Marylka, to nie tylko możliwe, to wręcz częsty wzorzec. Zablokowana korzeniowa i przeciążona ajna to nie jest sprzeczność, one się wzajemnie nakręcają. Brak zakorzenienia powoduje że umysł pracuje na najwyższych obrotach żeby jakoś nadrobić to poczucie niestabilności. Więc im mniej czujesz grunt pod nogami, tym bardziej głowa próbuje "rozwiązać problem". A głowa nie może rozwiązać problemu który jest w ciele więc kręci się w kółko. Stąd jednoczesne dwa sygnały które opisujesz
to wyjaśnia bardzo dużo, notuję. Marylka, ja bym dopytała jeszcze jedno, czy te dwa objawy u ciebie chodzą razem, tzn czy jak jesteś fizycznie zajęta to głowa też pracuje, czy może jedno wyklucza drugie? 🙁
no właśnie przez chwilę pomyślałam że moze jak robie coś fizycznego to głowa odpoczywa, ale nie, to nie tak... jak sprzątam albo coś gotuję to i tak w głowie mam te listy i planuję kolejne rzeczy. jakby oba kanały leciały równolegle. to chyba niedobrze 🙂 😛
Hej, mam pytanie bo mi to nie pasuje do siebie. Mowicie o zablokowanej korzeniowej ale czy zablokowana czakra nie powinna oznaczać że ma mniej energii? A ta ajna u Emilka i Marylki dziala na bardzo wysokich obrotach. jak blok w jednym miejscu może powodowac nadaktywność w innym, to troche jakby powiedzieć że zatkany kran powoduje że z drugiego wychodzi za duzo wody. Czy ktoś może to wyjasnic bardziej konkretnie bo mam problem z tym rozumowaniem
no dobrze, to zrozumiałam. Ale Domicela, to znaczy że praca z korzeniową powinna w efekcie wyciszyć też ajnę? Tzn że jak zastosujesz to ćwiczenie z podłogą to z czasem powinnaś mieć spokojniejszą głowę, nie tylko spokojniejsze ciało?
a jak to ćwiczenie robić regularnie jeśli się jest ciągle zajętym? bo rozumiem że mam siedzieć spokojnie ale ja właśnie nie umiem bo ciągle coś mam do zrobienia, trochę błędne koło wychodzi 🙂
no nie, czytam tu od dłuższego czasu i mam takie pytanie które może być głupie, ale dlaczego w ogóle trzeba to robić z podłogą? tzn rozumiem że to "uziemienie" ale co fizyczny kontakt z podłogą ma wspólnego z energią? to brzmi dla mnie jak zabobón, przepraszam że tak bezpośrednio.
eh, no nie. no Telesfor dobrze mowi, moze nazwenictwo jest inne ale efekt ten sam. Choc ja wole nie mieszac tych jezykow bo potem ludzie mysla ze to to samo i nie jest
Sorki że wpadam tak nagle, ale ten wątek o tym czy czakry to to samo co somatic therapy trochę mnie irytuje bo kręci się w kółko. to jest temat na osobny wątek. tutaj była mowa o potrzebie bycia zajętym i co z tym zrobić, może zostańmy przy tym?
ee, zgadzam się z Kupala. i tak na marginesie, te dwa typy które Stokrotunia opisała wcześniej, ten fizycznie zajęty i ten z głową na pełnych obrotach, to mnie zastanawia czy jest jeszcze jakiś trzeci typ? bo ja np mam coś innego, ja nie muszę robić czegoś konkretnego, ale muszę PLANOWAĆ że będę zajęta. sama myśl że mam wolny dzień bez planów wywołuje coś w rodzaju paniki. czy to pasuje do któregoś z tych wzorców?
Kinia opisuje coś co ja bym nazwała lękiem przed próżnią. To jest wzorzec w którym sacrum energetyczne siedzi w wyobrażeniu aktywności, nie w samej aktywności. Czakra sakralna odpowiada za twórczość i za to jak radzimy sobie z niepewnością. kiedy jest osłabiona, umysł tworzy zastępczą pewność przez planowanie. Więc tak, to trochę inny odcień, bardziej sakralna niż manipura, ale korzeniowa też tu jest zaangażowana bo to ta niepewność "czy będę okej" napędza całość.
to co Domicela napisała o lęku przed próżnią i czakrze sakralnej to mnie uderzyło bo ja zawsze myślałam że to jest problem korzeniowej i tyle. a tu wychodzi że to dwie różne rzeczy mogą dawać podobny objaw, tylko z innego miejsca. jak w praktyce odróżnić które to jest? bo planowanie z niepokoju brzmi inaczej niż działanie z niepokoju, ale nie wiem czy to wystarczy żeby wiedzieć skąd problem
kurcze, no tak właśnie to u mnie wygląda. żeby było jasne, jak opisałam ten mój typ to byłam ciekawa co z tym zrobić, bo ćwiczenia z podłogą które Domicela opisywała brzmią jakby były do tego pierwszego wzorca, fizycznego. a co na to planowanie z głowy? jest jakieś ćwiczenie żeby nie musieć wiedzieć co będzie jutro żeby czuć się bezpiecznie?
hej, wracam trochę do tego co Kamilka pisała o mnie wcześniej, że mój wzorzec to uciekanie do przodu i niekończenie. bo to mnie nie daje spokoju od tamtego momentu w wątku 🙂 czy to znaczy że jak będę robił ten uziemienie regularnie to te rzeczy które zacząłem i rzuciłem w połowie to zacznę jakoś naturalnie chcieć skończyć? czy to nie działa tak prosto?
