Słuchajcie, wracam chwilę do tego co mówiłam wcześniej o osobie z rodziny, bo ta dyskusja o dowodach jest ciekawa, ale omija coś ważnego. szczerze mówiąc, nie wiem czy to praca energetyczna u niej "zadziałała" czy nie, bo ona nigdy jej nie robiła. Ona całe życie kontrolowała wszystko wokół i nigdy nie sięgnęła po żadne sposób żeby to zmienić. I to też jest odpowiedź na pytanie Pyromantki - niektórzy z tym wzorcem po prostu żyją całe życie i to też jest możliwe 🙁
Olesia, to smutne co piszesz ale prawdziwe. I to mnie cofa do pytania które wcześniej zadałam - jeśli ktoś jest w środku tego mechanizmu i go nie widzi, to jak w ogóle ma trafić na jakąkolwiek pracę, energetyczną czy terapeutyczną? Czyli pierwszym krokiem jest chyba samo rozpoznanie że coś jest nie tak? Ale kto wtedy to widzi, skoro sama osoba nie?
Wracając do sedna - mam wrażenie że w tej dyskusji kręcimy się wokół czegoś bez dotknięcia wprost. Obsesja porządku którą opisuje tytuł tematu to często coś co sam zainteresowany uważa za zaletę, nie problem. Więc zanim w ogóle dojedziemy do pracy z muladharą i manipurą - jest pytanie kto definiuje że to jest "obsesja" a nie po prostu upodobanie do porządku? Granica jest płynna.
Eliksiryna ma rację co do tej granicy. I faktycznie w pracy z czakrami ważne jest to samo rozróżnienie - kiedy cecha jest zasobem a kiedy staje się mechanizmem obronnym. Muladhara uziemiona i zdrowa daje właśnie tę strukturę i przewidywalność jako coś pozytywnego. Problem zaczyna się kiedy ta potrzeba struktury jest napędzana strachem a nie spokojem. Różnicę czuć po tym czy ktoś się denerwuje kiedy coś nie idzie po planie, czy tylko wzrusza ramionami 😛
Lumina, to rozróżnienie jest naprawde pomocne, dzieki. tak mi się wydaje, ale mam pytanie praktyczne - da sie to rozpoznać u siebie? Bo wyobrażam sobie ze ktoś bardzo zorganizowany powie "ja sie nie denerwuję, po prostu WIEM ze tak jest lepiej" i bedzie szczerze tak myślał nie widząc że to jednak lęk napędza.
Geomantka, to co opisujesz z biurkiem to jest właśnie ta muladhara w akcji. chyba, ta czakra odpowiada za poczucie bezpieczeństwa w przestrzeni i kiedy ktoś narusza twoje terytorium - nawet niewinnie - to jest jej reakcja. to nie musi być patologia, to może być zdrowy sygnał. patologia to kiedy ten sygnał nie da się uspokoić i zajmuje całe myśli godzinami.
no ba, to co Geomantka opisuje z tym biurkiem to jest bardzo dobry przykład na to ze muladhara działa zanim w ogole uruchomi sie myslenie. Ale chce dodac cos do tej rozmowy bo mam wrazenie ze caly czas mowimy o muladharze i troche zapominamy o manipurze. Obsesja kontroli to nie zawsze tylko grunt i bezpieczenstwo, to czesto tez wladza nad przestrzenia i ludźmi wokol. A manipura to wlasnie to - wola, kontrola, poczucie sprawczosci. I jesli manipura jest nadaktywna albo zablokowana w dziwny sposob, moze dawac ten wzorzec "moje zasady, moj porzadek, wszystko pod kontrola" 🙂
no nie, ulka, to interesujace ze wspominasz manipure bo sama mialam to zapisane w notatach a jeszcze nie powiedzialam. czyli wg ciebie tu moga byc dwie czakry naraz? Muladhara jako zrodlo leku i manipura jako sposob radzenia sobie z nim przez kontrole?
przepraszam ze pytam takie podstawowe ale manipura to ktora dokladnie? ta trzecia od dolu? bo zawsze mi sie mylia te srodkowe
no dobra wiec jezeli dobrze rozumiem to ta osoba z obsesja na punkcie porządku moze miec problem i z pierwsza i z trzecia czakra jednoczesnie? to brzmi jakby bylo bardzo skomplikowane w pracy z tym 😛
dobrze ze podajesz zrodla Ludka bo juz mialam pytac 🙂 ale mam pytanie do calej dyskusji - czy ktos tutaj faktycznie pracowal z osoba ktora miala taka obsesje na porzadku i co sie stalo? bo do tej pory rozmawiamy bardzo teoretycznie a mnie interesuje czy to w ogole przynosilo jakies efekty w praktyce
Bernadetka, powiem ci szczerze ze ta osoba z mojej rodziny o ktorej pisalam nigdy na zadna prace sie nie zdecydowala. Wiec nie mam obserwacji z efektami. Ale znam kogoś z kregosłupa z pilatesu - nie pytajcie dlaczego tam to wyszlo w rozmowie - kto latami chodzil na terapie i rownoczesnie pracowal z czakrami i ona mowi ze to co ruszylo cos w niej to byl moment kiedy w ogole poczula ze nie musi kontrolowac oddechu podczas cwiczen. Taki maly fizyczny moment odpuszczenia.
to co Olesia opisuje z tym oddechem to mi sie wydaje bardzo prawdziwe. I wiecie co, to mi przypomina tez pewien typ ukladow tarotowych ktore robiłam - kiedy pojawia sie Hanged Man czyli Wisielec jako karta rady lub wyjscia, to czesto chodzi wlasnie o ten moment swiadomego odpuszczenia kontroli. Nie o rezygnacje, ale o zaufanie. I ludzie czesto bardzo sie opieraja tej karcie bo ona brzmi strasznie a chodzi o cos zupelnie innego.
eh, hej, czytam ten watek od samego poczatku i mam takie pytanie moze glupawe - jezeli ktos ma te obsesje na porzadek to czy on w ogole czuje ze ma problem? bo z tego co piszecie wynika ze on mysli ze to jest zaletea nie wada
ojej no, kalikst, to jest wlasnie sedno i kilka postow wyzej tez o tym pisałam. Czlowiek ktory kontroluje przez lek rzadko widzi to jako problem, bo dla niego ten porzadek dziala. Dopoki dziala. Moment kiedy zaczyna bolic to zwykle jakis kryzys - zmiana pracy, przeprowadzka, choroba, cos co wyrywa mu grunt spod nog i nagle kontrola przestaje byc mozliwa. I dopiero wtedy czesto trafiaja do terapii albo na prace energetyczna 😉
