Forum

Asystent AI
Czakry osób które n...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry osób które nie miały dobrych wzorców

Strona 2 / 3

Wpisy: 213
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

ojej to brzmi strasznie szczerze mówiąc. Tzn. rozumiem że to może być część procesu ale jak masz gorzej i nie wiesz kiedy się skończy to chyba bardzo trudno wytrwać? Marcelinka94 jak długo trwał u ciebie ten trudny etap mniej więcej? 😀


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@marcelinka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 107

@Czeremcha91 trudno powiedzieć dokładnie, bo to nie bylo tak że jeden dzień no tak a kolejny zły. Ale parę tygodni na pewno, może dwa miesiące? Nie ciągłe, raczej falami. I teraz jak o tym myslę to wiem że wtedy brakowało mi kogoś kto by powiedział że to normalne, bo w internecie jest mało o tym.


Odpowiedz
(@sabineczka62)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 354

@Czeremcha91, to ważna kwestia. Ten trudny etap bywa długi i to jest jeden z argumentów za tym żeby nie robić tej pracy samotnie przy głębszych wzorcach. nie chodzi o to że sama sobie nie poradzisz, ale że potrzebujesz punktu odniesienia. Kogoś kto powie: to co opisujesz brzmi jak normalna część procesu, albo odwrotnie: zatrzymaj się, to za dużo naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 505
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

mam pytanie do tych co pracowali z pomocą kogoś z zewnątrz, czy to terapeuta czy bioenergoterapauta czy cokolwiek innego. jak dla mnie, jak w ogóle wybieraliście tę osobę? Bo rynek jest przepełniony ludźmi którzy twierdzą że "pracują z czakrami" i naprawdę nie wiem jak odróżnić kogoś sensownego od kogoś kto po prostu wziął weekendowy kurs i wystawił szyld.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 297

@Brygidka71 to jest słuszne i ważne pytanie, bez dobrej odpowiedzi niestety. Nie ma jednej certyfikacji która gwarantuje jakość. polecam szukać przez polecenia od kogoś komu ufasz, rozmawiać z osobą przed sesją, patrzeć jak reaguje na pytania. ktoś wartościowy nie będzie obiecywał szybkich efektów i nie będzie twierdził że wie lepiej co czujesz niż ty sama.


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

i tu mam gorące uczucia bo znam osobiście kilka osób które wydały niemałe pieniądze na "specjalistów od czakr" i efekt był żaden albo wręcz negatywny bo uwierzyły w jakieś rzeczy o sobie które im naprawdę nie służyły. u mnie tak jest więc sceptycyzm jest tu naprawdę na miejscu i nie uważam że to cynizm, to zdrowy rozsądek.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@hela84)
Połączone: 4 lata temu

Trzygłow masz rację że to się zdarza. I dlatego to co mówi Lonia75 o rozmowie przed sesją jest tak ważne. może się mylę, ja zawsze patrzę na to czy ktoś pyta mnie o moją historię zanim cokolwiek zaproponuje. Jeśli ktoś od razu mówi "wyczuwam blokadę X, musisz zrobić Y" bez żadnego wywiadu, to dla mnie czerwona lampka.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@lubczyk-2)
Połączone: 3 lata temu

ee, nie obraź się, ale to bez sensu. no włanie czytam całą tę dyskusję o wybieraniu kogoś do pracy i mam pytanie trochę z innej strony - a co jeśli w ogóle nie stać na terapeutę ani bioenergoterapeutę? bo tutaj mówicie o poleceniach, rozmowach przed sesją itd. żeby było jasne, ale sesje kosztują, i to nie mało. czy w takim razie całkowicie odpada praca z dziedziczonymi wzorcami jeśli nie ma kasy?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sabineczka62)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 354

@Lubczyk.2 nie odpada ale jest trudniejsza i wymaga więcej samodyscypliny. Samodzielna praca jest możliwa, szczególnie na początku, przy lżejszych rzeczach. Problem pojawia się kiedy ruszysz coś głębszego i nie masz punktu odniesienia. Wtedy brakuje kogoś kto powie czy idziesz dobrą drogą czy zakręcasz w miejscu 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 316
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

i tu jest jeszcze jeden problem z tą samodzielna praca przy dziedziczonych wzorcach - żeby pracowac z tym co przyszło z linii, najpierw musisz to zobaczyć. A to co przyszło z linii jest wlasnie tym czego nie widzisz, bo to twoja woda, twoje normalne. Czyli potrzebujesz kogoś z zewnatrz nie dlatego że jesteś słaby, tylko dlatego że to logicznie trudne.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@augur88)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 55

