a ja chciałam się zapytać o to co Leontyna mówiła wcześniej - ten ucisk w klatce piersiowej przed załamaniem planów. czy to mogło być właśnie anahata która sygnalizowała że coś jest nie tak? bo jak czytam to wszystko to zaczynam się zastanawiać czy nasze ciało dosłownie wie wcześniej i my to ignorujemy 🙂
oj Pucharka, właśnie o to mi też chodzi! bo po tym co tu wszyscy napisali zaczynam się zastanawiać - czy ja teraz robię cokolwiek z tymi sygnałami czy dalej je ignoruję? szczerze to trochę się boję że już teraz moje ciało mi coś mówi i ja znowu nie słucham. jak w ogóle odróżnić zwykły stres od takiego "ważnego sygnału"?
to pytanie Leontyny jest chyba sedno całej tej dyskusji. i nie ma prostej odpowiedzi, ale powiem jak ja to rozumiem - sygnał zwykłego stresu jest zwykle reaktywny, pojawia się po konkretnym bodźcu i mija. sygnał "głębszy" jest bardziej rozlany, wraca w podobnych kontekstach i nie odpowiada logicznie na uspokojenie. ale to wymaga praktyki rozróżniania, nie da się tego nauczyć z jednego posta na forum
no ale Siedlislaw - to co opisujesz to dokładnie definicja chronicznego stresu w psychologii, nie? "reaktywny", "rozlany", "wraca w podobnych kontekstach" - tak włanie opisują skumulowane napięcie. jakoś tak, nie mówię że to złe rozróżnienie, mówię że nie potrzebujemy czakr żeby je zrobić
słuchajcie, wróćmy na chwilę do tego wątku z planami życiowymi bo mi umknęło - Leontyna wspomniała na początku że miała konkretny plan który się posypał. i teraz jest tutaj, pyta o czakry. czy ktoś ją kiedyś zapytał co to był za plan? bo rozmawiamy o energii i sygnałach, a nie wiemy nic o samej sytuacji
haha Kometka masz rację, trochę to schowałam! chodziło o pracę - miałam iść do jednej firmy, wszystko było dogadane, a potem w ostatniej chwili się posypało przez coś co było poza moją kontrolą. i to nie była pierwsza taka sytuacja, bo podobne rzeczy działy mi się już dwa razy wcześniej. i właśnie to mnie skłoniło do myślenia czy może jest jakaś głębsza przyczyna, nie tylko pech 🙂
ojej Leontyna, trzy razy ta sama sytuacja to już jest wzorzec, nie przypadek. że tak powiem, i dobrze że to widzisz! w snach też często wzorce się powtarzają właśnie dlatego, bo podświadomość uparcie wraca do tego co nie jest przepracowane. pytanie brzmi - czy w tych trzech sytuacjach było coś wspólnego, jakiś twój element który się powtórzył? nie mówię że "twoja wina", mówię o wzorcu zachowania
a ja pomyślałam o czymś innym słysząc tę historię. w każdym razie, trzy razy posypało się coś "przez zewnętrzne czynniki" - w astrologii takie serie zdarzeń często pokrywają się z konkretnymi tranzytami. Leontyna, wiesz kiedy mniej więcej były te trzy sytuacje? nie mówię że gwiazdy "zrobiły" ci to, ale czasem to pomaga zobaczyć czy jest jakiś rytm 😀
półtora roku to nie jest standardowy cykl planetarny, więc nie dałabym się tu za bardzo wciągać w szukanie tranzytów na siłę. tak mi się wydaje, ale to co mowi Opaline o wzorcu zachowania to jest coś. czakra manipura odpowiada za to jak budujemy swoją pozycję i realizujemy cele - i jeśli trzy razy z rzędu "coś zewnętrznego" niszczy plan, to warto zapytac czy naprawde to zawsze zewnętrzne
no proszę, no i tu Ametystka dotyka czegoś ciekawego ale okrężną drogą. bo to co opisuje to po prostu siebie-sabotage, znany i opisany mechanizm psychologiczny. człowiek podświadomie wybiera sytuacje które mu nie wyjdą, albo robi małe rzeczy które je sabotują, i potem przypisuje to zewnętrznym czynnikom. czakra manipura czy nie - mechanizm ten sam
hej, ja mam pytanie może trochę z boku, ale - czy praca z czakrami może pomóc właśnie przy takim siebie-sabotage o którym Pentaklista mówi? bo ja też mam ten wzorzec że zaczynam coś i potem sama sobie to niszczę i szukam czegoś co by mi pomogło to zmienić. psycholog powiedział mi "musisz inaczej myśleć" ale jak to zrobić w praktyce to już nie wiem 🙂
wtrącę się do Umbry - medytacja dynamiczna może być lepszym wejściem dla osób z "uciekającym umysłem". ruch najpierw, spokój potem. dla manipury szczególnie dobrze działa coś angażującego ciało, nie siedzenie w bezruchu. ale to jest temat na osobny wątek, żeby nie zakopać historii Leontyny
wracając do Leontyny - to co powiedziała Ametystka o manipurze trochę mnie zastanowiło. z tego co pamiętam, bo wcześniej mówiłyśmy o muladhara i anahacie, a teraz manipura. czy przy takim załamaniu planów może być zaburzonych kilka czakr jednocześnie? bo ja intuicyjnie myślę że nie ma jednej odpowiedzialnej
ojej ojej, ok ale mam pytanie do Ludki - skoro wszystkie trzy, to jak ustalasz od czego zacząć pracę? bo jeśli każde doświadczenie życiowe można przypisać do kilku czakr jednocześnie, to jak system w ogóle jest diagnostycznie użyteczny?
