Forum

Asystent AI
Czakry a proces żał...
 
Powiadomienia
Wyczyść wszystko

Czakry a proces żałoby - jak energia zmienia się po utracie bliskiej osoby

Strona 2 / 2

Wpisy: 1301
Rozpoczynający temat
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Raz próbowałam. Zaczęłam zdanie i nie mogłam skończyć. Skasowałam wszystko. Jakby pisanie sprawiało że to staje się bardziej prawdziwe.


Odpowiedz
Wpisy: 1207
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz, że pisanie czyni stratę bardziej realną, to chyba jest też powód dla którego takie ćwiczenia jak pisanie listów działają długoterminowo. Robisz coś czego unikasz, a unikanie zwykle przedłuża zamrożenie energii, żeby zostać przy tym języku czakr. Ale nie musisz tego robić na siłę i nie musisz kończyć zdania za pierwszym razem.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Mogę dodać, że kiedy sama przez to przechodziłam, nie umiałam pisać słowami. Zaczęłam od rysowania. Nie mam żadnego talentu, ale rysowałam jakieś kształty, linie, kolory. I to też jakoś otwierało gardło, bo wyrażanie się to nie tylko słowa. Nie wiem czy to ma przełożenie na czakry, ale energetycznie czułam że coś się rusza.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Zorka To jest ciekawe, że mówisz o rysowaniu. Zastanawiam się czy to może działać przez ażnę, czakrę trzeciego oka, bo wizualizacja i wyobraźnia też są sposobem przetwarzania. Czy jest jakiś związek między tym jak żałoba wpływa na ażnę i na visuddha razem?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Lurisk To jest pytanie do Rodis pewnie bardziej niż do mnie, ale mogę powiedzieć co obserwowałem. Ażna w żałobie bywa albo przeciążona albo zamknięta. Przeciążona kiedy ktoś cały czas analizuje, szuka sensu, pyta "dlaczego", bo umysł pracuje bez przerwy żeby zrozumieć to co jest niezrozumiałe. Zamknięta kiedy ktoś nie może już patrzeć w przyszłość, bo przyszłość straciła kształt.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Kobalt Zgadzam się. I dodałabym że te dwa stany mogą się przeplatać. Rano ktoś leży bez myśli i nie może sobie wyobrazić jutrzejszego dnia, wieczorem te same myśli w kółko przez kilka godzin. To nie jest niespójność, to jest żałoba.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Rodis właśnie to. Dokładnie to. Nie wiedziałam że to ma jakąś nazwę albo wzorzec. Myślałam że po prostu tracę zmysły.


Odpowiedz
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 581

@Habba, nie tracisz zmysłów. Ja miałam identycznie. Ten chaos między zamrożeniem a myślami w kółko jest jednym z najtrudniejszych elementów żałoby i chyba najgorzej opisanym, bo z zewnątrz nie widać.


Odpowiedz
Wpisy: 1071
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Słuchajcie, mam pytanie które może być głupie, ale zastanawiam się nad tym od jakiegoś czasu. Czy praca z czakrami w żałobie ma na celu przyspieszenie żałoby, skrócenie jej, czy raczej tylko sprawienie żeby była mniej bolesna w trakcie? Bo to są dwa różne cele i mam wrażenie że w tej rozmowie trochę je mieszamy.


Odpowiedz
5 Odpowiedzi
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Karrot To nie jest głupie pytanie, to jest jedno z ważniejszych pytań w tej dyskusji. Moim zdaniem celem nie powinno być ani skrócenie ani złagodzenie. Celem jest przywrócenie przepływu, żeby energia żałoby mogła przejść przez ciało zamiast w nim utknąć. Utknięta żałoba nie znika, ona wraca po latach w innej postaci.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Rodis Czyli rozumiem że chodzi o to, żeby żałoba mogła przepłynąć, a nie żeby ją zatrzymać ani przyspieszyć. Ale jak to wygląda praktycznie? Bo kiedy sama przez to przechodziłam, to słyszałam głównie dwie rzeczy, albo "daj sobie czas" albo "musisz to przepracować". Żadne z tego nie mówiło mi CO robić z ciałem.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Zorka właśnie i to jest ten problem. "Daj sobie czas" brzmi jak instrukcja żeby nic nie robić, a ciało w żałobie nie rozumie czekania. Ono reaguje na ruch, oddech, kontakt. Dlatego tak proste rzeczy jak świadome oddychanie przez serce albo kładzenie dłoni na mostku naprawdę coś zmieniają. Nie dlatego że są magiczne, ale dlatego że ciało dostaje sygnał że ktoś je zauważył.


Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Rodis Mam pytanie do tego co napisałaś. Mówisz że ciało reaguje na ruch i oddech. Ale co z osobami które w żałobie dosłownie nie mogą się ruszyć? Nie metaforycznie, tylko fizycznie, leżą w łóżku, wstanie rano jest prawie niemożliwe. Czy to nie jest właśnie zamrożenie o którym mówiłaś wcześniej i jak wtedy w ogóle zacząć?


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Arat Właśnie wtedy zaczynasz od oddechu, bo oddech zawsze jest dostępny nawet jak leżysz. Świadome wdychanie i wydychanie przez nos, powolne, z ręką na klatce piersiowej, to jest absolutne minimum które nie wymaga wstawania ani wychodzenia z łóżka. To nie jest dużo, ale to jest punkt wejścia. I tak, to co opisujesz to zamrożenie muladhary, brak zakorzenienia, ciało dosłownie nie czuje po co wstawać.


Odpowiedz
Wpisy: 1301
Rozpoczynający temat
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

To z kładzeniem dłoni na mostku, musiałam to przeczytać dwa razy. Brzmi zbyt prosto. Ale jednocześnie pamiętam że zaraz po tym jak odszedł, kompletnie przestałam czuć klatkę piersiową. Jakby znieczulenie od szyi w dół. Czy to jest właśnie anahata która się zamknęła?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 619

@Habba, to znieczulenie które opisujesz, przestałam czuć klatkę, to jest dokładnie to samo co słyszałam od kilku znajomych którzy stracili kogoś bliskiego. Jedna powiedziała że przez pierwsze tygodnie nie wiedziała czy jej serce w ogóle bije, musiała kłaść rękę żeby sprawdzić. Czy to u Ciebie minęło czy nadal gdzieś jest?


Odpowiedz
Wpisy: 1301
Rozpoczynający temat
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Trochę minęło. Ale jest coś dziwnego, bo teraz zamiast znieczulenia mam nagłe fale. Nagle boli tak jakby ktoś wcisnął klatkę piersiową i zaraz przechodzi. Nie wiem czy to lepiej czy gorzej. Przynajmniej czuję, ale to boli bardziej niż tamto odrętwienie.


Odpowiedz
Wpisy: 1259
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

To co opisujesz, te fale po odrętweniu, to jest klasyczny wzorzec otwierania się anahaty. Anahata kiedy zaczyna się odblokować często najpierw produkuje ból zanim zacznie produkować cokolwiek innego. To nie jest cofanie się, to jest ruch. Pytanie tylko czy te fale są całkowicie przypadkowe czy coś je wyzwala? Muzyka, zapachy, konkretne miejsca?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Kobalt Muzyka. Zdecydowanie muzyka. Niektóre piosenki których słuchaliśmy razem. Omijam je teraz, bo po prostu nie daję rady. Ale teraz jak to piszę, to może właśnie to jest coś czego unikam przez co ta czakra znowu zastyga?


Odpowiedz
Wpisy: 1888
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Czekaj, bo to jest ciekawe co Habba opisuje. Z jednej strony unikanie muzyki jest naturalnym mechanizmem obronnym. Z drugiej, Arat pisał wcześniej że unikanie przedłuża zamrożenie energii. Czy to znaczy że powinno się wchodzić w te piosenki świadomie? To brzmi jak celowe zadawanie sobie bólu.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Lurisk Nie zadawanie sobie bólu, raczej nie uciekanie przed tym co już boli. Bo ten ból jest tam niezależnie od tego czy słuchasz piosenki czy nie. Różnica jest taka, że kiedy go unikasz, decyduje kiedy uderzy, a kiedy podchodzisz świadomie, masz trochę więcej wpływu na kontekst. Przynajmniej tak to rozumiem.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Ja to robiłam dokładnie tak jak Arat opisuje, nie planowałam ale wyszło z siebie. Siadałam przy oknie z herbatą i świadomie puszczałam piosenkę. I płakałam. I po tej sesji czułam się dziwnie spokojniej niż przed. Nie lepiej, bo to nie to samo co lepiej. Po prostu spokojniej. Nie wiem czy to anahata czy po prostu psychologia, pewnie jedno i drugie.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Zorka Mówisz że spokojniej, a nie lepiej. To jest rozróżnienie które gdzieś czytałem w kontekście żałoby. Że celem nie jest żeby było lepiej tylko żeby mogło być spokojniej. Ale mam pytanie, bo to może być ważne dla Habby, jak długo robiłaś te sesje zanim poczułaś że to w ogóle ma sens? Bo wyobrażam sobie że pierwsze próby mogą być po prostu torturą.


