Hej, chciałam zapytać bo ostatnio siedzę nad tym tematem i trochę nie wiem co o tym myśleć. Czy martwienie się cały czas o przyszłość, takie kompulsywne prawie, morze mieć związek z czakrami? Mam na myśli coś więcej niż tylko stres, raczej takie głębsze poczucie że coś jest zablokowane. Czytałam że czakra splotu słonecznego odpowiada za lęk i kontrolę, ale nie jestem pewna czy dobrze to rozumiem. Kojarzy komuś się to z jakimś konkretnym ośrodkiem?
No właśnie, to jest ciekawe pytanie bo ja długo myślałam że za lęk o przyszłość odpowiada tylko manipura (splot słoneczny), ale z czasem doszłam do wniosku że to bardziej złożone. przynajmniej u mnie, martwienie się "do cna" jak to ładnie napisałaś to często też problem czakry podstawy, muladhary. Jak ona jest zaburzona to człowiek nie czuje się bezpieczny, nie ma zakorzenienia i jego myśli po prostu lecą w przyszłość bo nie ma oparcia w tu i teraz. Czy czujesz takie fizyczne napięcie przy tym martwieniu się? Gdzieś w brzuchu, w nogach?
Zgadzam się z Nemezis co do muladhary, ale żebym nie była grzeczna to powiem wprost: sama diagnoza "mam zablokowaną czakrę" to za mało. Martwienie się o przyszłość ma zwykle kilka warstw i rzadko kiedy jeden ośrodek to tłumaczy. Co konkretnie rozumiesz przez to "martwienie się do cna"? Bo to może być wszystko od normalnego stresu po coś co wymaga zupełnie innego podejścia niż praca z czakrami.
ojejku ojej, szczerze to mam lekki problem z tym podejściem. Martwienie się o przyszłość to bardzo ludzka rzecz i nie wiem czy od razu wrzucanie tego w ramy "zablokowanej czakry" cokolwiek wyjaśnia albo pomaga. Na jakiej podstawie mówi się że lęk = manipura, a nie po prostu... lęk? Skąd ta pewność co do konkretnych przypisań?
hej no dobra ale powiem ze sam mam dokladnie ten problem tzn martwię sie o przyszlosc bez przerwy i juz nie wiem czy to kwestia czakr czy charakteru czy co. czytalem kiedys ze czakra trzeciego oka jak jest za bardzo aktywna to tez moze powodowac takie natłok mysli i rozmyslania o wszystkim. czy to ma sens?
Zatrzymajmy się na chwilę bo tu pojawiło się kilka różnych koncepcji naraz. Ajna, czyli trzecie oko, to ośrodek kojarzony z percepcją, intuicją i wizją, owszem. Ale "za bardzo aktywna" czakra to pojęcie dość swobodnie używane we współczesnej literaturze ezoterycznej, nie zawsze konsekwentnie. W klasycznych tekstach raczej mówi się o dysharmonii między ośrodkami niż o prostej nadaktywności. czy ktoś tu pracuje z jakimś konkretnym systemem, podejściem? Bo to dość istotne żeby nie mieszać różnych tradycji w jeden worek.
Odpowiadając Awenturynce i Nemezis, to martwienie się u mnie wygląda tak: budzę się rano i od razu mam w głowie całą listę rzeczy które mogą pójść nie tak. Praca, związek, zdrowie, pieniądze, wszystko naraz. I to jest takie kręcenie się w kółko, nie mogę tego zatrzymać. napięcie tak, mam je w brzuchu głównie i w klatce piersiowej. Nie wiem czy to pomaga zrozumieć o czym mówię?
Ojejku, ja mam IDENTYCZNIE. budzę się i mózg od razu na sto procent. próbowałam różnych rzeczy i powiem wam że jedyne co mi trochę pomogło to medytacja na czakrę serca, nie splotu słonecznego jak wszędzie piszą. może dlatego że moje martwienie się jest bardzo powiązane z relacjami? ale nie wiem czy to reguła czy u mnie specyfika 🙂
okej ale to rodzi pytanie: jeśli można dopasować prawie każdy objaw do prawie każdej czakry zależnie od interpretacji, to czy ta diagnoza w ogóle coś mówi? Mam wrażenie że to działa trochę jak horoskopy, wystarczająco ogólnie żeby każdy się odnalazł. nie mówię że czakry są bez sensu, po prostu pytam o metodę
Hm, przeglądam ten wątek i zastanawiam się. mówicie dużo o tym który ośrodek jest zaburzony ale jak w ogóle to rozpoznać samemu? Tzn czy jest jakiś sposób żeby samodzielnie sprawdzić czy to manipura czy muladhara bez chodzenia do specjalisty? Pytam bo i mnie to dotyczy trochę, to martwienie się.
