Zastanawiam sie nad czyms co mnie ostatnio bardzo nurtuje. Mam wrazenie ze ta obsesja bycia ciagle produktywnym, robieniu coraz wiecej, niekoncze lista zadan, to moze miec cos wspolnego z zaburzonym przeplywem energii w czakrach. Konkretnie mysle o czakrze splotu slonecznego bo to ona odpowiada za wole i dzialanie. Tylko ze nie wiem czy to nadaktywnosc tej czakry powoduje ze czlowiek nie moze sie zatrzymac, czy moze odwrotnie, ze brak rownowagi gdzies indziej sprawia ze ta czakra jakby kompensuje. Macie jakies przemyslenia na ten temat? Pytam bo sam to czuje na sobie, ta potrzeba ciaglego robienia czegos jest u mnie bardzo silna i zastanawiam sie skad to sie bierze na poziomie energetycznym.
To jest bardzo glebokie pytanie i cieszę sie ze ktos w końcu to tutaj poruszyl. moim zdaniem, z mojego doswiadczenia praca z energią nie jest taka prosta - nadaktywnosc splotu slonecznego to jedno, ale bardzo czesto pod tym kryje sie cos zupelnie innego. Widzialam przypadki gdzie ta obsesja dzialania i produktywnosci wynikala z bardzo zranionej czakry podstawy. Kiedy czlowiek nie czuje sie bezpieczny na poziomie przetrwania, ucieka w dzialanie, bo dzialanie daje zludne poczucie kontroli. Powiedz mi wiecej o tym co czujesz kiedy PRZERYWASZ te aktywnosc. Co sie wtedy dzieje? 🙂
Zgadzam sie z Kasandra w kwestii czakry podstawy ale chciałabym dodac jeszcze jeden watek. Pracowalam z kilkoma osobami ktore mialy podobny wzorzec i u niektorych zrodlem byla czakra sercowa, a dokladniej jej zamkniecie. Kiedy nie pozwalamy sobie na odpoczynek i kontakt z wlasnym wnetrze, bo odpoczynek oznacza ze zaczynamy czuc, to splotu sloneczny przejmuje ster i jedzie na pelnych obrotach. To troche jak auto bez hamulcow. A teraz pytanie do Czciborka - czy ta potrzeba produktywnosci jest ciaglym poczuciem ze MUSISZ robic, czy bardziej ze nie mozesz przestac nawet jak chesz?
A niech to, to rozroznienie ktore Eweliniuniaa podala to cos trafia. u mnie tak jest, chyba bardziej to drugie, ze nie moge przestac nawet jesli chce. Siadam do odpoczynku i po 5 minutach juz mam wyrzuty sumienia ze "marnuje czas". I wtedy robie cos nieproduktywnego ale z takim napieciem ze to nie jest zaden odpoczynek. Jakby ktos zasadzil we mnie takie przekonanie ze odpoczywanie jest czymslym. Co do czakry podstawy - czy to moze byc powiazane z jakimis dawnymi przezyciami? Bo jak pomysle skad to we mnie pochodzi to mam pewne intuicje.
Wlasnie to co opisujesz brzmi dla mnie jak cos wiecej niz tylko energetyczny wzorzec. nie chce byc tym zimnym prysznicem ale pracujac nad wlasnymi czakrami przez kilka lat nauczylem sie ze nieraz to co widzimy jako "problem czakry" to jest objaw a nie przyczyna. Wyrzuty sumienia za odpoczynek, brak mozliwosci zatrzymania sie - to sa klasyczne objawy traumatycznych wzorcow. czakry to mapa, ale jesli ktos mial trudne doswiadczenia to sama praca energetyczna bez zrozumienia co sie stalo moze nie wystarczyc albo nawet budzic trudne stany. Pytam sie serio - czy ktos tu ma doswiadczenie z praca na czakrach przy tego typu wzorcach pourazowych
Florek, zgadzam sie ze to nie takie proste. Mam pewne watpliwosci wobec calego podejscia "odblokuj czakre i bedzie lepiej" jak w tle sa traumy. Ale z drugiej strony nie chce byc totalnym sceptykiem bo widzialam jak praca z ciałem i energia naprawde komus pomagala. Tylko moze nie jako zastepstwo ale jako uzupelnienie czegos glebszego. Czcibor, czy pracujesz tez z kims - terapeutycznie mowie, nie koniecznie ezoteryczne?
