Zastanawiam się ostatnio nad czymś i nie wiem czy dobrze myślę. Mam koleżankę która od lat jest w takim chronicznym smutku, nie depresja kliniczna bo była diagnozowana, ale taki stały przygnębiony stan. I ona jakby ciągnie energię z innych, po spotkaniu z nią zawsze czuję się opróżniona. Czytałam że to może mieć związek z czakrą serca albo solarną... ale nie jestem pewna. Czy ktoś wie jak to działa? Jak to wpływa na czakry tej osoby i na czakry osób wokół niej? 🙁
No to klasyczny temat i bardzo ciekawy właśnie bo sama miałam podobną sytuację. jakoś tak, taka koleżanka, zawsze smutna, zawsze coś jej nie wychodzi i faktycznie po każdym spotkaniu byłam wykończona. Moim zdaniem to przede wszystkim czakra serca i czakra solarna są zablokowane u takiej osoby, bo chroniczny smutek to właśnie obszar tych dwóch. Czakra serca zamknięta to trudność z przyjmowaniem i dawaniem miłości, a solarna to poczucie własnej wartości i siły sprawczej. Jak obie są w dołku to człowiek dosłownie wysysa energię od innych żeby jakoś funkcjonować. Chcesz czy nie chcesz, energetycznie po prostu bierzesz od tego kto obok.
coś ty, zgadzam się z tym co Henryka napisała ale dodam że moim zdaniem czakra podstawy tez jest tu kluczowa. tak czy siak, chroniczny smutek często bierze się z braku zakorzenienia, z poczucia że człowiek nie ma pod sobą gruntu. Czakra podstawy odpowiada za bezpieczenstwo i stabilizacje, jak jest zablokowana to wszystkie wyzsze czakry też cierpią. To taki efekt domina w gore. Nie mozna patrzec tylko na serce i solarną.
Hej, czytam i mam pytanie bo nie do konca rozumiem mechanizm. może się mylę, mówicie że taka osoba wysysa energię, ale jak to fizycznie działa? Tzn. energetycznie, bo fizycznie to jasne że rozmowa z przygnębionym człowiekiem męczy. Ale czy to naprawdę jest jakiś transfer energii między czakrami, czy to po prostu psychologia i zmęczenie emocjonalne?
Wchodzę tu bez zaproszenia, To co opisujecie jako wysysanie energii przez czakry to brzmi dla mnie jak tłumaczenie post factum normalnego zmęczenia emocjonalnego. Kontakt z osobą w depresji, chronicznym smutku, jest naprawdę wyczerpujący, to psychologia, empatia, aktywacja własnych trudnych emocji. Skąd wiecie że to energetyczny transfer a nie po prostu zmęczenie przez sam kontakt? Pytam serio, nie złośliwie.
Wtrącę się bo to ciekawe. Moim zdaniem jeden ze wskaźników to czas. Zwykłe zmęczenie emocjonalne mija po odpoczynku, po kilku godzinach. Natomiast to energetyczne opróżnienie, jak ja to nazywam, potrafi się ciągnąć dniami. Poza tym czujesz je bardziej fizycznie, takie dziwne wyczerpanie ciała a nie głowy. Przynajmniej ja tak to rozróżniam.
Dokładnie to co Irga napisała, to jest właśnie ta różnica. i jeszcze jedno, po takim energetycznym wyczerpaniu często trudno mi się skupić, jakby mgła w głowie. Po zwykłym zmęczeniu emocjonalnym mam raczej nastrój dołkowy ale głowa pracuje normalnie. nie wiem czy to dobry wyróżnik ale u mnie tak 🙂
Jeszcze o tym czym się zaczął wątek, bo trochę odbiegliśmy. Chroniczny smutek i czakry, to jest temat głębszy niż tylko ta jedna zablokowana czakra. Według mnie każdy smutek ma swoje źródło w innej czakrze zależnie od przyczyny. Smutek z powodu straty kogoś bliskiego to czakra serca. Smutek z bezsilności to solarna. Ale jest taki smutek, ten cichy bezprzyczynowy, który według mnie siedzi w czakrze gardła. Taka osoba nie potrafi wyrazić czegoś głębokiego w sobie, nie potrafi tego wypowiedzieć na zewnątrz i to gromadzi się jako właśnie ten chroniczny stan.