czytam tę dyskusję od dłuższego czasu i mam głupie pytanie, przepraszam jeśli to oczywiste. moim zdaniem, skoro muladhara to "fundament i bezpieczeństwo" i zaczyna się od niej - to co dokładnie znaczy że jest zablokowana? bo ja słyszę to słowo ale nie rozumiem czy to znaczy że energia nie płynie przez nią, czy że jest jej za mało, czy co innego? 😉
no i Leontyna sama zadała najważniejsze pytanie w tym wątku, szczerość doceniam. to jest klasyczny problem z systemami ezoterycznymi - objawy są tak ogólne że pasują do prawie każdego. to się nazywa efekt Barnuma, tak samo jak z horoskopami. jeśli cokolwiek pasuje to nic nie jest falsyfikowalne
Pentaklista, to samo można powiedzieć o psychologii - kategorie diagnostyczne DSM też są krytykowane za to że są zbyt szerokie i że większość ludzi spełnia część kryteriów. tak myślę, problem z falsyfikowalnością nie jest wyłączną wadą ezoteryki. ale rozumiem co mówisz i Leontyna ma rację że to warto mieć z tyłu głowy
a ja chcę wrócić do tego co Leontyna powiedziała o wzorcu - trzy razy podobna sytuacja. w każdym razie bo mnie w snach zawsze interesuje powtórzenie, a tu mamy powtórzenie w życiu na jawie. Leontyna, powiedz mi jedno - czy przed każdą z tych trzech sytuacji miałaś podobne sny albo podobne przeczucia? pytam bo to może coś powiedzieć o tym czy te sygnały były konsekwentne
to co Leontyna opisuje jest dla mnie ciekawe od strony tarotu. te trzy sytuacje brzmią jak trzy odsłony tej samej lekcji. w tarcie mówi się że pewne karty wracają aż lekcja zostanie przepracowana. nie twierdzę że tak jest, ale to ciekawy sposób na popatrzenie na wzorzec 😉
hej, ja może jestem nie na miejscu ale czytam to i mam pytanie - czy to nie jest tak że jak ktoś ciągle ma pecha to może ktoś mu to zrobił? moja koleżanka mówi że jej babcia robiła takie rzeczy na ludzi żeby im nie wychodziło. czy czakry mogą być jakoś z tym związane?
kurcze, zgadzam się z Nefrytką. i powiem więcej - szukanie zewnętrznej przyczyny może być samo w sobie mechanizmem obronnym. łatwiej powiedzieć "ktoś mi to zrobił" niż "jest we mnie coś co przyciąga te sytuacje". nie mówię że zawsze tak jest, ale warto to rozważyć zanim się pójdzie w tamtą stronę
dobra a ja mam takie bardzo praktyczne pytanie do Pucharski albo Ludki - przy tej pracy z muladhara, poza chodzeniem boso i czerwonym kolorem, czy są jeszcze jakieś rzeczy? bo ja sama ostatnio próbowałam medytację z wizualizacją czerwonego światła w podstawie kręgosłupa i nie wiem czy dobrze to robię, bo szczerze nic nie czuję 😀
