Mam pytanie do Luizy, bo ta pętla którą opisujesz to jest bardzo konkretny objaw i zastanawiam się czy kiedykolwiek próbowałaś ją przerwać nie przez rozumienie jej, ale przez coś zupełnie fizycznego? Zimna woda, zmiana pozycji, wyjście z pokoju. Cokolwiek co jest radykalne i natychmiastowe.
Chodzi mi o to że spacer to dobre zawieszenie, ale ciało nadal niesie ten ładunek emocjonalny. Zastanawiam się czy nie warto by było połączyć tego spaceru z czymś co świadomie kieruje energię gdzie indziej. Nie wiem, głęboki wydech zanim wejdziesz do domu, dosłowne wypowiedzenie na głos że "odkładam to teraz". Nie wiem czy to jest praca z czakrą czy po prostu psychologia, ale różnica jest czasem mniejsza niż się wydaje.
Słucham tej rozmowy i mam takie wrażenie że doszliśmy do momentu gdzie techniki i czakry zaczęły się mocno mieszać z ogólną pracą nad sobą. To nie jest zarzut, ale ciekaw jestem, czy ktoś tu ma doświadczenie z pracą stricte na czakrach przy odpuszczaniu i widzi efekt który da się odróżnić od zwykłego "przepracowania sobie sprawy" bez żadnej ezoteryki?
Mnie zastanawia co Luiza teraz czuje z tą rozmową. Bo zaczęło się od pytania o czakrę odpowiedzialną za odpuszczanie, a skończyliśmy na pętlach myślowych i spacerach. Czy to jest w ogóle pomocne czy raczej przytłaczające?
Szczerze? Trochę i jedno i drugie. Pomocne jest to że czuję że to co przeżywam jest rozpoznawalne, że inni mieli podobnie. Przytłaczające jest to że nie ma jednej prostej odpowiedzi. Ale chyba to jest uczciwe. Zatrzymało mnie to co Lena powiedziała o napięciu w szczęce, bo też coś takiego mam i nigdy na to nie zwróciłam uwagi. To chyba będzie mój pierwszy krok.
To co Luiza powiedziała o napięciu w szczęce mnie zatrzymało. Luiza, czy to napięcie jest tam zanim zaczniesz odtwarzać tę scenę, czy dopiero w trakcie? Bo jeśli jest zanim, to jest to coś innego niż sygnał ostrzegawczy, to może być coś co samo tę pętlę uruchamia.
Nie wiem szczerze. Nigdy tak nie patrzyłam. Zawsze byłam skupiona na myśli, nie na ciele przed myślą. To jest ciekawe pytanie i trochę mnie niepokoi że przez tyle czasu tego nie sprawdziłam.
Nie ma się co niepokoić, naprawdę. Ja też to odkryłam bardzo późno i to przypadkowo. Ale teraz jak już wiesz o co szukać, to może spróbuj przez kilka dni tylko obserwować, bez żadnego interweniowania. Tylko notować czy napięcie jest przed czy po.
Ale czy to wszystko nie oddala nas od pytania o czakry? Bo zaczęliśmy od svadhisthany i odpuszczania, a teraz rozmawiamy o napięciu w szczęce i skanowaniu ciała. Nie mówię że to złe, tylko zastanawiam się czy to nadal jest ta sama rozmowa.
Mam inne pytanie bo nie rozumiem jednej rzeczy. Cały czas mówimy o svadhisthanie i anahata, ale czy przy odpuszczaniu przeszłości nie jest ważniejsza manipura? To jest czakra woli i sprawczości, a nieodpuszczanie to też jest trochę kwestia trzymania kontroli, nie?
To co Simma mówi o sprawiedliwości jakoś mnie uderzyło. Bo chyba właśnie o to chodzi. Mam wrażenie że jeśli odpuszczę to tamta osoba "wygrywa". I może dlatego nie mogę puścić, bo to by znaczyło że to co się stało było okej, a nie było.
Nie pracowałam świadomie z manipurą, ale to co Luiza powiedziała o "wygranej tamtej osoby" to jest coś co sama czułam przez długi czas. I u mnie to się zmieniło nie przez czakry, ale przez jeden moment kiedy zrozumiałam że ta osoba i tak nie wie że ją nie odpuściłam. Więc jedyną osobą którą to więziło byłam ja. Nie wiem czy to manipura czy coś innego, ale coś wtedy puściło.
