Zaczęłam ostatnio obserwować pewnych ludzi w pracy i w rodzinie, tych co naturalnie przyciągają innych, wszyscy ich słuchają, idą za nimi, a oni jakby nawet tego specjalnie nie szukają. I zastanawiam się, bo czytałam troche o czakrach, że to musi gdzieś w ich energii siedzieć. Tylko gdzie dokładnie? Bo niektórzy mówią że to manipura, inni że to gardłowa albo ajna. Może ktoś ma jakieś przemyślenia bo sama nie wiem jak to ogarnąć. Znacie kogoś takiego z otoczenia i czuliście tę energię? 😀
To jest naprawdę ciekawy temat i sama dużo o tym myślałam przez lata pracy z ludźmi. Powiem tak - u większości naturalnych liderów czuje przede wszystkim bardzo aktywną manipurę, to ośrodek woli, siły, sprawczości. Ale samo w sobie to nie wystarczy, bo manipura bez dobrze otwartej anahaty daje kogoś kto co najwyżej dominuje, ale nie pociąga za sobą. Prawdziwy lider, taki co ludzie za nim chętnie idą, ma zwykle i jedno i drugie. Plus wisudda, no, bo bez tego głos nie niesie.
Zgadzam się z Dreamweaver w kwestii manipury, ale dodałbym że to nie jest takie proste jak lista czakr do odhaczenia. Pracuję z bioenergią od ładnych kilku lat i widziałem liderów z bardzo różnymi konfiguracjami. Jeden silny punkt moze wystarczyć jeśli reszta nie blokuje przepływu. Miałem klienta, bardzo charyzmatyczny facet, i u niego ajna była dominująca - taka ostrość myślenia, że ludzie po prostu czuli że on wie co robi. To tez działa.
Przepraszam że wchodzę ale jestem trochę zagubiona. Manipura to ta żółta przy brzuchu? Nigdy nie mogę ich zapamiętać. I jak to w ogóle sie czuje u kogoś obcego, czy to znaczy że wy naprawdę wyczuwacie cudze czakry? Bo ja kompletnie nie wiem jak to miałoby działać
Ja to czuje inaczej - nie tyle skanowanie co takie wrażenie gdy wchodzę do pokoju gdzie jest prawdziwy lider. Jest taki punkt skupienia, jakby przestrzeń się wokół niego organizowała. Kilka razy byłem na spotkaniach gdzie był ktoś taki i to nie jest tylko psychologia, to coś głębszego. W snach czasem widuję takie osoby jako jasne węzły w siatce. Ale to zupełnie inna rozmowa 🙂
mnie bardziej ciekawi ta czakra serca w tym kontekscie, bo znam jedną osobę w pracy, szefową, wszyscy ją lubią i słuchają, ale ona jest taka ciepła że to chyba bardziej serce niż brzuch? ona nie naciska, ona po prostu przyciaga. czy to mozliwe ze lider moze byc bardziej "sercowy" niz "wolicjonalny"?
Zatrzymajmy się chwilę bo ta rozmowa zaczyna iść w kierunku gdzie wszystko tłumaczymy czakrami. Charyzma to w dużej mierze psychologia, mowa ciała, doświadczenie, pewność siebie zbudowana latami. 😛 To że ktoś przyciąga innych nie musi oznaczać że ma "silną manipurę". Skąd w ogóle ta pewność że to jest energetyczna a nie po prostu ludzka sprawa?
no dobra ale Plejadka ma rację i nie można go tak łatwo zbić. Bo jak zaczynamy mówić że "czakra to odpowiednik psychologiczny" to właściwie co to wnosi? Możemy poprostu powiedzieć że ta osoba ma dobrze zbudowane poczucie własnej wartości i społeczne zaufanie. Po co tłumaczenie przez energię? Czego nam to dodaje? 🙁
Hej, ale ja nie pytałam czy czakry "istnieją" tylko chciałam porozmawiać o tym jak to widzicie z tej perspektywy, bo zakładam że tu wszyscy rozumiemy ten język 🙂 jeśli Zielarz jest sceptyczny to może inny wątek? Ale rozumiem wątpliwości, naprawde. Mnie bardziej chodzi o tę obserwację energetyczną, bo coś czuję gdy jestem przy takich ludziach i chcę to nazwać.
A nie przyszło wam do głowy że to moze też być kwestia planet w horoskopie i czakry poprostu to odzwierciedlają? Bo sama obserwuję że osoby z silnym Słońcem albo Marsem w dobrych aspektach często mają tę charyzmatyczną energię. Może czakry to tylko jeden z języków opisu tego samego zjawiska?
ciekawe co mowisz zywiena bo moj kuzyn jest takim liderem kompletnie naturalnym, wszyscy sie do niego garną i on sam to kiedys skomentował ze "nie wie skad to ma". czesto mysle ze takie osoby same nie wiedza ze cos szczegolengo nadaja. może właśne dla tego, bo to idzie z głębi, nie z głowy?
Właśnie to co Bogdan napisał jest kluczowe. Ci naturalni liderzy często są nieswiadomi swoiej energii i to jest moim zdaniem i błogosławienstwo i problem. Bo jak nie wiesz że masz taki wpływ na innych, to możesz też robić krzywde niechtacowo. Miałam taką koleżankę lata temu, przepiękna dusza, ale dosłownie niszczyła ludzi wokół bo ciągnęła ich energię jak czarna dziura, i nie miała pojęcia.
To jest właśnie ten etyczny wymiar o którym napomknęłam wcześniej i cieszę sie, że Wikusia to poruszyła. Niezrównoważona manipura, albo splot energii gdzie jedno centrum jest bardzo dominujące bez oparcia w sercu i świadomości, może prowadzić do nieświadomego "wyssania" energii z otoczenia. Ludzie po spotkaniu z taką osobą czują się opróżnieni. To nie musi być złośliwe, często jest zupełnie nieświadome.
