Chciałam napisać o czymś co mnie ostatnio bardzo zastanawia, bo pracuję z wieloma osobami przy czyszczeniu czakr i zauważyłam pewien wyraźny wzorzec. Chodzi o muladharę, czyli pierwszą czakrę, korzeń. U osób które nigdy nie wyprowadziły się z domu rodzinnego - i mówię tu o dorosłych, 25, 30, czasem 35 lat - ta czakra wygląda zupełnie inaczej niż u kogoś kto przeszedł przez własne usamodzielnienie się. Nie mówię że to od razu blokada, bo to bardziej skomplikowane. Ale wzorzec jest na tyle wyraźny że chciałam go tu opisać i zobaczyć czy ktoś miał podobne obserwacje. Muladhara odpowiada za zakorzenienie, poczucie bezpieczeństwa, zdolność do samodzielnego istnienia w świecie materialnym. Jeśli ktoś nigdy fizycznie nie opuścił gniazda, to ta czakra często albo jest bardzo spowolniona i "uśpiona", albo wręcz przeciwnie - wiruje ale jakby pożyczoną energią, nie własną. To co widzę w pracy z takimi osobami to brak własnego fundamentu, bo korzeń jest de facto zakorzeniony w domu rodziców, nie we własnej przestrzeni. Czy ktoś z was obserwował coś podobnego? 🙁
Jejku, to jest dokładnie o mnie chyba... mam 25 lat i nadal mieszkam z rodzicami i od jakiegoś czasu czuję że coś jest nie tak z moim uziemieniem ale nie umiałam tego nazwać. jak to rozpoznać z zewnątrz u siebie, tzn. jakie są objawy tej "pozyczonej energii" o której piszesz? 😀
No to ciekawy wątek bo ja się przeprowadziłam na własne kiedy miałam 24 lata i pamiętam że przez pierwsze miesiące byłam kompletnie rozbita energetycznie, jakby moja muladhara musiała się na nowo "ustawić". Michalinka, a powiedz mi - czy widzisz różnicę między kimś kto mieszka z rodzicami z wyboru (bo tak chce) a kimś kto po prostu nie ma wyjścia finansowego? Bo wydaje mi się że intencja i nastawienie psychiczne powinny mieć wpływ na ten obraz energetyczny?
hmm ale tu pojawia sie pytanie ktore mnie drazy - czy to muladhara kształtuje tę sytuację życiową, czy sytuacja zyciowa kształtuje muladhare? bo jak nadrabiam ten wątek tej analizy to troche brzmi jakby jedno wynikało z drugiego automatycznie, a przeciez energetyka i fizycznosc to raczej sprzężenie zwrotne nie? tzn. mozna miec super aktywna pierwsza czakre i mieszkac z rodzicami albo byc kompletnie odciętym od korzenia i zyc samemu od lat
Olesia ma rację i właśnie to mnie tu zastanawia. tak na marginesie, skąd w ogóle pewność że widzisz "obraz energetyczny czakry" a nie po prostu projektujesz na tę osobę swoje założenia o tym jak powinna żyć? Serio pytam, bo praca z czakrami jest subiektywna i łatwo tu o błąd atrybucji.
Ojej ale to niesamowite że o tym piszesz bo ja ostatnio zaczęłam prace z moją pierwszą czakrą i właśnie wychodzą mi rzeczy związane z domem i matką!! Mam 36 lat i przez długi czas mieszkałam z rodzicami, wyprowadzilam się dopiero kilka lat temu i dopiero teraz przy medytacjach widzę jak bardzo byłam zakorzeniona w ich domu a nie w sobie. Czy to co czujesz w takich sesjach to jakieś obrazy, kolory, wrażenia fizyczne - jak to wygląda od strony praktycznej?
mnie w tym wszystkim interesuje jeszcze jeden aspekt - a co z osobami które wróciły do domu rodzinnego po kilku latach samodzielności? bo znam taką sytuację z bliskiego otoczenia i zastanawiam się czy powrót "resetuje" tą czakrę z powrotem do poprzedniego wzorca czy zostaje jakiś ślad po tym czasie niezależności
Czytam to z wielkim zainteresowaniem bo to glęboki temat. jakoś tak, muladhara to nie tylko dom fizyczny, to tez dom wewnętrzny, poczucie ze mam prawo byc na tej ziemi jako autonomiczny człowiek. Widziałam osoby ktore mieszkaly same przez lata i miały tę czakrę zablokowaną totalnie, bo dom rodzinny byl dysfunkcyjny emocjonalnie - nigdy nie dostały tego fundamentu bezpieczeństwa. I odwrotnie - osoby z rodzicami ale z pełnym wewnętrzym zakorzenieniem. więc może fizyczny adres to tylko jeden z elementów?