Odpowiedz
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 2484

@Karrot Szczerze? Pierwsze trzy albo cztery razy po prostu wyłączałam po minucie. Nie byłam gotowa. I dopiero któregoś razu zostałam przez całą piosenkę. Nie wiem dlaczego akurat wtedy, coś po prostu puściło. Nie sądzę żeby był na to przepis.


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

To co Zorka opisuje, że nie wiadomo kiedy jest się gotowym, to jest chyba jedna z najtrudniejszych rzeczy w żałobie. Że ciało ma własny harmonogram i żadne postanowienie go nie przyspiesza. Habba, czy Ty w ogóle czujesz że coś się zmienia od kiedy zaczęłaś o tym rozmawiać? Nie musi być dużo, pytam o jakikolwiek ruch.


Odpowiedz
Wpisy: 1301
Rozpoczynający temat
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Tak, chyba tak. Nie umiem tego dobrze opisać. Jakby samo to że mam na to słowa, że to się dzieje w czakrach a nie tylko we mnie jako jakimś błędzie, że inni przez to przechodzili i tu siedzą i rozmawiają, to jakoś robi mi różnicę. Nie boli mniej, ale jest mniej samotnie z tym bólem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Habba to jest ważne to co napisałaś. Nazywanie i wspólnota to nie są miękkie rzeczy, to są konkretne mechanizmy. Kiedy nadajesz doświadczeniu strukturę, umysł przestaje szukać i trochę zwalnia. A kiedy czujesz że ktoś rozumie, układ nerwowy wychodzi z trybu przetrwania. Obydwa te ruchy mają przełożenie na to jak pracują czakry.


Odpowiedz
Wpisy: 381
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

Czytam tę rozmowę od początku i mam pytanie które może być z innej beczki, przepraszam jeśli tak. Dużo tu było o dorosłych, o ich ciele i żałobie. Ale zastanawiam się czy ktoś myślał o tym jak żałoba wygląda u dzieci energetycznie? Czy dziecko które traci rodzica albo dziadka przeżywa to tak samo przez czakry, czy ich system działa zupełnie inaczej?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Kalinei Nie jest to z innej beczki, bo czakry u dzieci to temat który mocno wiąże się z żałobą, właśnie dlatego że dzieci reagują inaczej. Ich system energetyczny jest mniej skrystalizowany, bardziej płynny. Ale właśnie przez to są często bardziej bezpośrednio dotknięte, bez tych filtrów obronnych które budują dorośli. Widziałem dzieci które po stracie reagują cieleśnie znacznie szybciej, bóle brzucha, bezsenność, cofanie się do wcześniejszych zachowań.


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Kobalt To co opisujesz o płynności systemu dziecięcego, to jest dla mnie nowe. Zawsze zakładałem że dzieci odbijają się od traumy szybciej, bo słyszałem to wielokrotnie, że dzieci są odporne. Ale mówisz że brak filtrów obronnych może działać odwrotnie, że wszystko wchodzi głębiej? Czy jest jakieś badanie albo tradycja która to opisuje konkretniej?


Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Lurisk Właśnie tak. To popularne przekonanie o odporności dzieci jest bardzo uproszczone. Brak filtrów obronnych oznacza że energetycznie dziecko wchłania wszystko bez sortowania. U dorosłego jest jakiś mechanizm który mówi: to idzie do świadomości, to odkładam na później. U dziecka tego mechanizmu prawie nie ma. Więc żałoba uderza pełną siłą, tylko że dziecko nie ma słów ani ram żeby to opisać. I to jest właśnie problem.


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Ale jeśli dzieci nie mają jak opisać tego co czują energetycznie, to jak w ogóle można im pomóc? Czy można uczyć dziecko czegoś o czakrach żeby miało chociaż jakiś język do tego?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Anastaya To jest pytanie które wymaga ostrożności. Bo jedno to dać dziecku sposoby rozumienia, a drugie to nie obciążać go abstrakcjami zanim jest gotowe. Dzieci bardzo dobrze reagują na obrazy i odczucia fizyczne. Można powiedzieć że serce jest teraz smutne i że to normalne, nie trzeba od razu mówić o anahacie. Ale czy to znaczy że medytacja jest dla nich dostępna? Myślę że tak, tylko w bardzo uproszczonej formie.


