Odbijając od tego co Marcelinka napisała o tej koleżance, że ona tak mówi głównie o przeszłości i uzasadnieniach. z mojego doświadczenia, bo u mojej siostry Ani jest podobnie i teraz się zastanawiam czy to w ogóle jest problem do przepracowania? znaczy, skoro ona sama nie czuje że coś jest nie tak, to po co to ruszać? czy praca z czakrą musi wynikać z jakiegoś problemu czy można też "na wszelki wypadek"? 🙁
czy ktoś wie jak to jest z tymi czakrami zimą w ogole, bo nie bardzo rozumiem czy to znaczy że zimą jesteśmy mniej zdrowi energetycznie czy tylko inaczej? bo brzmi trochę jakbyśmy przez pół roku mieli gorsze pole i to jakoś niepokojące
Nie obraź się, ale to bez sensu. nie wiem czy to co tu piszecie o sezonowości to jest jakaś ustalona koncepcja czy wymysł na bieżąco, szczerze. bo z runami mam tak że pewne zestawy bardziej przemówiły mi zimą a inne latem, ale to mogło być czysto przypadkowe, nie łączyłabym od razu z czakrami i porami roku jak z jakimś pewnikiem
dobra ale nikt mi nie odpowiedział na to pytanie o tę zimę - czy sezonowe zmiany w czakrach to znaczy że przez połowę roku mamy gorsze pole energetyczne? bo to brzmi dość niepokojąco szczerze mówiąc 😛
a wracając do tego co Kasjopeja pisała o runach - mam dokładnie to samo i właśnie dlatego jestem sceptyczna jeśli chodzi o sezonowość. o ile dobrze rozumiem, tzn. mogę powiedzieć "zimą działają inne runy" ale równie dobrze mogę powiedzieć "zimą jestem w innym nastroju i inne rzeczy mi się podobają". jak odróżnić jedno od drugiego? tego nikt tu chyba nie powiedział wprost
Gosiunia, no właśnie, ja mam podobny zarzut do siebie samej z tymi runami. niewiem czy to co obserwuję jest wzorcem czy po prostu potwierdzam to co chcę zobaczyć. a wracając do głównego tematu - zastanawiam się czy ktoś kto mówi o sobie w trzeciej osobie robił kiedyś jakąś pracę z czakrami świadomie? bo to by dopiero było ciekawe porównanie 🙂
