ojejunie, ostatnio zaczęłam się zastanawiać nad czymś co chyba wielu z nas dotyczy, a mianowicie to ciągłe poczucie że TRZEBA być zajętym. u mnie tak jest, nie umiem usiąść i po prostu nic nie robić, zawsze musi być lista rzeczy do zrobienia, jakiś projekt, planowanie, sprzątanie, cokolwiek. I zastanawiam się czy to ma jakiś związek z czakrami, z jakimś blokiem energetycznym albo z nadaktywnością którejś z nich. ktoś się kiedyś nad tym zastanawiał?
To bardzo ciekawy temat i dobrze, że go poruszasz. z mojego doświadczenia, to co opisujesz kojarzy mi się przede wszystkim z nadaktywnością czakry splotu słonecznego, czyli manipury. Manipura odpowiada za naszą wolę, działanie, kontrolę i poczucie własnej wartości. Kiedy jest nadaktywna, człowiek dosłownie nie potrafi wyłączyć trybu "robienia", bo jego poczucie wartości jest uzależnione od produktywności. Ale mogę też wskazać na drugą czakrę, sakralną, jeśli to działanie ma charakter kompulsywny i emocjonalny. Czy to u ciebie bardziej z potrzeby kontroli czy raczej z lęku przed ciszą?
Sama przez lata byłam w tym wirze. Pamiętam że kiedyś moja nauczycielka medytacji powiedziała mi że ciągłe zajęcie to taka maska, za którą kryje się coś czego nie chcemy zobaczyć. jak by nie patrzeć, i im głębiej wchodzę w temat energii, tym bardziej mi się to potwierdza. Manipura na pewno, ale ja bym też patrzyła na czakrę koronną, bo to ona odpowiada za kontakt z wyższymi stanami, a jak jest zablokowana to człowiek kręci się tylko w tym co fizyczne i "do zrobienia" 🙁
Ale czy to nie jest po prostu kwestia charakteru albo wychowania? Bo moja mama na przykład tez tak ma i jej mama też miała, zawsze coś robiły, nie umiały odpoczywać. Skąd wiadomo że to czakry a nie po prostu nawyk przekazywany w rodzinie?
hmm nie wiem, troche to spekulatywne. Co jeśli ktos jest tak wychowany i tyle, po co szukac energetycznego wytłumaczenia. Choc z drugiej strony sam mialem kiedys taki okres ze budzilem sie rano i od razu musialem cos robic, nie moglem sie zatrzymac, i faktycznie po pracy z bioenergia cos sie zmienilo, wiec moze jednak jest w tym jakis sens
No właśnie Emilek95 ja też tak myślałam że to po prostu charakter, ale u mnie to jest na tyle intensywne że jak już nie mam nic do robienia to mam lęk. Dosłownie. Siedze i czuje niepokój. To już nie jest "lubię być aktywna", to jest przymus.
To co opisujesz Honorata to klasyczny objaw zablokowanej czakry korzeniowej w połączeniu z nadaktywnością manipury. w każdym razie, korzeniowa odpowiada za poczucie bezpieczeństwa i grunt pod nogami. Kiedy jest zablokowana, nie ma w nas tego wewnętrznego oparcia, więc psychika szuka go na zewnątrz, w działaniu, w planach, w liście zadań. Manipura wtedy pracuje za dwie, próbuje zrekompensować ten brak przez ciągłe wytwarzanie poczucia sprawczości. To błędne koło i energetycznie bardzo wyczerpujące.
No nie wiem, to ja chba mam właśnie to co opisuje Domicela. U mnie jak nie mam planów na weekend to jest dramat, muszę coś organizować, coś planować, nie umiem po prostu "być". Nigdy nie myślałam że to może mieć związek z czakrami, myślałam że jestem po prostu typem A.
Mam pytanie do Domiceli czy Obsydianki, bo chcę zrozumieć ten mechanizm, skąd właściwie pochodzi ten blok korzeniowej? Czy to zawsze jest coś z dzieciństwa czy też może się nabyć później?
A jak w ogóle można sprawdzić czy to korzeniowa jest zablokowana a nie jakaś inna? Czy jest jakiś sposób żeby to samemu ocenić, bez chodzenia do kogoś?
To jest dobre pytanie Wiechlina. Ja zawsze patrzę na życie, nie tylko na odczucia. Korzeniowa to dosłownie fundament, więc jej blok widać w takich rzeczach jak: ciągłe problemy finansowe mimo starań, poczucie że nic nie jest pewne, brak stałości w relacjach, problemy z kręgosłupem i nogami fizycznie. Oczywiście to nie są wyroki, ale wzorzec się powtarza 🙂
Hej, troche sceptycznie podchodzę do tego że jeden objaw można przypisac konkretnej czakrze. przynajmniej tak to widzę, przecież to co opisujecie, czyli lęk, potrzeba kontroli, poczucie że trzeba działać, to są też po prostu objawy lęku jako takiego, który jest bardzo powszechny. Nie mówię że czakry nie istnieją, ale jak rozróżnić kiedy to jest problem energetyczny a kiedy zwykłe ludzkie zjawisko?
wow, ten wątek to jest dla mnie coś niesamowitego, właśnie to czytam i czuje że to o mnie, tak jeden do jednego. cały czas muszę cos planowac jak nie mam zadania to sie czuje bezuzyteczny. obsydianka czy mozna to przepracowac samemu medytacja czy trzeba koniecznie isc do kogoś?
