Zastanawiam sie nad czyms od jakiegos czasu i nie wiem, czy to tylko moje odczucia, ale. jak by nie patrzeć, .. czy jak czakry sa otwarte i wybalansowane, to czlowiek jest jakos bardziej odporny na manipulacje ze strony innych ludzi? Pytam bo ostatnio chodzilam do bioenergoterapeuty i on mi powiedzial ze mam bardzo zablokowana czakre splotu slonecznego i ze to moze byc wlasnie powiazane z tym, ze latwo daje sie wciagac w toksyczne relacje i nie widze kiedy ktos mna manipuluje. Brzmi sensownie? Macie jakies doswiadczenia z tym? Bo mnie to troche zaskoczylo, nie spodziewalam sie takiego polaczenia 😉
To jest akurat temat, ktory znam dosc dobrze bo sam sie tym interesowalem od strony praktycznej. no ale, czakra splotu slonecznego, czyli manipura, odpowiada za poczucie wlasnej wartosci, za granice osobiste i za to jak reagujemy na wplyw innych. Jak jest zablokowana albo niedoenergetyzowana, to czlowiek faktycznie moze miec trudnosc z rozpoznaniem kiedy ktos przekracza jego granice. Ale uwazalbym z upraszczaniem - otwarta czakra to nie tarcza przeciw manipulacji. To raczej tak, ze jak masz dobry kontakt z tym centrum, to szybciej CZUJESZ ze cos jest nie tak, ze cos w relacji nie gra.
Wlasnie, to rozroznienie jest kluczowe. Czakra otwarta to nie znaczy ze jestes nietykalny - to znaczy ze masz lepszy dostep do wlasnej intuicji i do sygnalu ktory plynie z ciala. Ja to opisalabym tak: to jakby miec czuly barometr zamiast zepsutego. Widzisz te zmiane cisnienia zanim przyszla burza. Manipulacja nadal moze sie zdarzyc, ale ty szypciej lapiesz ze cos jest nie tak i mozesz zareagowac.
No dobra ale to brzmi troche jak: jak bedziesz duchowo rozwimieta to nikt cie nie oszuka. w sumie, przepraszam za bezposredniosc, ale nie kupuje tego w stu procentach. Manipulacje stosuja tez psycholodzy, terapeuci, ludzie bardzo swiadomi siebie - i daja sie na nie nabrac. Czysto ludzki mechanizm, nie energetyczny.
To co opisuje Akacja jest jak najbardziej zgodne z tym co sie opisuje w klasycznych ujeciach czakr - cialo jest pierwszym odbiornikiem. przynajmniej u mnie, ale wracajac do pytania Lechoslawy o manipulacje: jest jeszcze jeden aspekt, o ktorym malo sie mowi. Czakra gardla, wisuddha, odpowiada za komunikacje i za zdolnosc do mowienia NIE. Jezeli jest zablokowana, to czlowiek moze doskonale WIEDZIEC ze jest manipulowany, ale nie jest w stanie tego wyrazic ani postawic granicy werbalnie. Wiec to nie jest kwestia tylko jednej czakry - to uklad.
Sluchajcie, ja sie dopiero wdrazam w temat czakr i mam glupie pytanie moze - ale jak sie w ogole poznaje ze czakra jest zablokowana? Idzie sie do kogos takiego jak bioenergoterapeuta i on to widzi, czy to sie czuje samemu? Bo czytalam rozne rzeczy i jedni pisza ze trzeba specjalisty a inni ze mozna sie samemu nauczyc rozpoznawac.
Oba podejscia sa mozliwe naprawde. Na poczatku latwiej z kimis kto ma doswiadczenie bo poprostu nie wiesz jeszcze na co zwracac uwage. przynajmniej tak to widze, ale z czasem sie uczy. Ja np. zaczyna lapm, ze cos mi nie gra w okolicy brzucha kiedy wchodze w kontakt z jakims czlowiekiem - i teraz juz wiem ze to sygnal z manipury. Wczesniej mysalam ze poprostu nie lubie tej osoby i tyle.