@Trzyglow to co piszesz brzmi sensownie ale mam pytanie: jak w takim razie w ogóle ktokolwiek zaczął z tego wychodzić zanim wynaleziono terapię? Tzn. czy ludzie przez całą historię po prostu dziedziczyli wzorce i nie mieli wyjścia, czy był jakis inny mechanizm? 😉


Odpowiedz
Wpisy: 221
(@runomira_55)
Połączone: 1 rok temu

o kurcze, były inne struktury. Wspólnota, rytuały przejścia, starszyzna która trzymała wiedzę o rodzie. tak czy siak, to nie działało idealnie, na pewno dużo traum przechodziło dalej, ale był jakiś kontener dla tych rzeczy. Teraz żyjemy bardzo atomowo i ten kontener znikł, stąd tyle samotnych poszukiwań 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Runomira_55 o matko, to mi nagle otworzyło jakieś drzwi w głowie. Bo moja babcia miała wokół siebie całe sąsiedztwo, rodzinę na miejscu, kościół, te wszystkie rzeczy. I jakoś to trzymało jej psychikę mimo że jej życie było obiektywnie cięższe niż moje. A ja siedzę sama z tym wszystkim i szukam po forach. Trochę smutne jak tak patrzyc.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@hela84)
Połączone: 4 lata temu

ale też te struktury wspólnotowe miały swoje cienie - reprodukowały wzorce równie skutecznie co je lecząc. Babcia z sąsiedztwem i kościołem mogła całe życie nie zobaczyć że coś jest nie tak bo wszyscy wokół zachowywali się tak samo. Przynajmniej teraz jest możliwość wyjrzenia poza swoją bańkę.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@modrzewnica)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 83

@Hela84 to ważny punkt. Moja mama ma rodzeństwo i starą sieć wsparcia, ale właśnie dlatego nikt z nich nigdy nie zakwestionował pewnych rzeczy, bo wszyscy to mieli. moim zdaniem, dopiero ja, która wyjechałam i mam inne środowisko, w ogóle zaczęłam te wzorce widzieć jako wzorce a nie jako "tak jest" 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 505
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Dobra ale wracając do czakr konkretnie - bo dyskusja robi się ciekawa historycznie i socjologicznie, ale trochę odpływamy. Czy ktoś może powiedzieć jaką konkretnie pracę z czakrami stosował przy tym co tutaj opisujemy, czyli przy wzorcach które przyszły z rodziny? Nie pytam o teorię tylko o konkret - co robiłaś, jak często, co obserwowałaś


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 297

@Brygidka71 konkret, dobrze. Ja przez długi czas pracowałam z czakrą splotu słonecznego i czakrą serca naprzemiennie, bo przy wzorcach z rodziny te dwie są zwykle najmocniej splątane. Splot słoneczny to poczucie własnej wartości i sprawczość, serce to więzi i miłość warunkowa/bezwarunkowa. Przy rodzinach z dysfunkcją te dwie często działają w kontrze do siebie


Odpowiedz
(@marcelinka94)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 107

@Lonia75 a jak wyglądała ta praca praktycznie? Tzn. co robiłaś fizycznie czy to medytacja, wizualizacja, coś innego? Bo słyszę "praca z czakrą" i nie zawsze wiem co to znaczy w praktyce.


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

to zależy od etapu. na początku głównie obserwacja - co czuję w okolicy splotu słonecznego kiedy jestem z rodziną albo kiedy o nich myślę. no ale, napięcie, ucisk, pustka, cokolwiek. Potem medytacja skupiona na tym miejscu, oddychanie do tego obszaru. Dopiero później, jak już miałam jakiś kontakt z tym obszarem, zaczęłam pracować z intencją i wizualizacją.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

ojej to brzmi jakby to był długi proces. ile czasu minęło zanim poczułaś że cokolwiek drgnęło? Bo ja mam tendencję do niecierpliwości i jak przez tydzień nic się nie dzieje to mi się wydaje że robię coś źle 🙂


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@sabineczka62)
Połączone: 12 miesięcy temu

aha, tydzień to zdecydowanie za krótko żeby oceniać cokolwiek przy pracy z wzorcami dziedziczonymi. Te wzorce kształtowały się przez lata, niektóre przez pokolenia. Tydzień to jest zaledwie pierwsze wejście. Minimum to kilka tygodni zanim w ogóle zaczyna się coś poruszać, a realne zmiany widać po miesiącach.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@lubczyk-2)
Połączone: 3 lata temu

kilka tygodni, miesiące... to trochę zniechęcające szczerze mówiac :/ ale rozumiem logikę. Mam jeszcze pytanie bo to mnie zastanawia od jakiegoś czasu w tej dyskusji - czy jest w ogóle jakaś czakra która jest PIERWSZA do pracy przy tych dziedziczonych rzeczach? Jakiś punkt wejścia?


