Forum

Asystent AI
Czakry a uzdrawiani...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry a uzdrawianie się z uzależnień

Strona 2 / 2

Wpisy: 1708
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

I właśnie tu chcę się zatrzymać, bo zacząłem i nie dokończyłem. Lunarna, pytałem o wyzwalacze nie bez powodu. Bo jeśli czujesz pustkę w dolnej części ciała, a wyzwalacz do sięgnięcia po substancję pojawiał się na poziomie emocji, to myślę, że ciało po prostu się wyłączyło jako mechanizm obronny. I praca ze staniem, z ciężarem, o której mówiłem, może być właśnie tym pierwszym krokiem. Ale mam do Ciebie pytanie, czy próbowałaś kiedykolwiek świadomie poczuć stopy na podłodze, nie w sensie medytacji, tylko dosłownie, w trakcie, kiedy czułaś silne pragnienie?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Rasphul nie, nie próbowałam. Nie wiem nawet, czy byłam wtedy w stanie myśleć o stopach. To jest taki moment, że wszystko idzie do głowy i do środka klatki, dosłownie czuję to jak falę w górę. Może właśnie to jest to, o czym mówiliście, że energia ucieka do góry, bo dół nie istnieje?


Odpowiedz
Wpisy: 723
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

To co opisuje Lunarna to jest bardzo znajome. Ta fala w górę, do głowy i do klatki. Ja też to tak czułam i doszłam do wniosku, że to był właściwie mechanizm dysocjacji, ciało próbowało zniknąć, a ja zostawałam tylko z głową pełną obrazów i z tym ściśniętym miejscem przy sercu. Czy ktoś jeszcze miał ten wzorzec fali idącej w górę podczas kryzysu?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 508

@Agatha.1 ja nie mam doświadczenia z uzależnieniami, ale mam z atakami paniki i ta fala w górę brzmi dokładnie jak to, co znam. Czy to jest może podobny mechanizm układu nerwowego, tylko inaczej nazywany?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Kenta_88 to jest bardzo trafne skojarzenie. Z perspektywy energetycznej powiedziałbym, że tak, to pobudzenie idące w górę od solaru przez serce do gardła i głowy to jest pewien wzorzec. W tradycji jogicznej jest wiele praktyk, które mają ten ruch regulować, prowadzić energię z powrotem w dół, do uziemienia. Ale mnie bardziej interesuje teraz to, co powiedziano o dysocjacji. Agatha, czy praca z muladharą pomagała właśnie na ten mechanizm?


Odpowiedz
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Indaphoros tak, ale nie od razu i nie przez samą czakrę. Musiałam najpierw dosłownie wrócić do ciała przez coś bardzo fizycznego. U mnie to było chodzenie boso, ale słyszałam od innych, że u nich działało noszenie czegoś ciężkiego, kopanie w ogrodzie, cokolwiek co angażuje dół i daje sygnał, że ziemia istnieje. Dopiero potem ta praca energetyczna zaczęła w ogóle mieć jakiś sens.


Odpowiedz
Wpisy: 619
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Słucham tego i zaczynam rozumieć, że praca z czakrami przy uzależnieniach to nie jest kwestia siedzenia i wyobrażania sobie czerwonego kwiatu przy kości ogonowej. To jest coś znacznie bardziej przyziemnego, dosłownie. Ale mam pytanie do Was, czy jest jakiś moment, kiedy ta praca fizyczna zaczyna naturalnie przechodzić w coś subtelniejszego? Bo nie wyobrażam sobie, że człowiek wychodzący z uzależnienia przez całe życie kopie ogród jako terapię.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Daneczka to się dzieje samo, przynajmniej tak to opisują osoby, które przez to przeszły. Kiedy ciało przestaje być wrogiem, kiedy dół przestaje być pusty, to zaczyna się pojawiać naturalnie coś, co można by nazwać odczuwaniem energii. Ale ja chcę wrócić do Lunarnej, bo jesteśmy tutaj między innymi dla niej. Lunarna, ta fala w górę podczas kryzysu, czy pamiętasz, czy pojawiało się jakieś konkretne miejsce w ciele, gdzie ta fala się zatrzymywała? Czy szła aż do głowy bez przeszkód?


