Zastanawiam się od jakiegoś czasu nad czymś i nie wiem czy to tylko moje odczucia, ale zauważyłam że odkąd pracuję z dziećmi (jestem nauczycielką w przedszkolu) to po powrocie do domu jestem totalnie wykończona, i to nie tylko fizycznie. Jakby ktoś mi wyssał energię ze środka. Mam wrażenie że moje czakry, szczególnie ta sercowa i splotu słonecznego, są poprostu wyżarte po każdym dniu w pracy. Czy ktoś z Was pracuje z dziećmi i ma podobne odczucia? Zastanawiam się czy to specyfika tej pracy, że dzieci po prostu czerpią z naszego pola energetycznego bardziej intensywnie niż dorośli.
Ja pracowałam jako opiekunka na koloniach i powiem ci że to jest niesamowite jak dzieci wysysają energię. Czakra sercowa i splotu słonecznego to właśnie te, ktore cierpią najbardziej, masz rację. Dzieci są bardzo otwarte energetycznie, nie mają jeszcze tych bloków co dorośli, więc naturalnie ciągną z otoczenia. To nie jest zły objaw z ich strony, one po prostu tak funkcjonują, ale dla osoby pracującej z nimi może być to naprawde wyczerpujące jeśli nie dba o ochronę własnego pola.
Zanim pójdziemy za daleko z teorią wyssanej energii, to powiem jedno: to co opisujesz, Jaroslawa53, to klasyczne wyczerpanie zawodowe. Praca z dziećmi jest intensywna emocjonalnie i fizycznie, i większość psychologów opisuje to bez żadnych czakr. Czy to wyklucza wymiar energetyczny? Niekoniecznie, ale mieszanie jedno z drugim bywa mylące.
Ale przecież wyczerpanie emocjonalne to właśnie wyczerpanie energetyczne, nie? Chodzi o to samo, tylko inny język opisu. Mnie bardziej ciekawi czy dzieci faktycznie inaczej wpływają na nasze pole niż np. praca z dorosłymi chorymi. Słyszałam że pielęgniarki i lekarze też mają podobny problem ale z innych czakr.
Z doświadczenia mogę powiedzieć, że praca z chorymi dorosłymi to głównie czakra korony i trzeciego oka, bo tam jest dużo energii śmierci i bólu. A praca z dziećmi to zdecydowanie czakra splotu słonecznego i sakralna - bo dzieci mają niesamowicie aktywną czakrę sakralną, to jest ta ich nieograniczona energia i radość. Jak sie z nimi pracuje cały dzień to ta czakra u dorosłego po prostu siada.
Ciekawa dyskusja, weszłam tu z czystej ciekawości bo sama nie jestem przekonana do tego całego systemu czakr, ale pytanie mnie zaciekawiło. Mam koleżankę ktora jest logopedą i pracuje z dziećmi z autyzmem i ona mi mówiła że jest tak wymęczona po pracy że nie moze nawet normalnie funkcjonować wieczorem. Czy ta praca z dziećmi o specjalnych potrzebach to by w ogóle inna kategoria energetycznie?
O, to bardzo dobre pytanie Zielarka. Bo ja właśnie pracuję z maluchami, 3-4 latki, i to jest zupełnie inna energia niż moja córka którą mam w domu (ona ma 8 lat). Grupy, zbiorowe pole dzieci, to chyba jest coś innego niż jedno dziecko. Mam wrażenie że jak jestem sama z moim dzieckiem to nie czuję tego samego wyczerpania.
A to ciekawe co mówisz o grupie. Gdzieś czytałam że zbiorowe pole energetyczne jest silniejsze niż suma pól indywidualnych. Czyli 20 dzieci razem to nie jest 20 razy jedno dziecko, tylko coś zupełnie innego. Nie pamiętam gdzie to było, ale wydaje mi się że gdzies w kontekście bioenergii.
Tak, zbiorowe pola to zupełnie inny temat. Ja bym jeszce dodała że wiek dzieci tez ma znaczenie. Te najmłodsze, do jakiegoś 5-6 roku życia, mają czakrę podstawy i sakralną bardzo mocno otwartą, one żyją w ciele i w emocjach, nie mają jeszcze tej mentalnej nadbudówki. dlatego kontakt z nimi jest tak intensywny energetycznie.
Zastanawiam sie czy nie chodzi też o intencję i nastawienie osoby pracującej z dziećmi. :)) Bo znam nauczycielki które uwielbiają tę pracę i twierdzą, że ich to wręcz ładuje, a inne mowia że je to zabija. Czy to może być kwestia tego jak ich własne czakry są ustawione?
Ale Wrotycz, to chyba nie jest albo-albo? Można być ekstrawertykiem I mieć aktywną czakrę sercową, to sie nie wyklucza. Przynajmniej tak mi się wydaje. Jaroslawa53, a czy próbowałaś jakichś ćwiczeń przed pracą albo po? Bo podobno wizualizacja tarczy energetycznej może pomagać.
ludzie, uziemienie po pracy z dziećmi to absolutna podstawa i naprawdę polecam. Ale chcę dodać jedną rzecz do tej dyskusji, bo widze że mówicie głównie o wyczerpaniu, a nikt nie wspomniał o drugiej stronie. Dzieci, szczególnie te małe, mogą też uzupełniać energię osoby pracującej z nimi, jeśli ta osoba jest odpowiednio otwarta i uziemiona. Ta wymiana nie musi być jednostronna. Pytanie jest czy nauczyciel wchodzi do tej pracy z pełnymi czy pustymi zasobami. 🙂
A co z dziećmi ktore mają jakieś trudności, te z ADHD albo właśnie z autyzmem jak wcześniej wspomniała Zielarka? Intuicyjnie wydaje mi się że ich pole energetyczne musi być jakoś inne, nie? I że praca z nimi to musi być zupełnie inny rodzaj wyczerpania.