Hej, troche z boku wchodzace w temat bo mnie to ciekawi od strony takiej, no, praktycznej. chyba, tzn. slyszalem ze te czakry to sa tez jakby warstwy ochronne, ze jak sa aktywne to masz jakby pole wokol siebie. to jest tak naprawde czy to juz nadinterpretacja? Bo w necie mozna przeczytac rozne cuda i nie wiem co brac serio.
no ładnie, pole ochronne z czakr to mocno poetycka metafora i bym z nia uwazal. W tradycji wedyjskiej, skad pochodzi ten system, nie ma mowy o zadnej tarczy energetycznej. Czakry to osrodki, nie generatory tarcz. Cala ta narracja o "polu ochronnym" to glownie new age z lat 80-90, nalezy to rozroznic od oryginalnej koncepcji. Co nie znaczy ze praca z czakrami jest bez sensu - tylko nie belbym mieszac roznych tradycji bez zaznaczenia ze sie to robi 😛
Myslalam o tym watku od rana i chce dodac cos z innej strony. Manipulacja dziala na nasze slabe miejsca, na rany i leki. I te rany energetycznie sa wlasnie tam gdzie czakry sa zablokowane albo nadaktywne. Wiec praca z czakrami - przez medytacje, przez bioenergoterapie, przez rytualy oczyszczajace - to de facto praca z tymi obszarami. Chronisz sie nie tarczom ale przez to ze masz mniej "haczyków" na ktorych manipulator moze zawiesic swoj wplyw. To jest inne rozumienie ochrony.
No wlasnie i dodalbym ze najwazniejsza jest anahata bo jak serce jest otwarte ale nie przepracowane to czlowiek jest podatny na manipulacje emocjonalna - dajesz serce, a ktos to wykorzystuje. Wiem z doswiadczenia. Otwarta czakra serca bez mocnej manipury to przepis na bycie wyciskanym przez innych jak cytryna.
Sluchajcie, ja sobie notuje te dyskusje i cos mi sie tu krystalizuje. Mamy wiec dwie teorie: jedna ze otwarte czakry daja cos w rodzaju wewnętrznego alarmu (lepsza intuicja, szybsze czucie ze cos jest nie tak), druga ze zrownowazone czakry po prostu usuwaja te obszary przez ktore mozna nas zhaczyc. To sa wlasciwie komplementarne rzeczy, nie sprzeczne? Czy ktos widzi tu realna roznice w praktyce?
dobra bo ja ciagle nie ogarniam jednej rzeczy - Antos mowi ze tarcza ochronna to mit, Zegota ze aura to inny temat, ale w praktyce to jak to rozgraniczyc? tzn. jak siedze przy kims kto mnie manipuluje i czuje dyskomfort, to to jest czakra, aura czy co innego w ogole? pytam bo naprawde niewiem jak to porzadkowac w glowie
To pytanie Iwka jest calkiem zasadne, bo te pojecia sa czesto uzywane zamiennie a nie powinny byc. Czakra to osrodek - punkt gdzie energia sie koncentruje i przetwarza. Aura to pole emanowane przez te osrodki lacznie. Wiec jesli czakry sa zablokowane, aura bedzie tego odzwierciedleniem. Ale to co czujesz przy manipulatorze to prawdopodobnie reakcja konkretnych czakr - solarnej, sercowej - a nie jakiegos abstrakcyjnego pola ochronnego. Rozumiesz roznice?
haha "przed teściową" - no dobrze ale to jest wlasnie ten punkt gdzie mi sie to wszystko sypie. Bo jesli ktos liczy ze otworzy czakre serca i teściowa przestanie go wkurzac, to sie przeliczy. To jest konkretny problem psychologiczny, nie energetyczny. A bioenergoterapia chyba nie zastapi terapii klasycznej w takich przypadkach?
nie zastapi ale moze byc rownolegle. Ja chodze do terapeuty i do bioenergoterapeuty od dluzszego czasu i to sa dwa rozne poziomy pracy. nie wiem, terapeuta pomaga mi rozumiec wzorce zachowan, bioenergoterapeuta pomaga mi czuc w ciele kiedy te wzorce sie aktywuja. Jeden bez drugiego u mnie dzialal gorzej. Ale wiem ze to nie jest regula dla wszystkich.
ojej rety, oba wiedza o sobie i uwazam ze to wazne. Moj bioenergoterapeuta zna podejscie psychoterapeutyczne i nie wchodzi w jego kompetencje, a terapeuta nie krytykuje bioenergoterapii bo traktuje ja jako somatyczna prace z cialem. Powiedziabym ze wspomnij - jesli terapeuta zareaguje bardzo negatywnie to tez jest informacja dla ciebie o tym podejsciu.
