przepraszam ze się wtrącam ale mam pytanie może troche z boku - czy ta czakra sakralna ma jakiś związek ze snami? bo ostatnio mam bardzo intensywne sny i zastanawiam się czy to może mieć coś wspólnego z tym o czym piszecie
słuchajcie, weszłam tu na chwilę bo mnie ten wątek wciągnął i chcę dorzucić coś od siebie. to co Kamilka mówi o płynności i ciele jako zakotwiczeniu - to jest bardzo trafne i to samo poczułam na własnej skórze. jak przestałam dbać o regularne jedzenie w tym okresie kiedy bardzo intensywnie pracowałam z drugą czakrą, to zamiast stabilizacji dostałam takie emocjonalne huśtawki że same ćwiczenia energetyczne przestałam robić bo się bałam. ciało na prawdę musi być w jakimś porządku żeby ta praca w ogóle miała sens
a to "zamknięcie" ktore Drakona opisywała wczesniej - mozna wiedziec jak to wygląda w praktyce? pytam bo nie ogarniam czy to jest jakis gest czy bardziej wyobrazenie sobie czegoś w glowie 😉
no tak ale właśnie o to mi chodzi - jak słucham Drakony to brzmi bardzo sensownie jako technika relaksacji i uważności. wyobrażasz sobie korzenie, zamykasz sesję, skupiasz się na ciele. to jest naprawdę skuteczne jako coś w rodzaju psychologicznego rytuału. ale czy to jest dowód że "czakra się zamknęła" czy po prostu że twój mózg dostał jasny sygnał że koniec medytacji? nie chcę być złośliwa, serio pytam 🙁
Stefcia, mam mieszane uczucia. z jednej strony zgoda, że wniosek praktyczny jest podobny. z drugiej - czy naprawdę wszystko jedno jak wyjaśniamy mechanizm? bo jeśli ktoś wierzy że "energia czakry wyrówna niedobory" to może racjonalizować dalsze zaniedbanie ciała. "pracuję z drugą czakrą, więc mój układ trawienny się poprawi." i to jest już konkretne, potencjalnie szkodliwe przekonanie. nie jałowe filozoficznie.
Zupełnie inaczej to widzę. astaria ma rację i to jest dokładnie ten problem który widzę od lat w różnych materiałach o czakrach. ta korelacja między ośrodkiem energetycznym a narządem fizycznym bardzo łatwo przeradza się w "zamiast" zamiast "razem z". i przy drugiej czakrze to jest szczególnie niebezpieczne bo ona odpowiada m.in. za nerki, jelita, układ rozrodczy - organy których problemy można długo ignorować. słyszałam o przypadkach gdzie ktoś przez długi czas leczył "zablokowaną svadhisthanę" zamiast iść do lekarza.
O rany, to trochę mnie przeraża to co Perzyna napisała. to znaczy ja nie mam teraz żadnych problemów zdrowotnych, po prostu zaczynam i się uczę, ale chciałam zapytać - jak poznać granicę? jak wiedzieć kiedy to jest coś do pracy energetycznej a kiedy do lekarza? to chba ważne żeby od razu dobrze to rozumieć
no i włanie to jest ta zdrowa rozsądkowa wersja której mi w tym wątku brakowało. bo czytam tu dużo o metodach i technikach i kamieniach i to wszystko no dobra, ale ta podstawa która Stefcia właśnie powiedziała powinna być chyba w nagłówku każdego wątku o czakrach. Perzyna, a te przypadki które wspomniałaś - słyszałaś o nich z drugiej ręki czy z własnego doświadczenia pracy z ludźmi?
to co Perzyna opisuje jest ważne i myślę że warto to powiedzieć wprost. praca z drugą czakrą może przynosić świadomość ciała ale ta świadomość ma służyć temu żeby DOSTRZEC sygnały i zareagować, nie żeby je "zaleczyć energetycznie". to nie jest sprzeczne z podejściem energetycznym, to jest jego dojrzała wersja.