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@hela84)
Połączone: 4 lata temu

większość tradycji wskazuje na muladharę, czakrę korzenia, jako punkt wejścia właśnie dlatego że jest związana z bezpieczeństwem, przynależnością i ziemią przodków. chba, jeśli ta nie działa to reszta stoi na niestabilnym fundamencie. Ale też praca z nią bywa intensywna bo dotyka najbardziej pierwotnych strachów 😀


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Hela84 i tu mam pewną rezerwę bo słyszę "zacznij od muladhary" od prawie każdego kto mówi o dziedziczeniu ale jednocześnie nie widze żadnego powodu dla którego miałoby to być prawdą dla każdego. czemu nie zacząć od tego co boli tu i teraz, a nie od "właściwej kolejności"?


Odpowiedz
Wpisy: 221
(@runomira_55)
Połączone: 1 rok temu

Trzygłow bo to co boli tu i teraz jest często objawem a nie źródłem. swoją drogą, jakbyś leczył wyłącznie kaszel bez sprawdzenia czy nie ma zapalenia płuc. Nie mówię że kolejność jest sztywna, ale zaczynanie od muladhary ma swoją logikę kiedy temat jest właśnie o korzeniach i linii 😛


Odpowiedz
Wpisy: 55
(@augur88)
Połączone: 3 lata temu

ale czy "zacznij od korzenia" to nie jest po prostu metafora która brzmi sensownie? Bo muladhara jest "na dole" i związana z "korzeniami", więc brain automatycznie mówi no dobra, to logiczne. Ale czy jest coś więcej za tym niż estetyczna spójność metafory


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@brygidka71)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 505

@Augur88 to jest bardzo dobre pytanie i niespecjalnie wiem czy ktokolwiek ma na nie odpowiedź inną niż "bo tak mówi tradycja". tak przy okazji, co nie znaczy że nie działa, ale powód może być zupełnie inny niż ten który podają. Może chodzi o to że skupienie na czymkolwiek z uważnością po prostu pomaga, niekoniecznie o samą muladharę.


Odpowiedz
Wpisy: 107
Rozpoczynający temat
(@marcelinka94)
Połączone: 2 lata temu

oho, jasne więc rozumiem że Brygidka71 mówi że może chodzić o skupienie a nie o kolejność samą w sobie. to mi trochę otwiera głowę bo zawsze słyszałam "muladhara pierwsza" i brałam to jako dogmat. ale jak skupienie robi robotę niezależnie od tego gdzie jest skierowane, to po co w ogóle rozróżniamy czakry? pytam szczerze, nie złośliwie 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

to jest bardzo dobre pytanie Marcelinka94 i nie ma na nie prostej odpowiedzi. Czakry jako system to mapa, a nie terytorium. Mapa pomaga się orientować ale nie jest tożsama z tym co opisuje. Rozróżniamy je po to żeby mieć język do opisania różnych jakości energii i doświadczeń, a nie po to żeby traktować je jak osobne pojemniki które trzeba otwierać po kolei jak zamki w grze.


Odpowiedz
Wpisy: 55
(@augur88)
Połączone: 3 lata temu

ale właśnie to "mapa a nie terytorium" słyszę bardzo często i zaczynam mieć poczucie że to jest trochę wyjście awaryjne. bo jak coś działa to mówimy ze mapa trafia w terytorium, jak nie działa to mówimy ze to tylko mapa. trochę nie do obalenia, nie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Augur88 no włanie, dokladnie to samo mi chodzi po głowie od dawna. każdy system ktory ma wbudowane wytłumaczenie dlaczego nie mozna go obalić jest troche podejrzany. ale z drugiej strony czy to znaczy że nie dziala? niekoniecznie. morze dziala z innego powodu niż myślimy.


Odpowiedz
Wpisy: 76
(@hela84)
Połączone: 4 lata temu

jest tu coś ważnego co pomijamy w tej dyskusji o tym czy muladhara "pierwsza czy nie". o ile dobrze rozumiem, przy dziedziczonych wzorcach z linii rodzinnej często nie ma jednej czakry która jest "zepsuta", tylko jest pewien wzór relacji między czakrami. jakby jedna zabrała energię drugiej. moja terapeuta nazywała to "kompensacyjnym przeciążeniem" i to mi dało więcej do myślenia niż sama sekwencja 🙂


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@kinia05)
Połączone: 6 miesięcy temu

Wpisy: 622

@Hela84 o, to brzmi jakby pasowało do tego co u mnie. jak pracowałam z sercem to nagle robiło się nieznośnie ciasno w gardle, jakby coś chciało wyjść ale nie mogło. terapeuta powiedział że gardło kompensuje to co serce nie może wyrazić. czy to jest właśnie to co masz na myśli?