No właśnie Teofilka mówi coś sensownego po raz pierwszy w tej dyskusji - żartuję 🙂 - ale serio, wydaje mi się że mieszacie tu dwie rzeczy: faktyczną sytuację życiową i wzorce psychologiczne z nią związane. Psychologia i tak to samo opisuje bez odwoływania się do czakr. Więc co czakry tu dodają do zrozumienia tematu? 🙂
mam pytanie moze głupie ale - jesli ktos mieszka z rodzicami i chce zaczac pracę nad ta czakra to od czego zaczac? bo mieszkam z rodzicami z powodow finansowych i teraz sie zastanawiam czy to w ogole ma sens próbowac cokolwik zrobic bez fizycznej zmiany
a jakie kamienie pomagają przy pracy z pierwszą czakrą? czytałam że turmalin czarny i obsydian ale nie wiem czy to prawda przy takim konkretnym problemie jak zakorzenienie-w-rodzicach a nie ogólna blokada
oba wspomniane kamienie mają rację bytu ale przy tym konkretnym wzorcu który opisuję - czyli tej "pożyczonej energii" - polecałabym przede wszystkim czerwony jaspis. On nie tylko uziemia ale też aktywuje własną siłę życiową, taką bardzo pierwotną i osobistą. Obsydian jest mocny ale może być za intensywny na start jeśli ktoś w ogóle nie pracował wcześniej z pierwszą czakrą.
no popatrz, słuchajcie, wchodzę do tej dyskusji bo temat jest naprawdę złożony i widzę że idzie w ciekawym kierunku, ale chcę dorzucić coś z innej strony. Pracując z ludźmi przez wiele lat zauważyłam że ten wzorzec "zamrożonej muladhary" który Michalinka opisuje, bardzo często ma swoje korzenie nie w aktualnej sytuacji mieszkaniowej ale w tym co się działo w pierwszych latach życia. Dom rodziców jest tylko sceną na której ten dawny wzorzec jest widoczny. Osoba która nigdy nie wyszła może być tam dlatego że muladhara była niedostatecznie rozwinięta już od dziecka, a nie odwrotnie.
no właśnie to mnie tu wciąga bo sama znam kilka osób które mieszkają z rodzicami i są kompletnie różne energetycznie, jedna jest bardzo sprawcza i aktywna tylko akurat tak jej wygodniej finansowo, a druga to faktycznie jakby zastygła w czasie i boi się wszystkiego. więc może nie chodzi o sam fakt mieszkania razem tylko o coś głębszego?
ale to otwiera kolejne pytanie - jak długo trwa to "zacieranie" o którym Michalinka pisze? bo jesli ktos mieszka z rodzicami rok to co innego niz 10 lat, prawda? czy jest jakis moment krytyczny po którym muladhara zaczynam przejmowac energię otoczenia zamiast własną? 😉
przepraszam ale ten "moment krytyczny" to już kompletna spekulacja. skąd miałoby wynikać że jest jakiś konkretny punkt w czasie po którym czakra "przełącza się"? to brzmi jak wymyślona mechanika bez żadnego oparcia. moglibyście równie dobrze powiedzieć że po 7 latach i 3 miesiącach 🙂
słuchajcie, wracam do tego co mówiłam wcześniej bo widzę że ta rozmowa cały czas krąży wokół CZASU zamieszkania a nie wokół JAKOŚCI tej relacji z domem rodzinnym. tak przy okazji, i to jest właśnie ten błąd. pracowałam z kobietą która mieszkała z rodzicami przez 38 lat i miała absolutnie autonomiczną, silną muladharę, bo dom rodzinny był dla niej przestrzenią którą WSPÓŁTWORZYŁA, miała w nim swoją rolę, swoje zasady, swoje terytorium. i pracowałam z kimś kto wyprowadził się w wieku 19 lat i przez kolejne 15 lat energetycznie wciąż żył w tamtym domu. dosłownie - jego pierwsze centrum było zakotwiczone tam, nie tam gdzie spał.
