To jest bardzo ważna obserwacja. Czasem ten "ciężar" jest na tyle subtelny, że przez lata go nie widzimy. Ale to nie znaczy, że każdy kto jest aktywny i nie dokańcza projektów ma energetyczny problem. Czasem naprawdę po prostu taki jest styl bycia. Własciwie jedynym miarodajnym testem jest to, jak się czujesz gdy jesteś zmuszony do zatrzymania, do powolności. Jak to boli albo wywołuje lęk, to jest sygnał. Jak jest po prostu znudzone ale znośne, to raczej nie
to ciekawe co Mandragoria pisze o zatrzymaniu bo ja właśnie mam problem z siedzeniem w bezruchu. medytacja to dla mnie droga przez mękę, zawsze. czy to jest właśnie ten sygnał o którym mówisz?
Trudności z medytacją mogą mieć naprawdę wiele źródeł i nie zamieniałabym od razu tego na diagnozę czakrową. tak myślę ale jeśli pytasz czy to może być powiązane - tak, może. Silna Swadhisthana z niedostateczną Muladharą często objawia się właśnie oporem przed spokojem. Ciało chce się ruszać, umysł skacze. Ale zanim zaczniesz to "naprawiać", spróbuj najpierw inaczej podejść do samej medytacji. Nie musi być nieruchoma. Są praktyki w ruchu, które działają równie dobrze
medytacja w ruchu to coś jak tai chi czy joga? bo ja też nie mogę usiedzieć i szukam czegoś co będzie działać a nie będę się przy tym wiercić jak na szpilkach 😀 😀
czytam ten wątek i chcę dodać jedną rzecz. wszyscy mówicie o "balansowaniu" i "uziemianiu" jak o czymś co można zrobić w kilka dni. w mojej praktyce to jest zwykle kwestia miesięcy regularnej pracy, nie ćwiczeń robionych od czasu do czasu. sama przez długi czas robiłam techniki wyrywkowo i efekty były zerowe. dopiero jak zaczęłam systematycznie, zaczęło coś drżeć 🙁
ja tam mam inne zdanie. haha, Bellatrix to jest całkiem trafna obserwacja i nieprzypadkowo tak to wygląda. to jest właśnie ta pętla - nadaktywna Swadhisthana utrudnia regularność, a regularność jest tym co ją balansuje. ktoś kiedyś mi powiedział, że tu nie chodzi o wolę, tylko o małe kotwice. nie planujesz "pracy z czakrą", planujesz jedno małe działanie na jeden konkretny dzień. jutro rano, boso, pięć minut. i tyle. następnego dnia morze to samo a może nie. ale ta jedna decyzja już coś robi 😛
to co Kupalo napisał z tymi małymi kotwicami to mi się bardzo spodobało. ale mam pytanie - czy to działa tylko dla tej jednej czakry, czy można takie "małe kotwice" stosować do innych też?
ja to włanie przez cały ten wątek zastanawiam się nad jedną rzeczą. mówicie że zbyt duża spontaniczność może być problemem. ale czy nie jest tak, że to jak człowiek jest wychowany i jakie ma środowisko ma co najmniej tyle samo wspólnego z tą impulsywnością co jakiekolwiek czakry? bo znam osoby które były wychowane bardzo rygorystycznie i mają tego rodzaj buntu w sobie
