Obserwuję tę wymianę i mam trochę inne skojarzenie. W astrologii jest coś takiego ze Saturn w konkretnych aspektach daje dokładnie ten wzorzec - poczucie ze trzeba sobie zasługiwać na miejsce w życiu przez prace i wysiłek. Nie mówię że to zamiast czakr, ale zastanawiam sie czy ktoś tu patrzy tez na to od strony układu planetarnego. Czcibor, wiesz w jakim znaku masz Saturna?
O, ja tez miałam to z Saturnem! U mnie Saturn w Koziorożcu i moja mama zawsze mówiła ze jestem "praktyczna" ale tak naprawde to po prostu nie umiałam nic odpuścic bo sie bałam oceny. mniej więcej, to jest moze głupie pytanie ale - czy jak ktoś ma taki wzorzec od dziecinstwa to czakry sie w ogóle kiedyś "nauczyly" działac inaczej, czy one od razu sie tak ukształtowały? Bo jeśli to trwa od zawsze to skąd wiemy jak powinno byc? 😛
Wala to jest bardzo dobre pytanie i powiem szczerze ze sam sie nad tym zastanawiałem. co prawda, myśle ze nie chodzi o powrot do jakiegos "domyślnego" ustawienia bo nie wiadomo jakie ono bylo. Chodzi raczej o znalezienie punktu w którym robisz rzeczy bo chcesz a nie bo sie boisz że nie mozesz przestac. tyle ze to jest łatwiej powiedziec niz poczuc różnice od środka
Florek masz racje ze nie chodzi o powrot do jakiegos punktu wyjscia. Ale jakos nie moge sie pozbyc mysli - czy ja kiedykolwiek bede umiał po prostu usiesc i nic nie robic bez tego poczucia ze cos sie we mnie sciaga? Nie wiem nawet jak to nazwac, to jest takie fizyczne prawie. Jakby ktos zaciskal cos w klatce piersiowej i mowi "wstawaj, ruszaj sie, rób cokolwiek".
To co Czcibor opisuje z tym zaciskaniem w klatce - to jest bardzo konkretna informacja. Pytam bez oceny: czy to sie pojawia tylko przy siedzeniu w ciszy, czy też np. w weekendy, albo kiedy inni odpoczywaja a ty czujesz ze powinieneś byc wtedy gdzies indziej?
To "juz planuję co produktywnego" w środku weekendu - to jest odruch obronny. Ciało czuje dyskomfort i natychmiast szuka ucieczki w działanie. To nie jest lenistwo ani słabość, to jest mechanizm który sie nauczył ze bezruch = zagrożenie. Pytanie do ciebie: co sie dzieje dosłownie w ciele w momencie kiedy nie robisz nic i próbujesz zostac z tym uczuciem? Nie co myślisz, co czujesz fizycznie?
ależ, przepraszam ze sie wtrące ale to co Czcibor pisze o tej pogardzie dla siebie kiedy odpoczynek widzi u innych - ja mam dokładnie to samo i zawsze myslalem ze jestem po prostu leniwy bo nie potrafe byc leniwy haha. Nie no serio, to brzmi dziwnie ale tak to czuje. Czy to tez jest ta czakra podstawy?
Gaudenty, "leniwy bo nie potrafe byc leniwy" - to jest bardzo celne. To co opisujesz ty i Czcibor to jest dokładnie napięcie w muladharze, ale z nalozona warstwą manipury - centrum woli i kontroli. Kiedy podstawa nie daje poczucia bezpieczenstwa samo w sobie, to manipura przejmuje sterowanie i zaczyna produkować, działac, udowadniac. Dlatego to się czuje w klatce a nie tylko w brzuchu.
kurcze ta dyskusja o manipurze i muladharze jest ciekawa ale mam praktyczne pytanie - jak rozroznić czy mam problem z podstawa czy ze splotkiem słonecznym? Bo u mnie tez jest to poczucie ze musze dzialac ale nie wiem który obszar "odpowiada". czy jest jakas konkretna różnica w tym co sie czuje w ciele?
Florek, to dobre pytanie i nie ma na nie jednej odpowiedzi bo sie przenikaja, ale generalnie: czakra podstawy daje lek i niepokój egzystencjalny - "czy mam prawo istnieć, czy jestem bezpieczny". Manipura daje lek przed porażką i oceną - "czy jestem wystarczająco dobry, czy dam rade". Jak odpoczywasz i czujesz ze znikasz albo nie wiesz po co jesteś - to podstawa. Jak odpoczywasz i czujesz ze zaraz cie ktoś oceni jako nieudacznika - to manipura. Czesto idzie razem ale dominanta jest różna u różnych osob.
Patrycelka to jest naprawde pomocne rozróżnienie ale mam do ciebie pytanie - co jeśli człowiek nie potrafi powiedzieć co czuje bo po prostu... nie czuje? Tzn czuje ze jest nieswojo ale nie wie czy to lek egzystencjalny czy strach przed ocena. Bo może po prostu jest zasysany i nie ma kontaktu z warstwami żeby to odróżnić 😉
Matko, właśnie sobie uświadomiłem ze ja też nie umialbym odpowiedziec na to pytanie Eweliniunii do Czcibora - co czuje fizycznie kiedy nic nie robie. chyba po prostu nigdy dostatecznie długo nie siedzialem w tym stanie zeby sie dowiedziec. czy to jest normalne ze człowiek tak nie zna swojego ciala?
Nekromanta ja mam tak samo!! Jak probowalam medytowac to włascziwie po paru minutach juz mysłam co ugotowac na kolacje i w ogole nie byłam w ciele 🙂 To jest ten moment kiedy rozumiem czemu Florek mówił ze medytacja mu na poczatku nie pomagała. z mojego doświadczenia, ale ciekawe - co zamiast medytacji jesli medytacja nie daje rady?
no no, serafinka, to co opisujesz - myślenie o kolacji w trakcie medytacji - to nie jest porażka, to jest po prostu umysł który sie przyzwyczaił do bycia zajętym. Na twoje pytanie co zamiast: ruch. Dosłownie fizyczny ruch. Joga, tai chi, nawet zwykły spacer z uwaga na kroki. Dla osob które sie odcięły od ciała praca przez ciało w ruchu jest zazwyczaj łatwiejsza niż praca w bezruchu. Cisza moze przyjść pozniej
A propos tego co Iwonka pisała o Saturnie bo mam wrażenie ze ten wątek zostal troche porzucony. Mam pytanie do Bonifacego jesli jest - czy w synastrii Saturna z ASC albo z Ksiezycem jest jakis wzorzec który daje dokładnie ten typ "muszę zasługiwac"? Bo mam kilka osob w głowie dla których to by pasowało i szukam weryfikacji.