przepraszam ze sie wtracam w ten watek ale mam pytanie troche z boku - czy bioenergoterapeuta to jest to samo co uzdrowiciel? bo ja czytalam rozne ogłoszenia i nie rozumiem jaka jest roznica, ludzie uzywaja tych slow bardzo roznie. trudno powiedzieć, troche sie boję ze trafia sie na kogos kto robi cos czego nie rozumiem
kurcze, tez sie nad tym zastanawialam. mnie ktos polecil reiki jako forme pracy z energia i nie wiedzialam czy to jest to samo co bioenergoterapia czy cos innego. jeśli o mnie chodzi, i czy do reiki trzeba jakos sie przygotowac? przepraszam jesli to nie na temat
coś ty, reiki to osobna szkola, nie toza sama co bioenergoterapia choc sie czesto pokrywaja w podejsciu. Oba pracuja z energia ale reiki ma specyficzny system inicjacji i symboli wywodzacy sie z japonii. Bioenergoterapeuta moze, ale nie musi uzywac reiki. Czesto lapie sie rozne metody. Do reiki nie trzeba sie jakos specjalnie przygotowac jako klient, choc polecam byc po prostu wypoczeta i nie przychodzic po ciezkim dniu pelnym wrazn.
Serio? Nie kupuję tego. wracajac do glownego watku bo mi umknelo - Dagmarka pieknie podsumowala te dwie teorie: alarm wewnetrzny vs usuwanie podatnosci. Ale ja mysle ze to nie jest albo-albo, to jest kolejnosc. Najpierw praca z czakrami daje ci alarm, potem - jak ta praca jest glebsza i dluzsza - zaczynas powoli tracic te konkretne "haczyky" na ktore manipulatorzy lapiali. Nie naraz, nie automatycznie, ale stopniowo.
ja dodalbym ze kamienie tez moga wspierac samodzielna prace - nie jako zamiennik terapii ale jako przypomnienie intencji, kotwa. Czarny turmalin przy muladharze, rozowy kwarc przy anahata. To jest realna praca energetyczna nawet jak sie robi w domu. Wiem ze Antos powie ze to bajki 🙂 ale w tradycji litoterapii to jest dobrze opisane
no tak ale placebo tez dziala, to udowodnione naukowo, wiec czemu sie draznic o mechzanizm jesli efekt jest dobry? mnie wlasnie taki czarny turmalin w kieszeni pomaga sie skupic i nie wchodzic w spirale mysli kiedy jestem w trudnym towarzystwie. tak na marginesie, moze to przez kamien, moze przez intencje, moze przez samo przypomnienie. nie wiem i szczerze nie obchodzi mnie za bardzo mechanizm
Szanta, ale jednak mechanizm troche jednak ma znaczenie - jesli myslimy ze kamien chroni i przez to nie robimy innej pracy, to jest problem. tak mi się wydaje, a jesli jest tylko "przypominajka" do wlasnej uwaznosci, to git. Roznica jest miedzy "kamien mnie ochrania" a "kamien mi pomaga pamietac o tym co chce w sobie utrzymac". Drugie jest zdrowe, pierwsze moze byc pusciem.
ojej, ja sie tu wlaczam bo w sumie od poczatku tej dyskusji mam wrazenie ze kreca sie te same watki w kolko troche. w każdym razie, manipulacja, ochrona, czakry, kamienie. Nikt nie powiedzial wyraznie co bioenergoterapia ma robic inaczej niz to co robi dobra psychoterapia albo nawet dobra rozmowa z przyjacielem. Lechoslawa pyta o konkretna pomoc dla siebie i nie jestem pewna czy dostala odpowiedz na to pytanie.
Wozka, no troche masz racje 🙂 ale uczciwie mowiac ta dyskusja bardzo mi pomogla mimo ze jest chaotyczna. Zrozumialam ze to nie jest kwestia ze ktos mi zrobi "ustawienie czakr" i nagle bede chroniona. Ze to jest raczej dluzszy proces, ze warto robic to razem z praca psychologiczna, ze sama moge zaczac od medytacji i obserwowania ciala. To jest dla mnie wiecej niz liczyam ze dostane wchodzac w ten temat.
dobra, bo mi sie tu kilka watkow pomieszalo i chce sie odniesc do tego co napisala Lechoslawa na koncu. mniej więcej, ta kwestia "dluzszego procesu" jest kluczowa i mysle ze wlasnie tu jest roznica miedzy czyms co ma sens a czyms co jest sprzedawane jako szybka naprawa. bioenergoterapia w kontekscie manipulacji to nie jest wyzerowanie ustawien, to raczej systematyczna praca z tym jak cialo reaguje na konkretne bodzcce spoleczne. i to wymaga czasu, bo te reakcje sa zazwyczaj gleboko zapisane 😛