Ojej, to co napisała Plejada jest dla mnie nowe i jakoś do mnie trafia. Mam pytanie, czy to znaczy że praca z czakrą gardła mogłaby pomóc takiej osobie? I jak w ogóle można komuś pomóc od zewnątrz, tzn. czy można jakoś energetycznie wesprzeć czyjąś czakrę bez że ta osoba o tym wie?
Muszę tu dopowiedzieć bo Niezapominajka poruszyła ważny temat. Przesyłanie energii myślą to jest realna praktyka ale nie polecam robić tego bez zgody osoby. Nawet z dobrymi intencjami, ingerowanie w czyjąś energię bez jej wiedzy to wchodzenie na jej pole bez zaproszenia. Część tradycji uznaje to za przekroczenie granicy. To nie jest tak niewinne jak brzmi.
ojra, ale zaraz, jeśli ktos nieświadomie wysysa naszą energie jak pisalyscie wcześniej, to też robi to bez naszej zgody. Trochę niespójne mi to wychodzi. Dlaczego jedno jest spoko a drugie nie? 😉
Hmm, śledzę tę dyskusję i mam takie może głupie pytanie. czy chroniczny smutek to zawsze oznacza zablokowaną czakrę, czy może też nadaktywną? Bo gdzieś czytałem że czakra serca może być nadaktywna i wtedy też powoduje problemy, takie jak nadwrażliwość emocjonalna, płakanie bez powodu... to nie brzmi podobnie do chronicznego smutku? 😀
aha, czytam ten wątek od początku i jest mi trochę bliski bo sam przez dlugi czas bylem w takim stanie, tym cichym smutku bez powodu. Zaczalem medytowac i robic rozne cwiczenia na czakry jakie znalazlem w necie. Ale szczerze nie wiem czy to mi pomoglo bo rownolegle chodzilęm na terapie. Nie wiem co zadziałało. Czy ktos mial podobnie i wiadomo skad efekt?
Słuchajcie, wracając do tej mojej koleżanki, bo z nią to wszystko się zaczęło. Ona sama nie wie że ma ten problem energetyczny jeśli tak to można nazwać. I nie wiem czy w ogóle jej powiedzieć. Bo jak mam jej powiedzieć - słuchaj wyciągasz ze mnie energię przez czakry? To brzmi jakbym ją oskarżała o coś 🙂
Nie zgodzę się. ja akurat mam inne pytanie bo jakoś to przegapiłam. Te ćwiczenia na czakrę serca co Eliksirnik robi, co to konkretnie jest? Bo sama szukam czegoś prostego co mogłabym spróbować i nie wiem od czego zacząć
To co Plejada napisała o tym żeby nie mówić o czakrach, to akurat ma sens. Ale z innego powodu niż myślisz, Galaktyka72. Po prostu mówienie komuś że energetycznie cię wysysa jest po prostu dziwne społecznie i może zranić. Nie chodzi o czakry, chodzi o normalną komunikację między ludźmi.
No ale Taurus, to że coś brzmi dziwnie społecznie nie znaczy że jest nieprawdą. Można powiedzieć że Ziemia kręci się wokół słońca i też brzmi dziwnie jak się o tym nie wie 😉 chodzi o to żeby to ująć w słowa które ta osoba przyjmie, a nie czy to prawda czy nie 🙂
Ojej, znowu zaczynamy kółko z dowodami i nauką, haha. taurus, rozumiem że jesteś sceptyczny, naprawdę ale to forum jest o ezoteryce więc ludzie tu zakładają że pewne rzeczy istnieją. możesz nie wierzyć i to jest spoko, ale to chyba nie jest miejsce żeby to co chwila kwestionować od podstaw?