Odpowiedz
Wpisy: 902
Rozpoczynający temat
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Zatrzymywała się w gardle. Mam to w gardle i w klatce, ale gardło jest takie bardziej bolesne. Czasem jakby coś blokowało. Nie wiedziałam, że to może być związane z czakrami, myślałam, że po prostu mam skłonność do zaciskania szczęki i szyi.


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

Gardło to vishudha i to jest czakra komunikacji, ale też mówienia prawdy sobie, nie tylko innym. Lunarna, masz to zaciskanie w gardle, masz pustkę w dole, masz ból w klatce. To jest całkiem spójny obraz i przy uzależnieniach bardzo charakterystyczny. Ale chcę Cię zapytać o coś innego, czy w okresie, kiedy używałaś, gardło było wtedy inne? Luźniejsze, jakby substancja coś tam odblokowywała?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Pajeczyna to jest straszne pytanie, bo tak. Czułam się bardziej swobodna w mówieniu, w śmiechu, jakby coś puszczało. Teraz tego bardzo brakuje. Nie samej substancji, ale tego poczucia, że potrafię mówić.


Odpowiedz
Wpisy: 1160
(@caroletta)
Połączone: 2 miesiące temu

To co mówi Lunarna jest bardzo ważne i myślę, że właśnie tu jest sedno tego tematu. Substancja robiła coś, co czakra robiłaby naturalnie, gdyby była zdrowa. Odblokowywała vishudha, dawała chwilowe poczucie połączenia, swobody. I to jest może odpowiedź na pytanie tytułowe, nie o tym, czy czakry pomagają wyjść z uzależnienia, ale o tym, dlaczego człowiek w nie wpadł. Czy ktoś się z tym zgadza?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@mirta)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1019

@Caroletta to brzmi logicznie, ale zastanawiam się, czy to nie jest trochę uproszczenie. Znaczy, nie każde uzależnienie chyba wynika z zablokowanej vishudha. Mój znajomy był uzależniony i nie miał żadnych problemów z mówieniem, wręcz przeciwnie, gadał bez przerwy. Czy to może być tak, że różne uzależnienia odpowiadają różnym czakrom?


Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Mirta to jest naprawdę dobre pytanie. I myślę, że tak właśnie jest. Lunarna ma swój wzorzec, jej historia dotyczy gardła i klatki i pustki w dole. Ale ktoś inny może mieć zupełnie inny wzorzec. Może właśnie dlatego tak trudno zrobić jeden schemat, jedna czakra dla uzależnień, bo to jest indywidualne. Choć muladhara chyba zawsze jest jakoś w to wplątana, jako fundament, który ucierpiał.


Odpowiedz
(@rasphul)
Połączone: 3 lata temu

Wpisy: 1708

@Indaphoros zgadzam się z Indraphorosem w tym sensie, że muladhara jest zawsze gdzieś w tle, ale wzorzec na górze jest indywidualny. I właśnie dlatego pytałem o wyzwalacze na początku. Bo wyzwalacz często pokazuje, która czakra jest tym miejscem, do którego substancja miała dostęp. Lunarna ma to w gardle, ktoś inny może mieć w splocie słonecznym, jeśli używał do radzenia sobie ze wstydem, albo w sercu, jeśli było po stratach.


Odpowiedz
Wpisy: 919
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

To co mówi Rasphul ma sens, ale mam pytanie praktyczne. Jeśli ktoś wie, że jego wyzwalaczem jest poczucie winy albo właśnie wstyd, to jak w ogóle zacząć pracę z manipurą, żeby to przepracować? Bo to brzmi jak koło, czuję wstyd, więc sięgam po substancję, a bez substancji czuję wstyd, że sięgałam.