przepraszam że wracam do kamieni bo jeszcze nie dostałam odpowiedzi - ale to co teraz czytam jest ważniejsze. może się mylę, naprawdę nie wiedziałam że można tak długo ignorować coś poważnego przez pracę z czakrami. myślałam że to takie raczej bezpieczne hobby. to zmienia trochę moje podejście
właśnie o to mi chodziło kiedy otwierałam ten temat i cieszę się że to w końcu padło tak konkretnie. bo ja zaczęłam się zastanawiać nad tym właśnie dlatego że gdzieś czytałam o tzw. pracy z czakrami przy dolegliwościach fizycznych i coś mnie tknęło że to może iść za daleko. i chyba ta historia którą Perzyna opowiedziała pokazuje że to nie jest tylko moja przesadna ostrożność
czytam ten watek od początku i mam jedno pytanie które mnie nurtuje a nie padło. moim zdaniem, czy jest jakis związek miedzy tą drugą czakra a relacjami z innymi ludzmi, nie tylko ze zdrowiem fizycznym? bo gdzies slyszalem ze svadhisthana to tez kwestia bliskosci i granic i zastanawiam sie czy zaniedbanie w tej czakrze moze wplywac nie tylko na cialo ale tez na np. trudnosci w relacjach
kurcze, terenia, a masz jakiś sposób na to żeby odróżnić w praktyce co "pochodzi z" czego? znaczy - czy najpierw pracujesz z ciałem żeby otworzyć wymiar relacyjny, czy raczej od razu wchodzisz w pracę z tym relacyjnym aspektem? bo u mnie te dwie ścieżki dają zupełnie inne efekty i ciekawi mnie jak inne osoby to doświadczają
spoko, to ma sens jako kolejność. ale mam pytanie - co rozumiesz przez "taniec" w kontekście pracy z czakrą? dosłownie tańczysz, czy to jakaś konkretna forma ruchu?
a włanie - mi umknęła ta odpowiedz na temat relacji i granic. no ale, bo to co Terenia teraz pisze o relacyjnosci mnie bardziej interesuje niz fizyczne aspekty. mam takie wrazenie ze moze wlasnie tu tkwi moj problem, ta druga czakra i to ze mam strasznie trudne wyznaczanie granic w relacjach. to jest w ogole w tej tradycji powiazane?
hej, wracam po przerwie. mam jedno pytanie które mi siedzi od kilku postów. wszyscy mówią o "zaniedbaniu czakry" jako o czymś wyraźnym, odczuwalnym. ale jak ktoś dopiero zaczyna i nie ma żadnych poprzednich doświadczeń z tą pracą, to skąd ma wiedzieć że w ogóle coś zaniedbuje? to nie jest pytanie złośliwe, serio nie wiem jak to działa od strony praktycznej 😉
to co Stefcia mówi trochę mnie uspokaja, bo bałam się że bez żadnego wcześniejszego doświadczenia to w ogóle nie da się z tym pracować. swoją drogą, ale nadal mam pytanie, może głupie - czy kamienie przy drugiej czakrze są uzupełnieniem tej pracy z ciałem i schematami o których mówicie, czy to zupełnie osobna ścieżka? 😛
no i właśnie kamienie to osobny temat gdzie też można wpaść w tę samą pułapkę co z całą resztą - że zastępuję coś czym tego zastąpić się nie da. z mojego doświadczenia, karnelian przy bólu w podbrzuszu zamiast lekarza to jest dokładnie ta sama logika którą Perzyna opisywała wcześniej, tylko że w wersji litoterapeutycznej. mam wrażenie że ten wątek "zamiast" vs "razem z" to jest centralny problem całego tematu, nieważne czy mówimy o medytacji, kamieniach czy tańcu
no i masz, jasne moze głupie pytanie ale skad wiecie ktora czakra to ktora? bo czytam o tej drugiej i jest pomaranczowa i jest nizej pępka, ale gdzie dokładnie? pytam bo widzialem rozne rysunki i każdy ma to troche inaczej
dziękuję Kamilka za to wytłumaczenie, bo ja też miałam ten sam problem z lokalizacją i jakoś wstyd mi było zapytać 🙂 a właśnie - ta "reakcja emocjonalna" w brzuchu o której mówisz, to jest to samo co się często nazywa "jelitami jako drugim mózgiem"? czy to coś innego?
