ta koleżanka ma też generalnie problem z autonomią, z podejmowaniem decyzji? 😉
Mogą być naraz zablokowane dwie czakry, to chyba nie jest niemożliwe, nie? U mnie jak był ten epizod z metrem to miałam wrażenie że cały dolny segment po prostu nie działał, żadnego uziemienia i jednocześnie panika jakbym nie miała żadnej sprawczości. To chyba właśnie to 🙂
Hej, trochę głupie pytanie ale co to znaczy że czakra jest zablokowana? Znaczy to tak fizycznie coś czuć czy to bardziej metafora? Bo jak czytam te opisy to za każdym razem mam inne wyobrażenie i nie wiem czy dobrze rozumiem 🙁
A propos tego co Simargl96 powiedział o chaosie i losowości, bo mnie to bardziej kręci niż debata kryształ kontra psycholog. Jeśli pole energetyczne faktycznie ma własną dynamikę, to może się zdarzyć że w pewnym momencie układ wpada w specyficzny stan który stabilizuje lęk jako stały element. Trochę jak atraktor w systemach dynamicznych. I wtedy bez zewnętrznego impulsu, cokolwiek to jest, pole samo w sobie nie wyjdzie z tego stanu. Co o tym myślisz Tadek97?
Ja tam myśle ze te progi to wlasnie czakry wyznaczają. tak przy okazji jak jedna czakra jest slabsza, pole wokol niej jest podatne i jak cos mocniejszego sie pojawi, lek, silne wrazenie, cos z zewnatrz, to ta podatnosc sie utrwala. Dlatego nie kazdy kto jedzie winda dostaje klaustrofobie, tylko ten u ktorego akurat ta strefa jest niestabilna
Słuchajcie, ta rozmowa o progach i atraktorach jest ciekawa ale trochę odleciała od pytania Dominisi. Ona pyta o konkretną koleżankę, co jej zaproponować. Więc praktycznie, bez psychologa, bez medytacji w ciszy, co zostaje? Kryształy no tak, ale samo noszenie kamienia bez żadnej intencji ani pracy to trochę mało 😛
O, nadi shodhana! Mnie to kiedyś nauczyła koleżanka i pamiętam że pierwsze dwa tygodnie czułam się po tym dziwnie, jakby coś się przestawiało w klatce piersiowej. Ale potem faktycznie był taki moment że w windzie nie złapała mnie ta typowa panika, tylko jakiś spokojniejszy oddech przyszedł sam. Nie wiem czy to czakry, może po prostu ciało się nauczyło ale efekt był.
A ta nadi shodhana to się robi jak? Bo widziałam jakieś opisy w necie ale wszystkie były inne i nie wiem która wersja jest "właściwa". no ale, znaczy czy to jest tak że trzeba mieć kogoś kto pokaże, czy można po prostu spróbować z opisu?
ale to naprawdę pomoże przy klaustrofobii? bo mam wrażenie że jak ktoś jest w środku ataku paniki to żadna technika oddechowa nie wchodzi, po prostu nie ma jak się skupić. przynajmniej u mnie, mam koleżankę co próbowała różnych rzeczy i mówi że w momencie paniki wszystko wylatuje z głowy
ojejciu, to znaczy że to jest bardziej prewencja niż rozwiązanie na już? bo Dominisia pyta co zaproponować koleżance, a to brzmi jak że efekty będą może za miesiąc. to ktoś ma pytanie, a co jej zaproponować jak akurat jest w miejscu które ją stresuje, co robić tu i teraz
no właśnie to jest moje pytanie! ona wie że winda będzie, wie że zaraz wejdzie i zaczyna się stres już na chwilę przed. o ile dobrze rozumiem, czy jest coś co można zrobić w tej chwili, te kilka sekund przed wejściem, żeby pole energetyczne jakoś ustabilizować? czy kryształ w kieszeni to w ogóle ma jakiś sens w takim momencie czy to bardziej symbol?