śledzę ten wątek od początku i mam jedno pytanie bo sam dużo sie martwię i nie wiedziałem że to morze mieć związek z energetyką. jak długo trzeba pracować z daną czakrą żeby zobaczyć jakąś zmianę w tym martwieniu się? bo mam wrażenie że takie rzeczy wymagają długiego czasu i nie wiem czy to realne
Szczepan, to zależy od głębokości problemu i od metody, ale żeby nie dawać fałszywych nadziei: to nie jest tygodniowa sprawa. może się mylę, sama pracowałam z zakorzenieniem przez kilka miesięcy zanim poczułam realną różnicę w tym jak reaguję na stres. I to przy regularnej praktyce, medytacje, uziemianie, świadoma praca z ciałem. Jeśli ktoś oczekuje szybkiej zmiany to się rozczaruje.
ale jakie konkretnie ćwiczenia pomagają na tę czakrę podstawy? bo dużo się tu mówi o teorii a ja chętnie bym spróbowała czegoś praktycznego. co prawda, medytacja to rozumiem ale co jeszcze? czytałam o różnych kamieniach ale nie wiem czy to działa na taki specyficzny lęk o przyszłość
hej, hej przepraszam ze wchodze ale mam głupie pytanie: czakry to jest cos co kazdy ma czy trzeba sie jakos otworzyc zeby je miec? pytam bo nigdy za bardzo nie sluchalem na ten temat i troche nie rozumiem podstaw. i czy to martwienie sie to naprawde moze sie zmniejszyc przez prace z czakrami? bo brzmi troche jak magia
okej, czytam to wszystko i jakoś mi to pomaga poukładać. przynajmniej tak to widzę, bo teraz jak o tym myślę, to moje martwienie się to chyba nie jeden rodzaj. jest taka warstwa że boję się że zostanę bez niczego, bez pracy, bez kasy, takie podstawowe. i jest druga warstwa że boję się że ludzie mnie zostawią, że będę sama. to by wychodziło że mam zablokowane i muladhare i anahatę jednocześnie? czy to w ogóle możliwe że dwie naraz? 🙂
jak najbardziej możliwe i w sumie dość częste. no, rzadko kiedy jest jeden izolowany ośrodek do pracy, szczególnie jeśli lęk jest uogólniony. w tradycji tantrycznej mówi się że zablokowanie niższych czakr z czasem idzie w górę, więc muladhara ciągnie za sobą resztę. ale to nie oznacza że pracujesz ze wszystkim naraz, zazwyczaj zaczyna się od podstawy
okej, to jest przynajmniej mierzalne i nie oderwane od rzeczywistości. dzięki za szczery opis bo zazwyczaj słyszę tylko "poczułam że energia płynie lepiej" i nie wiem co z tym zrobić 🙂
Odezwę się choć długo tylko czytałam, napisałaś że budzisz się rano i od razu masz listę rzeczy które mogą pójść nie tak. jeśli o mnie chodzi, ja mam dokładnie tak samo i zastanawiam się czy to nie jest po prostu lęk poranny który jest biologiczny, bo kortyzol rano jest wysoki, nie wiem czy to wtedy ma w ogóle związek z czakrami. czy ty to odczuwasz też w ciele jakoś fizycznie?
to jest dobre pytanie i oba mechanizmy mogą działać równocześnie. żeby było jasne, kortyzol poranny to fakt fizjologiczny, natomiast w wielu tradycjach holistycznych ciało i energetyka nie są osobnymi systemami, tylko różnymi opisami tego samego. praca z muladharą która obejmuje ruch, oddech, uziemienie, wpływa też na układ nerwowy w sposób mierzalny. nie trzeba wybierać jednego wyjaśnienia. pytanie do Sodalitki: jak długo ten poranny ścisk u ciebie trwa? godzinę, cały dzień?
hmm, zazwyczaj jakieś dwie, może trzy godziny po przebudzeniu. mniej więcej, potem trochę odpuszcza ale jak się pojawi jakiś bodziec, mail od szefa albo coś nieoczekiwanego, to wraca. nie do końca znika na cały dzień 😀
no tak i to jest właśnie to pętle myślowe. jak dla mnie, ja mialem taki okres ze mnie to nie opusczalo przez cały dzien i potem nawet wieczorem jak miałem sie odprężyć to i tak gdzies z tyłu głowy siedziało ze coś jest nie tak. to jest strasznie wyczerpujące. i chciałem zapytać czy ktoś probował kromoerapii z tym tzn kolorów odpowiednich dla czakr bo czytałem ze czerwień dla muladhary może pomoc w zakorzeneniu ale niewiem jak to stosowac w praktyce
Heniuś ja próbowałam z kolorami ale szczerze powiem że nie czułam dużej różnicy. może robiłam źle. bardziej mi dały dźwięki, już pisałam o tym wcześniej. ale co do pętli myślowych to tak, to jest wyczerpujące i to jest moim zdaniem znak że coś w samej głowie, nie tylko w czakrze, woła o pomoc. u mnie pomogło połączenie medytacji i po prostu wychodzenia na zewnątrz, bez telefonu, choćby na kwadrans
a czy ktoś w ogóle probował z kamieniami na to martwienie się? bo wiem że to nie jest temat litoterapii ale czytałam że czarny turmalin super działa na blokady muladhary i na taki właśnie lęk egzystencjalny. sama nosze go od jakiegoś czasu i jakoś mi spokojniej, choć nie wiem czy to kamień czy po prostu placebo. ktoś ma doświadczenie?
powiem wprost: kamienie mają wartość symboliczną i skupiają uwagę, to jest realna korzyść. z tego co pamiętam, natomiast jeśli ktoś spodziewa się że noszenie turmalinu zastąpi pracę z lękiem to się myli. i widze w tym wątku trochę właśnie takiego myślenia, najpierw kolory, potem kamienie, a jaka jest podstawowa codzienna praktyka? bo bez niej żaden rekwizyt nie wystarczy. Sodalitka, czy w ogóle masz jakąś stałą praktykę czy szukasz czegoś do zastosowania od razu?