to jest ciekawe zestawienie Wizjonerko, ale mieszasz dwie różne rzeczy. chyba, "jelita jako drugi mózg" to jest neurobiologia, rzeczywiste sploty nerwowe, to jest potwierdzone. czakra to jest koncepcja energetyczna z zupełnie innej tradycji. możliwe że obie odnoszą się do czegoś podobnego na poziomie doświadczenia, ale to nie są synonimy. warto trzymać te kategorie osobno żeby się nie gubić 🙂
Iwka mówi ważną rzecz. i dodam od siebie - to mieszanie neurologicznego "instynktu jelitowego" z energetyką czakry to jest sposób w jaki ezoteryka często legitymizuje się przez naukę, ale to nie jest uczciwe ani wobec nauki ani wobec samej tradycji. mozna wierzyć w obie rzeczy, ale osobno i z różnymi oczekiwaniami.
o, to jest coś czego nie brałam pod uwagę kiedy zaczynałam ten temat. myślałam żeby pisać głównie o tym fizycznym zaniedbaniu, ale ta kwestia mieszania wyjaśnień jest może jeszcze ważniejsza. bo jeśli ktoś wierzy że "czakra potwierdzona przez naukę" to już naprawdę może się czuć bezpiecznie ignorując lekarza. to jest groźniejsze niż samo przekonanie energetyczne.
Nadzia, właśnie tak. pamiętam że jak zaczynałam swoją przygodę to trafiłam na teksty które mówiły że czakry są "naukowo potwierdzone przez kwantową fizykę" i brzmiało to tak przekonująco. żeby było jasne, dopiero po jakimś czasie dotarło do mnie że nikt tego tak naprawdę nie potwierdził. ale przez ten czas czułam się jakby to była wiedza pewna, jak fizyka właśnie. to jest naprawdę mylące dla kogoś kto dopiero zaczyna.
Tu się zdenerwuję. hej, trochę z innej beczki, ale zostając przy drugiej czakrze - ktoś z was pracował z nią w kontekście twórczości? bo czytałam że svadhisthana to też kreatywność i mam ostatnio totalny blok twórczy i zastanawiam się czy to w ogóle jest powiązane, czy szukam wyjaśnienia tam gdzie go nie ma 🙂
a w ogóle mam pycznanie, bo nie jestem pewna czy dobrze rozuiem - ta czakra ma wpływ na twórczośc i relacje i zdrowie fizyczne i granice - to jest trochę dużo jak na jeden ośrodek nie? jakoś jakby każdy problem można wcisnąć do jednej czakry i to trochę wygląda podejrzanie
właśnie to co Terenia pisze o "dawaniu i braniu" mi coś kliknęło, bo ja mam w notatkach z kilku różnych źródeł bardzo podobne sformułowania i zawsze mi to wyglądało jak ladny frazes. ale jak patrzę na to razem z tym co Drakona pisała o granicach w relacjach i z tym co Augur dodał o bloku twórczym, to faktycznie to wszystko jest ten sam mechanizm tylko w różnych obszarach. pytanie mam jedno konkretne - czy ktoś z was faktycznie obserwował że praca z tą czakrą, cokolwiek przez to rozumiemy, wpłynęła na obie rzeczy jednocześnie? na twórczość i na relacje razem? bo jeśli tak, to ten szeroki opis ma sens, a jeśli ktoś poprawił tylko jedno i drugie zostało bez zmian, to może to jednak są oddzielne sprawy