Pelagiusza dotknęła cos bardzo ważnego. Dom wewnętrzny. Muladhara pyta nie "gdzie mieszkasz" tylko "gdzie JESTES". Znałam kogoś kto mieszkal w 5 krajach i w każdym był energetycznie bezdomny, bo nie umiał zakorzenić sie w sobie. A ktoś inny nigdy nie ruszył sie z rodzinnej wsi i byl jak dąb - nienaruszalny. To nie jest kwestia metrów kwadratowych
dobra to teraz sie troche gubię. bo wcześniej Michalinka mówiła że fizyczna przestrzeń ma znaczenie i że własny kąt pomaga, a teraz Pelagiusza i Teofilka mówią że właściwie miejsce nie ma znaczenia. trudno powiedzieć, to jak to jest w końcu? pytam serio bo chcę wiedzieć od czego zacząć pracę
a wracając do kamieni - czy przy tej "pożyczonej energii" o której Michalinka pisała, czerwony jaspis działa inaczej niż przy zwykłej blokadzie? bo mam wrażenie że trochę traktujemy wszystkie problemy z muladharą tak samo a morze jednak trzeba dobrać kamień do konkretnego wzorca?
ojaj, ojej ale to otwiera cały nowy temat! bo jak różnicujemy kamienie do różnych wzorców w obrębie JEDNEJ czakry to jest tego całkiem sporo. przy muladharze mamy chyba: blokadę wynikającą z traumy, nadaktywność, właśnie tę pożyczoną energię, może jeszcze brak zakorzenienia bez konkretnej przyczyny. to są naprawdę różne stany i może rzeczywiście wymagają innych podejść?
no dobra, nie będę tu ciągłą czarną owcą, ale jedno pytanie - skąd wiecie że kamień "separuje" energię a nie "uziemia"? mówię poważnie, jak się to odróżnia w praktyce? subiektywne odczucia po sesji mogą być efektem placebo albo autosugestii tak samo skutecznie jak działania kamienia 😛
A u mnie takie pytanie do całej dyskusji - co z osobami które wyprowadziły się ale MENTALNIE tego nie zrobiły, czyli cały czas dzwonią do rodziców po każdą decyzję, cały czas potrzebują ich aprobaty? bo to chyba włanie ten wzorzec "zamieszkuję energetycznie u rodziców" mimo że fizycznie jestem gdzie indziej. no ale, sama się w tym rozpoznaję i jestem ciekawa jak to wygląda od strony muladhary
O rany, Apolonka i Pelagiusza właśnie opisały kogoś kogo znam i teraz siedzę i myślę że to mogłam być ja kilka lat temu, bo ja wyprowadzilam sie w wieku 28 lat i przez pierwsze 2-3 lata naprawdę funkcjonowałam dokładnie tak jak opisujecie - każda decyzja przez mamę, każdy problem przez telefon do rodziców. jak dla mnie, i faktycznie coś się wtedy zmieniło w moim życiu, takie ogólne poczucie sprawczości, ale nie wiązałam tego z czakrami wtedy 😀
Dreamweaver to ciekawe bo mówisz że "coś się zmieniło" - ale co konkretnie to zmieniło? bo to ważne z perspektywy tej dyskusji. czy to był jakiś moment, sytuacja, swiadoma praca, czy samo z siebie po jakimś czasie?
wchodzę do dyskusji bo śledzę ją od jakiegoś czasu i mam małą obserwację. zapisywałam sobie wątki z tej rozmowy i widzę że tak naprawdę wyłoniły się tu trzy różne problemy: 1. osoba która fizycznie nie wyszła z domu i mentalnie też nie, 2. osoba która fizycznie wyszła ale mentalnie nie, 3. osoba która fizycznie nie wyszła ale mentalnie jest autonomiczna. i każdy z tych wzorców to chyba inny stan muladhary. czy ktoś może powiedzieć jak to wygląda energetycznie w każdym z tych przypadków osobno? 🙂
okej to po tej całej dyskusji zadam bardzo konkretne pytanie - jak rozpoznać u siebie który z tych wzorców mam? bo mogę sobie siedzieć i myśleć że jestem autonomiczny mentalnie a wcale nie być. jest jakaś konkretna metoda żeby to sprawdzić?
