to jest naprawde dobre pytanie i cieszę się że Mandragorka to wyartykułowała. bo pracując z tym widzę że głód znaczenia ma zawsze dwa oblicza. jedno to faktycznie trauma i kompensata ale drugie jest zupełnie neutralne - ajna z natury jest ośrodkiem który przetwarza rzeczywistość na sens. szuka wzorców, znaczeń, narracji. to jest jej funkcja. więc pewna doza "chcę żeby moje istnienie coś znaczyło" jest wbudowana w ten ośrodek. 😀 problem zaczyna się kiedy ta naturalna funkcja szukania sensu zwraca się wyłącznie na zewnątrz i potrzebuje potwierdzenia od innych żeby wogóle zaistnieć
dokładnie o to mi chodziło. bo jak to usłyszałam od Klimci, to poczułam że jest jakaś różnica między "chcę być ważna" a "szukam sensu". ale niewiem jak to odróżnić u siebie. to chyba jest najważniejsze pytanie jakie mam w tym wątku już od jakiegoś czasu
słuchajcie no, ale to co mówi Klimcia jest właściwe tym samym co psychologia powie o potrzebie przynależności i uznania. Maslow to opisał dobre kilkadziesiąt lat temu bez żadnych czakr. 😛 nie twierdzę że ajna jest bez sensu jako pojęcie robocze, ale zastanawiam się czy cokolwiek tutaj dodaje wyjaśniającego czego nie ma zwykła psychologia
właściwie to co pisze Dadzbog ma sens nawet dla mnie, a raczej do czakr podchodzę z rezerwą. ćwiczenia oddechowe i uważność skierowana na konkretne miejsce ciała to jest coś co ma podstawy niezależnie od teorii. tylko trochę dziwnie brzmi "skieruj uwagę na aję" jeśli nie wiadomo co to konkretnie jest 🙂
hej, czytam ten watek od dłuższego czasu i mam pytanie może trochę z boku. jak macie to doświadczenie ajny, to mówicie o odczuciu fizycznym w głowie czy o czymś innym?, bo próbowałem meytdytować i coś czuje w okolicy czoła jak sie skupiam, ale nie wiem czy to "to" czy po prostu skurcz mięśnia albo coś
a wracajac do tego fioletowego swiatla, Mystria wspominała o uwaznym patrzeniu na punkt, ale czy ten kolor gdzies jest powiązany z ajną? 🙂 czytałam że tak ale nie mam pojecia skad to pochodzi, czy to jest stare czy wymyslone na potrzeby nowej ery
kolor fioletu przy ajnie pochodzi z tantrycznych systemów kolorowania czakr, ktore zostały spopularyzowane przez teozofię na przełomie wieków. to nie jest starożytna hinduska tradycja jako taka - tam system kolorów jest inny i bardziej zmienny zależnie od tekstu. fiolet to troszke zachodni dodatek. nie znaczy że praca z nim jest bez sensu, bo kolor może być pomocnym focusem dla wyobraźni, ale warto wiedzieć skąd pochodzi żeby nie myśleć że to jakaś odwieczna kosmiczna prawda
ta sprawa z kolorami jest znacznie głębsza niż się wydaje. różne systemy ezoteryczne przypisywały ajnie różne barwy i każda z nich niosła inny obraz pracy z tym ośrodkiem. indygo, fiolet, biały, nawet srebrny. to nie jest przypadkowe - każdy kolor uruchamia inną jakość wewnętrznego skupienia. z mojego doświadczenia praca ze srebrnym światłem przy szóstym ośrodku daje inny rodzaj ciszy niż praca z fioletem. fiolet jest bardziej ekspansywny, srebro bardziej skupiające., ale to jest kwestia własnej próby 😀
mhm, dobra ale wracając do sedna bo trochę odpłynęliśmy w kolory. Mandragorka pytała jak rozróżnić szukanie sensu od głodu uznania. mnie po latach obserwacji siebie wydaje się że kluczowe jest pytanie kto jest źródłem. jeśli wewnętrznie czuję że coś ma sens i wtedy szukam żeby to podzielić, to jedno. jeśli najpierw czekam na to żeby inni powiedzieli mi że mam rację i dopiero wtedy czuję że to ma sens, to drugie. ajna skierowana na zewnątrz versus do wewnątrz. upraszczam ale coś w tym jest
to co napisał Dadzbog o tym "kto jest źródłem" to jest chyba najkrótsza i najcelniejsza odpowiedź na moje pytanie w całym wątku. i teraz jak to sobie przykładam do siebie, to jest nieciekawie 🙂 bo faktycznie często najpierw czekam na sygnał od zewnątrz i potem decyduję co myśle o tym co zrobiłam
to co pisze Mandragorka, o czekaniu na sygnał od zewnątrz, to ja tez tak mam i wcale nie wiązałem tego z czymkolwiek energetycznym. myślałem że to poprostu nieśmiałość albo słaba pewność siebie. a to może być związane z tym szóstym ośrodkiem?
ludzie, słyszę tę rozmowę i mam takie pytanie głupie może: jeśli ktoś jest artystą i wystawia obrazy i bardzo chce żeby ludzie to widzieli i podziwiali - to to jest problem ajny czy poprostu normalnie dla artysty? bo nie wiem gdzie jest granica
hej, przeczytałam kilka ostatnich postów i mam takie pytanie z zupełnie innej strony. piszecie o ajnie i szóstym ośrodku cały czas, ale ja gdzies czytałam że czakry trzeba "czyścić" i że można użyć do tego kryształów. i zastanawiam sie czy to ma jakiś związek z tą pracą co tu opisujecie, czy to zupełnie inna bajka?
słuchajcie, a czy jest jakiś kamień konkretnie do tej pracy nad głodem uznania, który tu omawiacie? bo słyszałam że labradoryt jest do ajny, ale nie wiem czy konkretnie do tej kwestii. moze to głupie pytanie
mam wrażenie że ta rozmowa jest dobra dopóki trzyma się psychologiczno-obserwacyjnego tonu, a trochę siada jak wchodzą kryształy i kolory. to nie zarzut wobec tych którzy o tym piszą, raczej obserwacja że te dwa poziomy rozmowy jest trudno połączyć bez utraty sensu jednego z nich
chcę wrócić do pytania Mandragorki ktore wg mnie jest kluczowe i wciąż nie do końca odpowiedziane. ona pytała nie tylko jak rozróżnić, ale skąd to pragnienie pochodzi w ogóle. i mam taką myśl: czy to nie jest kwestia tego że szósta czakra jest ośrodkiem "widzenia", a każdy człowiek chce być widziany, bo bycie widzianym było kiedyś warunkiem przeżycia w grupie? wtedy głód uznania ma naprawdę stare korzenie i ajna go przetwarza bo tam trafia to co dotyczy postrzegania
bo wzmacniają go doświadczenia z dzieciństwa przede wszystkim. ajna zaczyna kształtować sie intensywnie między siódmym a ósmym rokiem życia według wielu tradycji, i właśne wtedy doświadczenia związane z byciem widzianym albo niewidzianym przez ważnych dorosłych zostawiają ślad w tym jak ośrodek będzie potem przetwarzał informacje. to nie jest los, ale jest dziedzictwem
wiecie co, to co mówi Klimcia o siódmym ósmym roku życia, to jakoś mnie uderzyło. bo pamiętam mniej więcej z tamtego okresu jedno konkretne zdarzenie związane z byciem pominiętą i myślę że to działa do dziś. nie pytam o terapię, po prostu to był taki moment kiedy to co tu piszecie stało się nagle bardzo konkretne a nie tylko teorią
obserwuję ten wątek od dłuższego czasu i mam pytanie do Klimci bo zapisuję sobie te informacje. mówiłaś o różnych kierunkach zaburzenia ajny, nadmiar i niedomiar. czy to może sie zmieniać u tej samej osoby w ciągu lat? bo mam wrażenie że kiedyś miałam ten głód uznania bardzo silny, a teraz bardziej mi odpowiada ta mgła o której Antos pisał. jakby zmalało ale w złym kierunku
ojej, to co powiedziała Klimcia o siódmym ósmym roku życia zostało mi w głowie i nie mogę przestać o tym myśleć. mam takie poczucie, że właśne wtedy coś sie we mnie "ustawiło" na złą pozycję i teraz chodzi za mną. czy to znaczy że ajna może się zresetować jakoś, czy to już jest na stałe?
mam pytanie do całej dyskusji w sumie. mówimy dużo o tym żeby być widzianą, żeby być ważną. ale czy ktoś ma jakieś doświadczenie z tym co się dzieje kiedy nagle TAS dostajesz to uznanie? bo u mnie kilka lat temu zdarzył się taki moment, miałam jakiś sukces i ludzie zaczęli mnie doceniać i to było... dziwne. nie wiem czy dobre słowo
no właśnie, to jest klucz. ten głód rzadko chodzi o sam moment docenienia, bo kiedy przychodzi to często człowiek go nie przyjmuje. albo myśli że jest niezasłużony, albo już szuka następnego potwierdzenia. znam to z własnego podwórka, nie tylko z obserwacji innych.
to co piszecie Wieszczka i Cesarzownaa to jest klasyczny objaw tego że głód jest głębiej niż w ajnie. to może być piąta czakra, kwestia wyrażania siebie i bycia wysłuchaną, albo wręcz korzeniowa kwestia czy w ogóle czuje że zasługuję. ajna zbiera obraz siebie, ale materiał do tego obrazu pochodzi z niżej.
ojjj, właśnie to mi się w tej dyskusji podoba, że stopniowo wychodzi że to nie jest problem jednej czakry. tylko zastanawiam się czy nie wpada w pułapkę że każdy problem przypisujemy kolejnemu ośrodkowi i w kółko. gdzieś musi być granica między modelem a faktyczną pracą z sobą.
o rany, czytam ten wątek od jakiegoś czasu i mam pytanie może naiwne. czy jest jakiś sposób żeby faktycznie sprawdzić czy u siebie to jest ajna czy inna czakra w danej chwili? bo czytam i widze siebie w kilku miejscach naraz i niewiem od czego zacząć
to jest dobre pytanie od Novarii bo ja tez mam podobny problem. Mystria, a jak sie odroznia to "chce żeby widziano że jestem kompetentny" od "po prostu chce istnieć" bo te dwa brzmia dla mnie troche tak samo jeszcze
ta różnica którą opisuje Mystria mnie trafia. bo wlasnie o to chodzi, że kiedy ten mój sukces przyszedł to poczułam się doceniona jako kompetentna, ale wciąż jakby niewidoczna jako osoba. i to było właśnie to dziwne. jakby dostałam pochwałę za produkt a nie za siebie.
