Zauważyłam ostatnio coś ciekawego u znajomych i zastanawiam się, czy to ma związek z czakrami. Chodzi mi o to, że niektóre osoby całkowicie przestają używać słów w rodzaju 'przepraszam', 'dziękuję', 'proszę' - jakby te słowa po prostu wyparowały z ich słownika. I nie mówię o chamstwie jako takim, bo oni sami tego nie czują jako brak. To mnie zastanawia od strony energetycznej - czy to może sygnał zablokowanej czakry gardła? Albo może serca? Bo jednak grzeczność to jakaś forma otwartości na drugiego człowieka.
To akurat ciekawe spostrzeżenie, bo ja od razu pomyślałam o czakrze serca, ale po zastanowieniu... nie wiem. Czakra gardła odpowiada za komunikację, za wyrażanie siebie, więc może tam szukać przyczyny? Tylko że brak 'przepraszam' to chyba bardziej kwestia ego niż komunikacji jako takiej. A ego to czakra splotu słonecznego, nie? Trochę się tu kręcimy w kółko.
Laurencja83 ma rację, że to nie jest takie proste. Czakra gardła odpowiada za to, jak wyrażamy to, co czujemy - ale żeby powiedzieć 'przepraszam', trzeba to najpierw poczuć. Więc jeśli ktoś nie czuje potrzeby przeproszenia, to blokada może siedzieć głębiej - właśnie w sercu albo w splocie. Natomiast samo wypowiedzenie tego słowa, kiedy już chcemy - to gardło. Rozróżniłabym tu dwie warstwy: czy ktoś tego nie czuje, czy czuje, ale nie potrafi powiedzieć.
A nie prościej założyć, że ktoś po prostu tak został wychowany albo ma taki charakter? Pytam serio, bo mam wrażenie, że na czakry zrzucamy wszystko, co można wyjaśnić psychologią albo socjologią. Skąd wiadomo, że to blokada czakry, a nie zwykłe złe maniery?
Nagła zmiana zachowania to już inna sprawa. W systemach wedyjskich czakra manipura, czyli splot słoneczny, wiąże się z poczuciem własnej wartości, ale też z tym, jak stawiamy granice. Jeśli ktoś nagle przestaje być uprzejmy, może to oznaczać albo nagłe 'przebudzenie' ego, albo odwrotnie - kompletny rozpad poczucia siebie i takie zamknięcie się. W obu przypadkach widziałbym tu manipurę jako główną kandydatkę.
Przepraszam, że się wtrącę, bo dopiero staram się to wszystko ogarnąć - ale czy to znaczy, że te czakry się wzajemnie nakładają? Bo z tego co czytam w wątku, to można wskazać trzy różne czakry jako przyczynę tego samego zachowania. Jak to działa w praktyce?
Właśnie to mi się wydaje trochę problematyczne w tym, co piszecie. Bo jeśli każde zachowanie można przypisać do kilku czakr jednocześnie, to jak w ogóle to diagnozować? Pytam, bo mam w rodzinie taką osobę jak Wieszczka opisuje i naprawdę zastanawiam się, co z tym zrobić.
Znam kogoś, kto pracował z turmalinem czarnym i lapisem lazuli właśnie przy problemach z komunikacją i relacjami. Ale to raczej długi proces i trudno powiedzieć, co konkretnie zadziałało. Mam pytanie do Wieszczki - ta zmiana u twojej znajomej, czy towarzyszyły jej jakieś inne rzeczy? Zmiana pracy, rozstanie, jakiś trudny okres?
właśnie o to pytam, bo stres mocno uderza w splot słoneczny - i to by trochę potwierdzało to, co pisał Karol. Przy dużym napięciu zawodowym ludzie często zamykają się w sobie i przestają dbać o pewne rzeczy, które wcześniej przychodziły im naturalnie. Kamienie to jedna droga, ale też medytacja na manipurę mogłaby tu być rozsądnym krokiem.
Słucham tej rozmowy i mam takie pytanie - czy jest jakiś sposób, żeby samemu sprawdzić, które czakry się ma zablokowane? Pytam, bo sam ostatnio zauważyłam... znaczy zauważyłem u siebie, że rzadziej dziękuję, rzadziej przepraszam i zastanawiam się, czy to zmęczenie, czy coś głębszego.
Czytam i zastanawiam się, czy ktoś próbował afirmacji przy pracy z czakrą gardła? Gdzieś widziałam, że codzienne powtarzanie czegoś w stylu 'wyrażam siebie z łatwością' ma pomagać. Ale nie wiem, czy to ma sens, skoro problem może leżeć nie w gardle, tylko w sercu albo splocie.
Mam może naiwne pytanie, ale skąd w ogóle wiadomo, że te czakry istnieją i że akurat takie mają znaczenia? Czytam forum od jakiegoś czasu i rozumiem, że to jest tradycja wschodnia, ale jak wy osobiście się upewniłyście, że to działa? Nie pytam złośliwie, naprawdę chcę wiedzieć.
Może naiwnie pytam, ale jak wy osobiście się przekonałyście, że czakry działają? Bo słyszę, że to tradycja wschodnia, ale ja na przykład nie widzę energii, nie czuję wibracji - skąd mam wiedzieć, że nie sugeruję sobie po prostu skutków?
Wracając do mojej znajomej, bo trochę odbiegliśmy - słucham tego, co piszecie o stresie zawodowym i manipurze, i zastanawiam się, czy to możliwe, że jedna trudna sytuacja może tak trwale zmienić człowieka. Mija już sporo czasu od tamtego okresu zawodowego, a ona dalej jest taka sama. To chyba nie jest tylko reakcja na stres?
to ważne, że to nie minęło razem ze stresem. Bo jeśli blokada energetyczna się utrwali, to nie odpuszcza sama. Mam pytanie - czy próbowałaś w ogóle z nią rozmawiać o tym, jak się czuje? Albo czy ona sama zauważa tę zmianę u siebie?
Mam podobnie u siebie w rodzinie i to jest właśnie najtrudniejsze - osoba nie widzi zmiany, bo zmiana stała się dla niej normą. Jakby nowa wersja siebie wyparła poprzednią. Czy to ma jakieś znaczenie z perspektywy czakr, że ktoś nie ma wglądu we własną blokadę?
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale mnie ciekawi coś innego - czy wy w ogóle uważacie, że można pracować z czakrami kogoś innego bez jego wiedzy i zgody? Bo i Wieszczka, i Glicynia73 piszą o osobach, które same nie szukają pomocy. Czy to w ogóle etyczne?
Wróćmy może do tego, co pytałem wcześniej, bo Dagmarka wspomniała wahadełko i notatki, ale chciałem dopytać o to drugie. Jak konkretnie prowadzisz te notatki? Co zapisujesz i jak potem szukasz wzorców? Bo samodzielna diagnoza brzmi dla mnie trochę jak samoleczenie - nie wiem, czy mam do tego kompetencje.
Słucham i myślę sobie, że ta rozmowa trochę dryfuje w stronę filozoficzną, a Wieszczka miała chyba konkretny problem - osoba, która przestała używać zwrotów grzeczności. Czy ktoś ma jakiś praktyczny pomysł, co z taką sytuacją zrobić? Nie dla tej konkretnej znajomej, bo wiemy, że bez jej zgody to ingerencja, ale dla siebie - jak przepracować takie obserwacje, żeby nie utknąć w frustracji?
To, co napisała Wieszczka, jest chyba kluczem do całego wątku. Szukamy wyjaśnienia energetycznego, bo ono daje nadzieję na zmianę. Ale czy to nie jest też trochę... ucieczka od prostszej odpowiedzi? Nie mówię złośliwie, sam tak robiłem.
Właśnie, to jest dobre pytanie. Bo jak do tej pory mówiliśmy dużo o tym, co mogło spowodować blokadę, ale mało o tym, co Wieszczka może z tym zrobić - albo co mogłaby zaproponować znajomej, gdyby ta była otwarta. Dagmarka, masz jakiś pomysł praktyczny?
Słucham tej rozmowy i mam pytanie, może naiwne - czy te grzeczności, o których pisze Wieszczka na początku wątku, to może po prostu kwestia tego, jak ktoś rozumie relację? Bo znam osoby, które uważają, że z bliskimi nie trzeba mówić 'proszę' i 'dziękuję', bo to wręcz sztuczne.
Zastanawiam się nad czymś innym. Wieszczka mówi, że ta osoba 'zawsze taka była' w swojej własnej ocenie. A co jeśli ona ma rację w jednym sensie - że to nie jest blokada, tylko po prostu ujawnienie się czegoś, co zawsze tam było, a było przykryte?
To, co mówi Akwamaryna66, ma sens w kontekście czakr - bo nie każda blokada jest nabyta. Część wzorców energetycznych nosi się z dzieciństwa, z rodziny, z traumy, której człowiek może nawet nie pamiętać. Stres nie musi 'tworzyć' blokady - może ją tylko ujawnić.
Przepraszam, że wchodzę z takim podstawowym pytaniem, ale czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i chciałam zapytać - czy są jakieś konkretne ćwiczenia albo praktyki, które pomagają z czakrą gardła i serca jednocześnie? Bo rozumiem teorię, ale nie wiem, jak to wygląda w praktyce.
Mam wrażenie, że w tej rozmowie zakładamy, że zmiana w człowieku jest zawsze problemem do naprawienia. A co jeśli ta znajoma Wieszczki po prostu dojrzała do mniejszej uległości? Może 'proszę' i 'dziękuję' dla każdego to nie zawsze cnota, a czasem wyuczona potrzeba zdobywania akceptacji?
To jest coś, czego wcześniej nie brałam pod uwagę - że to może być nadaktywność, nie blokada. Zawsze myślałam o zablokowanych czakrach jako o tym, co 'czegoś brakuje', ale nadaktywność to chyba coś innego energetycznie? Czy dobrze rozumiem?