O, trafiłam na ten wątek przypadkowo ale jest bardzo na czasie bo właśnie mam w pracy kogoś takiego i teraz zaczynam rozumieć czemu po każdym spotkaniu z nim jestem kompletnie wykończona. Siedzimy czasem godzinę i potem muszę się kłaść. A on wychodzi żwawy i jeszcze wiecej mu się chce. To jest ta nierównowaga o której mówicie?
przepraszam ze sie wtrąm bo dopiero zaczynam uczyc o czakrach ale to brzmi trochę sraszenie? znaczy ze mozna komus szkodzic sama swoją obecnoscią i nawet nie wiedziec? jak sie przed tym chronic bo jestem troche wystrraszona teraz 😮
aaaa ok to troche uspokajajace 🙂 ale jak w takim razie wygląda to uziemienie o którym mowiłas? bo słyszałam o tym słowie ale niewiem jak sie to robi naprawde. to jest medytacja czy cos fizycznego?
uziemienie to temat rzeka szczerze, ale żeby nie schodzić za daleko od tematu Nikodema zaproponowała - chodzi o kontakt z pierwszą czakrą, muladharą. i tu jest ciekawy aspekt bo naturalni liderzy często NIE mają szczególnie silnej muladhary, mają silna manipurę albo wizudhę, ale nie zawze są dobrze uziemieni. i to moze być właśnie źródło problemu bo ich energia "wisi" wysoko i destabilizuje otoczenie bez zakorzenienia
o właśnie, Porewit to ciekawe, bo ten mój z pracy jest bardzo "w głowie", wie wszystko, szybko myśli, zawze ma plan, ale jak go obserwuję to on chyba w ogóle nie je regularnie, raz widziałam że zasnął na krześle na chwilę i się przestraszył że ktoś go widział. jakby sam siebie nie pilnował. czy to może być ten brak uziemienia?
no dobra ale czy możemy przez chwilę nie diagnozować konkretnych ludzi z pracy na podstawie tego że ktoś raz zasnął na krześle? bo to już trochę za daleko idzie. zmęczony człowiek to zmęczony człowiek, nie energetyczny wampir. trochę hamulca by sie przydało
ale jak juz mowimy o liderach to mam pytanie z innej beczki - czy ktoś miał tak że był w grupie gdzie lider był naprawde dobry, zrownoważony jak Dreamweaver mówiła, i co sie wtedy czuje? bo do tej pory mowimy głównie o tych co wyczerpuja. czy jest cos takiego jak ładowanie sie od kogoś kto ma naprawde spokojna energie?
tak, jest i to jest piękne doświadczenie szczerze mówiąc. zrównoważony lider z otwartą anahatą i stabilną manipurą to ktoś przy kim ludzie sie uspokajają sami z siebie, bez żadnego wysiłku. widziałam to na warsztatach kilka razy. do pokoju wchodzi jedna osoba i po chwili wszyscy oddychają wolniej. to nie jest manipulacja, to taki... spokój który się udziela. i po takim spotkaniu nie wychodzisz pusta tylko jakoś poukładana
eee, o wlasnie chciałam dodać do tego co Dreamweaver napisała - czy wy czujecie że takie osoby same WIEDZĄ że tak działają? bo z mojego doświadczenia z astrologią, Słońce w Lwie czy Słońce dobrze aspektowane przez Jowisza często daje kogoś kto ma ten spokój i świadomość swojego wpływu. jakby urodzili się z tym "gotowi". a ci nieświadomi to często Marsy bez aspektów, dużo siły ale bez kontroli
w sumie właśnie tak jest z tym moim kuzynem o którym pisałem, on jest spokojny ale widać że wie co robi kiedy wchodzi gdzieś. nie jest głośny ani taki co sie pcha do przodu, tylko jakos ludzie sami zaczynają go słuchać. i on hyba rzeczywiscie to czuje bo parę razy powiedział coś w stylu "nie chciałem żebyś się tak czuł" albo "słyszę że to cię zmęczyło". jakby odbierał informacja zwrotna z otoczenia na bieżąco
właśnie takie osoby mnie fascynowały kiedy zadawałam to pytanie, ci co mają tę świadomość swojego wpływu. bo wydaje mi sie że etyka zaczyna się dokładnie w tym miejscu - kiedy wiesz że masz wpływ na innych i możesz zdecydować co z tym zrobić. czy to jest tak że praca z czakrami może kogoś do tej świadomości doprowadzić? że ktoś nieswiadomy może się "obudzić" i zacząć odpowiedzialniej korzystać z tej swojej naturalnej energii?
zatrzymam sie tu chwilę bo to pytanie Nikodemy jest według mnie kluczowe dla całej dyskusji i chcę je rozwinąć ale od drugiej strony. "praca z czakrami" w sensie świadomości swojego wpływu na innych - ok, to ma sens psychologicznie. ale widzę że w tej rozmowie powolutku wchodzi założenie że wystarczy "zrównoważyć czakry" żeby stać się etycznym liderem. a to tak nie działa. etyka to decyzje, wartości, konsekwencje, nie stan energetyczny
hej, trochę z boku ale mam pytanie bo jestem nowy w temacie czakr - skoro mówicie o liderach i manipurze, to czy można jakos samemu tę czakrę rozwinąć żeby bardziej "przyciągać" ludzi? pytam szczerze bo chciałbym mieć wiecej pewności siebie w grupie. czy są jakieś konkretne ćwiczenia?