hmm, hmm, ciekawy watek sie tutaj tworzy. jak czytam ten poczatkowy post to od razu mi sie skojarzylo cos co obserwowalam u siebie i kilku znajomych. tak mi się wydaje, ta nieustanna potrzeba produktywnosci to czesto taki mechanizm obronny ktory wyglada jak cnota, no bo kto by sie czepial ze ktos jest pracowity? A tymczasem w srodku jest ogromny lek. I teraz - jesli patrzec na to przez czakry - to mi sie wydaje ze to nie jest jeden punkt. To jest caly lancuch od podstawy przez sakralna przez splot sloneczny. Zablokowanie na jednym poziomie robi presje na inne. Florku, masz racje ze samo odblokowanie bez zrozumienia moze cos pobudzic. Czy ktos probowal np. pracy z dolnymi czakrami najpierw zanim w ogole dotkal splotu?
O wow, dopiero zaczalem czytac ten watek i juz mam wrazenie ze to jest napisane o mnie. Nie mialem pojecia ze mozna to tak polaczyc z czakrami! Zawsze mystalem ze po prostu jestem "taki" albo ze tak mnie wychowano. Kasandra77, ta kwestia czakry podstawy i poczucia bezpieczenstwa - to jest cos co mnie bardzo poruszylo. Jak sie pracuje nad czakra podstawy w kontekscie tego typu leku
Czytam to z duuuzym zainteresowaniem bo u mnie jest podobnie, ta wieczna lista zadan i jak jej nie realizuje to jakby koniec swiata 🙁 Ale mam pytanie moze troche z boku - czy ktos z was probwal kamieni do pracy z czakra podstawy? Slyszalam ze czerwony jaspis albo obsydian pomagaja, ale nie wiem czy to ma sens jesli chodzi o takie glebsze sprawy a nie tylko blokady energetyczne. pewnie to jest jak plasterkowanie rany?
No dobra, ale to nieprawda. serafinka, kamienie moga byc pomocnym dodatkiem ale Florek ma racje - jesli w tle sa wzorce pourazowe to sama litoterapia czy praca z czakrami to za malo. To troche jak uzywanie kompasu bez mapy. Kierunek moze byc dobry, ale mozesz chodzic w kolko. Wracajac do sedna watku - mnie bardziej interesuje co sie dzieje na poziomie czakry gardla u takich osob. Bo ta obsesja robienia to czesto idzie razem z niezdolnoscia do powiedzenia "nie" albo wyrazenia wlasnych potrzeb. I to juz nie jest tylko splot sloneczny
No... tak. Myśle ze to z dziecinstwa, z domu gdzie bycie uzyecznym bylo jedynym sposobem na to zeby czuc sie czesc rodziny. Jak nic nie robilem to bylem "leniem" i to slowo do dzis cos we mnie odpala. Nie wiem czy to jest trauma w pelnym sensie tego slowa, ale jakos tak siedzi. Przepraszam ze sie tak rozgadam, mialem pytac o czakry a tutaj prawie terapia 🙂 Ale faktycznie chyba nie da sie oddzielic tych rzeczy.
Nie przepraszaj, to wlasnie jest clue tego tematu - ze nie da sie oddzielic. I moim zdaniem to jest DOBRA wiadomosc, bo znaczy ze praca nad czakrami u ciebie to nie bedzie tylko siedzenie w medytacji i wizualizowanie kolorow. to bedzie prawdziwa praca. Mam takie pytanie do bardziej doswiadczonych - czy przy takich wzorcach z dziecinstwa jest jakis sensowny porzadek pracy? Zacznij od podstawy, pozniej idz w gore? Czy to jest bardziej indywidualne?