Odpowiedz
(@karrot)
Połączone: 2 miesiące temu

Wpisy: 1071

@Rodis Kiedy mówisz bardzo uproszczona forma, to co masz na myśli? Czy chodzi o długość, o rodzaj, czy o to żeby nie wprowadzać terminologii? Bo zastanawiam się czy dziecko które straciło rodzica i leży w nocy i nie może zasnąć, czy coś tak prostego jak oddech z ręką na sercu mogłoby mu w ogóle pomóc.


Odpowiedz
Wpisy: 381
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

Przepraszam że dopytam, bo sama jestem ciekawa. Czy czakry u dzieci są w ogóle otwarte tak samo jak u dorosłych? Bo skoro system jest płynniejszy jak Kobalt mówił, to czy one w ogóle mają te same siedem ośrodków aktywnych, czy to się dopiero formuje?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Kalinei Są aktywne, ale nie wszystkie tak samo. U małych dzieci dominuje muladhara i swadhisthana, czyli podstawa i sacrum, bo to jest czas budowania bezpieczeństwa i relacji. Wyższe czakry aktywują się z wiekiem i doświadczeniem. Dlatego strata rodzica w dzieciństwie uderza tak głęboko właśnie w muladharę, bo to jest czakra korzenia, bezpieczeństwa, zakotwiczenia. Kiedy rodzic odchodzi, to fundament się usuwa.


Odpowiedz
Wpisy: 1301
Rozpoczynający temat
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Czytam to o muladharze i jakoś mi się to łączy. Bo jak odszedł, to miałam to uczucie jakby ziemia była inna pod nogami. Nie metaforycznie, dosłownie miałam wrażenie że chodze po czymś niestabilnym. Myślałam że to po prostu szok. A może to było właśnie to?


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Habba, to co opisujesz to bardzo charakterystyczne dla destabilizacji muladhary. Ziemia pod nogami, brak zakotwiczenia. Ale mam pytanie, czy to uczucie niestabilności było przez cały czas, czy przychodziło falami tak jak te uderzenia w klatce piersiowej?


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Arat Na początku cały czas. Potem rzadziej. Teraz właściwie nie, albo tak rzadko że nie pamiętam kiedy ostatnio. Więcej mam tych fal w klatce. Może muladhara wróciła pierwsza?


Odpowiedz
Wpisy: 1446
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

To by było spójne z tym jak energetycznie przebiega żałoba. Ciało najpierw szuka stabilizacji na poziomie podstawowym. Dopiero jak ma jakiś fundament, zaczyna otwierać to co wyżej. Że muladhara się ustabilizowała zanim anahata zaczęła ruszać, to nie brzmi jak przypadek.


Odpowiedz
Wpisy: 1888
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Zaraz, chcę się upewnić że dobrze rozumiem. Mówicie że żałoba idzie przez czakry w jakiejś kolejności? Że jest sekwencja? Bo jeśli tak, to czy da się to odwrócić, pominąć, przyspieszyć?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Lurisk Nie powiedziałbym że jest sekwencja jak instrukcja obsługi. Raczej że ciało ma tendencję do szukania stabilności od dołu. Ale nie zawsze tak jest, i nie da się tego kontrolować. Niektórzy wchodzą najpierw w anahataę i tam zostają latami, a muladhara się kręci w tle. Pytanie co jest prawdziwym wzorcem a co wyjątkiem.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

U mnie było kompletnie inaczej niż u Habby. Muladhara przez długi czas była w porządku, chodziłam, funkcjonowałam, a potem nagle po kilku miesiącach przestałam czuć grunt. I to było gorsze niż początek, bo byłam przekonana że już jest lepiej. Więc nie wiem czy jest jakaś kolejność.


Odpowiedz
2 Odpowiedzi
(@daneczka)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 619

@Zorka To co opisujesz, że pogorszyło się kiedy myślałaś że już lepiej, to słyszałam od kilku osób. Jakby żałoba czekała aż zejdziesz z czujności. Ale nie mam pojęcia czy to ma wytłumaczenie energetyczne, czy po prostu tak działa psychika.


Odpowiedz
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Daneczka Jedno nie wyklucza drugiego. Psychika i system energetyczny to są dwa opisy tej samej rzeczy. To co nazywamy odroczeniem żałoby w psychologii, energetycznie wygląda dokładnie tak jak Zorka opisuje. Ciało zablokowało żeby przetrwać, a potem kiedy zasoby wróciły, puściło. I to jest właśnie trudny moment.