Patrząc na to przez pryzmat liczb, siódemka to liczba duchowosci i wewnętrznej mądrości, a dzieci do siódmego roku życia są w cyklu gdzie mają bardzo mało filtrów. Numerologicznie to ma sens że taka praca jest wyjątkowo intensywna energetycznie bo te dwie energie po prostu nie mają między sobą bariery. Oczywiście to tylko jeden z elementów układanki ale wydaje mi sie że tu jest jakiś klucz.
A propos tych dzieci z ADHD co Nebularia wspomniała - to chyba nie jest tylko kwestia energii, bo te dzieci są po prostu fizycznie bardziej wymagajace, nie? 🙁 ale zastanawiam się czy ich czakra podstawy nie jest jakoś inaczej ułożona, bo one mają tyle energii ruchowej że aż nie wiadomo skąd to bierze.
Weszłam tu bo ciekawy temat, ale muszę się wtrącić w ten spór. Koncepcja czakr w klasycznej tradycji hinduskiej, tzn. ta z Wed i Upaniszad, nie przypisuje automatycznie żadnych konkretnych czakr żadnym grupom zawodowym ani typom osób. To jest późniejsza, głównie zachodnia interpretacja. Więc i Wieslawka63 wcześniej i teraz Ulka_56 - te konkretne przypisania to raczej współczesna ezoteryka, nie żadna tradycja.
Ok ale Dagna, nawet jeśli te konkretne przypisania są "nowoczesne", to czy to znaczy że są złe? Może ktoś to zaobserwował i opisał, nie? Czy tradycja musi być stara żeby była trafna?
Mam tu w notatkach kilka różnych systemów i rzeczywiście każdy inaczej przypisuje czakry do zawodów czy sytuacji. Jeden autor pisze że nauczyciele mają problem z czakrą gardła, inny że ze splotem słonecznym. Już nie wiem co z tym zrobić szczerze, bo każdy co innego.
Hej, a wracając do tego co Jaroslawa53 pisała o grupach - czy ktoś próbował jakoś mierzyć albo sprawdzac to zmęczenie przed i po pracy? Bo mam wrażenie że dużo tu mówimy o odczuciach ktore są subiektywne i ciężko porównać. :))
To co opisujesz po czterech latach brzmi poważnie i warto do tego podejść z kilku stron jednocześnie. Z perspektywy energetycznej - długotrwałe dawanie bez uzupełniania powoduje powolne uszczelnianie się czakry sercowej jako mechanizm obronny ciała. To nie jest wypalenie, to jest ochrona. Ciało zaczyna samoczynnie blokować odpływ energii, ale przy okazji blokuje też dopływ. I to moze być właśnie to co czujesz.
Czytam tę dyskusję i mam pytanie z boku - a czy ktoś próbował jakichś technik ochrony przed praca z grupą dzieci, nie po? bo z tego co czytałem o energetycznych osłonach to prewencja jest dużo skuteczniejsza niż próba regeneracji po fakcie.
A czy ta kula albo tarcza energetyczna nie odcina żeby też od dobrej energii? Bo jakos wydaje mi sie że jak się zamkniesz na to co złe to zamkniesz się też na to co dobre, no chyba że to działa inaczej.
O, ten wątek z osłonami to super. Ja bym tu dodal że intencja w tej wizualizacji jest kluczowa - jak wizualizujesz tarczę ktora przepuszcza miłość i radość ale zatrzymuje chaotyczną energię, to ona tak właśnie działa. brzmi moze dziwnie ale energetycznie to jest podstawa, intencja kształtuje pole. Próbowałem różnych wersji i ta z precyzyjną intencją na prawdę daje inne efekty.
ojej no, ok, ale to "działa, bo mówię że działa" to jest właśne klasyczny efekt placebo ktury w tym kontekście jest bardzo trudno odróżnić od czegokolwiek innego. nie mówię że to złe, ale nazwijmy to po imieniu.
Hej, czytam tę dyskusję o tarczach i z jednej strony mnie to ciekawi a z drugiej trochę mnie zastanawia jedno - jak dlugo trzeba ćwiczyć zanim to w ogóle zaczyna działać? Bo mam wrażenie że jak zaczynam cokolwiek nowego to przez pierwsze tygodnie nic nie czuje i nie wiem czy ćwiczyć dalej czy to nie dla mnie.
Mnie ta kwestia z tarczą zajęła ze trzy tygodnie regularnej praktyki zanim wogóle poczułam coś wyraźnego. Ale tu jest haczyk - musisz ćwiczyć codziennie, nie tylko przed pracą. Inaczej nie zbudujesz nawyku energetycznego i tarcza będzie za każdym razem od zera.
mhm, czytam ten wątek od początku i mam pytanie może trochę z boku - czy te techniki ochrony nie powinny być jakoś dostosowane do tego z jakim typem dzieci sie pracuje? Bo rozumiem że Jaroslawa53 pracuje z dużą grupą, ale ktoś kto prowadzi terapię jeden na jeden ma hyba inny problem energetyczny niż ktoś kto jest w klasie z trzydziestką.