Florek, pytasz o porzadek - tradycyjnie rzecz biorac praca idzie od dolu do gory, od czakry podstawy, bo to jest fundament. Ale w przypadku traumatycznych wzorcow czesto sie okazuje ze zaczynanie od samego dolu, szczegolnie przy zablokowanej podstawie, moze wybudzic wiecej niz czlowiek jest w stanie na razie przetrzymac. Dlatego niektorzy praktycy najpierw pracuja nad czakra sercowa jako swego rodzaju "kotwica bezpieczenstwa", zanim zejda niz. To podejscie ktore slyszalam od kilku osob robiących bioenergoterapie. Ale nie twierdzę ze to jedyna sluszna droga 😉
No nie wiem, nie zgadzam sie z tym ze trzeba zaczac od serca. Wszystkie podreczniki do czakroterapii jakie czytalam mowia ze bez zakorzenionej podstawy cala praca wyzej jest po prostu wisząca w powietrzu. Poza tym ta sercowa przy traumach z dziecinstwa to jest taka otwarta rana ze zaczac od niej to jak wsadzic reke do ognia. Moim zdaniem: podstawa, sakralna, potem dopiero mozna delikatnie dotknac reszty. I koniecznie medytacje zakorzenienia codziennie, minimum 10 minut.
ojejunie, ojej, ta dyskusja mnie wciagnela. Mam pytanie troche z innej strony - czy ktos z was zauwazyl ze ta potrzeba bycia produktywnym nasila sie o konkretnych porach albo w konkretnych sytuacjach? Bo u mnie na przyklad jak jestem z innymi ludzmi to jakos mi latWiej byc spokojna, a jak jestem sama to zaczyna sie ta presja "musisz cos robic". przynajmniej tak to widzę, nie wiem czy to ma zwiazek z czakrami czy bardziej z czyms innym, ale moze ktos to rozumie lepiej niz ja.
Wracajac do watku traumy i produktywnosci bo ten watek jest naprawde wazny i nie chciałabym zeby sie zgubil w dyskusji o porzadku czakr. Czcibor napisal cos co mnie zatrzymalo - ze bycie uzytecznym bylo jedynym sposobem na przynaleznosc. To jest bardzo klasyczny wzorzec ktory ma wlasna nazwe w psychologii ale z perspektywy energetycznej mozna powiedziec ze taka osoba nauczyla sie ze jej prawo do istnienia jest warunkowe. i to sie wgryza w czakre podstawy na bardzo wczesnym etapie. Chce tylko zaznaczyc, bo to wydaje mi sie wazne dla tej rozmowy, ze sama swiadomosc tego wzorca to juz jest jakis poczatek. czcibor, masz juz jakies praktyki ktore stosujesz? 🙂
Przeczytałem to co Obserwatorka napisała i... no tak. Bycie uzytecznym jako jedyny sposób na przynaleznosc. To jest dokladnie to. Jak nie pracowałem to czułem ze nie mam prawa siedziec przy tym samym stole. Dosłownie. I teraz sie zastanawiam czy to w ogole jest cos co moze "odejsc" po pracy z czakrami, czy to juz zostaje na zawsze w jakis sposob w ciele? 😛
ojej no, to pytanie które Czcibor zadał jest naprawde kluczowe i nie ma na nie prostej odpowiedzi. tak czy siak, ciało pamięta, to prawda. Ale pamięć ciała to nie jest wyrok. Widziałam osoby które naprawde zmieniały te wzorce - powoli, nie z dnia na dzień ale zmiana byla widoczna. Pytanie nie jest "czy odejdzie" tylko raczej "czy przestanie rządzić". Czy masz jakies przeczucie kiedy ten wzorzec u ciebie sie zaczął? Jakis konkretny wiek, zdarzenie?
przepraszam ze wchodze w środek ale ten watek mnie dosłownie zatrzymał przy komputerze na pol godziny. ja tez mam cos takiego ze jak odpoczywam to jakby cos we mnie krzyczalo ze jestem beznadziejny. nie wiedzialem ze to moze byc powiazane z czakrami w ogole. Kasandra czy ta praca o ktorej mowisz to jest medytacja tylko czy cos jeszcze? 🙂
Nie zgodzę się. dobra ale tu sie zatrzymam bo sie nie zgadzam z tym kierunkiem rozmowy. Wchodzicie bardzo głeboko w psychologie a to jest forum o czakrach. Praca z czakra podstawy to jest konkretna praktyka, nie terapia. Można to robic przez uziemienie - chodzenie boso, kontakt z natura, kolor czerwony w medytacji, afirmacje korzenia. To działa bez kopania sie w przeszłosc. Nie kazdy musi przechodzic przez traumy zeby odblokowac energię.
