No dobra, ale to co mówisz ma sens tylko jeśli zakładamy że każda praca z czakrą musi być jakaś intensywna. jak dla mnie, a to nieprawda. Regularny kontakt z ziemią, jedzenie o stałych porach, sen - to NIE wyciągnie niczego czego ktoś nie jest gotowy zobaczyć. Zagrożenia są realne, ale dotyczą konkretnych praktyk, nie całej pracy z muladharą jako takiej.
Ee, wracając do mojego pierwotnego pytania bo trochę zgubiliśmy wątek - pytałam o to co z osobami które mają ten problem z instynktem samozachowawczym, tzn. nie czują ostrzeżeń z ciała. czy w ogóle da się pracować z muladharą jeśli to połączenie jest słabe? Czy najpierw trzeba je jakoś odbudować zanim w ogóle się zacznie?
To jest właściwie sedno. Judith opisuje to tak, że muladhara to nie jest coś co "naprawiasz" oddzielnie od reszty ciała - ona się odbudowuje przez ciało. Więc paradoksalnie, jeśli ktoś nie czuje sygnałów ciała, to praca z tą czakrą jest właśnie czymś co może to poprawić, ale tylko pod warunkiem że jest zakorzeniona w fizyczności. Nie wizualizacja, nie dźwięki - najpierw ciało 😉
Chwila, bo nie do końca rozumiem. mówisz że muladhara odbudowuje się przez ciało, ale jednocześnie zeby z nią pracować trzeba mieć jakiś kontakt z cialem. to trochę błędne kolo nie? Jakby ktoś mial zero kontaktu z ciałem to od czego zaczyna
No dobra to brzmi sensownie, ale jak to wygląda w praktyce? Siedzisz i... co? Po prostu czujesz podłogę? I to ma coś zrobić? 😀
ale hej, serio to tak dziala? bo ja myslalem ze te prace z czakrami to sa jakies specjalne techniki medytacyjne z oddechem i mantry i w ogole, a wy mowicie ze siedzenie na podlodze i czucie podlogi to juz jest praca z czakra? to jakos dziwnie prosto brzmi
wow, no i właśnie, ja próbowałam tej "prostej" techniki i po pięciu minutach jestem już w głowie przy trzech innych sprawach. więc jak wy w ogóle to robicie? czy to przychodzi z czasem czy trzeba jakiegoś triku?
Mnie pomagało na początku liczyć oddechy. Dosłownie - wdech, wydech, jeden. I tak do dziesięciu i od nowa. Głupio brzmi ale to daje coś do trzymania uwagi, zamiast żeby odpływała. Nie wiem czy to ma jakiś związek z muladharą bezpośrednio ale na pewno pomaga być w ciele.
Mam podobnie, tylko że pytanie trochę z innej strony - czy kamienie mogą w tym pomóc? Słyszałam że obsydian albo hematyt są polecane przy pierwszej czakrze. no ale, czy to jest coś co ma sens czy raczej ozdoba?
oj, obsydian to ja tez mam i fktycznie czualam ze jest jakis intensywny jak go dostalam. chowalam go na polke i zapominalam wyjmowac 😀 moze to nie byl przypadek. a ten czarny turmalin to latwo dostac?
Wróćmy na chwilę do meritum, bo kamienie to osobny temat. Mnie zastanawia coś innego w tej dyskusji - mówimy dużo o osobach które nie czują sygnałów ciała, ale nie rozróżniamy dlaczego. Bo to może być dysocjacja, może być po prostu brak nawyku uważności, może być coś neurologicznego. I chyba nie powinniśmy traktować tego jednakowo? 🙂
No ale skąd wiem co u mnie jest przyczyną? Byłam u lekarza, nic nie znaleźli, ale nie wiem czy to znaczy że neurologicznie okej czy że poprostu nie szukali wystarczająco dokładnie.
