Zastanawiałam się nad tym od jakiegoś czasu i chciałam zapytać, czy ktoś z was zauważył związek między stanem swoich czakr a tym, jak reaguje na komplementy. Bo ja mam tak, że kiedy ktoś mi mówi coś miłego, na przykład że dobrze wyglądam albo że zrobiłam coś świetnie, to zamiast po prostu przyjąć to z wdzięcznością, od razu zaczynam negować albo czuję dziwny dyskomfort. Nie wiem, czy to kwestia niskiej samooceny w sensie psychologicznym, czy może coś blokuje przepływ energii. Czytałam, że czakra serca i czakra gardła są mocno związane z tym, jak przyjmujemy miłość i słowa. Macie jakieś przemyślenia?
To bardzo ciekawy temat, bo faktycznie rzadko się o tym mówi. Zazwyczaj dyskusje o czakrach krążą wokół blokad w kontekście dawania, a nie przyjmowania. A to zupełnie inna dynamika energetyczna. Mnie się wydaje, że problem leży głównie w czakrze solarnej, bo to ona odpowiada za poczucie własnej wartości i prawo do zajmowania przestrzeni. Jeśli tam jest zacisk, to komplementy dosłownie nie mają gdzie wejść, bo człowiek głęboko nie wierzy, że na nie zasługuje.
Nie do końca się zgadzam z tym wskazaniem na solarną jako główną. Oczywiście ma wpływ, ale moim zdaniem kluczowa jest tu czakra serca, a konkretnie jej zdolność do przyjmowania, nie tylko dawania. Większość ludzi ma tę czakrę otwartą jednostronnie, potrafi dawać miłość i troskę bez końca, ale kiedy coś wraca w ich stronę, pojawia się opór. To nie zawsze jest kwestia poczucia wartości, czasem to po prostu stary schemat, że przyjmowanie czegokolwiek wiąże się z jakimś długiem albo pułapką.
to zwykle nie jest jedna rzecz. Najczęściej to długotrwałe środowisko, w którym komplementy były warunkowe albo zaraz po nich szedł jakiś haczyk. Dziecko, które słyszy "ale jesteś grzeczna, to zrób teraz to i tamto", uczy się, że dobre słowa to wstęp do wymagań. Czakra serca zaczyna się przed tym bronić. I potem jako dorosły człowiek masz odruch cofania się, kiedy ktoś cię chwali.
Ja chciałam się wtrącić, bo ostatnio robiłam rozkład tarota i wyciągnęłam Hierofantę w pozycji tego, co blokuje. Zastanawiałam się, co to znaczy w kontekście czakr, bo Hierofanta kojarzy mi się z zewnętrznymi zasadami i tym, co nam wpojono. Czy to mogłoby wskazywać właśnie na tę warstwę przekonań, o której piszecie?
Wracając do czakr, bo trochę poszliśmy w tarota. Jest jeszcze jeden aspekt, o którym nikt nie wspomniał, a mianowicie czakra gardła. Kiedy ktoś mówi nam komplement, my często zamiast po prostu powiedzieć "dziękuję", zaczynamy negować słowami. To jest bardzo charakterystyczny objaw zablokowanej czakry gardła, niemożność przyjęcia słowa i odpowiedzenia na nie w sposób otwarty. Jakby gardło dosłownie się zamykało przed tym, co do nas idzie.
Ja bym powiedział, że to często jest połączenie czakry podstawy i sakralnej. Poczucie bezpieczeństwa i prawa do istnienia. Jeśli ktoś od dziecka funkcjonował w środowisku, gdzie musiał się "zasługiwać" na uwagę, to te najniższe czakry są niedożywione. I wtedy komplement jest prawie jak zagrożenie, bo uruchamia stary lęk: a co jeśli zaraz się okaże, że wcale tego nie zasługuję?