Podłączę się pod to co Sebek pytał wcześniej o nadaktywną czakrę, bo to mnie gryzie. Mam wrażenie że u mnie to jest właśnie ten przypadek z serce, wszystko za mocno, każda cudza emocja do mnie wchodzi. I zastanawiam się czy to jest w ogóle możliwe żeby ktoś miał chroniczny smutek z powodu nadaktywnej czakry serca, czyli że tak bardzo chłonie emocje innych że sam popada w taki stan?
ojoj, A czy jest jakiś sposób żeby sprawdzić która to jest sytuacja? Tzn. tak myślę, czy mój smutek jest mój czy przejęty? Bo to co opisuje Michalinka jest trochę przerażające bo oznaczałoby że człowiek nawet nie wie co tak naprawdę czuje
Dokładnie to co Ewunia mówi. I dodam że warto się też zapytać siebie kiedy ostatnio czułam się naprawdę dobrze i co wtedy robiłam i z kim byłam. Jeśli smutek przychodzi po kontakcie z konkretnymi osobami albo środowiskami to to jest mocna wskazówka.
Ej ja miałam podobnie przez długi czas i nie wiedziałam skąd to bierze. Dopiero jak zaczęłam pisać dziennik emocji i notowac z kim się spotykam przed gorszymi dniami to mi wyszło że to zawsze po widzeniu z jedną konkretną koleżanką. Przypadek? Nie sądze 😉 ale nigdy tego nie nazwalabym czakrami na głos bo by mnie uznała za wariatkę haha
szczerze? Troche jedno i drugie. Rzadziej sie spotykamy, ale tez zaczełam przed każdym spotkaniem robić taką krótką wizualizację, wyobrażam sobie że jestem otoczona czymś w rodzaju szklanej bańki, nic złego nie przechodzi. Śmieszne pewnie brzmi ale mi pomagało.
Ta technika z bańką albo tarczą energetyczną to jest coś co polecam regularnie. Tylko żeby robić to świadomie, nie machinalnie, bo jeśli robi się to bez skupienia to działa słabiej. Warto też ją domknąć po wyjściu z takiego spotkania, tzn. kilka spokojnych oddechów i intencja żeby wrócić do swojej energii. Galaktyka72, warto tego spróbować zanim od razu ogranicza się kontakt z koleżanką, bo może wystarczyć samo zabezpieczenie.
To co opisuje Galaktyka72 jest bardzo ciekawe z punktu widzenia energetyki. tak mi się wydaje, przesyłanie myśli to jest realne zjawisko i nie ogranicza się do kontaktu fizycznego. Czakra gardła i trzeciego oka są odpowiedzialne za transmisję na odległość i ktoś kto ma nawet nieświadomie bardzo aktywną czakrę gardła może wysylac ładunki emocjonalne bez żadnego wysiłku, po prostu w trakcie myślenia o tobie.
No właśnie, sama byłam ciekawa tego co Tymek napisał, bo to brzmi jakby trochę za dużo do kupy naraz. Ale z drugiej strony ta kwestia czy można poczuć czyjś smutek przez telefon, to jest coś co sama przeżyłam i nie wiem jak inaczej to nazwać. Dzwoni do mnie jedna osoba, pięć minut rozmowy i już jestem zmęczona i smutna. Ona nawet nic smutnego nie mówi, po prostu... nie wiem 🙂
Ewunia, to co napisałaś jako ostatnia jest akurat sensowne i ma neuronaukowe uzasadnienie. Ale ta wersja Tymka z czakrą gardła transmitującą ładunki emocjonalne na odległość to już jest trochę zbyt daleko. Skąd w ogóle taki pomysł wziął swój początek? 🙁