Mam wrażenie że w tym wątku miesza się kilka rzeczy na raz. Mamy tutaj temat o tej potrzebie bycia zajętym ale rozmowa rozeszła się na bloki, traumy, terapię. Czy ktoś mógłby powiedzieć wprost, co konkretnie z czakrami można ZROBIĆ jeśli ktoś rozpoznaje u siebie ten wzorzec? Nie teorię, tylko praktykę 😉
To ćwiczenie które opisała Domicela brzmi prosto, ale mam pytanie, bo nigdy tego nie robiłam. Te dłonie na udach i kontakt z podłogą, to ile właściwie tak siedzieć? Bo jak zacznę myśleć o tym że siedzę i nic nie robię to chyba jeszcze bardziej mi zacznie chodzić po głowie że "marnuję czas". Czy to jest normalne na początku?
Zastanawiam się nad tym ćwiczeniem i chyba rozumiem intuicje za nim, skupiasz uwagę na ciele, na fizycznym kontakcie z ziemią, to ma sens nawet bez odwoływania się do czakr. ale mam wątpliwość, czy nie jest tak że po prostu uczysz się tolerować dyskomfort bezczynności, co jest zwykla techniką behawioralną? Co tu robi "energia" jeśli efekt jest taki sam?
No ale Obsydianka, to co piszesz to właściwie to samo co mówi somatic therapy albo praca z ciałem w ogóle. Że traumy zostają zakodowane w ciele, nie tylko w głowie. To jest teraz całkiem mainsteamowe podejście w psychologii. Więc może te czakry to po prostu metafora dla czegoś co rzeczywiście jest w ciele ale da się opisać inaczej? 😀
ach, no właśnie, ja tam nie wnikam w terminologię, dla mnie ważne jest żeby coś z tym zrobić. Próbowałam ostatnio tego ćwiczenia z dłońmi i podłogą i po tych paru minutach poczułam takie... nie wiem jak to nazwać, jakby coś odpuszczało w brzuchu? Czy to może być ta manipura? 🙂
Oj, Kinia, to ja muszę wypróbować bo piszesz że to takie proste a ja szukam czegoś dostępnego. tak przy okazji, mnie zawsze wydawało się że praca z czakrami wymaga jakichś specjalnych warunków albo prowadzenia przez kogoś. A tu siedzisz na podłodze i tyle? Domicela, czy naprawdę to wystarczy na start?
hej, troche odchodzimy od meritum ale jak czytam ten watek to mam wrazenie że cały czas mówimy o czakrze korzeniowej i manipurze, a watek był o potrzebie bycia zajętym. czy to zawsze chodzi o te dwie? bo np ja kojarze że ajna tez ma cos wspolnego z tym żeby "wyłączyć głowę" i przestać planowac, nie?
To ciekawe co Radek napisał bo ja właśnie mam bardziej ten objaw "głowowy", tzn nie tyle że muszę cos fizycznie robić ale że głowa mi non stop pracuje, planuje, układa scenariusze. I zastanawiam się czy to ten sam mechanizm o którym tutaj mówicie czy może coś innego.
To co Emilek opisuje to brzmi jak praca ajny na wysokich obrotach bez zakorzenienia. widziałam podobny wzorzec u kilku osób, sama też tak miałam przez długi czas. jakbyś powiedział czy masz też równocześnie problem z kończeniem spraw, zaczynasz dużo ale domykasz trudniej?
No właśnie, to nie lenistwo. niedokończone sprawy to często ślad po tym że energia startuje z głowy, z ajny, bez zakorzenienia z dołu. mniej więcej, jest impuls, jest wizja, ale nie ma siły żeby to dociągnąć do końca, bo ta sila siedzi w podstawie. to jest ciekawy wzorzec, Domicela co ty na to? 🙂
Notuję sobie ten wątek z Emilkiem bo to jest nowy aspekt który tu wyszedł. Mamy więc przynajmniej dwa typy, jeden który musi cały czas coś fizycznie robić, organizować, ruszać się, i drugi który nie może wyłączyć myślenia i planowania. Czy to są dwa różne bloki czy różne przejawy tego samego? 😉
oho, mam wrażenie że to podobne pytanie do tego które zadawałam wcześniej o źródło bloku. tak myślę, bo jeśli masz rację Stokrotunia i to są dwa różne typy, to może potrzebują też różnych metod? Bo zakładam że nie robi się tego samego przy nadaktywności fizycznej co przy tej "głowowej".
Widzę że wyszło kilka nowych wątków naraz więc odpowiem na kilka rzeczy razem. Honorata, tak, to ćwiczenie wystarczy na start, prostota jest zaletą, nie wadą. Stokrotunia i Auric, to dobra obserwacja. Oba typy mają wspólny mianownik, brak zakorzenienia, ale jeden ucieka w działanie, drugi w myślenie. W pierwszym przypadku pracuje się bardziej z ciałem i ziemią, w drugim trzeba też wyciszać mentalny hałas, np. przez pracę z oddechem i świadomą obserwację myśli bez wchodzenia w nie.
och, czytam ten wątek od początku i właśnie dotarło do mnie że ja to chyba mam oba typy na raz, i ciągle coś fizycznie robię i głowa mi nie wyłącza. tak na marginesie, .. to czy to w ogóle jest możliwe że masz zablokowaną korzeniową I przeciążoną ajnę jednocześnie, czy to niemożliwe?
