ja chcę nawiązać do tego co Jagusieńka zapytała, bo to mnie bardzo uderzyło. Moja mama nigdy nie pytała o pomoc, ja też nie pytam i teraz się zastanawiam czy to się dziedziczy jakoś energetycznie. Czy wzorzec przechodzi z rodzica na dziecko przez czakry? Czy to możliwe? 🙂
mhm, dominiczka, to jest głębsze pytanie niż się wydaje. z mojego doświadczenia, dziedziczenie wzorców nie odbywa się przez czakry bezpośrednio, ale przez obserwację i modelowanie - dziecko widzi jak mama nie prosi i uczy się że tak się robi. Energia w tym uczestniczy, ale przyczyna jest wcześniej. To co siedzi potem w svadhisthanie czy anahacie to skutek, nie przyczyna.
wracając do pytania Jagusieńki, bo ono mi siedzi - tak, te wzorce z dzieciństwa dosłownie siadają w energii ciała. Nie metaforycznie. Każde doświadczenie kiedy prosiłaś o pomoc i nie dostałaś jej, albo dostałaś karę za prośbę, zostawia ślad w napięciu mięśniowym, w oddechu, w postawie. Czakry to mapa tego co jest w ciele, więc oczywiście to tam znajdziemy 🙂
hmm, to mnie ciekawi ale i trochę przeraża szczerze. czy to znaczy że jak ktoś ma taki wzorzec od dziecka to jest skazany na to że będzie miał tę czakrę zablokowaną? Czy można to w ogóle cofnąć? Pytam naiwnie bo dopiero zaczynam rozumieć jak to działa.
Karolka dobrze mówi i chcę to wzmocnić. Poza tym to co Hazel opisała jako "siadanie w ciele" ma swoją nazwę w bardziej empirycznych podejściach - to jest dosłownie sprawa układu nerwowego, reakcji stresowych, wzorców napięcia w mięśniach. jakoś tak, peter Levine pisał o tym bez żadnej mistyki i doszedł do bardzo podobnych wniosków co tu mówimy. Czakry to jeden język do opisu tego samego zjawiska 🙂
No dobra, dopiero weszłam do tego wątku i już tyle się tu dzieje, cudowne jest to forum! Mam pytanie do Lipowej bo zawsze cytuje ciekawe rzeczy - czy ten Levine pisze też o tym jak wychodzić z takich wzorców, czy tylko diagnozuje? Bo teoria to jedno a co z tym zrobić to drugie.
muszę tu wejść bo widzę że ktoś wspomniał mój wcześniejszy post. u mnie tak jest, dodam tylko jedno, bo mi to chodzi po głowie od jakiegoś czasu. Przy tym wzorcu "nie proszę o pomoc" jest jeszcze jeden poziom który my tu omijamy. Nie tylko strach że będę ciężarem, nie tylko wstyd. Dla mnie osobiście najtrudniejsze było to że dosłownie nie wiedziałam czego potrzebuję. Nie umiałam tego nazwać. i to był chyba pierwszy blok, zanim w ogóle doszło do kwestii proszenia.
Datura, to co napisałaś to klucz do całej rozmowy i dziwię się że tak długo tu nie padło. Brak kontaktu z własną potrzebą to nie jest to samo co strach przed proszeniem. To jest jeden poziom wyżej - czy raczej głębiej. Człowiek który się boi prosić, wie że potrzebuje. Człowiek który nie ma kontaktu z potrzebą, nie wie że potrzebuje. I to drugie jest znacznie trudniejsze do pracy. Energetycznie? Manipura. Nie svadhisthana. Bo manipura to nie tylko siła i ego, to też kontakt z tym co ja chcę, co ja czuję w środku
właśnie, ta różnica między "boję się prosić" a "nie wiem że potrzebuję" jest bardzo ważna i rzadko się ją rozróżnia. W literaturze somatycznej to jest opisywane jako dysocjacja od sygnałów ciała - interocepcja jest dosłownie stłumiona. To nie jest metafora. Układ nerwowy nauczył się nie słyszeć pewnych sygnałów, bo słyszenie ich było zbyt bolesne kiedy reakcja otoczenia była nieadekwatna.
nie rozumiem jednego - jeśli ktoś dosłownie nie wie że potrzebuje pomocy, to jak ma w ogóle zacząć cokolwiek zmieniać? Czy to znaczy że ktoś z zewnątrz musi to zauważyć? Czy jest jakiś moment kiedy to samo przychodzi?
ojejunie, hazel, to brzmi ładnie ale mam pytanie praktyczne: jak odróżnić "ciało mówi że coś jest nie tak energetycznie" od zwykłej choroby somatycznej? Ból brzucha może być nerwica żołądka, może być świadomość wypartej potrzeby, może być dosłownie coś z żołądkiem. Jak to rozróżnić żeby nie wpaść w pułapkę "wszystko jest energetyczne" i nie przegapić czegoś co wymaga lekarza?
wracając do Makarego i Karolki - to chyba nie jest albo muladhara albo manipura. w sumie, przy tym wzorcu "nie wiem że potrzebuję" mam wrażenie że te dwie czakry są jednocześnie zaburzone i to w określonej kolejności. Muladhara daje poczucie że potrzeby mogą istnieć, manipura daje kontakt z tym co konkretnie chcę. Jak pierwsze nie działa, drugie nie ma na czym stać. ale Makary, interesuje mnie skąd ta manipura u ciebie, bo widzę w tym jakąś logikę której jeszcze nie do końca chwytam.
okej to teraz mam pytanie morze głupie ale chcę rozumieć - kiedy Makary mówi "czuję napięcie przy pracy dotykowej" to znaczy że dosłownie czuje je w ciele pacjenta, tak? Jak bioenergoterapia? Bo jeśli tak to rozumiem skąd te obserwacje ale chciałbym wiedzieć z czego to wynika, nie tylko gdzie.
chcę się przyznać do czegoś przy okazji tej rozmowy. Przeczytałam wszystko od góry i nagle zrozumiałam że ja naprawdę nie wiem kiedy potrzebuję pomocy. Serio. Dopiero jak jestem już dosłownie rozklejona to do mnie dociera. Wcześniej to jakoś automatycznie piszę w głowie "dasz radę" i tyle. Czy to jest to o czym piszecie?
Dominiczka, to co opisujesz jest bardzo ważnym spostrzeżeniem i wymaga odwagi żeby to napisać wprost. Ten wewnętrzny głos "dasz radę" jest często głosem kogoś z przeszłości, nie twoim własnym. Pytanie jest inne: czy kiedy nie dajesz rady, twoje ciało w jakiś sposób to sygnalizuje zanim głowa to przyzna?
Dominiczka, to jest dokładnie to co Hazel pisała wyżej. jak dla mnie, ja mam podobnie tylko u mnie to jest napięcie w ramionach. Jak mi jest ciężko to chodzę dosłownie z ramionami przy uszach i dopiero ktoś musi mi powiedzieć "co ty tak naprężona" żebym w ogóle zauważyła.
ojej no, zupełnie inaczej to widzę. okej zatrzymuję się bo ta rozmowa zrobiła się bardzo osobista i to jest okej, ale chcę wrócić do pytania Barda bo zostało bez odpowiedzi. Makary, na czym opiera się to mapowanie napięcia na czakrę? Tzn. rozumiem obserwację że napięcie jest w okolicy przepony. Ale czemu to jest manipura a nie po prostu reakcja układu nerwowego zlokalizowana w splocie słonecznym, co anatomicznie ma dużo sensu bez żadnej energetyki?
o, właśnie chciałam zapytać czy ktoś wie jak sie w ogóle zaczyna pracę z tym rozpoznawaniem własnych potrzeb jeśli sie jest totalnie od tego odcięta? Bo czytam to wszystko i widzę sie w tym co Dominiczka napisała ale nie wiem od czego zacząć. Czy jest jakaś praktyka do tego? Medytacja, coś z czakrami, cokolwiek konkretnego?
bardzo dziękuję za tę rozmowę, czytam od początku i tyle mi to dało do myślenia. tak myślę, mam jedno pytanie do Karolki - jak długo zazwyczaj trwa zanim człowiek zaczyna naprawdę "słyszeć" ciało przy takim skanowaniu? Bo boję się że zacznę i nic nie poczuję i się zniechęcę.
Mnie nikt nie powiedział że mam skanować ciało, ja sama nigdy na to nie wpadłam. Czytam tę rozmowę i mam wrażenie że przez lata robiłam dokładnie odwrotnie, tzn. jak coś bolało to próbowałam zagłuszyć, nie zapytać. Czy to znaczy że czakra serca jest tu jakoś zaangażowana czy to jednak manipura?
pytanie do ogółu bo mnie to ciekawi od jakiegoś czasu - czy ten wzorzec "nie proszę o pomoc" to jest coś co widać w czakrach niezależnie od kultury czy to jest specyficznie zachodnia sprawa? Czytałem że w kulturach kolektywistycznych proszenie o pomoc jest domyślne i nie ma tego samego ładunku wstydu. moim zdaniem, czy to nie sugeruje że to jest konstrukt społeczny a nie energetyczny?
no dobra ale Lurisk ma rację że to trudne do oddzielenia. Bo jeśli ktoś wychował się w środowisku gdzie proszenie o pomoc = słabość, to w sensie czakrowym co my właściwie leczymy - przekonanie czy energię? I czy to nie jest to samo? Bo mi tu granica się rozmywa.
Wybaczcie najście, czy to działa w obie strony, jak nie prosisz o pomoc to czakra się blokuje bardziej, a jak jest zablokowana to trudniej poprosić? Takie błędne koło?
A niech to, to co Sybilka napisała to jest właśnie mój problem. ja chyba potrzebuję kogoś kto to we mnie zobaczy zanim ja sama zobaczę, a przecież to znaczy że muszę komuś zaufać i właśnie na tym polega błędne koło. jak wyjść z czegoś takiego? 🙂
skanowanie ciała o którym wcześniej pisałam jest właśnie takie - robisz to sam, nie potrzebujesz nikogo. Ale powiem szczerze: przy głębszych blokadach to zwykle za mało. Ciało które nauczyło się nie mówić do głowy, potrzebuje czasem żeby ktoś je usłyszał z zewnątrz. Nie dlatego że ty nie możesz, ale dlatego że świadek robi coś innego niż autoobserwacja.
o tej pracy z lustrem słyszałam że można też dodać afirmacje przy okazji, np. "jestem godna pomocy", "mogę prosić" i tak dalej, powtarzać je patrząc na siebie. podobno świetnie otwiera czakrę serca i manipurę jednocześnie. Sama robiłam to przez jakiś czas i czułam dużo ciepła w klatce piersiowej.
dziękuję Karolce za odpowiedź o czasie, i Opaline za to z lustrem. Właśnie to chciałam wiedzieć, czy jest coś co mogę zrobić sama od zaraz. Spróbuję tej pracy z lustrem, choć przyznam że już samo wyobrażenie sobie tego jest dla mnie niekomfortowe. Może to jest właśnie dobry znak że tam coś jest?