Wilczomlecz i Henia macie obie troche racji i obie troche jej nie macie. jak dla mnie, to co Wilczomlecz opisuje - uziemienie, kolor, afirmacje - to sa techniki ktore rzeczywiscie pomagaja przy lekkich wzorcach albo jako uzupelnienie glebszej pracy. Problem jest kiedy stosujemy je zamiast tej głebszej pracy i potem sie dziwimy ze za rok jest tak samo. Kluczowe pytanie do Czcibora jest takie: czy jak probowałes tych prostszych technik to cos sie zmieniało, nawet chwilowo?
Hej, ja mam pytanie moze głupie ale skoro juz rozmawiamy o uziemieniu - to chodzenie boso to naprawde cos robi energetycznie czy to jest taki troche... placebo? Bo próbowałem i czułem cos ale nie wiem czy to nie byłoby moje wyobrazenie. i jak to sie łączy z czakra podstawy konkretnie?
ojej ta dyskusja poszłła w bardzo ciekawe miejsca! Nekromanta, ja tez sie nad tym zastanawiałam! U mnie chodzenie boso na trawie rzeczywiscie cos robi, jakis taki spokój przychodzi, ale nie wiem czy to czakra czy po prostu mi przyjemnie 🙂 mam pytanie do starszych tutaj - czy jest jakis sposob zebyscie odroznic ze to naprawde energetyczne a nie zwykly relaks?
Na pytanie Nekromanty i Serafinki odpowiem tak: rozróżnienie "czy to energetyczne czy relaks" jest w praktyce mniej wazne niz sie wydaje. Jeśli regularne uziemienie sprawia ze wzorzec kompulsywnej produktywnosci słabnie - to działa, nieważne przez jaki mechanizm. Problem jest gdzie indziej. Mam wrazenie ze w tym watku troche gubimy Czcibora, który zadał konkretne i dobre pytanie - czy to moze odejsc. Wracajac do tego: jak dlugo juz z tym zyjesz?
Od zawsze chba. Znaczy nie pamietam zeby bylo inaczej. z tego co pamiętam, w podstawowce juz bylem tym dzieciakiem co zostawał po lekcjach zeby pomoc nauczycielce scierac tablice bo wtedy czułem ze jestem "przydatny". To jest naprawde smutne jak sie to teraz tak sformułuje na głos... Fortunat, pytasz ile, no i co to zmienia? Szczerze pytam bo niewiem
To co Czcibor napisał o scieraniu tablicy to jest naprawde wymowny obraz. To nie jest anegdota, to jest wzorzec ktory sie ujawnia bardzo wcześnie. i żeby odpowiedzieć na pytanie czy zmienia cos ile to trwa - tak, zmienia. Nie dlatego ze długo trwający wzorzec jest "gorszy" ale dlatego ze jest glebiej zakorzeniony i praca z nim wymaga wiecej cierpliwosci i warstw. To nie jest wyrok tylko informacja o tempie.
To co teraz się tu dzieje w tej rozmowie jest ważne. Czcibor, poczucie ze "nikt mnie nie wygoni" to jest czakra podstawy, nie sercowa. To jest dosłownie jej język - bezpieczenstwo, przynaleznosc do ziemi, do miejsca, do grupy. Czakra sercowa mówi o milosci, ta mówi o przetrwaniu. I kiedy te dwie sie mieszają bo tak sie działo w dzieciństwie, to potem rozplątanie ich wymaga czasu. Eweliniuniaa, jak ty do tego podchodzisz w praktyce kiedy te dwie sa splątane?
