Myślałam o tym ostatnio i chciałam zapytać, czy ktoś zauważył związek między potrzebą kontrolowania wszystkiego w życiu a stanem czakr. Mam na myśli takie obsesyjne planowanie, sprawdzanie, zabezpieczanie się na każdą ewentualność. Jakby człowiek nie mógł po prostu zostawić czegoś losowi. U mnie to kulminuje gdy mam dużo rzeczy, do których jestem przywiązana, rzeczy fizycznych ale też planów, przekonań, relacji, których już dawno powinnam puścić. I zastanawiam się czy to nie jest kwestia zablokowanej manipury albo nawet muladhary. Bo to poczucie że "muszę to kontrolować bo inaczej się posypie" brzmi jak klasyczne zaburzenie energii podstawy.
No włanie, ja bym tu widział przede wszystkim muladharę. to jest czakra korzenia, odpowiada za poczucie bezpieczeństwa, zakorzenienie, i kiedy jest rozchwiana to człowiek zaczyna desperacko szukać kontroli bo wewnętrznie czuje grunt uciekający spod nóg. Trzymanie się rzeczy, planów, starych nawyków to właśnie taka namiastka stabilności. tylko że to błędne koło bo im więcej trzymasz tym mniej naprawdę czujesz się bezpieczny.
Muladhara muladharą ale nie upraszczajmy. Potrzeba kontroli morze siedzieć równie dobrze w manipurze która zarządza wolą i ego. Ktos kto musi kontrolowac przyszłość czesto ma właśnie nadaktywną manipurę, nie zablokowaną. nadmiar energii w tej czakrze daje poczucie że "ja wiem lepiej", "muszę to ogarnąć sam". to nie to samo co lęk z muladhary.
A jak w ogóle odróżnić czy to muladhara czy manipura? Bo z opisu Celestynki obie by pasowaly chyba...
Dla mnie ta potrzeba kontroli to jest jak szczelna skrzynka w której trzymamy rzeczy których się boimy stracić. I im więcej takich skrzynek, tym mniej w nas przestrzeni na przepływ energii. to co Celestynka opisuje, przywiązanie do planów, rzeczy, starych relacji, to jest energia zastygła. ona nie płynie, tylko zalega
No dobra ale jak to poczuć w praktyce? Bo ja też mam chba ten problem z kontrolą i sam nie wiem skad to leci. medytuje od jakiegoś czasu ale nadal ciagnie mnie do tego planowania wszystkiego z wyprzedzeniem, jak nie mam planu na najblizsze tygodnie to się rozsypuję dosłownie
bardziej to pierwsze chyba że zdarzenia mnie przerosną. nie wiem, ale morze też to drugie, nie wiem, nie myślałem w ten sposób..
No i to jest wlasnie sedno. Jak ktoś nie wie kim jest bez zewnętrznej struktury, to muladhara, pytanie tożsamości i fundamentu. Jak się boi że zdarzenia go przetocza to manipura, kwestia sprawczości. Narcyz, spróbuj posiedzieć z tym pytaniem bez szukania odpowiedzi od razu.
ojej rety, A co z tymi rzeczami fizycznymi o których pisała Celestynka na początku? Bo ja mam wrażenie że u mnie gromadzenie niepotrzebnych rzeczy i potrzeba kontroli przyszłości idą ze sobą w parze. Jak zaczynam się bać o jutro to jednocześnie zaczynam trzymać więcej, jakby te przedmioty miały być buforem. Czy to ma sens energetycznie?
Dodałabym że runy też to potwierdzają, Fehu odpowiada dokładnie za tę energię posiadania i zasobów, i gdy ktoś ma problem z Fehu to właśnie tak to wygląda, albo zbyt mocno trzyma albo traci wszystko. Związek z czakrą korzenia jest tu oczywisty
Monisia, nie mieszaj run do czakr, to są różne systemy i nie ma między nimi żadnego udokumentowanego przełożenia. To że coś "brzmi podobnie" nie znaczy że to jest to samo.
o rany, wracając do wątku, bo trochę odpłynęliśmy. Mnie interesuje ta konkretna kwestia energii rzeczy których już nie potrzebujemy. Bo ja mam wrażenie że stare przedmioty, stare plany, stare przekonania, to wszystko działa jak kotwica i aktywnie blokuje przepływ. Czy ktoś to przepracowywał świadomie, przez pracę z czakrami
Ja próbowałam i to było dziwne doświadczenie. Robiłam medytację na muladharę i w pewnym momencie przed oczami mi stanęły konkretne rzeczy ze strychu które mam od lat i nigdy nie używam. Dosłownie obrazy. Nie wiem czy to przypadek ale tydzień później wysprzątałam ten strych i było mi po tym fizycznie lżej.
ten kolor czerwony i oddech do korzenia to klasyka, Ametystka. Sporo osób pracuje właśnie przez kolor, bo muladhara go "rozumie" jakby lepiej niż słowa. mnie ciekawi co czułaś w ciele podczas tej wizualizacji, bo obrazy to jedno, ale zazwyczaj idzie za tym jakieś fizyczne odczucie. ciepło, mrowienie, coś w nogach albo w dole brzucha?
