Ostatnio miałam bardzo dziwne doświadczenie i zastanawiam sie, czy ktoś z was miał coś podobnego. Byłam u znajomej, ktora przeszła przez bardzo ciężki czas, straciła kogoś bliskiego. siedziałam przy niej, słuchałam, i gdzieś po może godzinie poczułam dosłownie fizyczny ból w okolicy splotu słonecznego. Taki ściskający, nieprzyjemny. Nie mój ból, bo nie miałam żadnego powodu do smutku tego dnia, weszłam do niej spokojna. Zaczęłam się zastanawiać czy to przypadek, czy może czakra manipura po prostu "wchłonęła" jej cierpienie. Bo ta czakra odpowiada przecież za emocje i relacje z innymi. Czy ktoś pracuje z tym świadomie? Jak to u was wygląda, kiedy jesteście przy kimś kto bardzo cierpi? 😀
To nie przypadek. Manipura jest bardzo czuła na cudze stany emocjonalne ale ja bym nie nazwała tego "wchłanianiem" bo to sugeruje że energia wchodzi i zostaje, a to nie jest takie proste. Raczej powiedziałabym że twoje pole energetyczne zareagowało na jej pole. pytanie jest takie: czy ten ból minął kiedy wyszłaś od niej, czy ciągnął sie potem.
Mam wrażenie że to co opisujesz to klasyczna empatia energetyczna i znam to aż za dobrze. U mnie to zwykle anahata reaguje jako pierwsza przy kimś kto płacze albo jest w rozpaczy, takie ciśnienie w klatce piersiowej. Ale uwaga, mam pytanie: czy przy tej znajomej siedziałaś bardzo blisko niej fizycznie. Bo w moich obserwacjach odległość naprawde robi różnicę.
Cierpienie ma swoją strukturę energetyczną. Byłam kiedyś przy osobie w agonii i to było coś zupełnie innego niż zwykłe przygnębienie - pole wokół niej było jakby bardzo gęste i ciemnoszare, czułam to nie tyle oczami ile właśnie w ciele. Anahata i manipura razem, i do tego gardło jakby zaciśnięte. Myślę że w momencie intensywnego cierpienia człowiek produkuje jakiś rodzaj energii który jest poprostu dosłownie wyczuwalny przez tych którzy są otwarci. Niekoniecznie empatia w sensie psychologicznym, raczej odczyt pola
no wiecie, no właśnie mnie zawsze ciekawi ta granica między empatią psychologiczną a tym co wy nazywacie energetyczną. Bo jak ktoś płacze to siłą rzeczy nam też może być smutno, to hyba normalne, nie? skąd wiadomo, że to czakry a nie po prostu nasza psychika reaguje? Pytam serio, nie złośliwie, bo sama mam ten problem że nie wiem kiedy "odczuwam" a kiedy po prostu reaguję emocjonalnie jak każdy człowiek.
wiecie co, to jest w gruncie rzeczy pytanie o to co jest pierwotne. Dla mnie odpowiedź jest jasna: ciało energetyczne reaguje najpierw, a psychika to interpretuje po chwili. Dlatego właśne ten ból w splocie słonecznym przyszedł zanim jeszcze pomyślałaś o tym co czujesz, prawda? Ciało wiedziało wcześniej. Ale powiem wam też tyle: obserwowanie cudzego cierpienia to jedno, a przebywanie przy kimś kto w tym cierpieniu utknął to drugie. To drugie potrafi na prawdę naruszyć pole na długo.
Akurat to co Blanka napisała o ciele energetycznym które reaguje pierwsze to jest chyba za duże uproszczenie. Znam z kolei badania parapsychologiczne które pokazują że to jednak umysł przetwarza sygnały społeczne z otoczenia i potem ciało reaguje somatycznie. Więc niekoniecznie czakry, może po prostu układ nerwowy? Nie mówię że to napewno nie czakry, ale warto brać pod uwagę różne wyjaśnienia.
Czyli jak dobrze rozumiem to w sumie nie ma żadnego sposobu żeby sprawdzić czy to naprawdę czakra reaguje czy to "tylko" empatia zwykła? Bo to trochę frustrujące, bo jak niby mamy sie uczyć rozróżniać skoro nie ma żadnego wyraźnego kryterium.
Dla mnie kryterium jest właśnie ta lokalizacja w ciele. Emocja jako taka jest rozproszona, trudno ją przypisać do konkretnego miejsca. Natomiast to co czuję przy kimś cierpiącym to jest bardzo konkretne, w konkretnym miejscu, i ustępuje w momencie odejścia od tej osoby. Psychologiczna empatia nie dziala tak mechanicznie.
Mogę się zapytać o coś głupiego może? Bo czytam i troszke się gubię. Piszecie że różne czakry reagują, raz manipura, raz anahata. A jak to jest że u różnych osób reaguje inne miejsce? Czy to znaczy że każda z nas ma jakąś "slabsza" czakrę przez którą bardziej wchłaniamy energie innych ludzi?
Mam takie przeczucie, i mówię to ostrożnie, że kiedy obserwujemy czyjeś cierpienie to nie "wchłaniamy" energię w sensie dosłownym, ale wchodzimy z nią w rezonans... tzn. nasze pole zaczyna drgać na podobnej "częstotliwości". I to jest właśnie ta informacja o której mówi tytuł wątku. Ból który czujesz to jest informacja: ta osoba jest w złym stanie, jej pole jest zaburzone. Tylko że ta informacja moze zostawić ślad jeśli nie umiemy się z niej "wybudzić".
Przepraszam ale z tym "drganiem na podobnej częstotliwości" to ja mam zawsze problem. Brzmi ładnie ale co to konkretnie znaczy? Bo jak ktoś mówi "nasze pole zaczyna drgać" to albo jest jakaś konkretna fizyczna podstawa, albo to jest metafora. Jeśli metafora to spoko, mogę ją przyjąć jako opis doświadczenia. Ale jeśli twierdzi się że to dosłowny mechanizm, to już bym chciała wiedzieć jaki dokładnie. :))
słuchajcie, hmm, a nie myślałyście o tym że samo obserwowanie cudzego cierpienia to coś innego niż bycie przy nim fizycznie? Konstancja siedziała obok, ale co z np. oglądaniem czegoś dramatycznego w tv albo słuchaniem o czyimś bólu przez telefon? Czy czakry reaguja tak samo na informację "z odległości"? Bo mi się wydaje że to powinno być słabsze ale niewiem czy tak jest naprawdę.
O, dobre pytanie bo ja mam dokładnie ten problem z wiadomościami w tv. Jak patrzę na coś tragicznego to dosłownie muszę zmienić kanał bo mi fizycznie niedobrze. Czy to znaczy że moje czakry reagują na czyjeś cierpienie przez ekran? Zawsze myślałam że jestem poprostu "wrażliwa" ale może to jest właśne to o czym piszecie.
Wchodzę z boku bo nie jestem specjalistką od czakr, ale runy mają coś podobnego. Kiedy czytam runy dla kogoś kto jest w głębokim bólu, czasem czuję że "pobierają" z niego energię przez moje ręce. Nie wiem czy to czakry dłoni czy coś innego, ale fizyczne odczucie jest bardzo realne. I potem jestem zmęczona, tak jakby coś ze mnie uszło. Czy to się łączy z tym o czym piszecie?
Ok, ale wracając do pytania Sabci o te czakry dłoni, bo to mnie zaciekawiło. :)) Nie słyszałam wcześniej żeby je omawiać w kontekście empatii energetycznej, zawsze się skupiamy na anahata i manipura. Czy to jest jakiś odrębny system czy po prostu rozszerzenie tych siedmiu głównych?
No właśne, przy runach mam wrażenie że to idzie przez dłonie, ale nie wiem czy da się to oddzielić od całej reszty. Bo przecież siedzę nad tym człowiekiem blisko, patrzę na niego, słyszę go, więc może anahata reaguje równolegle i po prostu bardziej zwracam uwagę na dłonie bo je czuję fizycznie? Trudno mi to rozgryźć sama.
aha, hej, a czy ktoś wogóle próbował kiedyś świadomie ZABLOKOWAĆ tę reakcję czakr kiedy jest się przy cierpiącym? 🙁 tzn. specjalnie jakby się "zamknąć" żeby nie przejmować tej energii? I czy to w ogóle działa czy może jest nieetyczne wobec tej osoby?
Strzaska pyta o coś bardzo ważnego i chyba każda z nas kto pracuje blisko z ludźmi w bólu musi to prędzej czy później rozgryźć. Tak, można się osłaniać, ja do tego używam wizualizacji tarczy na poziomie manipury wlasnie, albo uziemienia przed i po. To nie jest zablokowanie empatii jako takiej, tylko ochrona żebyś mogła być PRZY kimś w pełni nie ponosząc przy tym własnych strat energetycznych. Nieetyczne byłoby moim zdaniem gdybyś wchodziła do kogoś zranionego z dziurami we własnym polu.
ojej, to znaczy że można przenosić energię cierpinia na siebie jak sie nie chroni?? To brzmi poważnie. Nigdy nie myślałam że zwykłe siedzenie obok kogoś kto jest smutny moze miec takie konsekwencje energetyczn.
Słuchajcie, to co Plejadka opisuje to brzmi znajomo i jakoś mnie ulżyło że to ma nazwę, bo sama przez długi czas myślałam że ze mną coś nie tak że tak bardzo chłonę cudze emocje. Moje pytanie jest takie, czy to jest kwestia konkretnej czakry ktora jest za słabo chroniona czy raczej ogólnej przepuszczalności pola? Bo jak to naprawić to coś zupełnie innego w zależności od odpowiedzi.
No właśnie głównie w gardle i w klatce piersiowej, jakby ścisk. Gardło to chyba czakra wiszy tak? Nigdy nie kojarzyłam tego z empatią raczej ze stresem, ale moze to to samo.
Wisza tak, piąta czakra, odpowiada za komunikację ale też za zdolność do wyrażania i przetwarzania tego co czujemy. Ścisk w gardle przy czyimś cierpieniu może oznaczać że energetycznie "chcesz" coś powiedzieć lub zrobić a nie możesz, albo że sama blokujesz odpowiedź emocjonalną. To niekoniecznie musi być kwestia przepuszczalności pola, Ewunia, to może być bardziej że wisza reaguje na nierozwiązane napięcie komunikacyjne w tej sytuacji. Masz tendencję żeby w takich momentach milczeć i nie wiedzieć co powiedzieć.
O matko, tak. Dokładnie tak. Stoję i niewiem czy przytulić czy coś powiedzieć i to jest ta najgorsza część. Nie wiedziałam że to moze mieć przełożenie na czakrę. Ciekawe.
Hm, ale tutaj mam wątpliwość. Bo ścisk w gardle przy kimś płaczącym to jest po prostu reakcja wstrzymanego płaczu, to opisuje dość dobrze zwykła psychologia. Nie chcę psuć atmosfery ale czy nie interpretujemy troszke za szybko każdego fizycznego odczucia jako "coś energetycznego"? 😛 ewunia, ja bym powiedziała że po prostu cię wzrusza widok płaczu i twoje ciało też szykuje się do płaczu, ale go hamuje.
Przepraszam że wchodzę, ale czy dobrze rozumiem że ta tarcza ochronna o której pisała Konstancja to jest coś co sie robi przed spotkaniem z kimś, czy można też zrobić w trakcie kiedy już się czuje że coś wchłaniamy? Pytam bo nie zawsze wiem z góry że ktoś będzie mi opowiadał o czymś przykrym.
Czytam ten wątek z dużym zainteresowaniem bo mam podobne odczucia ale nigdy nie wiedziałam jak to nazywać. Mam pytanie może naiwne, czy ta empatia energetyczna jest czymś co można "wyłączyć" na stałe u siebie albo czy to byłoby wogole wskazane? Czasem mam wrażenie że wołałabym jej nie mieć.
