to co Wieszczka opisuje to jest bardzo precyzyjne spostrzeżenie. być widzianą za to co robisz kontra być widzianą za to kim jesteś. i tu jest serce tej pracy z ajną, bo ajna ma budować obraz siebie, nie obraz swoich dokonań. kiedy te dwie warstwy są ze sobą pomieszane, trudno zapełnić ten głód, bo wlewasz do dziurawego naczynia.
to zdanie o dziurawym naczyniu to jest świetne 🙂 serio, to wszystko staje mi sie jaśniejsze. wcześniej myślałam że po prostu jestem "ambitna" i tyle, a tu okazuje się że to może byc cos bardziej skomplikowanego
mam pytanie troszke z boku. czy to co tu omawiacie ma jakis zwiazek z numerologią?, bo czytam i myslę o liczbie misji czy sciezki zyciowej i czy to sie jakos krzyżuje z tym jak te ośrodki sa aktywne. pytam bo numerologia to moja strona, czakry znam słabo
mam takie głupie ale jednak pytanie. cały czas mówicie o byciu widzianą i o ajnie. ale ja gdzies kojarzyłam że szósta czakra to też intuicja i "trzecie oko". to jak to sie razem trzyma? to jest ta sama czakra i ona robi obydwa naraz?
to co napisała Frezja o tym że ajna zbiera obraz siebie i dopiero buduje to widzenie na zewnątrz, to mnie bardzo zastanawia. bo ja mam chyba odwrotnie. najpierw szukam jak mnie widzą inni i z tego buduję jakiś obraz siebie. i to jest właśnie to błędne koło o którym wcześniej pisał Dadzbog? czy to tak działa?
to jest właśnie przerażające co Teofilka napisała, bo ja to samo. myślę że wiem kim jestem, ale jak na prawdę siedzę sama i nikt mnie nie widzi to jest jakieś... puste miejsce. nie wiem jak to inaczej nazwać
to puste miejsce które opisujecie, Cesarzownaa i Teofilka, to jest bardzo ważny sygnał. nie patologiczny, żeby nie było. to jest informacja, że ajna jeszcze nie zbudowała stabilnej struktury własnego obrazu. i uwaga, to jest praca do zrobienia, nie wyrok. ale zaczyna sie właśne od tego siedzenia z tą pustką zamiast od natychmiastowego szukania lustra
a czy ta pustka to zawze problem ajny? pytam bo czytałam że takie poczucie pustki to może też być coś pozytywnego w praktykach medytacyjnych, jakiś rodzaj spokoju? czy to jest coś innego i jak to odróżnić
dobra, chcę tu wejść z innej strony bo troche mi ta rozmowa odpłynęła w stronę psychologii klinicznej. to co opisujecie, czyli budowanie tożsamości z cudzych oczu, to ma nazwę w psychologii, attachement theory, jaźń-concept, to są sprawdzone koncepty. czy potrzebujemy do tego w ogóle ajny? pytam serio, nie złośliwie
to co pisze Dadzbog jest ważne. język ciała i energii daje punkt wejścia. możesz powiedzieć "czuję napięcie w okolicy czoła kiedy ktoś mnie ignoruje" i to jest już coś z czym możesz pracować. sama tak robię, prowadzę notatki z tych obserwacji i to mi daje więcej niż samo myślenie o problemie
a jak takie notatki prowadzić żeby to miało sens? bo próbowałem ale niewiem czy dobrze to robie. tzn piszę co czuje ale potem nie wiem co z tym zrobić
o, to jest super praktyczna wskazówka od Wieszczki. ja chyba właśnie od razu analizuję i potem kręcę sie w kółko. 🙁 zapisywanie bez analizy to brzmi nieintuicyjnie ale rozumiem dlaczego może działać
wróćmy na chwilę do tego co pisała Frezja o trzecim oku i widzeniu siebie., bo ja rozumiem że to ta sama czakra, ale czy to znaczy że jak mam słabą intuicję to tez mam problem z obrazem siebie? to idzie zawsze razem czy można jedno mieć słabe a drugie sprawne?
czytam tę rozmowę i mam takie pytanie do wszystkich. okej, mówimy o budowaniu obrazu siebie od środka, o tym żeby nie zależeć od cudzych oczu. ale jak to faktycznie zrobić? czy jest coś konkretnego co pomaga w tej pracy z ajną, jakaś medytacja, ćwiczenie, cokolwiek? bo dużo już wiemy co nie działa, a co działa?
Mandragorka pyta o konkrety, to odpowiem konkretnie. z ajną pracuję przez obserwację, nie przez ćwiczenia. to znaczy, siadasz wieczorem i pytasz siebie: co dziś zobaczyłam? nie co czułam, nie co robiłam ale CO WIDZIAŁAM w sobie. ten jeden krok, od czucia do widzenia, to jest właśnie praca ajny. i robisz to regularnie, nie od święta. na początku to będzie puste albo chaotyczne, ale po jakimś czasie zaczynasz mieć z czego budować obraz
no właśnie, to pytanie Teofilki jest kluczowe., bo "obserwacja" to takie słowo-wytrych które może znaczyć wszystko i nic. mnie osobiście pomogło jak przestałem pytać "kim jestem" a zacząłem pytać "co mnie irytuje i dlaczego". brzmi głupio ale to działa. irytacja pokazuje gdzie masz sztywny obraz siebie albo oczekiwania których sam nie widzisz
ojejku, to co mówi Dadzbog o irytacji jest ciekawe, ale mam pytanie. czy to nie jest praca bardziej manipury albo solaru niż ajny? bo irytacja to jednak emocja, a myślałam że ajna to jest bardziej ten chłodny ogląd, postrzeganie. czy to sie jakoś łączy, czy mieszam pojęcia?
czytam tę rozmowę od jakiegoś czasu i mam głupie moze pytanie ale co to w ogóle znaczy "zobaczyć z pozycji obserwatora"? bo jak próbuję to robić to po prostu myślę o tym że próbuję to robić i to jest jakaś pętla i totalnie niewiem czy to działa czy nie