Spoko, wiem że schodzę trochę z własnego tematu, ale to co Mietowa powiedziała o stopniowości mnie zastanawia. Czyli rozumiem że dla mnie, skoro mam jogę raz w tygodniu i te problemy z instynktem samozachowawczym, to receptą byłoby po prostu robić tę jogę uważniej zamiast dodawać jakieś osobne ćwiczenia z czakrą? To wystarczy na start?
no cóż, tak, dokładnie. Joga raz w tygodniu to jest coś, od czego można zacząć, ale kluczowe jest to "uważnie". Bo joga robiona mechanicznie, z głową przy jutrzejszej liście zakupów, to w zasadzie tylko rozciąganie. Praca z muladharą zaczyna się w momencie kiedy zamiast myśleć "czy dobrze wyglądam w tej pozycji" zaczynasz faktycznie czuć kontakt stóp z matą. Różnica niby mała, ale dla układu nerwowego zupełnie inna informacja.
to mam pytanie do Mietowej i Ignasia w zasadzie - wy mówicie o "układzie nerwowym" i o "informacji dla ciala", ale to brzmi już bardziej jak neurologia niż czakry. nie mówię że zle, po prostu zastanawiam się czy wy to traktujecie jako dwa rownolegle opisy tego samego zjawiska, czy jednak mówicie że czakry to jest metafora dla procesów ciała?
no ale ta analogia z mapą i terytorium tutaj nie do końca pasuje, bo ona zakłada że oba modele opisują to samo terytorium. jakoś tak, a to wcale nie jest pewne. może układ nerwowy i czakry to są dwa zupełnie różne terytoria, które czasem się pokrywają a czasem nie. ignaś, nie bierz tego jako atak, serio pytam.
Do tego co Zygmunt pytał - ja w praktyce nie rozdzielam tych dwóch języków, bo nie ma sensu. jak dla mnie, kiedy pracuję z osobą przy muladharze, to patrzę i na to co ona czuje w ciele, i na to jak wygląda jej pole energetyczne. Jedno uzupełnia drugie. Natomiast przy osobach z osłabionym instynktem samozachowawczym, o których mówi Galaktyka_O, widać wyraźnie że zanim cokolwiek zrobi się "energetycznie", ciało musi dostać sygnał bezpieczeństwa. I to nie jest metafora.
dobra, ale ten "sygnał bezpieczeństwa" - jak to się robi w praktyce? bo przez ostatnie posty słyszę że trzeba czuć ciało, czuć stopy, czuć podłogę, być uważną na jogu, ale to ciągle brzmi abstrakcyjnie. czy jest jakieś ćwiczenie które można zrobić dosłownie teraz, nie na macie, nie na medytacji, tylko tak po prostu?
a ile czasu trzeba to robić żeby cokolwiek poczuć? bo ja mam wrażenie że te wszystkie techniki wymagają tygodni albo miesięcy i zanim coś się zmieni to człowiek rezygnuje. nie mówię że źle, po prostu chcę wiedzieć czego się spodziewać.
hej, mam pytanie troche z innej strony - a co jesli ktos ma niski instynkt samozachowawczy ale nie z jakichs traum czy dysocjacji, tylko po prostu zawsze taki byl? jakby od dziecka nie boyal sie kontuzji i robil glupie rzeczy bez zastanowienia. to tez jest kwestia muladhary? 🙁
o, to mnie trochę niepokoi, bo ja też mam wrażenie że u mnie to jest od zawsze, nie że coś mnie spotkało i przestałam czuć. z tego co pamiętam, po prostu zawsze byłam taka bez refleksu na własne niebezpieczeństwo. to teraz mam rozumieć że moja muladhara jest "niedorozwinięta" czy jak to ująć?
niedorozwinięta to złe słowo bo sugeruje że coś z tobą nie tak. żeby było jasne, powiedzmy "niedostatecznie zakorzeniona". To jest dużo częstsze niż myślisz, szczególnie u osób które bardzo wcześnie nauczyły się być "w głowie" - intelekt, wyobraźnia, emocje ale ciało gdzieś w tle. Szkoła temu sprzyja, niektóre domy rodzinne też. Muladhara nie jest uszkodzona, jest po prostu mało używana 🙁
Tu się zdenerwuję. zapisuję to co Ignaś napisał bo to chyba najlepsze ujęcie w całym wątku. tak myślę, "mało używana" ma zupełnie inne implikacje dla pracy z nią niż "uszkodzona". bo jeśli mało używana to ćwiczysz, a jeśli uszkodzona to naprawiasz. inne podejście, inny cel, inne ćwiczenia w ogóle.