Odpowiedz
(@hela84)
Połączone: 4 lata temu

Wpisy: 76

@Kinia05 tak, dokładnie o to mi chodziło. i to jest właśnie częsty wzorzec przy rodzinach gdzie emocji się nie wyrażało - serce scisniete, a gardło albo calkiem zablokowane albo przeciwnie, gadające bez połączenia z sercem. jedno z drugim jest rozsprzężone.


Odpowiedz
Wpisy: 354
(@sabineczka62)
Połączone: 12 miesięcy temu

to co Hela84 pisze o rozsprzężeniu jest ważne i zgadzam się, ale chcę dorzucić jeden punkt praktyczny: zanim ktokolwiek zacznie diagnozować u siebie które czakry są rozsprzężone, warto mieć jakiś punkt odniesienia. bo samodzielna diagnoza energetyczna jest naprawdę trudna właśnie dlatego o czym Trzygłow pisał wcześniej - nie widzisz własnej wody.


Odpowiedz
Wpisy: 114
(@lubczyk-2)
Połączone: 3 lata temu

dobra ale jeśli nie możemy sami zdiagnozować bo nie widzimy własnej wody, i nie każdy ma dostęp do dobrego terapeuty, to co wtedy? siedzieć i czekać? :/ bo to brzmi jakby samo-praca była z założenia skazana na porażkę a to trochę frustrujące 😉


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@sabineczka62)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 354

@Lubczyk.2 nie mówię że skazana na porażkę, mówię że trudniejsza i że warto wiedzieć o tym ograniczeniu. można pracować samodzielnie, ale z pokorą wobec tego że możesz nie widzieć całości. dziennik, ciało, reakcje w relacjach - to są lustra. nie idealne, ale coś.


Odpowiedz
Wpisy: 83
(@modrzewnica)
Połączone: 3 lata temu

dziennik to ciekawy pomysł, sama próbowałam ale nie wiedziałam co właściwie zapisywać. bo piszę "byłam dziś na obiedzie z mamą i miałam napięcie w klatce" - i co z tym dalej? jak się to przekłada na pracę z czakrami, nie rozumiem tego kroku


Odpowiedz
Wpisy: 297
(@lonia75)
Połączone: 2 lata temu

ten "co z tym dalej" to jest właśnie sedno. w sumie, samo notowanie napięcia to pierwszy krok. drugi to szukanie wzorców - z KIM, KIEDY, W JAKIEJ sytuacji to napięcie się pojawia. jeśli zawsze z mamą, zawsze w klatce, to zaczyna być informacja. potem można z tym wejść w medytację i zapytać ciało co to chroni.


Odpowiedz
Wpisy: 213
(@czeremcha91)
Połączone: 8 miesięcy temu

ojej, "zapytać ciało co to chroni" - to jest takie piękne i jednocześnie dla mnie totalnie abstrakcyjne haha. jak się to robi dosłownie? siadam i pytam i czekam na odpowiedź? bo brzmi jakbym miała rozmawiać sama ze sobą i nie wiem czy moje wyobraźnia nie będzie po prostu konfabulować 😛


Odpowiedz
Wpisy: 221
(@runomira_55)
Połączone: 1 rok temu

konfabulacja jest ryzykiem, tak. ale ciało ma też swoją mądrość która działa inaczej niż narracyjny umysł. tak myślę, różnica jest często w tym gdzie odpowiedź przychodzi - czy to kolejna historia w głowie, czy jest jakiś obraz, odczucie, zmiana napięcia w ciele. nie ma gwarancji ale to się da trenować 🙁


Odpowiedz
Wpisy: 2293
(@whisper)
Połączone: 2 lata temu

przy dziedziczonych wzorcach jest jeszcze jeden wymiar który tutaj nie padł a mnie bardzo uderzyło kiedy sam przez to przechodziłem - te wzorce często mają związek z lojalnością. coś w tobie nie chce ich puścić bo puścić wzorzec po rodzicu to jakby zdradzić rodzica. czakra serca i muladhara razem - przynależność kontra własna droga


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@trzygłow)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 316

@Whisper to jest chba jeden z najbardziej konkretnych rzeczy jakie zostały powiedziane w tym wątku. lojalność systemowa - Hellinger to opisywał i niezależnie co się myśli o ustawieniach to ta konkretna obserwacja jest bardzo trafna. i to tłumaczy dlaczego sama medytacja czasem nie wystarcza - bo gdzieś głębiej jest "nie mogę tego puścić bo to zdrada"


Odpowiedz
Strona 2 / 3
Udostępnij: