uczciwie mowiac Pelagiusza ma racje w tym sensie ze mowia o tym samym przez inny jezyk. jak dla mnie, splot sloneczny to dosłownie anatomia, splot celiakus, gestwina nerwow. czakra manipury lezy mniej wiecej tam samo. ze to sie pokrywa nie jest przypadkiem pewnie. problem jest jak ktos zaczyna twierdzic ze "widzi kolor energii" albo mierzy amperomierzem 😀
wracając do Cesarzowny bo chyba zginęła w tej dyskusji, hej jak się czujesz po tym co tu się powiedzało? Bo mam wrażenie że dostałaś z kilku stron naraz i to może być przytłaczające. Pytam serio bo nie chcę żeby to był kolejny element do przeżuwania w głowie w nocy 🙂
ojej no, a ja wciąż myślę o tym pytaniu z kamieniami co zadałam wcześniej i nikt nie odpowiedział 🙁 czy cytryn profilaktycznie ma sens czy tylko gdy jest już jakiś konkretny blok? Bo kupilam go ostatnio i nie wiem jak go używać na co dzień, po prostu nosić w kieszeni?
W moim przypadku jest takie pytanie do całej tej rozmowy o pętlach, bo wcześniej wspomniałam o tej złości z dzieciństwa i Dionizy powiedział że to może być inny mechanizm. I teraz się zastanawiam, ta złość której nie wyraziłam wtedy jako dziecko, to ona gdzieś siedzi w tym polu? Czuję to w brzuchu ale bardziej chyba wyżej niż pępek, gdzieś w żebrach prawie.
no popatrz, reginka to jest bardzo ciekawe co mówisz, bo ja mam w notatkach z jednego warsztatu że taka stara, niewyrażona złość, szczególnie z dzieciństwa, często siedzi wyżej niż myślimy, właśnie gdzieś między splotem a sercem. Jakby utknęła w drodze, chciała wyjść przez serce a nie mogła bo się ją zatrzymało, i leży sobie tam w tym korytarzu. Nie wiem czy to wszędzie tak jest ale pasuje do tego co opisujesz.
"utknęła w drodze" - to tak właśnie to czuję! Jakby coś nierozwiązanego. no ale, i teraz jak wracam do tamtego momentu to czuję że chciałabym krzyknąć na tamtą sytuację, ale nie mogę bo było dawno i głupio. Czy praca z oddechem mogłaby to ruszyć? Runomiraa wspominała o oddechu przeponowym wcześniej.
mam pytanie do tej całej rozmowy o regeneracji pola, bo to miało być o tym w tym temacie chyba. Ile czasu zajmuje takie "oczyszczenie" jeśli ktoś żył przeszłością latami? To jest kwestia tygodni, miesięcy? Bo mam wrażenie że tu się mówi o tym jakby to była szybka naprawa a nie wiem czy tak jest.
to co Tarocistka mówi o korzyściach ze stanu bycia w przeszłości jest bardzo prawdziwe i mi się trafiło w sny nawet. Miałam pewien okres kiedy śniłam ciągle o jednym miejscu i jedna pani mi powiedziała że to mój umysł woli być tam niż tu bo tamto miejsce było prostsze. I ona miała rację. Ja tam wracałam bo teraźniejszość była za trudna, a pole za tym szło.
ojejejej, o... to co Tarocistka i Wieszczka piszą to jest trochę niewygodne ale. tak na marginesie, .. może i ja mam coś z tych korzyści? Jak myślę o tym rozstaniu i analizuję to przynajmniej czuję że "pracuję" nad tym, że robię coś. A jak przestaję to jest puste i trzeba by się z tym zmierzyć. Kurcze.
Cesarzowna właśnie to napisałaś coś bardzo odważnego i bardzo ważnego. Ta pustka po tamtej osobie i po tamtym czasie jest tym co pole musi zacząć zapełniać czymś nowym, i to jest trudniejsze niż jakakolwiek praca z czakrami czy kamieniami. Bo żaden kamień nie zapełni tej pustki za ciebie, może ci tylko towarzyszyć kiedy siebie zapełniasz. Mam to gdzieś napisane w notatkach i wracam do tego.
to co Judytka napisała o tej pustce to jest według mnie sedno całej sprawy. nie wiem, i tu już nie ma co się kłócić o nazewnictwo, czy to pole czy neurobiologia, bo mechanizm jest ten sam. człowiek trzyma się przeszłości bo teraźniejszość jest pusta albo niezdefiniowana. i to nie jest kwestia żadnej czakry do "odblokowania" tylko tego co się wstawi w to miejsce. Cesarzowna, serio, to ważne pytanie: a co byś chciała żeby tam było, w tym miejscu gdzie teraz jest ten człowiek?
Cesarzowna, tak. Dokładnie tak. W kartach to widać wyraźnie, szczególnie w pozycji tego co przykrywa, co zasłania. Ludzie bardzo często nieświadomie wolą znane cierpienie od nieznanej ulgi. Znane ma kształt, wagę, historię. Nieznane jest jak biała kartka i dla wielu to jest przerażające bardziej niż ból. Pole tego odzwierciedla, wszystkie te napięcia w obszarze serca i gardła, bo przecież nie wypowiadamy tego głośno, trzymamy w środku 🙁
a wracając do mojego pytania o cytryn, Glifika napisała żeby go czyścić regularnie, ale jak często to jest regularnie? raz w tygodniu, raz w miesiącu? i czym najlepiej, wodą czy dymem? przepraszam że znowu o tym ale naprawdę nie chce zrobić czegoś źle 🙂
słuchajcie, ja tu wchodzę trochę z boku bo śledzę ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie które mnie nurtuje. no, dużo tu padło o tym że pole "regeneruje się" ale nikt nie powiedział jasno co to w praktyce oznacza dla kogoś kto żyje przeszłością. Czy to jest stopniowy proces, który sam zachodzi jak się człowiek trochę postara, czy trzeba jakiegoś zewnętrznego impulsu? Bo mam wrażenie że rozmawiacie o bardzo różnych rzeczach naraz.
mam jeszcze jedno pytanie bo zainspirowała mnie Runomiraa mówiąc o ruchu. jeśli o mnie chodzi, ta złość z dzieciństwa o której mówiłam, to jest coś co siedzi bardzo głęboko i wydaje mi się że samo wymachiwanie rękami tego nie ruszy? albo ruszy ale to będzie bolesne? trochę się boję że jak coś ruszę to nie będę wiedziała co z tym zrobić