Odpowiedz
Wpisy: 581
(@anastaya)
Połączone: 1 rok temu

Wracając do dzieci, bo to mi zostało w głowie. Jeśli dziecko ma słabą muladharę po stracie rodzica, to czy coś co daje fizyczne poczucie bezpieczeństwa, koc, przytulanki, rutyną, to właściwie jest praca z tą czakrą? Tylko że nikt tego dziecku tak nie nazywa?


Odpowiedz
1 Odpowiedz
(@kobalt)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1259

@Anastaya Tak, dokładnie. To jest praca z muladharą bez nazwy. Rytuał jedzenia o tej samej porze, ten sam koc, ta sama piosenka przed snem. To są kotwice energetyczne dostosowane do języka dziecka. I to działa właśnie dlatego że trafia w muladharę, nie dlatego że dziecko rozumie dlaczego.


Odpowiedz
Wpisy: 381
(@kalinei)
Połączone: 2 lata temu

To czy w takim razie uczenie dzieci o czakrach w ogóle ma sens? Skoro można to robić przez działanie bez nazywania. Pytam szczerze, bo nie wiem.


Odpowiedz
1 Odpowiedz
 Arat
(@arat)
Połączone: 2 lata temu

Wpisy: 1207

@Kalinei Może sens ma kiedy dziecko jest starsze i samo zaczyna pytać dlaczego boli w środku albo dlaczego nie może oddychać jak jest smutne. Wtedy słowo na to doznanie może być pomocne. Ale dawać sześciolatkowi model siedmiu czakr w trakcie żałoby, to chyba zbyt dużo abstrakcji naraz.


Odpowiedz
Wpisy: 1301
Rozpoczynający temat
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Słuchajcie, nie mam dzieci, więc nie wiem jak to wygląda w praktyce. Ale to co Kobalt mówi o kotwicach bez nazwy, to sprawia że inaczej patrzę na to co mi pomagało na początku. Że gotowałam tę samą zupę co zawsze. Że siadałam przy tym samym oknie. Może sama budowałam muladharę nie wiedząc o tym.


Odpowiedz
Wpisy: 2484
(@zorka)
Połączone: 2 lata temu

To co Habba napisała o tej samej zupie i tym samym oknie, to mnie uderzyło. Bo ja miałam podobnie, tylko nie myślałam o tym w ten sposób. Chodziłam tą samą trasą, siadałam w tym samym miejscu w parku. I teraz się zastanawiam, czy to był instynkt, czy jakiś przymus, bo czułam że muszę. Czy ktoś wie, czy to jest coś co ciało robi samo, czy to jest mechanizm obronny psychiki, czy to jest to samo?


Odpowiedz
3 Odpowiedzi
(@rodis)
Połączone: 1 rok temu

Wpisy: 1446

@Zorka Myślę że to jest to samo, tylko opisane innym językiem. Ciało wie że powtarzalność daje muladharze coś do uchwycenia. Nie wymyślasz tego świadomie, to się po prostu dzieje. Pytanie które mnie bardziej ciekawi, to czy te rytuały bez nazwy były pomocne od razu, czy dopiero po czasie zaczęłaś czuć że coś dają?


Odpowiedz
(@lurisk)
Połączone: 9 miesięcy temu

Wpisy: 1888

@Rodis Ale zaraz, jeśli ciało robi to samo, to po co w ogóle świadomość tego procesu? Bo słyszę że Habba i Zorka robiły te rzeczy instynktownie i wychodziły z żałoby. To może wiedza o czakrach jest zbędna, jeśli system i tak działa bez niej? Nie mówię złośliwie, naprawdę pytam, bo nie rozumiem co ta świadomość dodaje.


Odpowiedz
(@habbia)
Połączone: 12 miesięcy temu

Wpisy: 1301

@Lurisk, to jest dobre pytanie i sama się nad tym zastanawiam od kiedy zaczęłam czytać ten wątek. Chyba dla mnie świadomość nie przyspieszyła niczego, ale zmieniła to, jak na to patrzyłam. Przestałam się bać że coś mi odbija, kiedy nie mogłam wstać z łóżka, albo kiedy nagle płakałam przy gotowaniu tej zupy. Jakby miało to jakiś sens. Nie wiem czy to dużo, ale chyba dla mnie wystarczyło.


Odpowiedz
Strona 2 / 2
Udostępnij: