ok to powiem krótko bo mogłabym pisać o tym godzinami i temat kamieni zasługuje na osobny wątek. po pierwsze - kamieni nie mieszamy bezmyślnie. po drugie - do pracy z konkretną czakrą lepiej jeden dobrze dobrany niż pięć naraz. po trzecie - noszenie przy sobie całą dobę ma sens tylko jak masz intencję co z nim robisz, inaczej to poprostu ładna biżuteria. dla Glicyni i Ryśka - zacznijcie od jednego, poczujcie jak reagujecie i potem ewentualnie dodajcie kolejny.
no dobra, to rozumiem, ze kamien to tylko dodatek, ale mam jedno pytanie, bo mi to nie daje spokoju - jak dlugo nosic ten rozowy kwarc zanim cos poczujesz? bo rozumiem ze to nie jest od razu ale jakis orientacyjny czas to chyba jest? pytam bo kupilem dla znajomej i niewiem co jej powiedziec
a ja wlasnie chcialam zapytac o to kolo sznurow energetycznych, bo Dorotka pisala o kamieniach ale sama zastanawiam sie czy do przecinania tych polaczen z ex sa jakies konkretne kamienie, czytalam cos o obsydianie ale niewiem czy to nie jest za mocne dla poczatkujacej. ktos pracowal z obsydianem w tym kontekscie?
no i tu mnie ciekawi jedna rzecz - skad te rozroznienia? czyli turmalin filtruje a obsydian tnie, rozowy kwarc do serca a inne do innych czakr. to sa jakies opisy z konkretnych tradycji czy to sie "ustaliło" samo przez sie na przestrzeni lat w srodowiskach ezoterycznych? bo czytam rozne zrodla i kazde troche inaczej przypisuje kamienie do czakr
aha, no to wlasnie mialem na mysli i dzieki za rzeczowa odpowiedz. bo troche mnie denerwuje gdy ktos mowi absolutnie o rzeczach ktore sa po prostu umownymi systemami. to nie umniejsza ich wartosci praktycznej, ale rzetelnosc w tym co sie mowi chyba nie zaszkodzi
matko, wracajac troche do glownego watku bo zaczyna mi sie to rozchodzic - mam pytanie do Ulity albo kogokolwiek kto wiedzial wiecej o tych sznurach. czy jest jakis sposob zeby ocenic jak silne jest to polaczenie energetyczne? bo rozumiem ze czuje ze cos jest, ale nie wiem czy to jest cos duzego czy jakies echo. jak to mierzyc albo przy najmniej orientacyjnie ocenic?
to jest dobre pytanie i nie ma na nie prostej odpowiedzi, ale sprobuje. kilka sygnalkow ktore moga wskazywac na silne polaczenie: sny o tej osobie po dlugim czasie od rozstania, fizyczne odczucia w klatce piersiowej lub brzuchu gdy o niej myslisz (nie tylko nostalgia ale jakby "pociaganie"), nagłe myslenie o niej bez powodu w losowych momentach, trudnosc z wyobrazeniem sobie przyszlosci bez tej osoby mimo ze rozum mowi co innego. im wiecej z tego - tym mocniejszy sznur. ale biorace pod uwage co pisalas wczesniej, twoj przypadek brzmi jak sredniej mocy polaczenie, nie cos dramatycznego
hm ale te sygnaly ktore Ulita wymienila - snienio, myslenie o kimś, fizyczne odczucia - to sa tez poprostu objawy zwyklego niezaleczonego rozstania bez zadnej energetyki. jak to odrozniac? bo wydaje mi sie ze mozna kazde niezaleczone rozstanie opisac energetycznie i kazde tez opisac psychologicznie i oba opisy beda pasowac
no wlasnie i o to mi chodzilo wczesniej kiedy pisalam i nikt nie podjal. ze dla wielu osob te narzedzia - bez wzgledu na to jak je nazwiemy - poprostu daja im sposob zeby w ogole zasiesc z tym co czuja. jak ktos nie poszedlby do psychologa ale siada z kamieniem i wizualizacja to i tak jest lepiej niz ignorowanie. nie mowie ze to zastepstwo terapii, ale ze moze byc wspomaganie ktorego by inaczej nie bylo
ale hej, mam pytanie bo troche gubi sie w tym wszystkim. ta praca ze sznurami to sie robi raz czy regularnie? bo mam wrazenie ze niektorzy mowia o jednorazowym rytuale a inni o codziennej praktyce i niewiem czy to to samo czy co innego
to zalety od tego jak glebokie polaczenie, ale ogolnie - jednorazowy rytuał ma sens jako swiadome zamkniecie, taki symboliczny "koniec rozdzialu". natomiast praca codzienna jest potrzebna jezeli polaczenie sie odbudowuje albo jezeli chcemy zmienic pattern a nie tylko zaadresowac jedna konkrena osobe. ja sama przez dlugi czas robiac to drugie zorientowalam sie ze tak naprawde pracowal nad czyms glębszym niz jedna relacja. to czesto wychodzi w trakcie tej pracy, ze temat jest szerszy
dokladnie o to chodzi. jak zaczniasz pracowac powazenie z ta tematyka to czesto okazuje sie ze jest jakis wzorzec - przyciagasz podobne typy relacji, albo za kazdym razem pojawia sie ten sam rodzaj zaleznosci, albo ta sama czakra jest zaangazowana. w numerologii tez to widac przez analize sciezki zyciowej - pewne tematy wracaja az je przepracujesz. mój punkt jest taki ze rozstanie z konkretna osoba to czasem tylko symptom, a nie problem sam w sobie
to co Boguslawa napisala bardzo do mnie przemawia bo sam mam wrazenie ze moje relacje konczą sie zawsze w podobny sposób i zaczynam sie zastanawiac czy to naprawde o tych konkretnych osobach czy moze o mnie. tylko nie wiem od czego zaczac zeby to sprawdzic, nie mam doswiadczenia ani z numerologia ani z czakrami
no zawze ja odchodzilam, znaczy oni odchodzili, ale z tym uczuciem ze nie bylem wystarczajaco dobry. za kazdym razem. i za kazdym razem potem ta sama ta lepkos, mysle o nich, czuje cos w klatce piersiowej. czy to ta czwarta czakra?
wchodze tu po raz pierwszy w tym watku bo czytam od dawna i mam podobna sytuacje do Otek.2, tylko chcialam zapytac o cos innego - czy mozliwe ze ta "lepkosc" ktora wszyscy tu opisuja to nie jest tylko polaczenie ze sznurem z ta jedna osoba, ale ze cos w nas samych sie trzyma? tzn zastanawiam sie czy to bardziej problem wewnetrzny niz energetyczne polaczenie z zewnatrz