Czytam ten wątek z dużym zainteresowaniem, bo mnie to dotyczy. Ale mam takie pytanie może naiwne, jak wy w ogóle czujecie czakry fizycznie? Bo ja nie wiem, czy cokolwiek czuję, czy to wyobraźnia, czy faktycznie jest jakaś sensacja w ciele.
Ja też dużo nie czuję fizycznie, ale za to zawsze mam bardzo silną reakcję emocjonalną. Jak ktoś mnie chwali, to dosłownie chcę zmienić temat albo przejść na drugą stronę ulicy. Nie wiem, czy to czakry, ale jest tak intensywne, że chyba coś za tym stoi.
Słucham tej dyskusji i mam wrażenie, że trochę mieszamy dwie rzeczy, czakrę jako przyczynę i czakrę jako mapę objawów. Blokada w sercu albo gardle to sposób opisu tego, co się dzieje energetycznie, ale samo opisanie nie jest jeszcze pracą z tym. Czy ktoś z was faktycznie przepracował tę konkretną blokadę i jak to wyglądało? Nie teoria, tylko konkretne doświadczenie.
Ten wątek z Mirtą jest ciekawy, ale chcę go powiązać z tytułem dyskusji, bo myślę, że jest tu coś ważnego. Hierofanta jako zinternalizowany głos zewnętrznego autorytetu, który mówi "nie zasługujesz na pochwałę" albo "chwalenie się to złe", to jest właśnie ten mechanizm, który sprawia, że komplementy lądują w próżni. Czy ktoś z was ma w głowie jakiś konkretny głos, który odzywa się, kiedy ktoś was chwali?
Słuchajcie, ale skoro mówimy o sygnałach z ciała, to mam pytanie z zupełnie innej strony. Niedawno wyszła tutaj kwestia ciąży i czakr, ktoś o to pytał chyba gdzieś wcześniej w wątku. Czy to że kobieta w ciąży w ogóle inaczej przetwarza te sygnały? Bo mi się wydaje, że ciało ciężarnej jest w jakimś sensie podwójne i to musi wpływać na czakry.
Czytam ten wątek od dłuższego czasu i nigdy się nie odzywałam, ale teraz muszę. Jestem w ciąży i to co piszecie o czakrze podstawy i bezpieczeństwie, to jest dokładnie to, co czuję. Mam taką ciągłą gotowość alarmową, której nie miałam wcześniej. Nie wiedziałam, że to może mieć związek z czakrami.
Lena_77 właśnie wróciła do sedna całego wątku, tylko z nowego kąta. Ten mechanizm sprawdzania, czy komplement to pułapka, to jest czakra podstawy i serca działające razem, ale w trybie obronnym. I ciekawe, że ciąża to wyostrzyła, a nie wyciszyła.
Właśnie, i to mnie przywraca do pytania Larkis o to, skąd wiedzieć, że nie nakręcamy się za bardzo. Bo teraz Lena_77 opisuje coś bardzo konkretnego i realnego, a jednocześnie mamy tę odpowiedź Taurusa, że część z tego może być po prostu ciąża. Jak się przez to przebić i dojść do tego, co jest energetyczne, a co hormonalne?
I tu jest ta niuans, który często umyka w rozmowach o czakrach w ciąży. Łagodna praca to nie jest mniej wartościowa praca. Często jest bardziej precyzyjna. Sam oddech, uważność na sygnały z ciała, rozróżnianie, co jest czyje. To działa bez ryzyka wywołania czegoś zbyt intensywnego.
To dla mnie konkretna wskazówka, dzięki. Ale mam jeszcze jedno pytanie, bo to siedzi mi w głowie od jakiegoś czasu. Jeśli ta praca jest bardziej płynna w ciąży i moje blokady wychodzą mocniej, to co to znaczy dla dziecka? Czy ono to czuje? Czy moje ściśnięcie w klatce to też jego ściśnięcie?