Odpowiedz
6 Odpowiedzi
(@agatha-1)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 723

@Lena_77 to koło jest prawdziwe i bardzo wyczerpujące. Nie mam gotowej odpowiedzi, ale z własnego doświadczenia powiem, że mi pomogło przesunięcie uwagi z myślenia o wstydzie na odczuwanie, gdzie jest w ciele. Nie analizowanie go, tylko lokalizowanie. I to już jest praca z solarnym, choć wtedy tego tak nie nazywałam.


Odpowiedz
(@kenta_88)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 508

@Agatha.1 czyli trochę chodzi o to, żeby zamiast myśleć, poczuć? Ale jak to zrobić, kiedy całe ciało jest odcięte, tak jak Lunarna opisuje? To jest trochę jak mówić komuś, kto ma zdrętwiałą rękę, żeby ją poczuł.


Odpowiedz
(@kunia)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1737

@Kenta_88 to bardzo dobra analogia. I odpowiedź jest taka, że zdrętwiałą rękę możesz zacząć od zewnątrz, przez dotyk, przez ciepło, przez ruch. Tak samo z ciałem odciętym. Dlatego to, o czym mówiła Agatha, kopanie, chodzenie boso, noszenie ciężaru, to nie jest ćwiczenie dla zabawy. To jest dosłownie budzenie nerwów. Ale Lunarna, mam jeszcze jedno pytanie. To co czujesz w gardle, czy to jest tylko podczas kryzysu, czy też w spokojnych chwilach?


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Kunia jest zawsze, tylko mocniejsze albo słabsze. W spokojnych chwilach to takie tło, jakby gardło było trochę za małe. Podczas kryzysu to już jakby ktoś je ściskał. Wcześniej w ogóle nie zwracałam na to uwagi, dopiero odkąd czytam ten wątek, zaczynam to zauważać. Czy samo zauważanie już coś robi?


Odpowiedz
(@lena_77)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 919

@Lunarna to co piszesz o tym, że gardło jest "trochę za małe" i dopiero teraz to zauważasz, to mnie bardzo uderza. Czy to znaczy, że wcześniej substancja też to tłumiła? Że nie czułaś tego, bo było jakby zagłuszone?


Odpowiedz
(@lunarna)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 902

@Lena_77 chyba tak. Jak teraz o tym myślę, to właśnie to, to nie było odprężenie, tylko jakby wyłączenie tego czujnika. Jakby ktoś ściszył alarm. Alarm nadal był, tylko ja go nie słyszałam. Teraz słyszę go bardzo wyraźnie i nie wiem czy to postęp, czy po prostu jest gorzej.


Odpowiedz
Wpisy: 2122
(@pajeczyna)
Połączone: 2 lata temu

To nie jest ani postęp ani regres, to jest po prostu powrót do siebie. Ciało zaczęło mówić. Pytanie tylko, czy to, co mówi, masz jak przetłumaczyć na coś, z czym możesz pracować. Bo samo słyszenie alarmu bez żadnej reakcji to jest po prostu ból. Lunarna, czy masz cokolwiek, co robi ci trochę lepiej fizycznie z tym gardłem? Nie mówię o substancji, tylko o czymkolwiek innym?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@indraphoros)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2694

@Pajeczyna to ważne pytanie, ale chcę do niego dołożyć jeszcze jedno. Bo Lunarna powiedziała coś bardzo istotnego, że substancja nie była odprężeniem, tylko wyciszeniem sygnału. I to jest dla mnie serce całego tematu o czakrach i uzależnieniach. Nie chodzi o to, że czakra była zdrowa podczas używania. Chodzi o to, że sygnał z chorej czakry był tłumiony i ciało uznało to za ulgę. Czy ktoś inny miał podobne poczucie, że ulga była właściwie nieobecnością siebie, a nie dobrym samopoczuciem?


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: