Ostatnio dużo myślę o tym, dlaczego czuję się taka odcięta od ludzi. Nie chodzi o to, że jestem sama fizycznie, bo mam rodzinę, znajomych, ale coś jakby nie pozwala mi naprawdę się z nimi połączyć. Ktoś mi powiedział, że to może być kwestia czakry serca, ale potem ktoś inny mówił, że za więzi społeczne odpowiada sacrum... i teraz nie wiem, któremu przekazowi ufać. Czy ktoś może mi to rozjaśnić? I przy okazji zastanawiam się nad czymś zupełnie innym, bo czytałam, że hormony mogą jakoś wpływać na to, jak działają czakry. Moja mama przechodzi teraz klimakterium i mówi, że czuje się jakby coś w niej się pozamykało. Czy to możliwe, że zmiany hormonalne blokują dostęp do czakr?
Ciekawe pytanie, bo to nie jest takie oczywiste jak się wydaje. Czakra serca to nie jedyna odpowiedzialna za relacje. Anahata daje zdolność do miłości i otwartości, ale samo budowanie więzi, poczucie przynależności do grupy, to bardziej obszar sacrum. Manipura też ma w tym udział, bo bez poczucia własnej wartości nie jesteś w stanie naprawdę wejść w relację. Więc to pytanie "która czakra" to trochę uproszczenie. A co do hormonów, to mnie też ciekawi ten temat. Sam nie miałem jak tego sprawdzić, ale logicznie rzecz biorąc ciało i energetyka to nie są dwa oddzielne systemy.
Hm, gdybym miał wskazać miejsce, gdzie zaczyna się poczucie samotności jako problem energetyczny, to patrzyłbym przede wszystkim na anahatę i na to, czy jest zablokowanie odpływu, nie dopływu. Ludzie często myślą o blokadzie jako o braku energii, ale równie często chodzi o to, że ktoś za bardzo trzyma energię w środku, nie wypuszcza, nie daje. I wtedy połączenie jest pozornie możliwe, ale coś nie przepływa. Ale to oczywiście nie jedyna możliwość.
Ja się tu wtrącę, bo temat mnie dotyczy osobiście. Przeszłam rok temu trudny czas i właśnie to poczucie odcięcia od ludzi, mimo że byli obok, to było najgorsze. Pracowałam wtedy z dźwiękiem, mis tybetańskich, i przy okazji pracy z anahatą miałam bardzo fizyczną reakcję, taki płacz bez smutku. Terapeuta który prowadził sesję powiedział, że to właśnie wypuszczanie zablokowanej energii. Ale teraz czytam co pisze Taurus i myślę, że może sacrum też tam grało rolę. Jak to odróżnić? Jak poznać, która czakra jest źródłem problemu?
Chcę dorzucić coś z innej perspektywy. Pracuję głównie z runami, ale dużo czytałam o systemach energetycznych ciała w różnych tradycjach i jedno mnie zawsze uderza: sama klasyfikacja czakr pochodzi z konkretnej tradycji, a my tu mieszamy kilka szkół naraz. W niektórych podejściach za więzi społeczne odpowiada nie tyle konkretna czakra, co przepływ między nimi. Szczególnie oś serce-gardło. Czy ktoś tu bierze pod uwagę gardło? Bo problemy z wyrażaniem siebie w relacjach to klasyczne vishuddha.
Wracając do tego co napisałaś na początku o mamie i klimakterium, bo to mnie bardzo ciekawi. Pracuję z kobietami w różnych etapach życia i obserwuję, że przejście menopauzalne to naprawdę ogromna zmiana nie tylko fizyczna. Wiele kobiet mówi dokładnie to samo, że coś się zamknęło. I to nie jest przypadkowe. Energia, która przez lata była ukierunkowana w pewien sposób, sacrum, macica jako centrum kreacji, ona szuka nowego kanału. Znam kobiety, które w tym czasie nagle otworzyły się na kontakty duchowe albo zupełnie na odwrót, zamknęły się w sobie. To jest moim zdaniem czas przetasowania energetycznego, nie blokady.
Czytam to i trochę się gubię. Mówimy że sacrum blokuje więzi, potem że gardło, potem że to hormonalne przetasowanie... Ale przecież jeśli ktoś po prostu jest w depresji albo ma lęk społeczny, to żadna praca z czakrami tego nie naprawi? Nie chcę być sceptyczna, bo sama pracuję z energetyką, ale zastanawiam się, gdzie jest granica między tym, co można przepracować energetycznie, a tym co wymaga normalnej pomocy psychologicznej.
A ja chciałam zapytać o coś prostszego, bo trochę się tu zgubiłam. Czytam że sacrum to więzi, serce to miłość, gardło to wyrażanie siebie... ale co z koroną? Ja kiedyś czytałam, że jak ktoś jest bardzo uduchowiony i pracuje z koroną, to może się odcinać od ludzi bo żyje jakby ponad relacjami ziemskimi. Czy to możliwe, że praca z wyższymi czakrami powoduje samotność?
Przeczytałem całą rozmowę i mam pytanie do tych co mówią o diagnozowaniu czakr. Czy ktoś tu pracował z kimś na tyle blisko, żeby powiedzieć że "naprawił" konkretną blokadę i poczucie samotności ustąpiło? Bo to co tu opisujemy to bardzo ciekawe koncepcje, ale ciekawi mnie, czy ktoś ma konkretne doświadczenie, nie teorię.
To co powiedziała Magicwoman o słyszeniu, nie przetwarzaniu słów, to trafia w sedno. Bo właśnie tak to przeżywam. Niby jestem w rozmowie, ale jakbym była za szybą. Więc może to jednak serce, nie sacrum? Chociaż po tej dyskusji zaczynam myśleć, że może nie da się tak po prostu wybrać jednej czakry i na niej pracować. Że to bardziej sieć niż lista.
Przeczytałem ostatni post i nie rozumiem jednego. Jak można być "za szybą" i jednocześnie brać udział w rozmowie? To znaczy, że ktoś widzi, słyszy, odpowiada, ale co wtedy tak naprawdę nie działa?
To co opisujesz brzmi dla mnie bardziej jak dysocjacja niż blokada energetyczna. Nie mówię, że jedno wyklucza drugie, ale zastanawiam się, czy nie warto podejść do tego z dwóch stron jednocześnie, i energetycznie i psychologicznie?
Nie do końca zgodziłbym się z takim uproszczeniem. Dysocjacja może mieć źródło w traumie, w układzie nerwowym, w biochemii. To nie jest to samo co zablokowanie czakry, nawet jeśli objawy się pokrywają. Mieszanie tych dwóch języków może prowadzić do tego, że ktoś zamiast terapii idzie tylko na sesję dźwiękową i się rozczarowuje.
Ale czy to musi być "zamiast"? Ja robiłam jedno i drugie równolegle i miałam wrażenie, że się uzupełniają. Terapia pomagała mi zrozumieć, praca z energią pomagała mi poczuć. To były jakby dwie strony tego samego.
To jest dobre pytanie. Chyba z większością ludzi, ale jakby stopniowo. Najgorzej z osobami, którym zależy, żebym coś poczuła. Jakby oczekiwanie drugiej osoby mnie... zamykało?
To jak w takim razie w ogóle zacząć? Jak nie wiesz co jest źródłem, to nie wiesz czy pracować z psychiką czy z energią. A jak nie pracujesz, to stoisz w miejscu. Trochę błędne koło.
Przepraszam, że wchodzę z boku, ale chcę się upewnić, że dobrze rozumiem. Czy ta obserwacja, o której mówi Zengui, to coś w rodzaju dziennika? I czy to nie wymaga wcześniejszego szkolenia, żeby wiedzieć co obserwować?
To co mówi Magicwoman ma sens. Chyba najbardziej czuję to jako ścisk w klatce, tuż pod mostkiem, kiedy ktoś za bardzo oczekuje. A jeszcze to pytanie o mamę i klimakterium zostało gdzieś z tyłu, bo chciałam się dowiedzieć, czy to co ona przechodzi, może też wpływać na to co ja czuję. Czy więzi energetyczne między matką a dzieckiem mogą działać w dwie strony?
Nie, mama raczej nie mówi o takich rzeczach. Ale zauważam, że stała się bardziej... odległa? Jakby mniej obecna w rozmowach, choć fizycznie jest. I zastanawiałam się, czy to co ja czuję, ta szybka, i to co ona przechodzi, to nie są jakoś powiązane. Może energetycznie.
to jest możliwe, że wyczuwasz jej stan bez świadomego przetwarzania. Często dzieci, nawet dorosłe, synchronizują się z energią rodzica. Ale chcę zapytać inaczej, czy ta odległość mamy pojawiła się niedawno, czy ty sama też ją pamiętasz z dzieciństwa?
To pytanie Magicwoman jest moim zdaniem kluczowe. Bo jeśli ta szybka między tobą a mamą istniała wcześniej, to klimakterium może być tylko wzmocnieniem czegoś starego, nie przyczyną.
Chciałbym trochę zatrzymać ten wątek zanim pójdziemy dalej. Bo mówimy o synchronizacji energetycznej między matką a córką, o czakrach, i o klimakterium, i mam wrażenie, że nakładamy na to bardzo różne warstwy naraz. Czy ktoś mógłby powiedzieć konkretnie, jaki mechanizm miałby łączyć zmiany hormonalne z czakrami? Bo to nie jest dla mnie oczywiste.
Przepraszam, że się wtrącam, ale chcę zrozumieć jedno. Jeśli mama Keijli przechodzi menopauzy i zmienia się energetycznie, to czy to ma wpływ na Keijlę? Czy to działa w obie strony?
Ja mam podobne pytanie. Słyszałam coś o tym, że czakry w rodzinie mogą być jakoś powiązane, że blokada rodzica idzie dalej. Ale nie wiem czy to prawda, czy to tylko opowieści.
Ale to brzmi już trochę jak konstelacje rodzinne, a nie czakry. Czy nie zaczynamy mieszać systemów? Bo to jest forum o czakrach i zastanawiam się, czy nie tracimy wątku.
Wracając do wątku o klimakterium i czakrach, bo chyba to było pierwotne pytanie. Nie słyszałem żeby ktoś tu powiedział wprost, która czakra według różnych tradycji odpowiada za więzi społeczne. Bo mamy anahatę, mamy swadhisthanę, mamy wiszuddhę. Czy to zawsze jest serce czy zależy od rodzaju relacji?
A to co Keijla opisuje, że oczekiwanie drugiej osoby ją zamyka, to do której czakry by pasowało? Bo to nie jest brak miłości, to bardziej jakiś skurcz.