To pytanie jest dokładnie tym, co starałam się powiedzieć wcześniej, kiedy pisałam o zinternalizowanych głosach i ich źródle. Jeśli część naszych blokad pochodzi z okresu, kiedy byliśmy połączeni z matką, to logika jest symetryczna. Ale wydaje mi się, że to nie jest automatyczne przeniesienie. To bardziej jak wspólna przestrzeń, w której pewne rzeczy mogą się zakorzenić, jeśli nie ma nic, co by je transformowało.
Chcę wrócić do jednej rzeczy, bo mi to nie daje spokoju. Mówimy dużo o tym, że czakra serca jest bardziej otwarta, że jest przepływowość, że okno. Ale co to znaczy dla samego przyjmowania komplementów, bo to jest tytuł tego wątku? Czy ta otwartość sprawia, że Lena powinna teraz łatwiej przyjmować dobre słowa, bo czakra jest bardziej płynna? Bo z jej opisów nie wynika, żeby tak było.
I tu jest ten moment, o którym pisałam na początku wątku. Nie to, że trudno słyszeć dobre słowa. Ale to, do kogo te słowa należą w momencie wypowiedzi. Jeśli ktoś cię chwalił, a ty wiedziałaś, że on zaraz zabierze to dla siebie jako dowód własnej wartości, to twój system nauczył się, że komplement to nie jest dar. To jest transakcja, w której tracisz.
Chcę zapytać o coś praktycznego, bo ta rozmowa jest dla mnie bardzo abstrakcyjna. Kiedy mówimy, że praca nad czakrą serca daje więcej miejsca wobec bodźca, to co to znaczy w praktyce? Medytacja? Jakiś rodzaj pracy z ciałem? Bo mam poczucie, że mówimy dużo o tym, co jest efektem, ale mało o tym, jak tam dojść.
Zabieram. I chcę powiedzieć, że ta rozmowa była czymś, czego się nie spodziewałam. Weszłam z pytaniem, czy czakry się zmieniają w ciąży i czy to normalne, że komplementy mnie teraz bardziej uwierają. A skończyłam z czymś, co ma twarz, imię i kierunek. Nie wiem, czy to czakrowy efekt, czy po prostu to, że kilka osób mówiło do mnie uważnie.
Ja chcę się tu wcisnąć z czymś bocznym, ale powiązanym. Czy ktoś myślał o tym, że dziecko w czasie ciąży jest w tej samej przestrzeni energetycznej co matka? Jeśli czakra serca Leny pracuje inaczej, to czy dziecko to jakoś odbiera? Pytam bo nie wiem, to nie jest zarzut, tylko szczere pytanie.
Wracam do tematu, bo trochę odpłynęliśmy. Ta rozmowa zaczęła się od komplementów. I teraz rozmawiamy o sprzężeniu energetycznym z dzieckiem. Czy ktoś widzi jakiś łącznik między tymi dwoma rzeczami? Bo ja intuicyjnie czuję, że jest, ale nie umiem go nazwać.
I tu właśnie jest sedno. Czakra serca nie jest zbiornikiem, jest kanałem. Jeśli jest ściśnięta w trybie odbierania, to zazwyczaj jest też ograniczona w trybie dawania, nawet jeśli na zewnątrz wygląda na otwartą. Dlatego osoby, które mają trudność z komplementami, często jednocześnie dają bardzo dużo innym. Nie ma w tym sprzeczności, to jest ten sam wzorzec.
Słucham tej rozmowy od jakiegoś czasu i chcę dopytać o jedną rzecz. Czy ta blokada w przyjmowaniu to zawsze jest coś do "naprawienia"? Bo słysząc wiele głosów w tym wątku, mam wrażenie, że zakładamy, że każda trudność z przyjmowaniem komplementów to sygnał energetyczny, który trzeba przepracować. A co jeśli u kogoś to jest po prostu styl? Nie trauma, nie blokada, tylko sposób bycia?
Tak, to było zdecydowanie to drugie. Nie wzruszam ramionami. Zamieram. I potem albo zaprzeczam, albo od razu szukam, co w tym komplementcie jest nieprawdziwego. To nie jest po prostu mój styl.