wow, ja też mam to z rzeczami fizycznymi o czym pisał Dadzbog, i właśnie zastanawiam się czy jak się pozbywam starych rzeczy to czy powinnam robić to z jakimś intencją albo świadomością? Czy wystarczy po prostu wyrzucić, czy to musi być jakiś świadomy gest żeby energia naprawdę ruszyła?
ta nerwowa ulga to bardzo znajome uczucie. Jakby w chwili oddawania rzeczy ciało już wiedziało że dobrze, ale gdzieś głębiej coś protestuje. Mam wrażenie że to jest ten moment kiedy dwie warstwy energii mówią różne rzeczy jednocześnie. Jedna rozumie że przedmiot to tylko przedmiot, a druga wciąż trzyma go jak kotwicę.
ojejciu, a czy ta kotwica to zawsze jest coś złego? bo ja mam np. no ale, stare rzeczy po dziadku i nie wyobrażam sobie ich wyrzucać, i nie czuję że to blokuje mi jakąś energię, raczej odwrotnie, jakby dawały zakorzenienie
dobra ale żeby nie robić z tego zbyt mistycznego, ta "nerwowa ulga" opisywana przez Aether_J to jest po prostu dysonans poznawczy, nie ezoteryka. Chcesz się pozbyć czegoś co uznałaś za zbędne, ale masz z tym skojarzenia, wspomnienia, tożsamość. To psychologia, nie energetyka. Nie przeszkadza mi że omawiamy to przez pryzmat czakr, ale warto mieć świadomość że mechanizm jest zwykłym ludzkim przywiązaniem.
dobra a wracajac do tego co pisała Celestynka o kontrolowaniu przyszlosci, bo mnie to bardziej dotyczy niż kwestia rzeczy fizycznych. Czy ta praca z muladharą przez medytację na prawde coś zmienia w tym jak planujesz? Tzn. pytam konkretnie, nie filozoficznie. Bo medytuję już troche czasu i nadal jak nie mam zaplanowane kilku tygodni do przodu to jest mi źle
to mrowienie od dolu do gory to ciekawe, bo to opisuje się czasem jako ruch energii wzdluz kanalu. przynajmniej u mnie, nie twierdzę że to napewno to, ale mnie też raz coś takiego spotkalo podczas głębszego skupienia i potem przez pare dni bylem jakos spokojniejszy, jakby cos sie rozluzniło. nie wiem jak to wytlumaczyc inaczej
przepraszam ze sie wtrącam ale to pytanie Celestynki mnie uderzyło bo nigdy nie patrzyłam na planowanie w ten sposób. jak dla mnie, można w ogole rozroznić to samemu czy potrzeba kogoś z zewnątrz zeby to zobaczyć?
U mnie jest inne pytanie do dyskusji bo trochę mi umknęło w tym wątku, Celestynka pisała o starych przekonaniach jako kotwicy tak samo jak o starych rzeczach. i to mnie bardziej interesuje niż fizyczne sprzątanie. jak w ogóle pracować z muladharą kiedy to co blokuje to nie jest coś namacalnego tylko jakiś wzorzec myślowy który masz od lat?
eh, no to jak w ogóle to rozróżnić samemu? bo pytałam wcześniej i jakoś nikt nie odpowiedział wprost. czy naprawdę trzeba kogoś z zewnątrz żeby zobaczyć że planowanie to lęk a nie oparcie?
Nawiązując do tego co pisał Dadzbog o starych przekonaniach jako materii, bo to mnie bardziej ciągnie niż ta kwestia planowania, chociaż wiem że to połączone. jak długo pracujesz z muladharą żeby przekonanie zaczęło faktycznie puszczać? bo mam wrażenie że rozumiem je intelektualnie od lat i nic to nie daje
a ja wciąż siedzę przy tej "nerwowej uldze" którą opisywałam. że tak powiem, wrotycz mówiła że to dysonans poznawczy i no dobrze, niech tak będzie, ale mnie interesuje co z tym zrobić a nie jak to nazwać. bo ta ulga nie wraca po wyrzuceniu tych rzeczy. tzn. minęło sporo czasu i nadal gdzieś czuję że coś jest nie tak. jakby rzeczy nie były źródłem, tylko objawem czegoś
no nie, mam pytanie bo troche zgubiłem watek, czy mówimy teraz o rzeczach fizycznych jako objawach, czy o samym mechanizmie kontrolowania przyszłości? bo mi sie wydaje ze to są dwa różne tematy i oba ważne, ale czasem w tym wątku się mieszają. bo jeśli ktos wyrzucil rzeczy i ulga nie wróciła to moze znaczyc że trafił w objaw a nie w zrodlo, i tu wlanie muladhara jako coś glebszego ma sens
hej ale czy to żeby pracować z muladharą trzeba koniecznie siedzieć i medytowac formalnie? bo ja np. czuję się najlepiej kiedy chodzę po lesie albo kopię w ogrodzie, i zastanawiam sie czy to nie jest jakiś rodzaj pracy z tą czakrą bez świadomego jej intencjonowania
